definitely not drowning
: ndz sie 09, 2026 6:49 pm
— Callie — mruknął ostrzegawczo, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, jak łatwo zaczął używać zdrobnienia jej imienia. To niesamowite, jak naturalnie mu to przyszło. Spojrzał na nią twardo, jakby w ten sposób, próbował dać jej do zrozumienia, że pewnych rzeczy nie zdoła w nim zmienić lub zasiać. — Nie sądzę, aby ci się to udało, ale go on, sweetheart. Zobaczymy, do czego jesteś zdolna — dodał, ostatecznie odrywając od niej spojrzenie, by utkwić je gdzieś indziej. Był uparty. A przy tym kurewsko zapatrzony w siebie i swoje racje. Nie sądził, żeby kobieta była w stanie realnie namieszać mu w głowie. Aż przypomniała mu się rozmowa z Callumem, gdy doszedł do wniosku, że dziewczyna, która chciała z nim być musiała być… cóż, zawzięta. Dlatego znów zerknął na nią przelotnie, czując jak coś ścisnęło go w klatce piersiowej. Czy to Reid zesłał mu tę dziewuchę swoimi głupimi manifestacjami? Póki co wydawało mu się, że jakieś rysunki, malunki, brokaty i paznokcie były czymś przed czym uciekłby na koniec kraju. Na ten moment, nie sądził, aby Calliope zdołała go do tego przekonać, ale who knows, right?
Cyrus niczego się nie bał. Dotychczas strach był dość nieznanym dla niego uczuciem. Dlatego, jak dziewczyna wpadła pod wodę, Lockhart od razu zareagował. Może to coś, czego nauczył się w szpitalu? Szybkie podejmowanie dobrych decyzji. Logiczne myślenie. Stawianie rozsądku przed emocjonalnością. Dzięki temu nie panikował, gdy zanurzył się pod powierzchnię, od razu odpowiednio reagując i w porę wyciągając dziewczynę z odmętów tego… obrzydliwego jeziora. Nie było to spełnieniem jego marzeń. Nie zmieniało to jednak faktu, że ludzko się zmartwił, mimo że nie chciałby przyznać tego głośno. Skupił się na tym, żeby zapewnić jej bezpieczeństwo. Podejrzewał, że musiała być przerażona i zszokowana; dlatego dopiero, gdy wydostali się na brzeg, pozwolił sobie na swój wybuch. Nie byłby sobą, gdyby nie wypluł z siebie wszystkiego, co o tym myślał. Dopiero po chwili zatrzymał na niej nieco spokojniejsze spojrzenie, dostrzegając jej rozmazany makijaż i gacie w hello kitty, na które opuścił swój wzrok, zanim parsknął nieco kpiącym śmiechem. Zaraz jednak sapnął pod nosem, gdy Calliope wybuchnęła śmiechem.
— To nie jest, kurwa, śmieszne. Mogłabyś zginąć, zadławić się wodą albo… — warknął, machając lekceważąco ręką. Po co on się w ogóle starał? Umawiał się przecież z pieprzoną wariatką. Cyrus ściągnął gniewnie brwi, gdy chwyciła jego dłonie i przytrzymał je na jej tyłku, spoglądając w jej oczy z dezaprobatą. Tak, wciąż był zły. Słysząc przeprosiny, spojrzał w jej oczy stanowczo; to nie było coś, co mógł jej ot tak odpuścić. — Calliope. Nie zgrywaj tajemniczej w takich ważnych momentach — powiedział poważnie, kręcąc z niedowierzaniem głową. Jak ktoś tak spokojny i jednocześnie dojrzały, wpadł na taką osobę jak ona? Los zdecydowanie chciał przetestować jego cierpliwość i wytrzymałość. — Jestem wściekły, Calls. Nie obchodzi mnie teraz, co myślą inni ludzie — stwierdził. A choć zarzekał się, że był diabelnie zły, tak jego spojrzenie nieznacznie złagodniało. Gdy tylko cmoknęła go w usta, Cyrus niekontrolowanie pochylił się, by złożyć przelotnego buziaka na jej policzku. — Nie ukrywaj więcej przede mną takich rzeczy, jasne? — poprosił, złośliwie zaciskając palce na jej pośladkach. Dopiero wspomnienie o jej telefonie sprawiło, że Cy drgnął, wyciągając swoją własną komórkę z kieszeni (co też nie przyszło mu łatwo). Próbował ją włączyć, ale na ten moment całkowicie umarła, przez co zaklął pod nosem. — Kupię ci nowy telefon — stwierdził odruchowo, zanim zdążył dwukrotnie pomyśleć. Och, ta cholerna obsesja na punkcie kontroli… Wpadłby w szał, gdyby nie mogła mu od razu odpisać.
