Strona 2 z 3

medieval times

: sob sie 29, 2026 3:24 pm
autor: yubi wang
Posłała mu piorunujące spojrzenie i zmarszczyła nos, po czym aż się zapowietrzyła, no bo faktycznie nie wiedziała, co to ten cały motłoch srotłoch. - A co ci do tego, czy wiem, co to znaczy, czy nie?! - burknęła zdenerwowana. No co za gnida! Miała ochotę wyrwać mu te złote kłaczki z głowy iiii... AHHHH!! Nie no, she’s about to lose her shit. - Czekam na tego jedynego! - warknęła na niego, wskazując palcem gdzieś przed siebie. - I swoją drogą dużo ludzi chce mnie dotykać! Ha! - Niech sobie nie myśli. Pewnie sam miał wszy w tych swoich gaciach. Jeżeli w jakimś momencie zauważy, że zaczyna się tam drapać, to będzie mogła z pełnym przekonaniem potwierdzić swoją absolutnie idealną teorię w tej kwestii. I wtedy kto będzie się śmiał, co?! NO WŁAŚNIE. Zmrużyła oczy, kied zaczął komentować jej zęby. - Co, ładnych zębów nie widziałeś?! - wyszczerzyła je do niego jeszcze mocniej - Sam pewnie masz w swoich dziury prawie jak ten ser, który bogacze jedzą! HA! - Parsknęła śmiechem, zanim chwilę później oberwała tym przeklętym kamieniem.

No i przemierzając las, trzęsąc się ze strachu, no bo jak wspominała wcześniej, już jednego ogra widziała i to nie był taki ogr jak z tej bajki, która teraz w tych czasach Shrek się nazywała i pomimo swojej złogrowości był mizi-pizi, miał uczucia i jak cebula warstwy. Nie. Te były olbrzymie, takie typu wyjęte prosto z powieści Tolkiena. No ogólnie scary shit. - Obronisz mnie? - uniosła brew, spoglądając na niego kątem oka, zanim zmrużyła ślepka. - Nie ufam ci, lalusiu - Masz na kogoś liczyć? Licz na siebie. Tego właśnie nauczyła się podczas coniedzielnych walk na dworku, gdy o ostatnią kromkę chleba rzucało się kilka osób naraz i trzeba było walczyć o przetrwanie XD - Hmm, to by miało sens, bo ostatnim razem jak tu byłam, nie mogłam znaleźć drogi wyjścia - odparła, zerkając na drzewa wokół nich, które tak jakby... wydawały się rozrastać?? - Czy ja coś mówię?! Wiem, że musimy się umyć! - burknęła, kiedy stanęli przy brzegu jeziora.

Patrzyła jak tamten się rozbierał, niby bez większego zainteresowania, ale jej wzrok bardzo szybko zatrzymał się na jego klejnotach i berle XD. (spierdolę się) No i patrzyła... bo w sumie jeszcze tak okazałego nigdy nie widziała, a przez krótką chwilę chyba nawet zapomniała, że wypadałoby odwrócić wzrok. Dopiero kiedy dotarło do niej, że gapi się zdecydowanie za długo, gwałtownie spojrzała gdzieś w bok i na jego komentarz wystawiła język. Ugh. Zsunęła z nóg ten swój zlepek czegoś, co nazywała butami, a potem pozbyła się reszty swoich łachów, rzucając je gdzieś na ziemię i prezentując się w całej swojej okazałośc. Podeszła bliżej jeziora, zanurzyła stopy w chłodnej wodzie, po czym weszła głębiej i zanurzyla się pod taflą. Kilka sekund później wynurzyła się tuż obok niego, odgarniając mokre włosy z twarzy i zerkając na niego spod przymrużonych powiek.

