Strona 2 z 2

Which is more important to your father? Money or You?

: pn sie 24, 2026 2:16 am
autor: Mikhail Iwanow
Westchnął, słysząc słowa Oscara. Czyli nic się nie zmieniło i dalej był humorzasty. Pewnie siedział zamknięty w pokoju i nie ruszał podawanego mu jedzenia, sądząc po talerzu leżącym na stoliku obok łóżka. Czemu nie mógł się po prostu pogodzić z tym, że zostanie tu dopóki jego ojciec nie spłaci długu? I tak miał lepsze warunki niż u innych, którzy pewnie trzymaliby go zamkniętego w lochu czy innej piwnicy o chlebie i wodzie bez opcji prysznica co jakiś czas. Pewnie nawet by go torturowali, wysyłając odcięty mu palec jego ojcu, żeby go przekonać do spłaty długu.
Podszedł do łóżka, siadając na nim. Siedział chwilę w ciszy, aż w końcu położył się za Oscarem. Nie obchodziło go, że narusza jego przestrzeń osobistą i pewnie znowu go tym wkurzy. Trudno. On tu rządził i musiał się go słuchać.
— Słuchaj… wiem, że jest Ci trudno. Nigdy nie podejrzewałbyś swojego ojca o coś takiego, ale jednak. Jeśli chcesz mogę Ci pokazać podpisane przez niego umowy. Mówię prawdę, bo po co innego miałbym Cię tu przetrzymywać? — zapytał, delikatnie dotykając dłonią jego pleców. Był taki drobny. — Twój ojciec nawet się tym nie przejął, że zniknąłeś. Nie odbiera ode mnie telefonów. Żyje jak gdyby nigdy nic… przykro mi, Oscarze… — dodał, przesuwając dłoń na jego ramię, które lekko potarł. Naprawdę chciał powiedzieć mu, że jego ojciec chce go odzyskać i teraz zbiera pieniądze, by mu je oddać. Ale nic takiego się nie działo. Malone ignorował jego wiadomości, znikał jak tylko pojechał go odwiedzić i chyba nawet widział na jego podjeździe nowy samochód. Nie tak powinien zachowywać się ojciec względem swojego jedynego dziedzica.
Tym samym niestety Oscar spędzi z nim mnóstwo czasu, bo go nie wypuści jak nie odzyska pieniędzy.
— Mam propozycję. Może zjesz trochę kolacji i pójdziemy na spacer? Pokażę Ci dom i ogród. Siedzisz zamknięty w tym pokoju od trzech dni… na pewno chcesz już wyjść… a jak będziesz grzeczny dam Ci wszystko co zechcesz. Zgoda? — zapytał, czekając na odpowiedź. Miał nadzieję, że w końcu przekona do czegoś Oscara. Naprawdę nie chciał go źle traktować.

Oscar Malone

Which is more important to your father? Money or You?

