Damn, it’s you again
: czw wrz 24, 2026 8:38 pm
Słysząc jego propozycję załatwienia mu zniżki do burdelu, nie mogła powstrzymać szoku wymalowanego od razu na jej twarzy. Szeroko otwarte usta i oczy świadczyły, że jego wypowiedź była dla niej niczym policzek, którego w ogóle się nie spodziewała. - Widzę, że im starszy jesteś, tym się robisz coraz bardziej chamski i prostacki- zamrugała kilka razy oczami i pokręciła z niedowierzaniem głową. Życie ją zaskakiwało, a na swojej drodze poznawała wielu ludzi w różnych sytuacjach życiowych. Bardzo często spotykała się z obelgami od pacjentów na oddziale czy w więzieniu, gdzie też miewała spotkania. Jednak w takich okolicznościach? Nigdy. To była dla niej cholernie przykra nowość, bo uświadomiła jej, że mężczyźni w dzisiejszych czasach raczej nie są w jej obszarze zainteresowań. - Jeszcze w szkole można brak szacunku do kobiet zrzucić na okres dojrzewania i buntu, ale w tym wieku? To świadczy jedynie o tobie jako o mężczyźnie- nie rozwodziła się już bardziej w tym temacie, bo po co? Widziała, że nic do niego nie dociera, a każde jej słowa działają na niego niczym płachta na byka. Czy warto było tracić czas na tłumaczenie mu jak bardzo jego zachowanie i słowa wykraczały poza ogólnie przyjęte normy społeczne? Niestety nie dostrzegała tego.
Każde kolejne słowa rzucane w jej stronę, irytowały ją coraz bardziej. To był chujowy wieczór już godzinę temu. Uderzenie w głowę sprzed dziesięciu minut tylko to potwierdziło, ale ta pyskówka była wisienką na torcie, której nigdy nie chciała. Była już zmęczona przerzucaniem się wyzwiskami niczym dzieciaki w podstawówce. W teorii byli dorosłymi ludźmi, powinni być dojrzali i traktujący się z szacunkiem, a w praktyce Mara miała wrażenie, że czegokolwiek by nie zrobiła, z miejsca dostanie lawiną obelg ze strony Lysandera. Co ona mu takiego zrobiła? - Silnym w czym? Chcesz mi pocisnąć niby, że nie jestem warta twoich starań? Błagam, w życiu bym nie chciała być- mogła zmniejszyć swoje wymagania wobec facetów, ale brak szacunku? To był fundament każdej zdrowej relacji, a tylko takim chciała poświęcać uwagę w swoim życiu.
Wolałaby, aby się przesunął i pozwolił jej swobodnie przejść i odejść od niego jak najdalej. W sumie powinno mu na tym zależeć, prawda? Aby nie tykając go, zniknęła z jego oczu jak najszybciej. Ale najwidoczniej wziął sobie za cel robienie jej na złość. Nawet jeśli to miałoby oznaczać robienie na złość także i sobie. - Jezu, ale z ciebie dzieciak- wywróciła jeszcze oczami, zanim zaczęła iść, a następnie została wepchnięta wprost w jego ramiona. W pierwszym odruchu złapała się go, aby nie stracić równowagi. Nawet przyjęła to, że i on ją złapał. Przez dosłownie ułamek sekundy spojrzała mu w oczy i była gotowa podziękować, że nie pozwolił jej upaść, ale wtedy musiał się odezwać ponownie.- Od nowa? Może cofnijmy się do tego momentu, kiedy nasze drogi całkowicie się rozeszły i niech to trwa już tak do końca świata- odepchnęła się od niego i o dziwo przy tym nie zakochując, a następnie zniknęła mu z oczu.
Lysander Westhall
Koniec
Każde kolejne słowa rzucane w jej stronę, irytowały ją coraz bardziej. To był chujowy wieczór już godzinę temu. Uderzenie w głowę sprzed dziesięciu minut tylko to potwierdziło, ale ta pyskówka była wisienką na torcie, której nigdy nie chciała. Była już zmęczona przerzucaniem się wyzwiskami niczym dzieciaki w podstawówce. W teorii byli dorosłymi ludźmi, powinni być dojrzali i traktujący się z szacunkiem, a w praktyce Mara miała wrażenie, że czegokolwiek by nie zrobiła, z miejsca dostanie lawiną obelg ze strony Lysandera. Co ona mu takiego zrobiła? - Silnym w czym? Chcesz mi pocisnąć niby, że nie jestem warta twoich starań? Błagam, w życiu bym nie chciała być- mogła zmniejszyć swoje wymagania wobec facetów, ale brak szacunku? To był fundament każdej zdrowej relacji, a tylko takim chciała poświęcać uwagę w swoim życiu.
Wolałaby, aby się przesunął i pozwolił jej swobodnie przejść i odejść od niego jak najdalej. W sumie powinno mu na tym zależeć, prawda? Aby nie tykając go, zniknęła z jego oczu jak najszybciej. Ale najwidoczniej wziął sobie za cel robienie jej na złość. Nawet jeśli to miałoby oznaczać robienie na złość także i sobie. - Jezu, ale z ciebie dzieciak- wywróciła jeszcze oczami, zanim zaczęła iść, a następnie została wepchnięta wprost w jego ramiona. W pierwszym odruchu złapała się go, aby nie stracić równowagi. Nawet przyjęła to, że i on ją złapał. Przez dosłownie ułamek sekundy spojrzała mu w oczy i była gotowa podziękować, że nie pozwolił jej upaść, ale wtedy musiał się odezwać ponownie.- Od nowa? Może cofnijmy się do tego momentu, kiedy nasze drogi całkowicie się rozeszły i niech to trwa już tak do końca świata- odepchnęła się od niego i o dziwo przy tym nie zakochując, a następnie zniknęła mu z oczu.
Lysander Westhall
Koniec