pffttt

medieval times

: sob sie 29, 2026 3:45 pm
autor: Lysander Westhall
Oczywiście, że nie była uczona. Nie spodziewał się nawet, że dziewoja potrafiła czytać, bo ta umiejętność była przeznaczona jedynie dla osób, które posiadały pieniądze i urodziły się w wyższych sferach. Rozumujący motłoch ciężej było kontrolować, co nie? Dlatego właśnie książek się wieśniakom nie dawało!
-Ten jedyny to będzie albo bezzębnym kowalem, albo jakimś żebrakiem, który uciuła dla ciebie grosza na posag - odpowiedział no bo umówmy się, na nic lepszego nie mogła liczyć. Daleko jej było do złotych komnat, a z tak niewyparzonym językiem to i nie zbałamuci żadnego bogatego napaleńca. Ot, może jakby faktycznie wziął ją do siebie jako służące, to by mogła złapać ogrodnika albo młynarza, ale tak? Bez jego pomocy wiele nie dostanie, był o tym przekonany. - Dużo chce cię dotykać? Skoro tak się tym chełpisz, to może faktycznie czas pomyśleć o pracy jako dziwka. Tam dostaniesz tyle macanek ile upolujesz - skomentował, bo to wcale mimo wszystko nie przystało, by niewiasta mówiła z taką lekkością o cielesności, której pragnęła i to od wielu! Ladacznica jedna.
Ten kamień, którym oberwała to jednak mocno musiał jej uszkodzić głowę - zero ratunku - skoro wygadywała takie brednie. Zęby? Koń miał ładniejsze, niż ona, co nie.
-Chciałabyś takiego sera zjeść, co nie? Wspaniale smakuje z winogronami, ale nigdy się o tym nie przekonasz. A moje zęby są w wyśmienitej kondycji, mogę cię ugryźć to się przekonasz - zagroził, bo jeśli chciała go prowokować, to niech nie liczy na to, że Lysander nie pozostanie dłużny!
Rozejrzał się raz jeszcze, reagując przesadnie na każde skrzypnięcie. Coś za nimi szło, był tego pewien! Przecież rośliny nie były w stanie takich dźwięków z siebie wydawać chyba, że się poruszały! Drzewa już pewnie zatarasowały za nimi drogę, ale Lysander za bardzo się cykał, żeby to sprawdzić.
-Ja tobie też, więc chociaż tutaj się zgadzamy! - powiedział, spoglądając na nią. Niech sobie nie myśli. Przyjaciółmi nie zostaną nawet, jeśli utknęli tutaj sami, musząc chociaż trochę na sobie polegać.
-Imponujące, wiem. Stawiam, że nigdy takich nie widziałaś - rzucił dumnie, kiedy dostrzegł, że panna przygląda się jego nagości. - Nie licz, że je posiądziesz - uprzedził i wlazł do jeziora. Woda, które obmyła jego nagie ciało, była przyjemna. Potrzebował tego bo smród był nie do zniesienia. Trzeba jeszcze będzie uprać ubrania, jeśli nie chcieli mieć powtórki! - Nie jesteś taka brzydka. Masz małe, ale jest dla ciebie jeszcze nadzieja, bo jeszcze rośniesz - skomentował jej biust, kiedy się rozebrała, by zaraz znaleźć obok niego. przyglądał jej się przez chwilę, kiedy tak woda kapała z jej długich rzęs i czuł, jak coś w nim rośnie. No chyba kurwa nie!
Zanim zdążył zamaskować baczność rycerza, który budził się do życia znacznie szybciej niż powinien odczuł, jak coś łapie go za nogę, oplatając wokół skóry.
-Co jest?! - I zanim zdążył zareagować, wciagnęło go pod wodę.

płaska decha

medieval times

: sob sie 29, 2026 7:04 pm
autor: yubi wang
- Nie denerwuj mnie, lalusiu! - burknęła zdenerwowana, mrużąc na niego oczy. - To ty skończysz sam, a te wszy łonowe wyżrą ci wszystko, co tam masz!- No co za idiota. Rozumiała, że może nie była najbardziej urodziwą dziewczyną na całym tym przeklętym świecie, ale też nie uważała się za najbrzydszą. Ba! Na pewno plasowała się wyżej niż większość wieśniaczek z jej mieścinki, więc niech sobie paniczyk nie pozwala! - Na dziwki to ty chodzisz, łazarzu jeden! - prychnęła, zaciskając dłonie w pięści. Eh, no kurde. Denerwował ją coraz bardziej tym swoim ciągłym kłapotaniem mordy i jak tak dalej pójdzie, to naprawdę zaraz mu czymś przywali.

Zasłoniła się rękoma na komentarz, że miała małe piersi… no chyba go pogrzmociło! - Nikt cię o zdanie nie prosił! Są w sam raz… idealne do ściśnięcia i pogłas… a nieważne! Nie wiem, czemu ja w ogóle z tobą rozmawiam! - prychnęła, zanim schowała się pod wodą, żeby chociaż przez moment jakoś zapomnieć o tym kretynie. Wypływając na powierzchnię i nabierając powietrza w płuca, spojrzała na niego, orientując się, że znalazła się teraz niesamowicie blisko. No i tak stała przez moment, a ta cisza, która zapadła między nimi, nawet zaczynała jej się podobać. Wydawał jej się jakiś bardziej atrakcyjny i znośny, kiedy nie otwierał tej swojej nędznej jadaczki.