: pn sie 24, 2026 2:29 am
autor: Oscar Malone
Jak miał nie być w złym nastroju? Jak miał w ogóle myśleć o tym, żeby normalnie podejść do całej sytuacji, skoro jakiś psychol go porwał i teraz uznał, że świetnie będzie go trzymać w zamknięciu? To odbiegało od wszelako pojętej normalności i Oscar zdecydowanie nie miał najmniejszego zamiaru robić niczego, czego tamten od niego chciał, nie mówiąc o tym, że nagle zacznie się uśmiechać i cieszyć, że ktoś stwierdził, że będzie go miał tylko dla siebie. To było chore i chory był Mikhail.
Bunt, którym miał zamiar się kierować, był jego systemem obronnym. Dzięki temu nie okazywał tak strachu, bo mimo wszystko gdzieś w środku go odczuwał. Podobnie jak gniew. Na siebie, na ojca, że doprowadził do podobnej sytuacji oraz na Iwanowa, który sądził, że skoro jego rodzina trzyma w garści światek przestępczy to może wszystko. Gówno prawda, w oczach Malone nie mógł nic, a już z pewnością nie mógł zmusić go do jedzenia, czy wykonywania jego poleceń. Właśnie tak naiwnie myślał.
Spiął się momentalnie, kiedy poczuł, jak mężczyzna kładzie się za nim. Co to była za popierdolona gra?! Co on chciał tym osiągnąć?
Całą siłą woli starał się nie poruszać, nie chcąc, by ten miał kolejną rzecz, którą mógłby z taką łatwością wykorzystywać.
-Serio, kurwa? Wiesz, że mi ciężko? Nie wiem skąd ci się biorą te gadki, ale może zastanów się, zanim coś powiesz? Gówno wiesz. O mnie, moich problemach i tym jak się czuję, więc nie baw się w jebanego psychologa co? - warknął, bo poważnie irytował go fakt, że mężczyzna tak pierdolił trzy po trzy nie mając najmniejszego pojęcia o wszystkim tym, co miało związek z Oscarem. - Bo jesteś chorym pojebem i chcesz pokazywać innym jaką masz władzę? - prychnął, jakoś nie przejmując się faktem, iż poniekąd igrał z ogniem. Niewiele miał do stracenia, bo i podejrzewał, że marne szanse miał na wyjście stąd. Głównie dlatego, że jego ojciec nie miał pieniędzy, tym bardziej, jeśli faktycznie jakieś od nich pożyczył. A to wiązało się z jednym - zginie tutaj, zapomniany.
Gwałtownie się podniósł, kiedy ten go dotknął.
-Nie dotykaj mnie! - krzyknął na niego, odsuwając się najbardziej, jak to było możliwe. - Jak potrzebujesz dziwki, to sobie po jakąś zadzwoń - dodał, zwyczajnie zły. Cholerna bezsilność, która go ogarniała, była trochę niebezpieczna.
-Wal się. Nie chce niczego oglądać w tym zapyziałym miejscu. A już z pewnością nie tobą - rzucił chłodno. Czy on może zostawić go tu zamkniętego i dać mu spokój?

Mikhail Iwanow

Which is more important to your father? Money or You?

: pn sie 24, 2026 2:47 am
autor: Mikhail Iwanow
— Liczyłem, że właśnie mi powiesz jak się czujesz. Przecież możesz ze mną porozmawiać. Od tego tu jestem. Nie traktuj mnie jak wroga. — powiedział, wzdychając. Dalej nie rozumiał, że o wiele lepiej wyjdzie na tym jak zaakceptuje swoją sytuację i zacznie go traktować normalnie zamiast go od siebie odpychać. Przecież nie chciał go skrzywdzić. Musiał tylko odzyskać pieniądze. Tak działała jego rodzina i każdy kto robił z nimi interesy powinien być tego świadom. Pewnie, Mikhail mógł wysłać swoich ludzi by zlikwidowali Malona, ale po co? O wiele bardziej lubił jak jego dłużnicy obawiali się jego kolejnego ruchu. Jak robili wszystko by odzyskać swój skarb lub pokazywali co tak naprawdę się dla nich liczyło. Malone najwidoczniej miał gdzieś, że jego jedyny syn zniknął. — Uważaj na słowa… — warknął cicho, póki co zachowując spokój, ale z każdym słowem chłopak prowokował go coraz bardziej. Był głupi czy odważny, że sobie na to pozwalał?
Roześmiał się kiedy Oscar od niego odskoczył jak poparzony kiedy go dotknął. Aż tak bał się dotyku?
— Jesteś uroczy kiedy się wściekasz. — powiedział, przyglądając się Oscarowi. Szkoda tylko, że musiał go ukarać za jego zachowanie. Szybkim ruchem chwycił koszulkę Malona i przycisnął go do łóżka, zawisając nad nim. Wolną dłoń zacisnął na szyi chłopaka, odcinając mu dopływ tlenu. — Po co, skoro tu jesteś? Mógłbym Cię zerżnąć gdybym tylko chciał, a ty nie mógłbyś nic na to poradzić. Mogę sobie tylko wyobrazić jaki jesteś ciasny… — mruknął, dociskając biodra do ciała chłopaka, a nosem przesunął wzdłuż jego szyi, wdychając jego zapach. Gdyby tylko chciał pewnie nawet by się nie powstrzymywał. Ostatecznie jednak puścił Oscara i podniósł się z łóżka, by podejść do okna. — Ale nie jestem potworem za jakiego mnie masz. Masz szczęście, że trafiłeś na mnie, bo nie chcę zrobić Ci krzywdy. Odejdziesz stąd wolno jak tylko odzyskam pieniądze, ale póki co mógłbyś być milszy jeśli nie chcesz mieć problemów. — powiedział, obrzucając chłopaka jeszcze szybkim spojrzeniem i wyszedł z pokoju.
Jeszcze nie był gotowy.

