If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late
: wt sie 25, 2026 8:15 am
Nie czytała żadnych poradników, jak obcować z krową. Pewnie powinna! Zmarnowała mnóstwo czasu w samolocie. Mogłaby przecież teraz być profesjonalistką od tych spraw, a nie podchodzić do tej sytuacji na czuja. Właściwie czemu tego nie zrobiła? Chyba uznała, że poprowadzi ją instynkt. Może zakładała, że spojrzy krowie w oczy i wszystko magicznie stanie się jasne i oczywiste? Świat jednak tak nie funkcjonował i już dawno powinna zdawać sobie z tego sprawę. Dobrze, że chociaż zwierzę było mądrzejsze od niej. Krowa zdecydowanie była przyzwyczajona do kontaktu z ludźmi. Nie bała się obecności człowieka, nie stresował jej dotyk ani nic z tych rzeczy. To kolejny dobry znak. Musieli tu dbać o podopiecznych. Inaczej reagowaliby na taką bliskość alergicznie, szczególnie w styczności z ludźmi, którzy pojawili się tu po raz pierwszy w życiu.
W sumie Finch nie miała pojęcia, co by zrobiła, gdyby okazało się, że ośrodek to jakaś wylęgarnia koszmaru. Na pewno chciałby ratować ich krowę, ale ucieczka z czworonogiem musiałaby być bardzo skomplikowana. Taka krowa raczej nie jest przystosowana do wykonywania czyichkolwiek poleceń, nie do tego przecież została stworzona. No i gdzie niby by z nią poszły? Skoro odpuściły sobie przewożenie kotki przez granicę, to w ogóle szkoda zaczynać myśleć o krowie! No i jedna Theodora to chyba za mało. Musiałyby ratować wszystkie stworzonka, któe tutaj zamieszkiwały, a to zamieniłoby się w jakąś popierdoloną i skomplikowaną akcję. Teddy potrafiła wszystko załatwić, świetnie radziła sobie w sytuacjach stresowych, była mądrzejsza od April i generalnie jawiła się raczej jako chodzący ideał, ale też miała jakieś ograniczenia, a April nie mogła jej przecież narażać na udział w każdym ze swoich kretyńskich pomysłów. Cóż, dobrze, że ostatecznie wszystko było po prostu dobrze.
Z uśmiechem obserwowała, jak strażaczka zbliża się do krowy i stara się nawiązać pierwszy kontakt. Była oczywiście wdzięczna, że się poświęciła i zajęła się pstrykaniem fotek, ale na to przecież będzie jeszcze czas. Będą musiały zrobić zdjęcie rodzinne, które powinno wylądować na kominku! Szkoda tylko, że nie miały kominka. Ale to może w ich przyszłym domu? Okazało się, że futrzak zareagował równie entuzjastycznie na swoją semi-prawdziwą matkę, co na Finch. No dobra, entuzjastycznie to dużo powiedziane. Krowa ewidentnie miała wyjebane jajca, ale to im w zupełności wystarczało.
April przytuliła się do narzeczonej, gdy ta tylko ułożyła się wygodnie na trawie. Bliskość natury i wybranki swojego serca działała na nią kojąco. Potrzebowała takiego odpoczynku, by tłumienie emocji przychodziło jej dużo łatwiej. W chwilach takich, jak te, nie miała żadnych wątpliwości względem niczego. Czuła się bezpiecznie. Wiedziała, że jest na swoim miejscu i że jej narzeczona czuje podobnie.
— Wiesz, że cię kocham, prawda? Czy nie wiesz? — zapytała, wtulając twarz jeszcze mocniej w zagłębienie przy jej szyi, co utrudniło nieco wyraźne przekazywanie komunikatu. Ale to nic! Zakładała, że strażaczka zazwyczaj odbiera wszystko, co do niej mówiła, sercem, a nie uchem. Czy coś.