Ale wtedy poczuła, jak coś szturchnęło ją w brzuch (zesikam się XD). Samoistnie wysunęła dłoń, zaciskając ją na czymś długim, opuściła wzrok i kiedy dotarło do niej CO WŁAŚNIE TRZYMAŁA... - ŚWIŃSTWO! - wrzasnęła, momentalnie puszczając i unosząc rękę, bo już chciała mu zdzielić prosto w twarz, gdy nagle…

Zniknął pod taflą?!

- Co kurde?! - krzyknęła, rozglądając się dookoła i próbując go znaleźć, ale za cholerę nie mogła go nigdzie dostrzec. No trudno. - Jasna petronelka, niech się dzieje co chce, ja uciekam! - rzuciła sama do siebie, już mając ruszyć w stronę brzegu, kiedy nagle sama została wciągnięta pod wodę. Zakrztusiła się, momentalnie zaczynając panikować, kiedy zabrakło jej powietrza. Próbowała się wyrwać, kopała nogami, machała rękoma, ale coś w dalszym ciągu ciągnęło ją gdzieś w dół i dopiero po niewiadomo jak długim czasie została wyrzucona do jakiejś jaskini. Upadła na kamienie, kaszląc jak opętana, a z jej ust wydobyła się woda. Ugh… cholerka… Uniosła głowę i wtedy zobaczyła obok tego tłumoka. - Jesteś! Szukałam cię! - krzyknęła od razu. To nic, że jakieś trzydzieści sekund wcześniej próbowała spierdolić i zostawić go samemu sobie. Nie musiał tego wiedzieć XD. Jej wzrok automatycznie zjechał na jego berło i znowu miała ochotę mu przywalić, ale zanim zdążyła cokolwiek zrobić, usłyszała dziwne stukanie o skały. Zmarszczyła brwi i powoli uniosła głowę. A tam? Ogromny krab. - Czemu zakłócacie mój spokój?! - wykrzyczał, uderzając szczypcami o kamienie. Yubi tylko zamrugała. No zajebiście... chyba jednak utonęła.

tłumok

medieval times

: sob sie 29, 2026 8:07 pm
autor: Lysander Westhall
Uśmiechnął się, szczerze z siebie zadowolony. Proszę bardzo, czyli udało mu się tę pannę wyprowadzić z równowagi! Nie powinien nawet zaprzątać sobie tym głowy, a jednak poczuł niebywałą satysfakcję, że okazał się tym spokojniejszym! I wcale nie chodziło o to, że dziewoja marszczyła tak uroczo nosek, kiedy tylko jej się coś nie podobało! Przecież nawet ładna nie była, co nie. Za grosz, a tfu!
-Słuchaj, złość podobno piękności szkodzi. Musiałaś być wkurwiona całe swoje życie - stwierdził, uśmiechając się do niej szeroko. Przynajmniej tutaj w lesie nie mogła go obrzucić żadnym łajnem, bo chociaż gdzieś tam bobki na ścieżce leżały, tak one co najwyżej mogły się odbić od jego ciała. Zostawały jeszcze kamienie, ale tutaj Lysek z pewnością nie pozostałby dłużny. - Ja chodzę na szlachetne panny, dziwki zostawiam tym biedniejszym, których nie stać na luksusy. nie chcę złapać jakiegoś syfilisu albo innej zarazy! - stwierdził. Jego panny się przynajmniej myły. Panowie też, bo i takimi nie wzgardzał! I nawet nie czuł się z tym źle, chociaż na głos nie mówił, bo kapłani niechybnie uznaliby, że bluźni obcując z tą samą płcią. Co poradzić, że miała wiele do zaoferowania! Był przy tym pewien, że owa wieśniaczka, z którą tu utknął, też by miała, gdyby tylko się zmacać dała. nie jemu, co nie! On nie tykał brudnego.
-Nie uwierzę, póki sam się nie przekonam. Ale wiesz, ja mam raczej większe dłonie, więc nie wiem czy byś je wypełniła - wyszczerzył się do niej, kiedy tak się zarumieniła. Bez tych łachmanów na sobie, z mokrymi włosami doprawdy było na co popatrzeć. Aż się zapatrzył, pozwalając sobie na chwilę ciszy, która dawała ukojenie jego uszom, jak i umysłowi. Tak, zdecydowanie kiedy milczała mogła uchodzić za atrakcyjną! A jemu zdecydowanie zaczynało się to za bardzo podobać, bo złakniony był uciech, od których się uzależnił. A z braku laku, skoro ona tylko tu była. Nie, nie, nie, STOP! Ale zaraz, czy ona właśnie objęła go swoją delikatną dłonią? Jak miał się uspokoić, kiedy poddawała go takim pieszczotom!
Zmrużył oczy tylko po to, by zaraz zostać wciągniętym pod wodę. Zaczął się uporczywie szamotać czując, jak coś go przesuwa niemal po dnie. Na litość boską, za jakie grzechy! Chyba za te nieczyste myśli, które miał! Zaczynało mu z tego wszystkiego oddechu brakować i płuca boleć zaczęły. Musiał się wydostać!
Minuty ciągnęły się w nieskończoność i już sądził, że wyzionie ducha, kiedy bum i znalazł się w jaskini, boleśnie obijając sobie kolana o kamienie, kiedy COŚ miotnęło nim jak marionetką.
-Przeklinam cię stworze! - rzucił w eter pewien, że to faktycznie monstrum musiało go porwać, zaraz wyrzucając obok niewiastę. - Taki wał, nie wierzę ci. Zostawiłabyś mnie tu! - obruszył się, patrząc na krwawiącą nogę. Jak nic będzie zakażenie, a później śmierć, bo obok nie było medyka.
-Na Boga! To mówi! Czego chcesz potworze?! - zwrócił się do Kraba, który w odpowiedzi uderzył swoimi szczypcami o kamienie, aż jaskinie się zatrzęsła.
-Jesteś wyszczekany, synu człowieczy. Manier nie nauczyli cię w ludzkim świecie? - ponowny dźwięk przypomniał im, że to Krab miał tutaj władzę. - Czemu zmąciliście wody mojego Królestwa? Ty odpowiedz, córo człowiecza. Wyglądasz na bardziej poukładaną - zwrócił się do niej, a Lysander poczuł się niebywale dotknięty, że aż ramiona na piersi skrzyżował.

