Strona 2 z 3

Fly me to the Moon

: pt wrz 04, 2026 5:00 pm
autor: Aster Calderwood
Gdyby tylko wiedziała o uczuciach Astera, na pewno szybko zmieniłaby zdanie, bo to także potwierdzało, że przyjaźń bez uczuć nie istniała.
Pewności nie masz 一 zauważył, przygryzając wewnętrzną część policzka, a na poparcie swoich słów, dodał: 一 Nigdy nie wiesz, jak pachniesz dla innych osób 一 zauważył, starając się zachować powagę.
Nie udało mu się to jednak, bo już po chwili zaśmiał się, a potem skoncentrował na tym, co wyczyniała przyjaciółka. Kiedy była blisko czuł, że p ł o n i e; jego serce waliło w szalonym rytmie, a na dodatek co rusz przechodziły przez niego przyjemne dreszcze.
Niewątpliwie wyobrażał sobie za dużo, ale chyba nie umiał przestać; zachowywał się jak skończony kretyn, ale niestety, nie umiał inaczej, bo był zakochany po uszy.
Jęknął przeciągle, czując, że znajduje się na granicy wytrzymałości. Już nie wiedział, jak dać jej do zrozumienia, że faceci go nie interesowali; powiedzenie o tym wprost nie wchodziło w grę, dlatego cierpiał katusze, odnosząc czasem wrażenie, że Neia się nad nim pastwi i torturuje go celowo. 一 Nie gadajmy już o tym 一 poprosił, bo każdy komentarz sprawiał mu ból, z którym sobie nie radził. 一 Proszę 一 dodał jeszcze, a potem przymknął na moment powieki, by wziąć się w garść.
Kiedy zaś je uniósł dostrzegł, że tuż obok rozgrywała się niecodzienna scena; ktoś 一 jak zakładał Aster pod wpływem wlania w siebie przesadnej ilości alkoholu 一 przechwalał się, że niedługo podpłynie tu najprawdziwszy jacht. 一 Zobacz 一 mruknął do Nei, czując że to doskonała metoda na odwrócenie jej uwagi. 一 Słyszałaś? Chcą ogarnąć jacht 一 dodał, po czym roześmiał się, bo nawet według jego pijanego umysłu pomysł brzmiał absolutnie absurdalnie.
I był równie prawdopodobny jak to, że Aster kiedykolwiek pocałuje Neię.
Moim zdaniem nie ma opcji, ale chętnie zaczekam na rozwój wydarzeń 一 rzucił, po czym krzyknął coś do chłopaków, którzy się tak przechwalali, aby podpuścić ich bardziej.

Neia Delacroix

Fly me to the Moon

: pt wrz 04, 2026 5:45 pm
autor: Neia Delacroix
Nadęła się trochę słysząc uwagę o jej zapachu. Przyjrzała mu się trochę podejrzliwie, przez chwilę próbując zmusić swój umysł do zastanawiania się konkretniej nad tym, co mogła z jego słów wywnioskować. Wiedziała tylko, że to raczej nic dobrego.
Sugerujesz, że dla ciebie pachnę jak żulica? — zapytała z wyrzutem, wyraźnie niezadowolona z takich myśli, bo przecież żule okropnie śmierdziały i wcale nie chciała tak walić, nie dla Astera i nie dla każdej innej osoby. A przecież się myła i to nawet codziennie, to jak to w ogóle możliwe? A może wcale nie mówił poważnie? Może tylko jej dokuczał, jak zwykle? Co z niego był za dureń!
Zaraz jednak nastrój jej się zmienił, bo perfumy Astera naprawdę były ładne. Coś jej chyba przypominały, ale nie miała pojęcia co takiego. Może ktoś inny je kiedyś miał? Absolutnie nie potrafiła sobie przypomnieć ich wizyty w drogerii dwa tygodnie temu, kiedy testowali różne perfumy i Neia na najlepsze męskie wytypowała właśnie te. Może też była wtedy pijana, bo miała fatalną pamięć to rzeczy, które się działy, kiedy ona była akurat nawalona.
Nic jednak nie powstrzymywało jej przed tym, aby zauważyć, kiedy Aster zaczynał zachowywać się d z i w n i e. automatycznie spoważniała, widząc jego zbolałą minę i przyjrzała mu się uważniej, unosząc rękę, żeby ułożyć dłoń na jego policzku w czułym i opiekuńczym geście.
Ktoś ci dał kosza? Zrobił ci przykrość? Powiedz kto, a rozgniotę go jak karalucha — oznajmiła całkowicie poważnie, marszcząc lekko brwi z zatroskania. Nagła zmiana tematu zbiła ją z tropu i drgnęła, przekręcając się i szukając wzrokiem tego, na kogo pokazywał As. Zamrugała zdezorientowana, ale plan się powiódł, bo skupiła na tym uwagę, odnajdując w głowie znacznie sowa jacht. To nie tak, że go nie znała, po prostu musiała sobie wyobrazić taki imprezowy jacht, na którym być może będzie miała okazję się znaleźć. Chętnie by popłynęła gdzieś i wypiła jakieś drinki w takiej miejscówce. Bardzo lubiła takie atrakcje, szczególnie jeżeli były niespodziewane, a więc można się było z nich ucieszyć nawet dużo bardziej, niż normalnie.
Jacht? — zapytała dla pewności, zacisnęła dłoń na dłoni Astera i pociągnęła go za sobą, bo nagle miała tyle siły, żeby zapierać się o piasek tymi małymi stopami, przebierać krótki nogami i jeszcze prowadzić za sobą sporo większego od niej chłopa.
Gdzie ten jacht? — zawołała władczo, odnajdując typka, który rzekomo miał ten jacht załatwić. Już po chwili ten zaczął się tłumaczyć, że lada chwila będzie, że jest duży, że ich pomieści. A więc bingo! Załapali się na jacht. Nie była pewna czy to kwestia jej daru przekonywania, czy tego że w tej paczce bogatych kolesi było kilku, którzy sugerowali jej wcześniej randki (znaczy chcieli ją przelecieć), ale miała to gdzieś, bo przecież nie będzie sama.

