Strona 2 z 3

by the way, I'm wearing the smile you gave me

: śr sie 19, 2026 9:05 pm
autor: Eliana Broussard
Eliana mogła wyłącznie domyślać się tego, jakie zmiany zaszły w jego życiu za sprawą ich znajomości. Nie wiedziała co prawda, jak dokładnie wyglądało ono zanim Lance pozwolił sobie na zaangażowanie, jednak miała w tej kwestii pewne podejrzenia. Nie bez powodu przecież tak długo wzbraniała się przed tym, aby rzeczywiście go do siebie dopuścić.
Teraz zresztą też bazowała wyłącznie na domysłach, ponieważ nie miała żadnej gwarancji w kwestii tego, że Lance nie wrócił do dawnych przyzwyczajeń. Nie pozostawała jednak ślepa na to, jak wiele czasu spędzali w swoim towarzystwie. To może nie tak, że widywali się co wieczór, ale nie było tygodnia, podczas którego by się nie spotkali. Często zresztą wymieniali ze sobą wiadomości, dzięki czemu Eliana nie obawiała się, że Cortlandt mógł w międzyczasie robić coś n i e w ł a ś c i w e g o. A choć nie rozmawiali ze sobą o wyłączności, to jednak właśnie tego od niego oczekiwała.
Cokolwiek było między nimi, ona na pewno nie traktowała tego jak zabawę.
To dopiero byłaby strata — stwierdziła z rozbawieniem, w rzeczywistości jednak nie podejrzewając go o to, że mógłby posunąć się do takiego wybryku. Prawdę powiedziawszy Lance wydawał jej się pod tym względem dość z a c h o w a w c z y. Nie sprawiał wrażenia jednego z tych mężczyzn, których kręciła perspektywa zabawiania się w miejscach publicznych, czym jednak Eliana wcale nie była zaskoczona. Pomimo tego, jak lekceważącym podejściem zdawał się wykazywać w kwestii związków, w pozostałych aspektach wydawał się aż nadto odpowiedzialny. W takim wydaniu zresztą naprawdę ją pociągał.
Teraz zresztą wcale nie było inaczej, choć za te odczucia odpowiadała raczej jego bliskość. Nic dziwnego, iż w którymś momencie Eliana zdecydowała się poprosić o rewanż, choć zanim do tego doszło, przypieczętowali jeszcze umowę dotyczącą najbliższych posiłków. A skoro to mieli już ustalone, mogli zająć się przyjemnościami, teraz skupiając się na opalaniu.
Kiedy Lance zdecydował się zmienić pozycje, Broussard podała mu opakowanie z kremem, a później sama usadowiła się do niego tyłem. — Nawet nie próbuj kombinować z żadnymi rysunkami, bo wszystko będę czuła — ostrzegła go, na wypadek gdyby teraz to on zdecydował się wykorzystać przeciwko niej jej własną sugestię. Takiej sytuacji wolała uniknąć, zwłaszcza na tych fragmentach własnego ciała, które zwykle odkrywała w pracy, a przecież to nie tak, że decydowała się na to rzadko.