ofiara losu

medieval times

: sob sie 29, 2026 9:03 pm
autor: yubi wang
w jaskini... już po tych erotycznie wodnistych ekscesach XD

Z początku to nawet siedziała tam bokiem przerażona, wpatrując się w ogromnego kraba, który raz po raz uderzał swoimi wielgaśnymi szczypcami tak mocno, że aż cała jaskinia się trzęsła. No masz ci los! Aż te jej malutkie piersi podskoczyły, no ale nie zakrywała się już dłońmi zbytnio, bo krab to pewnie nie raz widział ludzi w takiej, a nie innej okazałości. Miała tylko nadzieję, że jednak jadł jakąś rafę koralową albo był, jak to bogatsi ludzie mówili, wegetarianinem, chociaż… ah, już sama nie wiedziała. No ale tak patrzyła na niego i po chwili parsknęła śmiechem, gdy obraził pindolka, no bo miał rację! Wyglądała na bardziej poukładaną. - EKHM… - odkaszlnęła, podnosząc się na moment i kłaniając krabowi. - Królu… krabie? - zaczęła ostrożnie. - Władca mórz, jezior, stawów i wszystkiego, co mokre. Krab Edward Pierwszy, jego imienia, Koral - dodał dumnie, a ona tylko zamrugała.

No dobrze. - Władco Krabie Edwardzie Koralu - zaczęła ponownie, próbując brzmieć jak najbardziej oficjalnie. - Proszę nam wybaczyć, my żeśmy tylko uciekali przed gwardią rycerzy przez nieporozumienie, rzecz jasna, bowiem ten tutaj chłop to on z bardzo biednej rodziny pochodzi i władca Krab dobrze zauważył, że nie wie, jak ma się zachować. - Spojrzała na lalusia, starając się nie parsknąć śmiechem. - Jak możemy odpokutować nasze karygodne czyny zakłócając twój morski spokój?! - zapytała zrozpaczona... jakby właśnie błagała go o darowanie życia. Krab tylko westchnął głośno i podszedł bliżej nich, aż po chwili zaczął powoli zmniejszać się do znacznie mniejszych rozmiarów. - Zabierzcie mnie do Doliny Śmierci. Moje dziecko ma tam wziąć ślub. Będziecie moimi gwardzistami i nikt nie może się dowiedzieć, że ja to ja!