Aster Calderwood

Fly me to the Moon

: pt wrz 04, 2026 6:27 pm
autor: Aster Calderwood
Usłyszawszy pytanie, pośpiesznie potrząsnął głową, bo jego zamiarem bynajmniej nie było sprawianie, że dziewczyna poczuje się źle. Prawdę powiedziawszy, Aster uwielbiał jej zapach; kochał jej perfumy, szampon do włosów i płyn do płukania, które razem tworzyły mieszankę, która doprowadzała go do szaleństwa. 一 Tak naprawdę pachniesz bardzo ładnie 一 powiedział zbyt miękko i łagodnie, co wprost mogło sugerować, że był zakochany po uszy (pozostawało mieć nadzieję, że Neia tego nie wychwyci).
Temat jego życia miłosnego był cholernie niewygodny; tłumaczenie się przed przyjaciółką 一 a raczej robienie wszystkiego, byleby tylko nie odkryła prawdy 一 stawało się coraz trudniejsze, bo powoli zaczynało brakować mu wymówek.
Nie czuł się jednak na siłach, aby wprost przyznać się do uczuć i do tego, że to ona od wielu lat rozrywała jego serce na milion drobnych kawałków. Nie mógłby im tego zrobić, bo odnosił wrażenie, że słowa jedynie skomplikowałyby i tak trudną sytuację. Aster wiedział, że nie mógł wymagać, aby dziewczyna go kochała tak, jak on kochał ją, bo przecież miał świadomość, że interesowała się każdym tylko nie nim.
Chyba dlatego z tak dużą ulgą przyjął zmianę tematu i bycie pociągniętym bliżej linii wody.
Kiedy wreszcie jego oczom ukazał się jacht, potrząsnął głową, by mieć pewność, że to nie sen (lub pijacka zwida). Wszystko wskazywało jednak na to, że łódź naprawdę była w zasięgu ich wzroku i że bogaci studenci wynajęli ją, aby przenieść tam imprezę.
Astrowi trudno było pojąć, jak wiele musieli za to zapłacić i jak dużo pieniędzy musieli mieć na koncie, aby nie odczuć wydatku w miesięcznym budżecie. 一 O kurwa 一 sapnął, stając bliżej Nei. Nie zakodował momentu, w którym jego dłoń odnalazła tę jej i splotła palce; zorientował się dopiero, kiedy chciał ją unieść, aby przeczesać włosy i dostrzegł, że coś blokuje płynność ruchów. 一 Idziemy z nimi do portu, żeby na niego wejść? 一 zapytał, chyba trochę bojąc się odpowiedzi twierdzącej.
Co, jeśli równie realne i w jego zasięgu było pocałowanie Delacroix?
To byłby absurd.
Byłby, prawda?