Lance Cortlandt

by the way, I'm wearing the smile you gave me

: czw sie 20, 2026 2:16 pm
autor: Lance Cortlandt
Nie musieli rozmawiać o wyłączności, żeby Lance domyślił się, że właśnie jej Eliana od niego oczekiwała. Nie była kobietą, która mogłaby być za pomysłem otwartego związku i prawdę powiedziawszy Cortlandtowi również to nie leżało. Jeśli już w coś się angażował, musiał wejść w to na poważnie, ponieważ nie czułby się komfortowo z myślą, że Broussard poświęcała uwagę jeszcze komuś innemu. Mógł być dupkiem, ale miał swoje zasady i trzymał się ich, a jedną z nich najwyraźniej była też wyłączność w związku. Mógł być rozwiązły poza nim, ale kiedy już zdecydował się na poważniejszą relację z kobietą, dalsze kręcenie na boku z innymi nie wchodziło w grę, dlatego Eliana mogła być spokojna – Lance nie spotykał się z nikim innym za jej plecami odkąd dotarło do niego, że polubił ją bardziej niż inne.
– Mhm – pokiwał głową, zgadzając się z nią, podczas gdy na jego twarzy malowało się rozbawienie. Cortlandt rzeczywiście był dość zachowawczy i takie ekscesy, jak ekshibicjonizm czy seks w miejscach publicznych, zupełnie nie były w jego stylu. Nie dostrzegał w tym nic pociągającego, przynajmniej nie na tyle, żeby podkusiło go do zrobienia tego. Jego zdaniem było w tym coś prostackiego, a w ten sposób z całą pewnością nie chciał się zachowywać.
– Och, daj spokój – oburzył się, że w ogóle podejrzewała go o to, iż mógłby chcieć nabazgrać jej coś na plecach. – Później ja musiałbym to oglądać. Na nic takiego się nie piszę – stwierdził, mając nadzieję, że to ją uspokoi. P i ę k n e widoki były tym, co preferował ponad dobry żart, więc Eliana powinna domyślić się, że Cortlandt nie zrobi nic, żeby je sobie popsuć. Dlatego jej plecy były bezpieczne, bo kiedy przystąpił do rozsmarowywania na nich kremu, nie bawił się w żadne wzorki czy omijanie czegokolwiek. Jego dłonie błądziły po jej całych plecach i Cortlandt był bardzo dokładny, żeby nie ominąć żadnego fragmentu.
– Jesteś pewna, że nie chcesz się tego pozbyć? – zapytał, palcami zahaczając o wiązanie jej bikini. Była to luźna sugestia, wynikająca z tego, że na prywatnej plaży nie musieli aż tak się zasłaniać, to dałoby Elianie możliwość opalenia się bez wzorów z bikini. Lance zaś zapewniłby sobie jeszcze lepsze widoki, więc nie, nie proponował tego b e z i n t e r e s o w n i e.

Eliana Broussard

by the way, I'm wearing the smile you gave me

: czw sie 20, 2026 7:39 pm
autor: Eliana Broussard
Tyle tylko, że Eliana tak naprawdę nie była w stu procentach pewna tego, na czym stali. Spotykali się, umawiali się na kolejne randki, a kiedy przebywali w swoim towarzystwie, nie uciekali od kontaktu fizycznego. Nie bała się go pocałować i nie przejmowała się tym, że ktoś mógłby ich w takiej sytuacji zobaczyć.
Ale czy to znaczy, że postrzegała ich znajomość jako z w i ą z e k?
Do tej pory była raczej dość ostrożna w kwestii używania tego określenia zakładając, że to, co było między nimi, było jeszcze zbyt luźne, aby przypiąć temu taką łatkę. Wierzyła jednak, że dość jasno wyraziła się z własnymi zamiarami, przez co nie miała problemu z tym, aby założyć, że Lance nie spotykał się już z nikim więcej. Gdyby okazało się, że nie miała racji, byłaby piekielnie rozczarowana.
Ale czy naprawdę miała powód, żeby się o to martwić, skoro od dłuższego czasu tak wytrwale zabiegał, żeby dała mu jeszcze jedną szansę?
Była więc stosunkowo spokojna, choć mimo to nie wyrywała się z nadawaniu tej relacji kolejnych nazw. Na chwilę obecną nie czuła jeszcze takiej potrzeby, a przecież mogła cieszyć się jego towarzystwem i bez określania siebie mianem jego d z i e w c z y n y. Nawet jeżeli perspektywa tego wydawała się całkiem kusząca.
Zaśmiała się za sprawą jego słów, nie poddając już dłużej w wątpliwość tego, że szatyn nic nie zamierzał na jej plecach nawywijać. Zaraz zresztą miała okazję przekonać się o tym, kiedy zaczął wodzić po nich dłońmi. Wówczas też zrozumiała, jak bardzo mogło być to przyjemne, dlatego zamruczała cicho, zaledwie na chwilę przed tym, jak usłyszała jego pytanie.
Nie zrobiłeś jeszcze nawet kolacji, a już chcesz mnie rozebrać? — zapytała przekornie, nie traktując jego propozycji zbyt poważnie. Przynajmniej nie początkowo. Rzecz w tym, że Eliana też nie miała w sobie nic z ekshibicjonistki, więc była ostatnią osobą, która zdecydowałaby się na wystąpienie na plaży topless. Tu jednak nie było nikogo poza ich dwójką, ale… mimo to nie była przekonana.
Obróciła się jednak przez ramię, aby zerknąć na szatyna z jedną brwią uniesioną ku górze. — A jeśli się go pozbędę, ty pozbędziesz się ich? — zasugerowała, kiedy wymownie skinęła głową w stronę jego szortów. Mogła wyłącznie się z nim droczyć, ale skoro już wyszedł z taką propozycją, mogła przy okazji też spróbować ugrać coś dla siebie.