Yubi spojrzała na blondasa i zmarszczyła nos. No przecież musiała być w domu przed zmrokiem, poza tym była cholernie głodna i nie… nie… NIE chciała już z nim być! Zwłaszcza po tym, jak dotknęła jego berła. Ugh. - Ale… eh… - spojrzała ponownie na kraba, który teraz był malutki i, cholera, nawet całkiem słodki. - Ale nie mamy ciuchów i jesteśmy glodni - rzuciła, bo ją samą już tak skręcało w żołądku, - Tymże się nie martwcie! Nowe odzienie czeka na was w waszej komnacie, a gdy się przebierzecie, czeka was uczta! - odparł, ponownie zwiększając się do swoich wcześniejszych rozmiarów. Chwilę później pojawiły się obok nich jakieś koniki morskie, które zaczęły wskazywać im drogę. Yubi ruszyła za nimi, ale po kilku krokach odwróciła się przez ramię w stronę blondasa i zapytała,- Idziesz?

laluś

medieval times

: sob sie 29, 2026 9:42 pm
autor: Lysander Westhall
Zdecydowanie mógł nazwać to przygodą, o jakiej marzył. Jasne, nadal nie chciał zostać pożarty przez Kraba, który ewidentnie pomylił rzeczywistości, bardziej sprawdzając się w tej alternatywnej, ale mimo wszystko był pewien, że stanie się kimś jeszcze ważniejszym, kiedy zacznie opowiadać o wszystkim, co tu miało miejsce. Zakładając oczywiście, że wyjdzie z tego bez szwanku, co aktualnie stanowiło tak pięćdziesiąt na pięćdziesiąt szans. Zwłaszcza, jeśli za nich miała odpowiadać wieśniara, która miała kiełbie we łbie i poważne braki w słownictwie! Masz ci los, już po nich.
-Te, sama jesteś biedotą, dziewko! - rzucił do niej od razu, bo chciała go z miejsce przy krabie zdegenerować. A skoro on królem był to powinien się właśnie z Lysanderem dogadać. To pewnie przez te krabie hormony, które w nim buzowały na widok nagiej panny o małych cyckach. Też ci los, że Krab nie gustował w płci mężniejszej; przynajmniej Lysander mógłby zapewnić mu adekwatne do jego pozycji widoki.
Zaraz się spiął słysząc o Dolinie Śmierci. Przecież nie bez powodu to się tak nazywało, co nie? Żywi nie mieli tam wstępu, a jak już weszli, to nie wyszli. Krab mógł sobie czmychnąć, im z pewnością nie będzie to dane.
-Dolina Śmierci? W takim razie zabij nas już teraz! Nawet jeśli przedrzemy się przez Bezbrzeżne Kresy i Krastostaj, nie wyjdziemy żywi! - powiedział, spoglądając na dziewczynę. Czy ona w ogóle słyszałą o tych miejscach? pewnie nie, skoro czytać nie umiała, a to w księgach było zapisane. Nic dziwnego, że tak łatwo przystała na propozycję Krabiego Króla, który nie dał im zbyt wielkiego wyboru. Ach, jak on nie lubił tej laski, serio.
Podniósł się z ziemi i ruszył za konikiem morskim oraz wieśniarą bez imienia, by ostatecznie znaleźć się w komnacie. Jednej! Czy on nawet to miał z nią dzielić?!
-To chyba jakiś żart! Nie przystoi nam znajdować się w jednym pomieszczeniu bez ślubu. To zbereźne! - skomentował, co najmniej jakby sam był jakąś cnotką.
-Król zadecydował. Obiekcje możecie składać podczas uczty, chociaż odradzam. Władca nie lubi sprzeciwu - odpowiedział piszcząco konik morski. - Szaty znajdziecie w kufrach. Wybierzcie co będzie pasowało. Poprzedni właściciele już się po nie nie zgłoszą - zasalutował im i zniknął.
-Wspaniale! Ale nas wpakowałaś - rzucił do niej, siadając na wielkim łóżku. Ciekawe ile osób na nim spało i co do cholery w ogóle robiło tu łóżko?
Przebrał się jednak w znacznie lepsze ubrania, które oddawały jego dostojeństwo. No i nie śmierdział, więc to było na plus.
-Streszczaj się. musimy stąd jakoś uciec - skomentował, patrząc jak wieśniara się gramoli, przerzucając suknie. - Pewnie nigdy nie miałaś takiej na sobie. Litości, nie ważne co założysz i tak pochodzenia nie zmienisz - stwierdził, poprawiając swoją koszulę, która opinała się na jego wysportowanym ciele.

