Strona 2 z 2

Be not afraid of discomfort

: sob paź 17, 2026 1:06 pm
autor: Francine Wetherstone
Francine nigdy nie uważała, że jej przyjaciółka w jakimkolwiek stopniu jest szalona. Chyba nie mogła ją o to posądzać. Z drugiej strony każdy z nas ma przecież cząstkę siebie, którą ukrywa przed całym światem. Ona ukrywała sporo ale też nigdy nie było powodu by się chwalić tym, że jej relacje z jej własną rodziną są naprawdę skomplikowane by nie powiedzieć, że chwilami naprawdę dramatyczne. Wcale a wcale nie było jej łatwo przyznać się do tego, że wiele brakowało jej do tego by jej życie było idealne. Sama próbowała to w jakimś sensie kreować.
Widok nagich ciał, widok tej plaży jeszcze przez długi czas będzie do niej wracał. Na pewno nie będą to zbyt miłe wspomnienia ale przecież to nie tak, że będzie tego teraz ogromnie żałować. Z czasem dojdzie do niej, że przecież nie stało się nic złego. Nawet jeśli zaatakowała kogoś. Mniej lub bardziej bezbronnego. Choć miała swoje powody by obawiać się o własne bezpieczeństwo i bezpieczeństwo swojej przyjaciółki. Jeśli trzeba byłoby się jakoś wybronić, to raczej nie miałaby z tym problemów.
- Agentka. Nie wiem, może specjalnej troski - wywróciła oczami bo przecież to co zrobiła to już jakiś pogmatwany sposób na to by nie dręczyć się z tym, że jednak atak to nie najlepsze wyjście. Przecież ona powinna wiedzieć o tym jak nikt inny. Wiele razy spotykały się z tym, że ktoś został brutalnie pobity i liczyła się każda chwila, która ratowała życie. W tym wypadku nie było mowy o ciężkich obrażeniach, bo nie oszukujmy się ale jej daleko było do boksera. Raczej nie widziała siebie w dłuższej walce z przeciwnikiem. Poległaby po dłuższym czasie. Szczęście, że wzięła go z zaskoczenia. Tym samym wygrała sobie kilka sekund a może nawet minut.
Francine z pewnością widziała w Biance coś czego nie widzieli inni. Prawdę, którą nie dało się udawać i ukrywać ale przecież o tym nie musiała wiedzieć ani jedna i duga. Przecież Wetherstone nie szukała na siły prawdy i tego jaką kobietą jest Navarro. Raczej nie miała powodów by jej nie wierzyć. Nigdy nie pojawiły się żadne wątpliwości, które zakorzeniłyby się w pielęgniarce na tyle długo by zaczęła kwestionować każde słowo swojej przyjaciółki.
- Z szaleństwem? Czy może z głupotą? - kąciki jej ust uniosły się w rozbawieniu, przecież wiedziała, że nie jest to widok który mogła oglądać codziennie. Raczej nie uciekała się do kreowania takich sytuacji. Po chwili parsknęła głośnym śmiechem, który trzymała w sobie już od kilku minut. Spojrzała w kierunku przyjaciółki, kiedy zaczęła się już uspokajać - Tylko z tym szaleństwem to dobrze jak będziemy sobie to dawkowały - podniosła dłonie, jakby chciała się przed tym obronić. Przed tym wszystkim co spotkało je na plaży nudystów.
- Możemy pójść na plażę ale wypicie jednego drinka, nie brzmi tak źle. Nawet jeśli powinnam to odradzać jako pielęgniarka - skarciła już chyba tylko samą siebie w głowie, bo przecież chodziło o to by nie pakować się w kolejne kłopoty. Jeśli zaczną pić tak wcześnie to nie będzie miała co do tego takiej pewności. Mogła dzisiaj zadziwić nie tylko samą siebie ale i tych, którzy ją znali - Jak coś to mam coś do jedzenia - puściła jej oczko i znowu się zaśmiała. Zawsze była przygotowana.

Bianca Navarro