Lance Cortlandt

by the way, I'm wearing the smile you gave me

: pt sie 21, 2026 11:50 am
autor: Lance Cortlandt
Lance był ostatnią osobą, która rwałaby się do nazywania czegokolwiek. Ale to, że na głos nie nazywał rzeczy po imieniu, nie oznacza, że nie widział ich w ten sposób. A swoją relację z Elianą uważał już za coś na kształt związku, ponieważ spełniała wszystkie wymagania, a on o dziwo nie bał się tak do tego podejść. Skoro coś już sobie postanowił, to przecież nie będzie teraz przed tym uciekał. Byłoby to zupełnie bez sensu.
Cortlandt nie lubił robić rzeczy na pół gwizdka.
To najwyraźniej dotyczyło także takich rzeczy, jak nakładanie kremu z filtrem, choć tu główną motywacją mógł jednak być kontakt fizyczny z Elianą, którym Lance chciał się nacieszyć, dlatego b a r d z o dokładnie rozprowadzał po jej plecach krem, a zachęcony jej pomrukami postanowił to jeszcze chwilę przeciągnąć.
– Jest jakaś zasada, że takie rzeczy dopiero po kolacji? – zapytał zaskoczony, ale na jego twarzy błąkał się również uśmiech mówiący o jego lekkim rozbawieniu. Lance raczej nie planował trzymać się tak ścisłych reguł, tym bardziej w momencie, gdy miał obok kobietę, która go tak bardzo pociągała. Jeśli coś miałoby wydarzyć się między nimi już teraz, nie miałby nic przeciwko temu. Szczególnie, że jak na siebie, Cortlandt ostatnio sporo pościł, ponieważ nie spotykał się z nikim poza Broussard, która nadal trzymała go na lekki dystans. Szatyn liczył, że wspólny wyjazd coś pod tym względem zmieni.
Podążył za spojrzeniem bruentki, gdy postanowiła wskazać na jego szorty. Kiedy zrozumiał, do czego zmierzała, na jego twarzy pojawił się zadziorny uśmiech, z którym spojrzał w jej oczy. – W porządku, jeśli to zrobisz, nie widzę problemu – zgodził się, uznając to za uczciwy układ, z którym nie miał problemu. W końcu czemu miałby wstydzić się czegokolwiek przed nią? – Ale myślę, że już nie powinno być odwrotu, skoro wyszłaś z tą propozycją – stwierdził, ponieważ coś mu podpowiadało, że Eliana będzie chciała obrócić to w żart, podczas gdy on wolałby, żeby wcielili ten plan w życie. Tym bardziej, że w trakcie tej ochoty naprawdę zdążył narobić sobie ochoty i teraz wręcz pożerał ją wzrokiem.

