quite a way to find new opportunities
: sob paź 03, 2026 2:01 pm
Sabi miała rodzeństwo, natomiast oni od początku mieli zupełnie inne plany co do swojej przyszłości. Całe szczęście, że akurat ona zdecydowała się na przejęcie pałeczki, bo inaczej pewnie miałaby jeszcze większe suszenie głowy. To zaś mogło nie podobać się matce, która nie była aż taka restrykcyjna z przejmowaniem czyjejś pozycji. Chociaż kto wie, może wtedy też mogłaby pomyśleć, że któreś z Wolfhartów mogłoby zostać lekarzem, tak jak ona.
Te bardziej oklepane, często spotykane imiona mogły uciekać z jej pamięci, ale „nudni” ludzie tym bardziej znikali w odmętach jej umysłu. Sabi była osobą kreatywną, a dodatkowo jej mózg funkcjonował nieco inaczej. Natomiast każda, nawet pojedyncza, wyjątkowa cecha mogła pomóc jej kogoś zapamiętać. Z Vesper też tak było – nawet samo imię z pewnością nie umknęłoby jej tak szybko, bo nie było dość spotykane.
— Aaa, w takim sensie. Rozumiem — pokiwała głową w odpowiedzi. Nie było nic złego w tym, że ktoś czasami czuł się obciążony, gdy ktoś mówił za dużo. Sama mogła znieść wiele, natomiast wielogodzinne rozmowy telefoniczne były jej zmorą. Już wolała rozmawiać z kimś w ten sposób twarzą w twarz, bo przynajmniej nie cierpła jej ręka lub telefon nie grzał jej ucha. — Mogę podjąć się tego wyzwania. Zobaczymy, czy sobie poradzę — skwitowała z uśmiechem. Co prawda nie była nawet pewna czy jeszcze kiedykolwiek spotka się z samą Vesper, ale jak coś była gotowa podjąć się czegoś nowego. Lubiła poznawać ludzi i jednocześnie badać to, w jaki sposób sama reagowała na czyjeś nawyki. Możliwe, że był to też nawyk wyrobiony przez lata, gdzie kryła się ze swoimi preferencjami co do związku. Nie mogła przecież przyznać się byle komu. Właściwie to mało było osób, które znało faktyczny stan rzeczy u Sabi. Wiedziała, że nie powinna być aż tak skryta w tej kwestii, ale nie mogła się powstrzymać.
— Haha, ciekawe — aż parsknęła, uznając słowa kobiety za nawet zabawne. Zaraz jednak machnęła ręką. — Nawet jeśli to ten telefon jest dostępny w sieci. Wystarczy wpisać moje nazwisko i już — widniała chociażby na samej stronie internetowej rodzinnego biznesu, a tam były również takie dane jak służbowy telefon czy adres biura. Prywatnego jej jeszcze nie podała ale kto wie, może wkrótce się to zmieni. Skoro jednak chodziło o sprawę potencjalnie zawodową to wolała zachować chociaż część profesjonalizmu.
— To dobrze. A jak można podróżować to już w ogóle super — zgodziła się, ale na chwilę pogrążyła się w przemyśleniach. — A jak to właściwie wygląda? Masz kilka dni odpoczynku między lotami w jakieś dalekie miejsca i możesz sobie właśnie zobaczyć co chcesz? Czy to zależy? — niby widziała różne perspektywy w produkcjach filmowych, ale rzeczywistość czasami była inna. Wolfhart lubiła dowiadywać się takich pozornych, nieważnych w jej życiu szczegółów. Perspektywa innych zawsze ją jednak interesowała. — O, super, dobrze wiedzieć. Dzięki — była wdzięczna, choć w najbliższej przyszłości nie planowała większych wyjazdów. Dopóki mogła podróżować drogą lądową, wolała to robić w ten sposób. Sama oczywiście nie prowadziła, przez co mogła podziwiać widoki lub odpocząć. Gdyby jednak zaszła potrzeba lotu samolotem pewnie zgłosiłaby się do Vesper wcześniej w celu ustalenia konkretnej daty. Sabi nie lubiła się aż tak narzucać, zwłaszcza że sama miała planowane tygodnie do przodu. Tutaj pewnie nie było inaczej, zwłaszcza z klientelą.