tragedia

medieval times

: ndz sie 30, 2026 12:39 am
autor: yubi wang
Jezu, ona naprawdę próbowała jakoś uratować sytuację, nie wiem, wyciągnąć ich z tego bagna, porozmawiać na spokojnie z owym krabem, a ten się pultał tak mocno, że jakby spojrzała w dół, to na bank by mu ten pindolek drgnął z tego całego bulwersu. Jezu, czemu ona ciągle o tym teraz myślała?! O zgrozo.(nie TA zgroza XD) Przyłożyła więc palec do ust i wydobyła z siebie głośne, przeciągłe, - ĆŚŚŚŚŚŚ!! - Po czym zwróciła się z powrotem do wielkiego kraba. - Niech nam władca wybaczy, jak Krab widzi, ten przygłup nie zna zasad savoir-vivre’u - rzuciła z pełną powagą. Co? Jezu? Jak ona znała takie słowa?? Aż sama się żachnęła swoją zajebistością i znowu posłała blondasowi niemrawe spojrzenie. - GŁUPCZE! - krzyknął krab. - Czy pozwoliłem ci się odezwać?! Nie bez powodu nakazałem tej niewieście mówić, boś ty jest głupi niczym BUT! HA HA HA! - Krab zaczął się śmiać, a wokół niego nagle pojawiły się jakieś wodne bąbelki, które chwilę później wybuchły z cichym ploppp... Yubi tylko zamrugała. Nie wiedziała, co to było, ale niezłe efekty wizualne się tutaj odpierdalały. Krab stuknął mocno szczypcem o kamień i rzucił, - Dam wam obu antidotum w razie, gdyby coś was tam potruło! - No i super. Przynajmniej nie umrą od pierwszej lepszej jagódki czy jadowitego robala.

Chwilę później już czmychnęli do komnaty, gdzie blondas oczywiście musiał być dramatyczny nade wszystko. Dziewczyna przewróciła oczami i zerknęła na niego. - Czy nie mówiłeś mi wcześniej, że spałeś z innymi osobami? - uniosła brew, rozglądając się po komnacie, po czym podziękowała gdzieś tam pod nosem konikowi morskiemu, który tak słodko pisnął, kiedy do nich mówił. How cute. - Przestań, to fajna przygoda. Może w końcu wyrwę się z tej nudnej mieściny - odparła. Czekajcie. Czy ona serio rozważała pomoc temu krabowi? - Uciec? Ja nie chcę uciekać! - uniosła głos, patrząc na niego z niedowierzaniem. Może to był właśnie ten moment, w którym mogłaby zrobić coś więcej niż tylko walczyć o kromkę chleba co niedzielę i, tak jak on mówił, wyjść za jakiegoś typa, który nie miał zębów i grosza przy duszy?! No i może... może trochę zabolało ją to, że być może miał w tym wszystkim odrobinę racji.

Posmutniała, podeszła do kufra i zaczęła przeglądać znajdujące się w nim suknie, aż w końcu wybrała taką, która wydawała się najbardziej w jej stylu. Zmierzyła blondasa tylko zimnym spojrzeniem, kiedy coś tam komentował pod nosem, po czym wsunęła na siebie suknię, pantofle i poprawiła materiał na biodrach. Po chwili podeszła bliżej niego. - Pomożesz mi to związać? - zapytała już znacznie ciszej, wskazując sznurki z przodu sukni. Odczekała moment, zanim dodała, trochę bardziej markotnie, - Serio musimy wracać?

