i need a drink
: śr sie 05, 2026 10:56 am
Nie wiedział, czemu zadzwonił. Czy zrobił to z desperacji? Z potrzeby usłyszenia jej głosu? Ach, kogo on próbował oszukać? Oczywiście, że wiedział. Kochał ją. Cały czas czuł do niej te niewytłumaczalne uczucia, których nie potrafił zwalczyć. Przez wiele lat miał inne kobiety, ale myślami zawsze wracał do tej jednej. Tylko przy niej bicie jego serca potrafiło się uspokoić, a jednocześnie przyspieszyć tak bardzo, że miał wrażenie, iż zaraz zemdleje. To ona była mu pisana. Nikt inny. - Musiałem - wyrzucił z siebie, zanim dodał ciszej, - Musiałem cię usłyszeć. - Potrzebował tego.
Jakim cholernym cudem dostali tyle szans i każdą z nich spieprzyli? Nie chciał się teraz nad tym zastanawiać. Wiedział tylko, że musiał się z nią zobaczyć. - Możesz - odpowiedział od razu na jej pytanie, niezadowolony z kolejnych słów, które od niej usłyszał. Nie uwierzył w nie nawet przez sekundę. Słyszał ją. Słyszał, że podobno była szczęśliwa, ale sam fakt, że wspomniała o jego cieniu, mówił mu coś zupełnie innego. Myślała o nim w taki sam sposób, w jaki on myślał o niej. Musiała. - Jiji, nie - pokręcił głową, coraz bardziej zirytowany. - Musisz mnie pos... - Kurwa. Rozłączyła się.
Nie. Nie, nie, nie. To nie mogło się, kurwa, dziać. Myśli zaczęły pędzić mu przez głowę jedna za drugą. Nie pozwoli jej tak tego zakończyć. Wypił piwo do końca, chwycił kurtkę i wybiegł z mieszkania, nawet nie zamykając za sobą drzwi na klucz. Wydzwaniał do niej raz za razem, ale nie odbierała. Po jakichś czterdziestu minutach znalazł się w parku. Usiadł na ławce, na której jeszcze kilka lat wcześniej powiedział Jiji, że nie wyobraża sobie życia bez niej i obiecał, że jego serce już zawsze będzie należało do niej. Był w chuj zły i zraniony. Dlatego zrobił coś, czego później będzie mu kurewsko wstyd, ale wiedział, że była to jego ostatnia próba, żeby przekonać ją, aby przyjechała. Wysłał jej wiadomość.











I czekał.
Jakim cholernym cudem dostali tyle szans i każdą z nich spieprzyli? Nie chciał się teraz nad tym zastanawiać. Wiedział tylko, że musiał się z nią zobaczyć. - Możesz - odpowiedział od razu na jej pytanie, niezadowolony z kolejnych słów, które od niej usłyszał. Nie uwierzył w nie nawet przez sekundę. Słyszał ją. Słyszał, że podobno była szczęśliwa, ale sam fakt, że wspomniała o jego cieniu, mówił mu coś zupełnie innego. Myślała o nim w taki sam sposób, w jaki on myślał o niej. Musiała. - Jiji, nie - pokręcił głową, coraz bardziej zirytowany. - Musisz mnie pos... - Kurwa. Rozłączyła się.
Nie. Nie, nie, nie. To nie mogło się, kurwa, dziać. Myśli zaczęły pędzić mu przez głowę jedna za drugą. Nie pozwoli jej tak tego zakończyć. Wypił piwo do końca, chwycił kurtkę i wybiegł z mieszkania, nawet nie zamykając za sobą drzwi na klucz. Wydzwaniał do niej raz za razem, ale nie odbierała. Po jakichś czterdziestu minutach znalazł się w parku. Usiadł na ławce, na której jeszcze kilka lat wcześniej powiedział Jiji, że nie wyobraża sobie życia bez niej i obiecał, że jego serce już zawsze będzie należało do niej. Był w chuj zły i zraniony. Dlatego zrobił coś, czego później będzie mu kurewsko wstyd, ale wiedział, że była to jego ostatnia próba, żeby przekonać ją, aby przyjechała. Wysłał jej wiadomość.

Wiadomość...