Eliana Broussard

by the way, I'm wearing the smile you gave me

: pt sie 21, 2026 12:09 pm
autor: Eliana Broussard
Eliana nie zamierzała kierować się tą ostrożnością w nieskończoność. Nie chciała popełnić żadnego błędu, za sprawą którego pożałowałaby, że znów mu zaufała, ale jednocześnie wiedziała, że jeśli miało im się udać, nie mogła cały czas zachowywać się tak, jakby czegoś się bała.
Właśnie dlatego zaczynała stopniowo niwelować granice, które narzuciła im na początku. Nie stroniła już od jego bliskości, nie obawiała się tego, aby sięgnąć po jego dłoń, kiedy miała na to ochotę, ani też nie bała się skraść mu pocałunku, czasami nawet bardziej zachłannego, niż sama by się tego po sobie spodziewała.
To przecież nie tak, że czerpała przyjemność z tego, że trzymała go na dystans. Prawdę powiedziawszy bywały chwile, w których jej samej ciężko było te zasady respektować.
Lance zresztą naprawdę wiedział, co zrobić, by rozbudzić jej a p e t y t.
Zaśmiała się pod nosem, a później lekko pokręciła głową. Zdołała już zauważyć, że Cortlandt trzymał się wyłącznie tych zasad, które pasowały jemu, aczkolwiek na to nie zamierzała się uskarżać. Przez długi czas i tak dzielnie wytrzymywał przy tych, które narzucała im ona, zatem nie musiała już chyba martwić się, że po raz kolejny się rozczaruje. Po co miałby marnować z nią tyle czasu, skoro nie myślałby o tym poważnie.
A choć wiedziała, że nie brakowało mu śmiałości, kiedy tak szybko przystał na jej sugestię, odrobinę ją zaskoczył. — Na pewno? — zapytała, gdy zasugerował brak możliwości odwrotu. W tamtym momencie odsunęła się nieco, głównie po to, aby zagwarantować sobie szansę na to, aby się odwrócić. Usiadła przodem do niego, zaplatając przy tym nogi.
Pamiętaj, że jeszcze nie skończyłeś — przypomniała mu, kiedy odgarniała włosy z ramion, aby je odsłonić. Mogła sprawiać wrażenie, jakby w ten sposób chciała go rozproszyć i sprawić, żeby zapomniał o układzie sprzed chwili, ale nie było tak. Przez bardzo długi czas była przy nim zachowawcza, ponieważ bała się tego, że ta znajomość mogłaby się przeciwko niej obrócić, a przecież to zupełnie nie tak, że nie potrafiła się bawić.
Umiała też podejmować wyzwania, dlatego zadarła brodę do góry i wbiła spojrzenie w jego oczy, kiedy jedna z jej dłoni powędrowała do tyłu, aby rozwiązać wiązanie biustonosza. Powoli zsunęła ramiączko z jednego ramienia, a później pozwoliła, aby zsunęło się z drugiego na krótko przed tym, jak odłożyła materiał na skraj koca. Gdyby nie byli tutaj sami, na pewno nie pozwoliłaby sobie na taką śmiałość.