Neia Delacroix

Fly me to the Moon

: pt wrz 04, 2026 8:11 pm
autor: Neia Delacroix
Uśmiechnęła się pod nosem, kiedy jednak usłyszała od Astera, że ładnie pachnie. Ostatecznie to zawsze on wywieszał białą flagę w ich przekomarzaniu się lub mniejszych sprzeczkach (większych nie mieli). Czasami miała przez to lekkie wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony tłumaczyła to sobie tak, że po prostu mieli różne charaktery i to było w porządku, inaczej pewnie by się nudzili, a ona nie mogłaby zwyciężać w potyczkach słownych, co w ogóle zniechęcałoby ją do rozmowy. Nie była słodką dziewczyną z sąsiedztwa w typowym lekkim i łatwym życiu. Miała własne demony, trudności wychowawcze i pełno mniejszych i większych wad, z którymi musiała żyć ona sama i jej bliscy. Nie była jednak taka do końca zła, skoro jednak dalej bliskich posiadała i oni naprawdę lubili z nią przebywać (bo jednak to robili dalej).
Gdyby tylko wiedziała jak bardzo rani Astera swoim zaślepieniem i lekceważeniem, to zrobiłoby się jej potwornie wstyd. Przecież mówiła mu otwarcie o swoim życiu miłosnym, czy może bardziej erotycznym, a fakt, że zawsze zachowywał się trochę dziwnie, gdy opowiadała o wszystkim ze szczegółami, tłumaczyła sobie tym, że może trochę się wstydził tematu seksu (stąd te jego żarty). Ewentualnie po prostu nie był pewien jak reagować na opowieści o pieprzeniu się par heteroseksualnych, bo zwyczajnie mało o tym wiedział. Albo nic. Nie była tego pewna, co jednak jej nie powstrzymywało, żeby nie zdawać mu relacji z kolejnych randek i upojnych nocy.
Gdyby spojrzała na całą sytuację z boku, to może zauważyłaby w końcu, że to jednak do Astera ciągle wracała i spędzała z nim dużo czasu, to z nim najbardziej lubiła wspólnie jeść, grać w gry, chodzić na imprezy i odpoczywać z nim po ciężkim dniu albo leczyć kaca. Chyba było jej z nim po prostu dobrze. Niby tak też zachęcała go ciągle do wyrywania kolesi, ale tak naprawdę byłaby chyba zazdrosna, jakby Aster zaczął spędzać dużo czasu z kimś innym, a najgorsze, gdyby zaczął spędzać z kimś innym WIĘCEJ czasu, niż z nią. To by była totalna katastrofa.
Ty się jeszcze pytasz? Oczywiście, że idziemy! — zawołała z entuzjazmem i pociągnęła chłopaka w odpowiednią stronę. Zaraz jednak sobie o czymś przypomniała. — Zaczekaj. Moje buty. I torebka. Oddałam je Ginny. Widzisz ją gdzieś? — zapytała trochę zmartwiona, stając na palcach (jakby to miało jej jakoś pomóc) i rozglądając się za kumpelą. Gorzej, jak znajdą Gin, a nie znajdą jej rzeczy, bo ta je gdzieś posiała.

Aster Calderwood

Fly me to the Moon

: pt wrz 04, 2026 8:32 pm
autor: Aster Calderwood
Z jednej strony naprawdę nie mógł się doczekać aż znajdą się na jachcie; oczyma wyobraźni widział wyjątkowo romantyczną scenę rodem z Titanica i wmawiał sobie, że to szansa jedna na milion, aby zdobyć serce Nei.
Niestety, równocześnie uderzały w niego bardziej ponure myśli, że dziewczyna przez swoje nastawienie mogła wybrać kogoś innego; kiedy wyobraził sobie kogoś na miejscu, w którym to on pragnął się znaleźć, poczuł, że przez jego ciało przechodzi nieprzyjemny dreszcz. — Boże — wyrwało mu się nawet.
Z zamyślenia oraz z natłoku głupich myśli wyrwało go to, że przyjaciółka zaczęła go ciągnąć w stronę portu. Bezwiednie się temu poddał; szedł za nią, nie myśląc o swoich rzeczach, które zostawiał i moment otrzeźwienia przyniosły mu dopiero jej słowa.
Rozejrzał się po ludziach dookoła, ale nie dostrzegł twarzy, której potrzebowali. — Nie — mruknął, po czym jeszcze raz spróbował dostrzec Ginny lub inną osobę, która należała do ich paczki. Niestety, nie widział ich nigdzie; nie miał pojęcia, gdzie się podziali — czy to możliwe, aby zmyli się z imprezy? — dlatego westchnął ciężko i popatrzył na Neię. — Może poszli już na jacht? — zauważył, biorąc to jako jeden z potencjalnych scenariuszy. — Nie napisała ci niczego? — zapytał, po czym wyczekująco spojrzał na przyjaciółkę.
Jego pijany mózg nie wykorzystywał pełni potencjału, przez co Aster nie wpadał na rozwiązania, które mogłyby ich doprowadzić do rzeczy Delacroix; ponadto, umysłowi, w którym szumiał alkohol o wiele sensowniejsze wydawało się to, co powiedział po chwili: — Najwyżej będę cię niósł przez całą drogę — zachichotał.
Cóż z tego, że na pewno nie da rady i po paruset metrach zacznie marudzić; cóż z tego, że wypadałoby znaleźć torebkę, w której na pewno był telefon; po co to robić, skoro bogaci kolesie popędzali tłum i obwieszczali, że ci, którzy nie dotrą do portu w wyznaczonym terminie zostaną na lądzie?
Zaraz się spóźnimy — popędził ją, choć to wcale nie tak, że wybitnie zależało mu, aby znaleźć się na pokładzie (bo przecież jak miałby się równać z tymi wszystkimi, napakowanymi kolesiami, którzy ślinili się na widok Nei?)