Zostawił Oscara samego na kolejny tydzień, by przemyślał swoje zachowanie. Jego sypialnia znajdowała się tuż za ścianą, więc Malone mógł doskonale usłyszeć jak Mikhail zabawia się ze swoimi dziwkami. Oczywiście, że robił to specjalnie.
W końcu jednak musiał znowu dać mu do zrozumienia kto tu rządzi, a zebranie z jego ludźmi było idealną okazją. Wszedł do pokoju chłopaka przez drzwi, które łączyły ich sypialnie, kończąc zapinanie koszuli.
— Mam nadzieję, że jesteś gotowy bo idziesz ze mną. — powiedział tonem nieznoszącym sprzeciwu i grzecznie czekał aż Oscar do niego podejdzie.

Oscar Malone

Which is more important to your father? Money or You?

: pn sie 24, 2026 3:02 am
autor: Oscar Malone
Jego instynkt samozachowawczy poważnie szwankował, kiedy rozmawiał z Mikhailem. Powinien drżeć na samą myśl, że był obok, a zamiast tego buntował się coraz to bardziej, nijak nad sobą nie panując. Tylko co z tego, skoro pewnie w którymś momencie i tak dostanie kulkę w łeb? Nie było mowy, by jego ojciec zapłacił cokolwiek, bo nie miał takich pieniędzy. Mógł pożyczyć, ale od kogo, skoro był na tyle głupi, żeby wziąć kasę od mafii? I czy to w ogóle była prawda? Jakoś nie zdziwiłby się, gdyby ten typ kłamał.
-Człowieku, puknij ty się w łeb! Porwałeś mnie i oczekujesz zwierzeń?! Członkowie mafii chyba nie grzeszą inteligencją, co? - podniósł głos. Był na skraju własnej wytrzymałości, fizycznej i psychicznej. Był głodny i zmęczony. Na dodatek stresowało go to wszystko. Jeśli już mają go kropnąć, to niech zrobią to teraz, bo długo tak nie pociągnie.
-Pierdol się. Nie jestem twoją zabawką! - rzucił. Widział jego złość i w chory sposób dało mu to satysfakcję. Czyli Iwanow nie był tak opanowany, jak starał się pokazać.
Wciągnął głośno powietrze, a serce zaczęło bić mu jak oszalałe, kiedy znalazł się nad nim. Co do kurwy?! Czuł, jak jego dłoń zaciska się na jego szyi, jak zaczyna się dusić. Czyli tak miał wyglądać jego koniec? Szamotał się z przerażeniem potęgowanym kolejnymi słowami mężczyzny. Chciał go zgwałcić?! Nie miał zamiaru spać z facetem, a już z pewnością nie z nim! Jego dotyk był obrzydliwy.
Do oczu podeszły mu łzy, a on czuł, że jeszcze chwila, a dostanie zawału, tak szybko waliło mu serce. Kiedy go puścił, łapczywie wciągał powietrze, kaszląc. Chory pojeb, właśnie za takiego go miał! Chory, popieprzony pojeb.
Nic nie powiedział, nawet się nie poruszając. Dopiero, kiedy wyszedł, opadł ponownie na łóżko, cicho płacząc. Czemu to właśnie jego spotkało to wszystko?

Kolejny tydzień był lepszy. Przynajmniej nie musiał go oglądać, spędzając całe dnie w pokoju. Nie wychodził z niego, bo nikt też mu tego nie kazał. To mu odpowiadało. Poza dźwiękami, które dochodziły zza ściany. Dźwięki seksu, którymi raczył go mężczyzna, zupełnie jakby nakręcało go, że Oscar tego słuchał.
Spokój trwał do czasu, aż Iwanow któregoś dnia nie wparował do pokoju, w którym go trzymał i nie kazał mu się zbierać. Z tym, że Malone wcale nie miał na to ochoty, znacznie bardziej woląc zostać w pokoju. Było bezpiecznie i wygodnie.
-Nigdzie nie idę - powiedział krótko, mając gdzieś, czego od niego oczekiwał.