Lance Cortlandt

by the way, I'm wearing the smile you gave me

: pt sie 21, 2026 5:36 pm
autor: Lance Cortlandt
Lance miał nadzieję, że te granice w końcu znikną. Ufał, że Eliana ponownie otworzy się na niego i zapomni o swoich obawach, które w tej chwili w nie miały się potwierdzić, ponieważ Cortlandt miał szczere intencje i naprawdę traktował ją poważnie. Cieszyło go więc to, że jego starania i próby udowodnienia jej, że nie miała co do niego racji, wątpiąc w niego, przynosiły efekty, a ona powoli pozwalała sobie przy nim na coraz więcej. Właśnie dzięki tym małym zmianom Lance był spokojniejszy i dzielnie znosił to, że był sprawdzany, co mógłby uznać za irytujące i niewarte zachodu.
Gdyby inna kobieta spróbowała go tak podejść, Lance pewnie najbliższy wieczór spędziłby w klubie, rozglądając się za kimś nowym, kto nie stawiałby mu żadnych warunków. Z taką łatwością przychodziło mu wymienianie kobiet, czego tym razem nie chciał robić, ponieważ z Elianą było inaczej. Dlatego jego starania rzeczywiście były dowodem na to, że mu zależało i nie były czymś pustym.
Puste nie były też jego słowa, gdy zasugerował, że nie powinni wycofywać się z umowy, którą przed chwilą ze sobą zawarli. Lance zgodził się na nią tak szybko, ponieważ odpowiadało mu to, co miał dostać. Tyle mu wystarczyło, żeby bez wstydu rozebrać się na plaży. Tu to nie byłby jego pierwszy raz, bo był pewny, że nikt tu go nie oglądał i mógł robić to, na co tylko miał ochotę.
– Na pewno dokończę – zapewnił ją, przyglądając się jej następnym ruchom i zastanawiając się, czy rzeczywiście zdecyduje się rozebrać. Do ostatniej chwili nie był pewny, czy to zrobi, ale kiedy rozwiała jego wątpliwości, na twarzy szatyna pojawił się łobuzerski uśmiech. Był z a d o w o l o n y z widoków, które mu zapewniła. I tak, od razu przyjrzał się wszystkiemu. – W porządku, słowo się rzekło – stwierdził w końcu, nie zamierzając teraz wykręcać się ze swojej części umowy, dlatego uniósł się lekko, aby móc pozbawić się szortów, które odłożył na bok. Tuż po tym w ręce wziął krem. – Mogę? – zapytał, chcąc zabrać się do tego, o czym sama mu przed chwilą przypomniała.
Zaraz zresztą wycisnął sobie na dłonie trochę kremu, ale zanim zaczął nakładać go na ciało Eliany, przysunął się do niej i zamknął jej usta w zachłannym pocałunku. Dopiero wtedy jego dłonie znalazły drogę do jej ciała, a on zaczął starannie nanosić na nie krem, zaczynając od dopiero co odsłoniętych rejonów.

Eliana Broussard

by the way, I'm wearing the smile you gave me

: sob sie 22, 2026 2:39 pm
autor: Eliana Broussard
Podchodzenie go w ten sposób nie było spełnieniem jej marzeń, a jednak w tamtym momencie nie potrafiła zachować się inaczej. Nie umiała tak po prostu zaangażować się w tę znajomość i zapomnieć o własnych obawach, ponieważ one nie odezwały się w niej bez powodu.
Eliana nie była po prostu jakąś przewrażliwioną panną. Po prostu wystraszyła się tego, że Lance mógł sobie z nią pogrywać.
Ale nawet jeżeli początkowo rozegrał coś niewłaściwie, w końcu rzeczywiście zaczął pokazywać jej, że mu z a l e ż a ł o. Musiało minąć trochę czasu, jednak ostatecznie Broussard dostrzegła, że mogła znowu mu zaufać. Gdyby tylko sobie z nią pogrywał, musiałby naprawdę się nudzić, ponieważ marnowanie tak dużej ilości czasu wyłącznie po to, aby kogoś zaliczyć, a później znów uciec, wydawało się niesamowicie irracjonalne.
Mimo to zwlekała nieco, zanim znów całkowicie wpuściłaby go do swojego życia. I łóżka.
Kiedy zgodziła się z nim tu przyjechać, brała pod uwagę to, że coś mogłoby się między nimi pod tym kątem zmienić. Nie brała tego za pewnik, ale mimo to zakładała, że oboje przyjechali tu z nadzieją, że zdołają całkowicie się na sobie skupić. I nie było to założenie na wyrost, ponieważ od samego początku interesowali się głównie sobą nawzajem. Nawet ta urokliwa plaża straciła nieco na znaczeniu, kiedy Cortlandt znalazł się zbyt blisko niej.
Posłała mu ponaglające spojrzenie, kiedy miał wywiązać się ze swojej części umowy. Nie odrywała od niego spojrzenia, nie krępując się również omieść go nim, kiedy w końcu pozbawił się ubrania. Przygryzła wówczas dolną wargę, dopiero po chwili decydując się na to, żeby spojrzeć mu w oczy.
Obiecałeś — odparła w odpowiedzi, tym samym dając mu zielone światło na to, aby ją dotknął. Nie oponowała też, kiedy znalazł się bliżej i zdecydował się zamknąć jej usta w pocałunku, który ona odwzajemniła. Sama wykorzystała tę okazję ku temu, aby ulokować dłonie na jego udach, tuż nad kolanami, jakby w ten sposób chciała się o niego oprzeć. Zatrzymała je tam jednak tylko na chwilę, ponieważ moment później przesunęła ja wyżej, aby ostatecznie znów pomknąć nimi w dół, jednocześnie rysując jego skórę paznokciami, kiedy jego wargi tłumiły wydostający się z jej ust pomruk.