Neia Delacroix

Fly me to the Moon

: sob wrz 05, 2026 8:55 am
autor: Neia Delacroix
Trochę się nagle zestresowała brakiem swoich rzeczy, ale chwilę później doszła nagle do wniosku, że w sumie to chuj z tym. Mieli pływać zaraz imprezowym jachtem, a jej buty i torebka w końcu kiedyś się znajdą. Miała tam telefon, klucze od domu i prezerwatywy, więc byłoby miło, gdyby Ginny stanęła na wysokości oczekiwań wobec niej, bo inaczej będzie musiała ją srogo opierdolić. No i miała jej szpilki, bardzo je przecież lubiła.
Co? Nie wiem… bo zostawiłam telefon w torebce — powiedziała i dobrze, że jeszcze w ogóle pamiętała ten fakt. Odgarnęła kosmyki włosów, a potem spojrzała na Astera odrobinę popdejrzliwie.
Oczywiście, że będziesz mnie niósł, a kto inny miałby to robić? — rzuciła bez namysłu, bo właściwie tak czy siak pewnie by musiał ją nieść. Podejrzewała, że nad ranem będzie bardzo zmęczona i bardzo pijana, a przecież nie będzie zapieprzać całą drogą na bosaka (lub w szpilkach, jeżeli się znajdą). Chyba, że pozna kogoś ciekawego na jachcie, kto zabierze ją do jakiegoś luksusowego apartamentów na jedną (albo dwie) noce. Niczego nie wykluczała.
Spóźnimy? Nie możemy się spóźnić — powiedziała śmiertelnie poważnie i pociągnęła go w stronę pomostu, przy którym zatrzymał się jacht. Nie znaleźli po drodze Ginny i nie znaleźli jej również na pokładzie. Zagrali za to w beer ponga i po godzinie wszyscy byli tak najebani, że gra siłą rzeczy się skończyła i zaczął się istny chaos. Ktoś skakał do wody i nawet przez chwilę oglądała te pijackie skoki sportowców, potem tańczyła na pokładzie z kilkoma laskami i chyba jakimś kolesiem, ale szybko przerwał im Aster, który na poczekaniu przekonał ją, że musi coś zobaczyć pod pokładem, a ona przecież bezgranicznie mu ufała, więc od razu pozwoliła się tam zaprowadzić.
Co jest? — zapytała, chwiejąc się i cicho się zaśmiała, kiedy wpadła na Astera i prawie przewrócili się w wąskim korytarzu. Tutaj było spokojniej, chyba ktoś pieprzył się w niewielkiej kabinie, którą akurat mijali, ale dalej już nikogo nie było. — Co znalazłeś? Jakiś skarb? — zapytała i znowu zachichotała, obejmując go w pasie, zaciskając dłoń na jego boku.