blondas

medieval times

: ndz sie 30, 2026 1:19 am
autor: Lysander Westhall
Znalezienie się w komnacie było doprawdy absurdalne. Już samo to, że takie miejsca nie powinny znajdować się w podwodnych jaskiniach, zapomnianych przez człowieka (nawet bardzo, skoro zdążył się tu rozwinąć Krab monstrualnych rozmiarów) było nad wyraz dziwne, a dokładając do tego, że za lokaja robił im konik morski. Albo nawdychali się oparów z pędzonego nielegalnie bimbru, albo najedli halucynogennych grzybów, po których człowiek tracił zmysły. Jak oni teraz!
-Owszem, z takimi, które sam wybrałem. A ciebie nie wybieram, chcę mieć swoje własne łoże - skrzywił się. Jasne było duże i mogło ich spokojnie pomieścić, ale co jeśli panna zacznie się do niego kleić? Już i tak przecież go zmacała tam w wodzie obejmując jego rycerza w pełnej gotowości. Jak jej się spodoba bardziej, to mu później nie da żyć i kiedy wrócą do siebie, to będzie musiał się tłumaczyć dlaczego drugi cień posiada! - Fajna, jasne. Zwłaszcza, że jakiś wielgachny Krab wysyła nas na pewną śmierć. Ty chyba faktycznie niczego nie wiesz o miejscach, przez które mamy się niby przeprawić - skrzywił się. No ale przewidział to, prawda? Ostatecznie przecież nie mógł oczekiwać, bo później tylko rozczarowania się pojawiają!
-Cooo? Życie ci niemiłe, wieśniaczko? Wolisz tu zdechnąć, niż wrócić do naszego miasteczka? Może nie najlepsze, może nudne, ale tam przynajmniej nie będziesz martwa - westchnął, przecierając twarz dłonią. Czuł się tak, jakby mówił do upośledzonego dziecka ze zdeformowaną twarzą. zaraz musiała zacząć zjadać jej mózg, nie ma innego wyjaśnienia.
Glebnął się na łoże, czekając aż tak się ogarnie. Panny to jednak przesadnie czas trwoniły na pindrzenie się. Przecież i tak nie miał jej kto podziwiać, co nie? Jakby byli na dworze to co innego, ale tutaj to co najwyżej konikowi morskiemu ogon mógł stanąć w szpic, kiedy zobaczy pannę odzianą jak dama.
Usiadł ponownie, zmuszony do tego jej głosem. I wiecie co? Przez chwilę serio zatrzymał na niej wzrok, bo wyglądała zupełnie inaczej niż w tych łachmanach! Była ładna! Aż mu serce zabiło mocniej, kiedy znalazła się dokładnie pomiędzy jego udami, by pomógł jej z suknią.
-Ty to nawet tego porządnie zrobić nie umiesz - zakomunikował, chociaż gdzieś zniknął ten cały jad z wcześniej. No pięknie. Zawiązał jej delikatnie sznureczki, mając większą wprawę w rozwiązywaniu ich, ale hej, posiadał wiele umiejętności. - Serio nienawidzisz naszego miasteczka, co? - zauważył. No cóż, pewnie też by tak miał, gdyby żył w rynsztoku, zjadając resztki które gdzieś wywędrowały z zamkowej kuchni. On był uprzywilejowany. - Chodzi o to, że tam nie masz co jeść? mogę ci przemycać jedzenie skoro już się znamy - zaproponował. Ach ta hojność!
Widząc jej minę, trochę zmiękł. Może aż za bardzo i nie było tu mowy o jego przyrodzeniu, już teraz skrywanym pod portkami!
-No dobrze… jedna mała przygoda chyba nam nie zaszkodzi. Ale to ty trzymasz tego kraba - skrzywił się, bo jego zdaniem ten cały Król to upośledzony był.

nawet całkiem fajna

medieval times

: ndz sie 30, 2026 1:42 am
autor: yubi wang
Przewróciła oczami, wzdychając głośno. - No to pożałujesz tego kiedyś! Bo ja całkiem dobra partia jestem - mruknęła, zanim wystawiła mu język. Niech se nie myśli, że jest taki cudowny i w ogóle co on to nie miara. - Nudny jesteś, wiesz? - zmierzyła go wzrokiem. - Zdaję sobie sprawę, że nie będzie to najłatwiejsze zadanie i dla twojej świadomości, pomimo tego, że nie umiem czytać, to umiem słuchać i mam bardzo dobrą pamięć, a legend to bardzo wiele się nasłuchałam! - uniosła palec ku górze. - Nawet wiem, jak się stąd mniej więcej dostać do Doliny Śmierci. Podobno jak wyjdziemy z Ciemnogrodu, to jakieś cztery dni drogi, a potem dwa dni przemierzania wodą. Musimy kierować się w stronę Północnej Gwiazdy na niebie. - Tak, tam jedna Północna Gwiazda pokazywała się zarówno nocą, jak i za dnia.

Nie pytajcie.

Przeszukiwała sukienki, z każdą kolejną coraz bardziej markotniejąc, zanim burknęła, - Wolę zdechnąć gdziekolwiek, aniżeli w tym wypiździołku. Ty to przynajmniej masz jakieś możliwości! A ja? Mogę co najwyżej zatrudnić się jako praczka albo pomoc w tawernie, a i tak nikt nigdy nie weźmie mnie na poważnie. Tak jak ty przez cały ten czas! - rzuciła, odwracając się, żeby na niego spojrzeć. No i kurde. W tym nowym odzieniu wyglądał nawet przystojniej. Bardzo przystojnie. Zatrzymała wzrok na jego twarzy odrobinę za długo, zanim odwróciła go speszona, gdy położył się na łóżku, dając jej możliwość przebrania się. Chwilę później stała już pomiędzy jego udami i patrzyła, jak zawiązywał sznureczki jej sukni. - Nie umiem - odparła z lekkim uśmiechem pod nosem, kiedy zawiązał ostatni. Mogła to oczywiście zrobić sama. Ale czasem człowiek potrzebował męskiej ręki, no nie?

