Time to relax in nature
: ndz wrz 27, 2026 10:45 pm
Korn westchnął cicho, aby nie usłyszał Blais, ponieważ chciałby o takiej porze wypić trochę alkoholu, ale nie chciał zrobić jakiegoś durnego wyskoku w takim dniu, gdy przyjechał na odpoczynek. Z drugiej strony wiedział, że mógł liczyć na jego pomoc na dobre i na złe. Korn nigdy nie opuścił Damiena w potrzebie, bo byłby wtedy cholernym dupkiem. Wzrokiem spoglądał niebezpośrednio na Damiena, zastanawiając się, jak faktycznie zbliżyć się, żeby pokazać swoje uczucia, ale miał wrażenie, że mógłby to popsuć, a nie chciałby stracić go na zawsze. Gdy usłyszał słowa o spaniu na podłodze, zrobił wtedy minę małego i słodkiego psiaka, prawie pokrzywdzonego.
- No weź, może jestem żywiołowy, ale nie oznacza to, że ja kopię czy gryzę - odpowiedział z uroczą minką do Damiena. W takiej chwili zaczął się zastanawiać, co on faktycznie wyprawiał, czemu wystawiał takie dziwne gesty w kierunku Blaisa. Jednak faktycznie uczucia zaczęły się nasilać, ale starał się to przy nim ukrywać. Miał nadzieję, że nie zauważy po jego gestach dziwnego zachowania w tej chwili. Lertprasert został niespodziewanie dotknięty przez palec rozmówcy, wtedy poczuł przyspieszenie swojego serca, jakby miał zaraz je wypluć. W takiej sytuacji rumieńce na policzkach bardzo się zaczerwieniły i odwrócił twarz w innym kierunku. Musiał szybko zmienić pozycję stania, bo zaczęły mu się robić kolana z waty i straciłby równowagę. Wtedy byłby niefortunny wypadek, który skutkowałby krótkim pocałunkiem, ale na całe szczęście nie doszło raczej do tego, bo zdążył się wyprostować. Po powróceniu do tematu picia usłyszał o swoim niewypale.
- No tak, przypomniałeś mi ten dzień, jak nawaliłem się nawet tym jednym mocnym drinkiem. Wtedy wlazłem na stół i zacząłem wyć prawie do księżyca, śpiewając swój ulubiony utwór - odpowiedział, śmiejąc się przy tym. Nie miał zamiaru tego powtarzać, nigdy w życiu, nie przy tylu ludziach w klubie. To był jakiś koszmar, a jeszcze wywleczenie Korna przez Damiena to był już koszmar senny i najlepiej, gdyby był tylko tym koszmarem, z którego mógłby się obudzić. Po nakarmieniu Damiena zaśmiał się przy nim, widząc, jak zjadł zrobiony deser, i wtedy usłyszał zabawną reakcję Damiena.
- Nie ma za co - odpowiedział spokojnym, jak i nadal ubawionym głosem. - Hmm... dobrze, to jak będziemy mieli naładowane telefony, wtedy możemy wyjść na świeże powietrze i zorientować się, gdzie dokładnie jesteśmy - odpowiedział, widząc, jak Damien grzebał w rzeczach za ładowarką do telefonu.
Damien Blais
- No weź, może jestem żywiołowy, ale nie oznacza to, że ja kopię czy gryzę - odpowiedział z uroczą minką do Damiena. W takiej chwili zaczął się zastanawiać, co on faktycznie wyprawiał, czemu wystawiał takie dziwne gesty w kierunku Blaisa. Jednak faktycznie uczucia zaczęły się nasilać, ale starał się to przy nim ukrywać. Miał nadzieję, że nie zauważy po jego gestach dziwnego zachowania w tej chwili. Lertprasert został niespodziewanie dotknięty przez palec rozmówcy, wtedy poczuł przyspieszenie swojego serca, jakby miał zaraz je wypluć. W takiej sytuacji rumieńce na policzkach bardzo się zaczerwieniły i odwrócił twarz w innym kierunku. Musiał szybko zmienić pozycję stania, bo zaczęły mu się robić kolana z waty i straciłby równowagę. Wtedy byłby niefortunny wypadek, który skutkowałby krótkim pocałunkiem, ale na całe szczęście nie doszło raczej do tego, bo zdążył się wyprostować. Po powróceniu do tematu picia usłyszał o swoim niewypale.
- No tak, przypomniałeś mi ten dzień, jak nawaliłem się nawet tym jednym mocnym drinkiem. Wtedy wlazłem na stół i zacząłem wyć prawie do księżyca, śpiewając swój ulubiony utwór - odpowiedział, śmiejąc się przy tym. Nie miał zamiaru tego powtarzać, nigdy w życiu, nie przy tylu ludziach w klubie. To był jakiś koszmar, a jeszcze wywleczenie Korna przez Damiena to był już koszmar senny i najlepiej, gdyby był tylko tym koszmarem, z którego mógłby się obudzić. Po nakarmieniu Damiena zaśmiał się przy nim, widząc, jak zjadł zrobiony deser, i wtedy usłyszał zabawną reakcję Damiena.
- Nie ma za co - odpowiedział spokojnym, jak i nadal ubawionym głosem. - Hmm... dobrze, to jak będziemy mieli naładowane telefony, wtedy możemy wyjść na świeże powietrze i zorientować się, gdzie dokładnie jesteśmy - odpowiedział, widząc, jak Damien grzebał w rzeczach za ładowarką do telefonu.
Damien Blais