Lance Cortlandt

by the way, I'm wearing the smile you gave me

: sob sie 22, 2026 3:59 pm
autor: Lance Cortlandt
Gdyby Lance dalej robił to dla zakładu lub z innego głupiego powodu i nie miał poważniejszych zamiarów, musiałby naprawdę lubić marnować czas oraz energię. Nic takiego jednak nie miało miejsca, ponieważ obecnie traktował Elianę bardzo poważnie i naprawdę chciał, żeby z tej znajomości coś wynikło, dlatego od pewnego czasu naprawdę starał się.
Miał też za sobą sporą przemianę, ponieważ do niedawna upierał się, że dla niego jeszcze nie przyszedł czas na zobowiązania. Nigdy ze swojej przyszłości nie wykluczał tego, że kiedyś zwiąże się z kimś i założy rodzinę, jednakże nie przypuszczał, że mógłby poczynić ku temu kroki tak szybko. Nie posądzał się także o to, że mógłby kiedykolwiek w pełni zaangażować się w jakąś relację. Prawdę powiedziawszy nawet siebie z żoną nie umiał wyobrazić jako monogamistę, ale najwyraźniej wystarczyło, że poznał właściwą kobietę, która zawróciła mu w głowie, żeby zmienił własne podejście i potraktował coś poważnie, bez zabawy w półśrodki. Obecnie nie grał na kilka frontów i cała jego uwaga była skupiona w y ł ą c z n i e na Broussard.
Uśmiechnął się, gdy przypomniała mu, czego od niego oczekiwała. Nie potrzebował więcej, żeby wykonać swój następny ruch, choć zrobił nawet więcej niż od niego wymagała, bo poza tym, że zajął się jej ciałem, postanowił również zadbać o jej usta, zamykając je w namiętnym pocałunku, podczas gdy jego dłonie były zajęte innymi miejscami.
Kiedy Eliana postanowiła odpowiedzieć na jego dotyk i poczuł na sobie jej dłonie, w ich ślad po jego ciele przebiegło przyjemne mrowienie, które sprawiło, że tym razem z ust szatyna wyrwał się pomruk. Zachęcony jej poczynaniami postanowił zmienić pozycję, być może w ten sposób zdradzając swoje intencje, ponieważ po tym, jak zaczęła go kusić w tamtych rejonach, nie chciał się zatrzymywać. W związku z tym zsunął dłonie po jej ciele, a później przemieścił je na jej plecy, aby przyciągnąć ją bliżej siebie i zachęcić do tego, żeby usiadła na nim okrakiem.
Pocałunku nie przerwał nawet na chwilę. Ośmielony sytuacją postanowił za to pogłębić go w sposób, w jaki nie robił tego już od dłuższego czasu ze względu na dystans, który panował między nimi, a który w końcu zaczął zacierać się w pełni (?).