- Nie cierpię go - mruknęła, odpowiadając na jego pytanie. - Chłostają nas co środę, odcinają racje żywieniowe, a w dodatku robią łapanki na kobiety, które mają pracować w lokalnym burdelu... - westchnęła, a jej mina od razu zrzedła. - Są już tak blisko mojej dzielnicy. Nie chcę tam wracać. - Rzuciła to bardziej poddenerwowana, ale chwilę później na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech. - Czekaj... zrobiłbyś to dla mnie? - zapytała, unosząc brew. - Nawet nie wiem, jak się nazywasz. - Wysunęła dłoń i poprawiła kołnierz jego burgundowego odzienia, zerkając na niego z góry. - Mam na imię Yubi, z domu Wang - przedstawiła się, a kiedy chwilę później zgodził się na tę misję, aż podskoczyła z radości. - Czekaj, serio?! AHHHH!! - Krzyknęła głosno, po czym bez zastanowienia rzuciła się na niego, przez co opadł plecami na łóżko, a ona wylądowała prosto na nim. Hih.

całkiem fajny

medieval times

: ndz sie 30, 2026 2:23 am
autor: Lysander Westhall
Aż omal nie zagwizdał, kiedy panna uraczyła jego uszy taką wiedzą. Niczym jakiś uczony, co prawda z wkurwiającą manierą w głowie, ale można jej to było wybaczyć, nie? Kto wie, jakby ją tak doszlifować, mogłaby faktycznie poszerzyć swoje horyzonty!
-Rozumiem, że chcesz przejąć rolę przewodnika? Bo jeśli tak, to za nic ci na to nie pozwolę. Zwaliłaś nad z góry, omal nie utopiłaś w jeziorze, także możemy korzystać z twojej wiedzy, a przynajmniej jej części, ale to ja podejmuję decyzję gdzie idziemy! Umiem czytać gwiazdy i znaki natury! - zauważył. Miał odpowiednie nauki i jednak całkiem swojego życia nie chciałby oddawać w ręce kogoś, kto bratał się z gadającym Krabem. Już samo to nie świadczyło za dobrze o dziewczynie.
Omal mu się na tym łóżku nie przysnęło, bo wszystko dość bardzo go wymęczyło, ale niestety drzemka nie wchodziła w grę, kiedy obok miało się kogoś tak gadatliwego, jak owa wieśniaczka. No naprawdę, ani chwili spokoju!
-Możliwości możliwościami. Też mam z góry narzuconą rolę, więc to nie tak, że wolno mi wszystko. Ale faktycznie, przynajmniej nie przymieram głodem, bo akurat jedzenia mamy pod dostatkiem. Mój tata jest doradcą samego Klonowego Króla - odpowiedział i o dziwo nawet nie po to, żeby się przechwalać czy coś. Zdawał sobie sprawę z realiów świata i życia, także rozumiał, że dla tej kobietki musiało być niebywale frustrujące, że jemu przypadło wszystko, a jej to jednak nic.
Poczuł, jak na policzkach wstąpił mu rumieniec, kiedy ich oczy się spotkały. Było w tej chwili coś naprawdę dziwnego i zdecydowanie nie miał zamiaru się zastanawiać co takiego! No bo przecież wcale mu się nie podobała, nie? - Jak już wrócimy mogę szepnąć gdzie trzeba i zostaniesz służką na dworze. Lepsze to niż burdel, nie? - zaoferował po raz kolejny. Zaraz, a od kiedy to on był dla niej taki miły co? I jeszcze jej pomóc chciał! No takie rzeczy to doprawdy dziwy godne legend.
-Lysander, rodu Westhall - odpowiedział na jej powitanie. Uścisnął jej delikatną dłoń, by zaraz zostać zwalonym na loże. - Słuchaj, już ustaliliśmy, że chcesz ze mną przeżyć uciechy cielesne, ale te ubrania jednak wolałbym zachować na dłużej - powiedział i nawet się uśmiechnął. Nie tak jak wcześniej - wyśmiewczo. teraz był to uśmiech miły, jakby z przyjacielskim przytykiem.
Niespodziewanie drzwi komnaty otworzyły się i do środka wsunął ten sam konik morski, co wcześniej.
-Król nie dał wam czasu na obcowanie ze sobą. Rozmnażanie musicie zostawić na później - powiedział piskliwie. - Teraz czas na ucztę. Później na sen. Albo i nie sen, zależy od was - dodał i poczekał, aż się podniosą i pójdą za nim, co też uczynili, ostatecznie lądując w jakiejś niewielkiej komnacie o wysokim sklepieniu. Znajdował się tam stół, na którym znajdowało się wiele dziwnego jedzenia - małże, ryby, glony. A nawet owoce! Skąd u licha Krab wytrzasnął owoce?!

coraz fajniejsza