Strona 2 z 2

Just you and me, where there's no sign of civilization

: pt paź 02, 2026 6:23 pm
autor: Olivia Calvert
Pomimo przeszłości oraz licznych wspomnień, które dla wielu osób byłyby zapewne bolesne, Olivia czuła się bardzo dobrze w towarzystwie Enzo. Momentami zbyt bardzo - jak chociażby teraz, kiedy byli zupełnie sami w wynajętym domu, w którym na dodatek nie było prądu. To zmuszało do kreatywności i wysilania umysłów, aby znaleźć odpowiednie zajęcie. Wszak żadne z nich nigdy nie lubiło się nudzić, usilnie potrzebując adrenaliny, dzięki której można było żyć. To pchało ich do przekraczania granic, na których niebezpiecznie balsamowali już teraz. Okłamałaby samą siebie, gdyby powiedziała, że jej się to nie podobało - wręcz przeciwnie, chciała zobaczyć czy mimo obietnicy, że to koniec, że tylko przyjaźń, potrafiliby faktycznie zatracić się na tyle, by na chwilę ta rozłąka przestała mieć znaczenie. Zdecydowanie nie oponowałaby, gdyby mogła po raz kolejny poczuć bliskość ciała mężczyzny, pozwalając sobie odkrywać je na nowo.
Potrząsnęła lekko głową, uśmiechając się do siebie. Faktycznie nie powinna pozwalać sobie na takie myśli, bo jeszcze trochę a rzuci się na niego, dając upust własnym fantazjom.
-I naprawdę sądzisz, że to wystarczy przeciwko tej grze? Oj, Enzo, Enzo - zaśmiała się. Nie potrafiła sobie wyobrazić, co takiego musiałoby się stać w ich życiu, by przestali się przyjaźnić czy wspierać. Udawało im się to niezmiennie od czasu, kiedy postanowili zakończyć ze sobą związek, więc jakie gorsze rzeczy mogły być? Przespanie się ze swoimi partnerami? well, Calvert aktualnie nie posiadała żadnego, a była pewna, że akurat takiego świństwa by mu nie zrobiła. To była granica, której się nie przekraczał (chyba, że w trójkącie, lol).
-Dzisiaj mam zamiar sprawdzić wiele rzeczy - stwierdziła z pewnością w głosie, nie zdradzając mu nic więcej. Był apewna, że tak się stanie - że przyjdzie moment, w którym wszystko to, co działo się jedynie w jej głowie będzie musiało znaleźć pokrycie w rzeczywistości nawet, jeśli miałaby żałować.
Utkwiła w nim na chwilę spojrzenie, lustrując twarz. Przygryziona warga, ta emanująca pewność, że miał kontrolę. To pociągało znacznie bardziej, niż sam jego wygląd. Było detonatorem, który odpowiadał ze ostateczny wybuch.
Zaśmiała się, kiedy jego pionek znalazł się na polu, które wykupiła.
-Nawet w monopoly musisz za mną latać, co? - skomentowała, poruszając lekko brwią, drocząc się z nim. Zaraz jednak prześlizgnęła się bezczelnie po jego sylwetce, zastanawiając się. - Wiesz, mnie usatysfakcjonowałaby zdecydowanie opcja numer trzy. Chyba, że to dla ciebie zbyt wiele na początek, Lawrence - rzucił, uśmiechając się przy tym niemal jak cwany chochlik. Musiałaby być naprawdę głupia, żeby nie skorzystać z okazji, która jej się nawinęła. A znając jego chęć udowodnienia, że potrafił wszystko, była przekonana, że dzisiejszego dnia jej oczy nacieszą się odpowiednim widokiem.
Sięgnęła po kostkę, wykonując rzut i przesunęła pionek o kolejnych siedem oczek, wykupując kolejną część.
-Naprawdę będziesz musiał się postarać, ewentualnie mnie rozproszyć, żeby coś ugrać - zaśmiała się, upijając łyk kawy, która powoli zaczynała stygną w miarę, jak gra posuwała się do przodu.

Enzo Lawrence