Vesper Shaw
Te bardziej oklepane, często spotykane imiona mogły uciekać z jej pamięci, ale „nudni” ludzie tym bardziej znikali w odmętach jej umysłu. Sabi była osobą kreatywną, a dodatkowo jej mózg funkcjonował nieco inaczej. Natomiast każda, nawet pojedyncza, wyjątkowa cecha mogła pomóc jej kogoś zapamiętać. Z Vesper też tak było – nawet samo imię z pewnością nie umknęłoby jej tak szybko, bo nie było dość spotykane.
— Aaa, w takim sensie. Rozumiem — pokiwała głową w odpowiedzi. Nie było nic złego w tym, że ktoś czasami czuł się obciążony, gdy ktoś mówił za dużo. Sama mogła znieść wiele, natomiast wielogodzinne rozmowy telefoniczne były jej zmorą. Już wolała rozmawiać z kimś w ten sposób twarzą w twarz, bo przynajmniej nie cierpła jej ręka lub telefon nie grzał jej ucha. — Mogę podjąć się tego wyzwania. Zobaczymy, czy sobie poradzę — skwitowała z uśmiechem. Co prawda nie była nawet pewna czy jeszcze kiedykolwiek spotka się z samą Vesper, ale jak coś była gotowa podjąć się czegoś nowego. Lubiła poznawać ludzi i jednocześnie badać to, w jaki sposób sama reagowała na czyjeś nawyki. Możliwe, że był to też nawyk wyrobiony przez lata, gdzie kryła się ze swoimi preferencjami co do związku. Nie mogła przecież przyznać się byle komu. Właściwie to mało było osób, które znało faktyczny stan rzeczy u Sabi. Wiedziała, że nie powinna być aż tak skryta w tej kwestii, ale nie mogła się powstrzymać.
— Haha, ciekawe — aż parsknęła, uznając słowa kobiety za nawet zabawne. Zaraz jednak machnęła ręką. — Nawet jeśli to ten telefon jest dostępny w sieci. Wystarczy wpisać moje nazwisko i już — widniała chociażby na samej stronie internetowej rodzinnego biznesu, a tam były również takie dane jak służbowy telefon czy adres biura. Prywatnego jej jeszcze nie podała ale kto wie, może wkrótce się to zmieni. Skoro jednak chodziło o sprawę potencjalnie zawodową to wolała zachować chociaż część profesjonalizmu.
— To dobrze. A jak można podróżować to już w ogóle super — zgodziła się, ale na chwilę pogrążyła się w przemyśleniach. — A jak to właściwie wygląda? Masz kilka dni odpoczynku między lotami w jakieś dalekie miejsca i możesz sobie właśnie zobaczyć co chcesz? Czy to zależy? — niby widziała różne perspektywy w produkcjach filmowych, ale rzeczywistość czasami była inna. Wolfhart lubiła dowiadywać się takich pozornych, nieważnych w jej życiu szczegółów. Perspektywa innych zawsze ją jednak interesowała. — O, super, dobrze wiedzieć. Dzięki — była wdzięczna, choć w najbliższej przyszłości nie planowała większych wyjazdów. Dopóki mogła podróżować drogą lądową, wolała to robić w ten sposób. Sama oczywiście nie prowadziła, przez co mogła podziwiać widoki lub odpocząć. Gdyby jednak zaszła potrzeba lotu samolotem pewnie zgłosiłaby się do Vesper wcześniej w celu ustalenia konkretnej daty. Sabi nie lubiła się aż tak narzucać, zwłaszcza że sama miała planowane tygodnie do przodu. Tutaj pewnie nie było inaczej, zwłaszcza z klientelą.
Vesper Shaw