Which is more important to your father? Money or You?

: pn sie 24, 2026 3:18 am
autor: Mikhail Iwanow
— Oczekuję normalnej rozmowy. Naprawdę nie chcę dla Ciebie źle. Po prostu zacznij współpracować. — polecił mu, póki co starając się trzymać nerwy na wodzy. Tłumaczył mu to ju któryś raz i on jeszcze nie rozumiał? Jeśli zacznie wykonywać polecenia jego sytuacja się poprawi. Proste. A jeśli odzyska pieniądze to puści go wolno. Nie sprawiało mu radości trzymanie go tutaj siłą przez nie wiadomo jak długo.
— Jesteś. Jesteś moją pieprzoną zabawką jeśli tego chcę. — warknął, zaciskając palce na jego szyi. Patrzył jak jego twarz robi się coraz bardziej czerwona z braku tlenu. Jak przerażenie maluje się na jego twarzy. Jak pewnie domyśla się, że to jego koniec, ale jeszcze nie. Mikhail go potrzebował. Chciał się nim bawić, póki będzie mógł, a jeśli mu się znudzi zawsze może się go pozbyć. Jego ojciec pewnie i tak nie odda mu pieniędzy, skoro nawet się nie przejął, że jego pierworodny został porwany.
Uśmiechnął się, słysząc jak mocno wali mu serce. Może to w końcu go nauczy, by go słuchać i nie podnosić głosu. Mikhail właściwie był spokojnym człowiekiem i nie lubił kłótni. Wolał załatwiać wszystko na spokojnie, sięgając ostatecznie po broń. Co mu z krzyków i wyzwisk?
W końcu go puścił, nie chcąc zrobić mu krzywdy. Ale ślady na jego szyi będą widoczne przez następnych kilka dni, przypominając mu o jego karygodnym zachowaniu. Misha jasno wyjaśnił mu swoje zasady i oczekiwał, że w końcu się dostosuje.

Oscar musiał się dowiedzieć gdzie jego miejsce. Wciąż za mało się go bał albo tego nie okazywał, ale to mu wcale nie wyjdzie na dobre. Mikhail oczekiwał szacunku jeśli Oscar nie chciał czuć się tu jak więzień zamknięty w klatce. Gdyby zmienił swoje zachowanie mógłby dostać wszystko co sobie zamarzy, ale wciąż tego nie rozumiał.
— Naprawdę myślisz, że masz tutaj coś do powiedzenia? — zapytał, unosząc brew do góry. Powoli podszedł do chłopaka, wyciągając broń którą chował za plecami i upewnił się, że ma pełen magazynek. Nie zamierzał strzelać we własnym domu, ale może ten widok przekona go do posłuszeństwa. — Przebierasz się czy tak idziesz?
Zerknął na chłopaka, zanim schował broń za pasek spodni i ubrał marynarkę by nie była tak widoczna.

Oscar Malone

Which is more important to your father? Money or You?