Aster Calderwood

Fly me to the Moon

: sob wrz 05, 2026 10:18 am
autor: Aster Calderwood
Oh 一 wyrwało mu się, kiedy wreszcie połączył fakty i uzmysłowił sobie, że raczej niemożliwe było nawiązanie kontaktu telefonicznego z resztą ich paczki (w żadnym momencie nie miał podobnym obaw i nie zastanowił się, gdzie jest jego telefon).
Zresztą, to wkrótce przestało mieć jakiekolwiek znacznie, bo skupił się tylko na tym, aby dotrzeć na jacht. Kiedy zaś stanął na pokładzie, miał pewność, że to jedynie sen; wątpił w to, że to prawda, ale grał w beerponga i bawił się wyśmienicie (tak, jakby jutra miało nie być).
Wlewał w siebie ogromne ilości alkoholu, przez co z czasem przyjemny szum w głowie zaczął zamieniać się w niekoniecznie dobre pomysły i bycie zaborczym wobec przyjaciółki. Dostrzegłszy, że dziewczyna tańczy z kimś innym, poczuł nieprzyjemny ścisk wnętrzności i wiedział, że m u s i a ł działać; musiał, dlatego podszedł i skłamał, że ma jej do pokazania coś ważnego.
Zobaczysz 一 zapewnił, prowadząc ją jak najdalej od frajera, który zamierzał położyć na niej swoje łapska.
Był pijany.
Bardzo, bardzo, bardzo pijany, przez co jego mózg działał na własnych 一 niekoniecznie zgodnych z trzeźwym Astrem 一 zasadach. Ponadto, oprócz bycia pijanym, chłopak był cholernie zazdrosny, przez co przemawiały przez niego emocje, które w innym wypadku udałoby mu się stłumić. Tym razem jednak nie było to wykonalne; tym razem ciągnął przyjaciółkę pod pokład, nie zastanawiając się nad tym, że wcale nie miał tam niczego do pokazania.
Kiedy Neia objęła go w pasie, zadrżał, a potem ustawił się tak, aby móc na nią spojrzeć. 一 Ja... 一 zaczął nieśmiało, lecz nawalony umysł mu przerwał.
To była jedyna taka okazja w życiu; m u s i a ł ją wykorzystać, dlatego wreszcie, po tych wszystkich latach czekania, zdecydował się ją pocałować. Calderwood zachłannie wpił się w usta kobiety, rozkoszując się fantastyczną bliskością.
Było wyśmienicie; było najlepiej na świecie i nie chciał, aby kiedykolwiek przestali.

Neia Delacroix

Fly me to the Moon

: sob wrz 05, 2026 10:52 am
autor: Neia Delacroix
Może i lepiej, że nie miała szpilek, bo zabiłaby się na tych wąskich, krętych schodach, po których zeszli chyba tylko jakimś cudem. Oczywiście, że się go przytrzymywała, inaczej pewnie dziesięć razy zaliczyłaby glebę i nabiła sobie milion siniaków, za które potem by się wstydziła. W głowie jej szumiało, była lekka i zadowolona i coraz bardziej napalona. Zawsze miała niesamowitą chcicę jak się upijała, a teraz koleś, z którym przez chwilę tańczyła dotknął jej w taki sposób, że automatycznie aktywowała się jej ochota na coś więcej.
Na tyle odleciała, że była super podatna na wpływ innych, a szczególnie tych, których znała, więc Aster miał tutaj zdecydowane pierwszeństwo. Zaciekawił ją, poza tym chciała zobaczyć co było pod pokładem od momentu, w którym na niego weszła. Potknęła się tylko raz, a pijacka czkawka na szczęście ją narazie omijała. Rozglądała się trochę nieprzytomnie, znowu odgarniając ciemne kosmyki włosów z twarzy, chociaż miała wrażenie, że wszystko dzieje się w zwolnionym tempie, a jej ręka w ogóle nie trafia tam, gdzie powinna.
Tak? Co… — zaczęła mówić, kiedy ten nie dokończył zdania, a potem wpadła na drzwi do kolejnej kajuty, przyciśnięta ciałem Astera, a na swoich wargach poczuła jego — pełne, gorące i miękkie. W pierwszej chwili zaskoczona otworzyła szerzej oczy, ale jej ciało zareagowało szybciej, niż rozum. Uczucie podniecenia owładnęło ją w zastraszającym tempie i nie miała pojęcia kiedy opuściła powoli powieki, a jej język wsunął się między wargi chłopaka, kiedy zdecydowanie oddała pocałunek. Nie dochodziło do niej, że to Aster, TEN Aster, jej przyjaciel gej.
Obchodziło ją tylko to, że się całuje, że zapach jest oszałamiający, ciepło i ciężkość ciała odpowiednia, a silne dłonie obejmują ją ciasno w tym dusznym otoczeniu. Warunki były idealne, chwila też i absolutnie nie przejmowała się tym, co będzie później. Pospiesznie zsunęła jego dłonie na swoje pośladki, a potem otworzyła drzwi i wciągnęła ich do środka. Nie było tam wiele miejsca, ale zobaczyła jakąś leżankę i blat pod okrągłym oknem.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Aster Calderwood

Fly me to the Moon

: sob wrz 05, 2026 11:12 am
autor: Aster Calderwood
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Neia Delacroix

Fly me to the Moon

: sob wrz 05, 2026 11:44 am
autor: Neia Delacroix
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Aster Calderwood