Strona 2 z 2

I like your money, I mean you of course

: pn sie 31, 2026 9:08 pm
autor: Sunny Song
- Wydaje mi się, że nikt kto leci samolotem nie chce przeżyć jego upadku. W zasadzie to chyba giniesz od razu, co może nie jest takie złe się nie cierpi. Ale faktycznie dosyć już o takich ponurych rozważaniach, które miejmy nadzieję nigdy się nie spełnią.
Zdecydowanie nie spotkały się tu po to, aby snuć czarne scenariusze jeszcze. Jeszcze sama się nabawi strachu przed lataniem w ogóle nie wróci, nawet na krótki czas do domu, do Korei. Podejrzewała, że Vesper raczej to nie rusza, bo to były tylko jej domysły.
- Szczerze mówiąc to podziwiam że ogarniasz co do czego. Ja to się mylę w samochodzie, a przecież on jest dużo prostsze niż samolot. Podejrzewam, że poległabym już na symulatorze lotu samolotem jako pilot. O takim komputerowym mam na myśli.
Szczerze podziwiała ludzi, którzy mieli nieprzeciętne zawody. Inspirowali oni do realizacji własnych marzeń nie poddawania się przeciwnością losu.
- Nie będąc skromną, to całkiem niezłe domki potrafię wybudować. Udostępniam swoje wyroby innym użytkownikom gry, żeby mogli sobie pobrać i żyć swoimi ludzikami w stworzonym przeze mnie domu. Dostaję potem komentarze, że bardzo im się podobają. To miłe - ucieszyła się, że nie została wyśmiana skąd wzięła jej się chęć do pójścia na architekturę. - wiesz z własnego doświadczenia, że warto gonić za marzeniami. Więc tymi śladami i któregoś dnia będę na tyle sławna, że będą się w kolejce do mnie moje projekty ustawiać - uśmiechnęła się do Ves pokrzepiona jej słowami. - Za miły wieczór - wniosła toast z Ves, po czym upiła solidny łyk. - Bardzo dobra ta Vesper.


Vesper Shaw

I like your money, I mean you of course

: pt wrz 04, 2026 10:54 pm
autor: Vesper Shaw
Kontynuowanie tego tematu nie było dobrym pomysłem. Nie przyszły tutaj by rozważać czy śmierć w taki sposób była szybka czy nie. -Najważniejsze, że takie tragedie zdarzają się bardzo rzadko - skwitowała ostatecznie. Jasne może i wtedy ginęło kilkaset osób ale nadal Ves tyle już latała, że wiedziała co mówi. A samochód rozbiła już kilka razy. Dobrze, że nie siebie przy okazji. -Z początku dużo się myliłam. Kwestia nauki i przyzwyczajenia - wzruszyła lekko ramionami. Początki nie były łatwe, a przynajmniej kiedy siadała za sterami prawdziwych wielkich maszyn, bo jeszcze jak latała szybowcami to było dużo łatwiej. Jakby nie było to akurat bez silnika jest i ma dużo mniej kontrolek. Jednak dzięki temu narodziła się pasja do faktycznego pilotażu. Już pomijamy fakt, że Vesper wyglądała zajebiście dobrze w mundurze pilota i przechodząc przez lotnisko zwracała na siebie uwagę nawet się o to nie starając. Co jej samej akurat mocno odpowiadało.
-To faktycznie nie dziwię się, że postanowiłaś pójść na architekturę. Pozytywne komentarze to taki dodatkowy bodziec. - skinęła głową. Może i nie była mocno wkręcona w temat simsów, ale wiedziała co i jak. Jej młodsza siostra grywała dużo i Vesper widziała co tam młoda wyczynia i jakie klocki na domki stawia. -W moim przypadku to kwestia przypadkowego odkrycia fascynacji samolotami. Za dużo czasu spędzałam w kokpitach samolotów w rodzinnych liniach i to pewnie dlatego - zaśmiała się krótko. Może gdyby nie fakt, że miała taką możliwość to robiłaby zupełnie co innego. Zaczynała kiedyś nawet studia artystyczne, które rzuciła dosyć szybko. Czy żałuje? Jak najbardziej nie. Bycie pilotem chyba było jej jednak pisane. -Tylko wiesz. Jak już będą się ustawiać w kolejce to proszę o mnie nie zapomnieć jak coś - zamachał śmiesznie brwiami. Vesper naprawdę życzyła dziewczynie jak najlepiej. A niech się wybije i faktycznie robi to co lubi. -Ta żywa też jest niczego sobie. Przynajmniej tak słyszałam - uśmiechnęła się zadziornie i upiła kilka łyków swojej whiskey.

Sunny Song