: pn sie 24, 2026 3:45 am
autor: Oscar Malone
Naprawdę liczył, że mężczyzna da mu spokój i będzie mógł samotnie czekać aż jego ojciec w końcu zapłaci dług. Gdzieś z tyłu głowy nieprzyjemny głosik szeptał mu, że to nigdy nie nastąpi, ale naiwne serce kazało uważać, że przecież jego tata nie zostawi tak swojego jedynego syna. Jeśli chciał, by jego nazwisko przetrwało nie mógł skazać Oscara na śmierć. Potrzebował go, prawda? Czemu w takim razie coraz ciężej było mu trzymać się tej myśli, a słowa mężczyzny wwiercały się w głowę przekonując do swoich racji?
Ale co, jeśli wcale nie zależało mu na przetrwaniu rodu? Co jeśli to było taktyczne zagranie? Może wiedział, że prędzej czy później ktoś upomni się o swoje pieniądze i postanowić zabrać to, co pozornie było najcenniejsze? Płakać mu się chciało na samą myśl, chociaż cząstka Malone nadal pragnęła się buntować przeciwko takiej niesprawiedliwości.
Westchnął, wpatrując się w sufit. Nie spał za dobrze, ale nikt nie powinien mu się dziwić. Gdzieś tam na chwilę przymykał oczy, by budzić się za każdym razem kiedy głośniejszy dźwięk doleciał do jego uszu. To nie sprzyjało jego nastrojowi, a tym bardziej nie działało korzystnie na zdrowie.
Pojawienie się w środku Iwanowa niestety nie zwiastowało niczego dobrego. Chwilę później Oscar dowiedział się, że trafił w sedno.
-Akurat tu nie mam złudzeń, że dotrze do ciebie cokolwiek, co powiem - prychnął. Może i wykazywał się naiwnością w wielu kwestiach, ale z pewnością nie tutaj. Nie był takim idiotą, by sądzić, że jego zdanie się liczyło. To jednak nie znaczyło, że miał zamiar dać się traktować jak jakiegoś typka na posyłki.
Zerknął na broń, którą trzymał w ręce. Serce zaczęło walić mu jak oszalałe; był pewien, że każdy zareagowałby w taki sposób gdyby tylko znalazł się na miejscu chłopaka. Przełknął ślinę, starając się zachować obojętnie, co przychodziło mu z trudem. A co, jeśli zaraz zarobi kulkę? Co, jeśli właśnie doczekał się chwili, w której Mikhail ostatecznie podjął decyzję, bo pogodził się z myślą, że nie zobaczy swojej kasy? Malone miał wrażenie, że żołądek gwałtownie mu się skurczył do rozmiarów orzecha włoskiego. Pragnął utrzymać nonszalancję, którą obrał za obronę, ale miał przedziwne wrażenie, że jeśli nadal będzie patrzył w ten zabójczy kawałek metalu, skapituluje.
-Nie zabijesz mnie, nie teraz, bo jak inaczej odzyskasz kasę? A to przecież na niej ci zależy - rzucił.
Miał wielką nadzieję, że mimo wszystko jego wnioski nie okazały się błędne, bo jednak prowokowanie mafioza nie wróżył nigdy nic dobrego.


Mikhail Iwanow

Which is more important to your father? Money or You?

: pn sie 24, 2026 4:00 am
autor: Mikhail Iwanow
Gdyby chciał się nad nim znęcać dłużej trzymałby go w samotności, ale domyślał się, że było mu to na rękę. Nie chciał widzieć Mikhaila, licząc że doczeka się w końcu upragnionej wolności. Dlatego uznał, że najwyższy czas się nim zainteresować i pokazać swoim ludziom, że ma nową zabawkę.
— O wiele wygodniej byś tu miał gdybyś mnie słuchał. Uwierz mi, że każdy inny trzymałby Cię w piwnicy przywiązanego do ściany i dawał kromkę chleba raz na tydzień. Nie masz na co narzekać. — stwierdził, wzruszając ramionami. Miał tu naprawdę dobre warunki. Wygodna sypialnia, pyszne jedzenie, którego nie jadł o czym informowali go zawsze jego ludzie, a gdyby był posłuszny Mikhail dałby mu wszystko o co by go poprosił. Ubrania, sprzęt, książki, ukochanego zwierzaka. Ale ten wolał nadal się buntować.
Dlatego uznał, ze trzeba go trochę postraszyć. Unikał używania broni we własnym domu, sięgając po nią jedynie w ostateczności. Ale Oscar nie mając z nią do czynienia na pewno poczuje się niepewnie, nie wiedząc czy Misha ostatecznie jej użyje czy nie. Oczywiście zauważył przerażenie w jego oczach na co uśmiechnął się z satysfakcją.
— Ale to nie znaczy, że nie możesz stracić nogi. Nadal będziesz w jednym kawałku i będziesz w stanie spłodzić dziedzica, więc nikt nie będzie narzekał. — odparł, unosząc brew do góry. Naprawdę myślał, że tym go przekona? Gdyby chciał zabiłby go już teraz, ale po co? Najpierw chciał się zabawić skoro miał go tutaj całego dla siebie. Musi go tylko nauczyć pokory i tego kto tutaj rządzi, a wtedy jego życie całkiem się tu zmieni. Misha naprawdę nie chciał dla niego źle.
— Możemy iść? — zapytał, wyciągając dłoń w jego kierunku. Jeszcze był spokojny i uprzejmy. Miał mu tylko towarzyszyć na spotkaniu i się nie odzywać. Tyle chyba potrafił, prawda?

Oscar Malone