Eliana Broussard

by the way, I'm wearing the smile you gave me

: ndz sie 23, 2026 8:17 pm
autor: Eliana Broussard
Nie sądziła, że mógłby nudzić się do tego stopnia, aby marnować własny czas i energię na dalsze bezcelowe podchody. Nie sądziła też, że mógłby zwodzić ją w jakimś konkretnym celu, ponieważ sama nie zrobiła mu nic, za sprawą czego mógłby chcieć się na niej odgrywać. Odepchnęła więc od siebie tego rodzaju myśli i skupiła się już wyłącznie na tym, jak wiele okazywał jej zainteresowania.
A ono sugerowało, że naprawdę musiał ją p o l u b i ć.
Mimo to doszła do wniosku, że ostrożność nie mogła jej zaszkodzić, jeśli do tej kwestii także podejdzie z umiarem. Nie odcinała go od siebie na stałe, po prostu dając sobie czas na to, aby znów poczuć się w jego towarzystwie p e w n i e. Kiedy tak się stało, zaczęła otwierać się na niego bardziej i jednocześnie też znów się angażować. Przywiązywała się, ponieważ sama traktowała go poważnie.
Właśnie dlatego dziś zdecydowała się nie wciskać hamulca, choć przecież mogła zrobić to już w momencie, w którym Lance zachęcił ją do zrzucenia z siebie góry bikini. W bardzo łatwy sposób mogła obrócić tę kwestię w żart, a później skupić się na opalaniu, ale podświadomie chciała chyba znów posmakować jego bliskości. Brała przecież pod uwagę to, że wspólny wyjazd w końcu coś między nimi zmieni, a kiedy nadarzyła się ku temu okazja, postanowiła ją wykorzystać.
Nie oponowała zatem, kiedy dłonie szatyna przesunęły się po jej ciele. Nie stawiała też oporu, kiedy przyciągnął ją bliżej siebie. Dostosowała się do jego pozycji, przy okazji też obejmując go dłońmi za szyją. W tamtym momencie nie zrobiła nic więcej, całkowicie oddając się pocałunkowi, który pogłębiony smakował nawet lepiej.
W końcu jednak przerwała go na chwilę, choć sama nie odsunęła się nawet na milimetr. Musnęła ustami kącik jego ust, później żuchwę, policzek, aby ostatecznie dobrnąć do ucha. — Mieliśmy się opalać — wyszeptała, jak gdyby w ten sposób chciała przypomnieć mu, że ich obecne czyny nie pokrywały się z pierwotnymi planami.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Lance Cortlandt

by the way, I'm wearing the smile you gave me

: pn sie 24, 2026 2:26 pm
autor: Lance Cortlandt
Oboje w takim razie podchodzili do tej znajomości z takim samym zaangażowaniem, co dobrze im wróżyło. Wygląda na to, że mieli takie same cele, jeśli chodzi o tę znajomość, więc mogli razem skupić się na dążeniu do nich, starając się wszystko między sobą poukładać, co pomału stawało się coraz łatwiejsze dzięki temu, że rozumieli się coraz lepiej. Było tak, bo Lance w końcu naprawdę zaczął otwierać się na Elianę i dawał się jej bliżej poznać. Nie odkrył przed nią jeszcze wszystkich kart, nie chciał, żeby zobaczyła jego pewne strony, bo bał się, że spojrzy na niego inaczej, ale pokazywał jej znacznie więcej niż na początku tej znajomości, a nawet przed tym, jak zdarzyło mu się jego małe p o t k n i ę c i e.
Dziś jednak wyglądało w końcu tak, jakby zupełnie zostawili to za sobą. Lance nie bał się znów bardziej przed Elianą otworzyć, zapraszając ją do swojego kolejnego ulubionego miejsca, a ona dając mu jeszcze jedną szansę na posmakowanie jej bliskości, przed czym wzbraniała się od dłuższego czasu.
W końcu jedna starania Cortlandta zaczęły przynosić efekty, a on mógł przypomnieć sobie, jak ekscytujące było bycie z nią… Przy Broussard czuł rzeczy, których wcześniej nawet nie znał. Chociaż przez jego życie przewinęło się wiele kobiet, żadna z nich nie potrafiła sprawić, że poczułby się w podobny sposób, smakując ich bliskości, co czyniło Elianę wyjątkową pod kolejnym względem.
I jak Lance miał nie stracić dla niej głowy?
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Eliana Broussard