— Nie śmiałabym zakładać w momencie, w którym ci dawałam ten prezent, że to wszystko się tak skończy. Wariowałam ze stresu, żeby nie zrobić z siebie większej kretynki niż zwykle i wolałam nawet nie strzelać, gdzie nas to wszystko doprowadzi — przyznała szczerze. W trakcie ich wspólnego wyjazdu bardzo starała się wypaść jak najlepiej i oczarować przyjaciółkę swoją osobowością, kompletnie zapominając, że przecież znają się na wylot i nie muszą wcale dodatkowo się przekonywać o tym, jakie są fajne.
teddy darling
W sumie Finch nie miała pojęcia, co by zrobiła, gdyby okazało się, że ośrodek to jakaś wylęgarnia koszmaru. Na pewno chciałby ratować ich krowę, ale ucieczka z czworonogiem musiałaby być bardzo skomplikowana. Taka krowa raczej nie jest przystosowana do wykonywania czyichkolwiek poleceń, nie do tego przecież została stworzona. No i gdzie niby by z nią poszły? Skoro odpuściły sobie przewożenie kotki przez granicę, to w ogóle szkoda zaczynać myśleć o krowie! No i jedna Theodora to chyba za mało. Musiałyby ratować wszystkie stworzonka, któe tutaj zamieszkiwały, a to zamieniłoby się w jakąś popierdoloną i skomplikowaną akcję. Teddy potrafiła wszystko załatwić, świetnie radziła sobie w sytuacjach stresowych, była mądrzejsza od April i generalnie jawiła się raczej jako chodzący ideał, ale też miała jakieś ograniczenia, a April nie mogła jej przecież narażać na udział w każdym ze swoich kretyńskich pomysłów. Cóż, dobrze, że ostatecznie wszystko było po prostu dobrze.
Z uśmiechem obserwowała, jak strażaczka zbliża się do krowy i stara się nawiązać pierwszy kontakt. Była oczywiście wdzięczna, że się poświęciła i zajęła się pstrykaniem fotek, ale na to przecież będzie jeszcze czas. Będą musiały zrobić zdjęcie rodzinne, które powinno wylądować na kominku! Szkoda tylko, że nie miały kominka. Ale to może w ich przyszłym domu? Okazało się, że futrzak zareagował równie entuzjastycznie na swoją semi-prawdziwą matkę, co na Finch. No dobra, entuzjastycznie to dużo powiedziane. Krowa ewidentnie miała wyjebane jajca, ale to im w zupełności wystarczało.
April przytuliła się do narzeczonej, gdy ta tylko ułożyła się wygodnie na trawie. Bliskość natury i wybranki swojego serca działała na nią kojąco. Potrzebowała takiego odpoczynku, by tłumienie emocji przychodziło jej dużo łatwiej. W chwilach takich, jak te, nie miała żadnych wątpliwości względem niczego. Czuła się bezpiecznie. Wiedziała, że jest na swoim miejscu i że jej narzeczona czuje podobnie.
— Wiesz, że cię kocham, prawda? Czy nie wiesz? — zapytała, wtulając twarz jeszcze mocniej w zagłębienie przy jej szyi, co utrudniło nieco wyraźne przekazywanie komunikatu. Ale to nic! Zakładała, że strażaczka zazwyczaj odbiera wszystko, co do niej mówiła, sercem, a nie uchem. Czy coś.
— Nie śmiałabym zakładać w momencie, w którym ci dawałam ten prezent, że to wszystko się tak skończy. Wariowałam ze stresu, żeby nie zrobić z siebie większej kretynki niż zwykle i wolałam nawet nie strzelać, gdzie nas to wszystko doprowadzi — przyznała szczerze. W trakcie ich wspólnego wyjazdu bardzo starała się wypaść jak najlepiej i oczarować przyjaciółkę swoją osobowością, kompletnie zapominając, że przecież znają się na wylot i nie muszą wcale dodatkowo się przekonywać o tym, jakie są fajne.
teddy darling