Wait... what the heck
: sob paź 17, 2026 9:37 pm
Damien nie przeklinał aż tak mocno, ale w tym momencie w jego głowie idzie taka wiązanka przekleństw, że wiele osób by zawstydziło. Nie wiedział co ma myśleć o tym. Było to takie kosmiczne, z braku innego określenie, którego chłopak w tym momencie nie potrafił znaleźć. Jak można oszukiwać dwie rodziny? Jak można w ogóle żyć w taki sposób? Po co mu to było? Czy z jego mamą był dla kasy, chociaż sam mało nie zarabiał? Chciał zgrywać kogoś innego przy nich, a przy Gabrieli i jej mamie był tym prawdziwym? Tyle pytań i nikt nie jest w stanie udzielić na nie odpowiedzi, bo jak na razie on nie miał zamiaru konfrontować się z tym człowiekiem, ale zaczął się trochę martwić o dziewczynę i jej mamę. Miał nadzieje, że nie zrobić im krzywdy?
- Co masz na myśli? - Zapytał patrząc na nią uważnie. W końcu nie ma bladego pojęcia o tym co przeszła z ojcem. Nie ma najmniejszego pojęcia, chce się dowiedzieć wszystkiego, jednak nie ma zamiaru w żaden atakować dziewczyny, tylko dlatego, że się o sobie dowiedzieli. Dla niego też jest to trudne, bo był okłamywany przez całe swoje życia. Marzył o tym, aby mieć rodzeństwo, jednak nie w taki sposób. Chciał się wychowywać z nimi, a nie dowiedzieć się o istnieniu siostry po tylu latach, w momencie kiedy oboje są dorośli. Nie wie jak ma do tego podejść.
- Dlaczego ma mnie to pocieszyć? Jak widać nigdy nie był wierny żadnej kobiecie, co za debil - powiedział zdegustowany. Całe wyobraźnie o nim po prostu rozpadło się jak rozpite szkło, na wiele kawałków. Czy to bolało? Owszem. Ten zakłamany skurwiel powinien iść się leczyć.
- Nie, on nie miał nic do gadania w tej kwestii. W mojej rodzinie są sami lekarze, więc to mama zadecydowała, że to będzie moja droga - wyjaśnił. W pewien sposób został do tego zmuszony, ale w tym momencie kocha to co robi. Nie zamieniłby tego na nic innego.
- Na to nie jestem s tanie ci odpowiedzieć, ale wątpię, żeby moja mama o tym wiedziała. Gdyby tak było to dawno kopnęłaby go w dupę - westchnął. - Wiem, pewnie gdzieś musieliśmy się na pewno widzieć lub mijać, a nie mieliśmy o tym bladego pojęcia - dodał. To wszystko jest p o j e b a n e.
Gabriela R. Blais
- Co masz na myśli? - Zapytał patrząc na nią uważnie. W końcu nie ma bladego pojęcia o tym co przeszła z ojcem. Nie ma najmniejszego pojęcia, chce się dowiedzieć wszystkiego, jednak nie ma zamiaru w żaden atakować dziewczyny, tylko dlatego, że się o sobie dowiedzieli. Dla niego też jest to trudne, bo był okłamywany przez całe swoje życia. Marzył o tym, aby mieć rodzeństwo, jednak nie w taki sposób. Chciał się wychowywać z nimi, a nie dowiedzieć się o istnieniu siostry po tylu latach, w momencie kiedy oboje są dorośli. Nie wie jak ma do tego podejść.
- Dlaczego ma mnie to pocieszyć? Jak widać nigdy nie był wierny żadnej kobiecie, co za debil - powiedział zdegustowany. Całe wyobraźnie o nim po prostu rozpadło się jak rozpite szkło, na wiele kawałków. Czy to bolało? Owszem. Ten zakłamany skurwiel powinien iść się leczyć.
- Nie, on nie miał nic do gadania w tej kwestii. W mojej rodzinie są sami lekarze, więc to mama zadecydowała, że to będzie moja droga - wyjaśnił. W pewien sposób został do tego zmuszony, ale w tym momencie kocha to co robi. Nie zamieniłby tego na nic innego.
- Na to nie jestem s tanie ci odpowiedzieć, ale wątpię, żeby moja mama o tym wiedziała. Gdyby tak było to dawno kopnęłaby go w dupę - westchnął. - Wiem, pewnie gdzieś musieliśmy się na pewno widzieć lub mijać, a nie mieliśmy o tym bladego pojęcia - dodał. To wszystko jest p o j e b a n e.
Gabriela R. Blais