Cyrus rozejrzał się ukradkiem, widząc przechodzących gapiów. Miał już ich wszystkich dosyć. Pochylił się, złapał ją w pasie i przerzucił przez ramię, poprawiając swoją koszulkę na jej tyłku. Cała ta sytuacja nigdy nie była w jego planach; podobnie jak randka, do której od początku nie był przekonany, ale już za późno. Ruszył jakąś bardziej boczną drogą w kierunku parkingu, gdzie zostawił swoje auto.
— Ostatnią rzeczą, o jakiej marzę jest to, by inni zobaczyli twój piękny tyłek — mruknął pod nosem, poprawiając ją sobie na swoim ramieniu. — Chcesz mi coś jeszcze powiedzieć, zanim dojdziemy? To twoja ostatnia szansa, Nerreza — ostrzegł na pół-serio, pół-żartem. — Poza tym fajne gacie. Zajebiście seksowne — parsknął pod nosem.
calliope
Cyrus niczego się nie bał. Dotychczas strach był dość nieznanym dla niego uczuciem. Dlatego, jak dziewczyna wpadła pod wodę, Lockhart od razu zareagował. Może to coś, czego nauczył się w szpitalu? Szybkie podejmowanie dobrych decyzji. Logiczne myślenie. Stawianie rozsądku przed emocjonalnością. Dzięki temu nie panikował, gdy zanurzył się pod powierzchnię, od razu odpowiednio reagując i w porę wyciągając dziewczynę z odmętów tego… obrzydliwego jeziora. Nie było to spełnieniem jego marzeń. Nie zmieniało to jednak faktu, że ludzko się zmartwił, mimo że nie chciałby przyznać tego głośno. Skupił się na tym, żeby zapewnić jej bezpieczeństwo. Podejrzewał, że musiała być przerażona i zszokowana; dlatego dopiero, gdy wydostali się na brzeg, pozwolił sobie na swój wybuch. Nie byłby sobą, gdyby nie wypluł z siebie wszystkiego, co o tym myślał. Dopiero po chwili zatrzymał na niej nieco spokojniejsze spojrzenie, dostrzegając jej rozmazany makijaż i gacie w hello kitty, na które opuścił swój wzrok, zanim parsknął nieco kpiącym śmiechem. Zaraz jednak sapnął pod nosem, gdy Calliope wybuchnęła śmiechem.
— To nie jest, kurwa, śmieszne. Mogłabyś zginąć, zadławić się wodą albo… — warknął, machając lekceważąco ręką. Po co on się w ogóle starał? Umawiał się przecież z pieprzoną wariatką. Cyrus ściągnął gniewnie brwi, gdy chwyciła jego dłonie i przytrzymał je na jej tyłku, spoglądając w jej oczy z dezaprobatą. Tak, wciąż był zły. Słysząc przeprosiny, spojrzał w jej oczy stanowczo; to nie było coś, co mógł jej ot tak odpuścić. — Calliope. Nie zgrywaj tajemniczej w takich ważnych momentach — powiedział poważnie, kręcąc z niedowierzaniem głową. Jak ktoś tak spokojny i jednocześnie dojrzały, wpadł na taką osobę jak ona? Los zdecydowanie chciał przetestować jego cierpliwość i wytrzymałość. — Jestem wściekły, Calls. Nie obchodzi mnie teraz, co myślą inni ludzie — stwierdził. A choć zarzekał się, że był diabelnie zły, tak jego spojrzenie nieznacznie złagodniało. Gdy tylko cmoknęła go w usta, Cyrus niekontrolowanie pochylił się, by złożyć przelotnego buziaka na jej policzku. — Nie ukrywaj więcej przede mną takich rzeczy, jasne? — poprosił, złośliwie zaciskając palce na jej pośladkach. Dopiero wspomnienie o jej telefonie sprawiło, że Cy drgnął, wyciągając swoją własną komórkę z kieszeni (co też nie przyszło mu łatwo). Próbował ją włączyć, ale na ten moment całkowicie umarła, przez co zaklął pod nosem. — Kupię ci nowy telefon — stwierdził odruchowo, zanim zdążył dwukrotnie pomyśleć. Och, ta cholerna obsesja na punkcie kontroli… Wpadłby w szał, gdyby nie mogła mu od razu odpisać.
Cyrus rozejrzał się ukradkiem, widząc przechodzących gapiów. Miał już ich wszystkich dosyć. Pochylił się, złapał ją w pasie i przerzucił przez ramię, poprawiając swoją koszulkę na jej tyłku. Cała ta sytuacja nigdy nie była w jego planach; podobnie jak randka, do której od początku nie był przekonany, ale już za późno. Ruszył jakąś bardziej boczną drogą w kierunku parkingu, gdzie zostawił swoje auto.
— Ostatnią rzeczą, o jakiej marzę jest to, by inni zobaczyli twój piękny tyłek — mruknął pod nosem, poprawiając ją sobie na swoim ramieniu. — Chcesz mi coś jeszcze powiedzieć, zanim dojdziemy? To twoja ostatnia szansa, Nerreza — ostrzegł na pół-serio, pół-żartem. — Poza tym fajne gacie. Zajebiście seksowne — parsknął pod nosem.
calliope