medieval times
: sob sie 29, 2026 3:24 pm
Posłała mu piorunujące spojrzenie i zmarszczyła nos, po czym aż się zapowietrzyła, no bo faktycznie nie wiedziała, co to ten cały motłoch srotłoch. - A co ci do tego, czy wiem, co to znaczy, czy nie?! - burknęła zdenerwowana. No co za gnida! Miała ochotę wyrwać mu te złote kłaczki z głowy iiii... AHHHH!! Nie no, she’s about to lose her shit. - Czekam na tego jedynego! - warknęła na niego, wskazując palcem gdzieś przed siebie. - I swoją drogą dużo ludzi chce mnie dotykać! Ha! - Niech sobie nie myśli. Pewnie sam miał wszy w tych swoich gaciach. Jeżeli w jakimś momencie zauważy, że zaczyna się tam drapać, to będzie mogła z pełnym przekonaniem potwierdzić swoją absolutnie idealną teorię w tej kwestii. I wtedy kto będzie się śmiał, co?! NO WŁAŚNIE. Zmrużyła oczy, kied zaczął komentować jej zęby. - Co, ładnych zębów nie widziałeś?! - wyszczerzyła je do niego jeszcze mocniej - Sam pewnie masz w swoich dziury prawie jak ten ser, który bogacze jedzą! HA! - Parsknęła śmiechem, zanim chwilę później oberwała tym przeklętym kamieniem.
No i przemierzając las, trzęsąc się ze strachu, no bo jak wspominała wcześniej, już jednego ogra widziała i to nie był taki ogr jak z tej bajki, która teraz w tych czasach Shrek się nazywała i pomimo swojej złogrowości był mizi-pizi, miał uczucia i jak cebula warstwy. Nie. Te były olbrzymie, takie typu wyjęte prosto z powieści Tolkiena. No ogólnie scary shit. - Obronisz mnie? - uniosła brew, spoglądając na niego kątem oka, zanim zmrużyła ślepka. - Nie ufam ci, lalusiu - Masz na kogoś liczyć? Licz na siebie. Tego właśnie nauczyła się podczas coniedzielnych walk na dworku, gdy o ostatnią kromkę chleba rzucało się kilka osób naraz i trzeba było walczyć o przetrwanie XD - Hmm, to by miało sens, bo ostatnim razem jak tu byłam, nie mogłam znaleźć drogi wyjścia - odparła, zerkając na drzewa wokół nich, które tak jakby... wydawały się rozrastać?? - Czy ja coś mówię?! Wiem, że musimy się umyć! - burknęła, kiedy stanęli przy brzegu jeziora.
Patrzyła jak tamten się rozbierał, niby bez większego zainteresowania, ale jej wzrok bardzo szybko zatrzymał się na jego klejnotach i berle XD. (spierdolę się) No i patrzyła... bo w sumie jeszcze tak okazałego nigdy nie widziała, a przez krótką chwilę chyba nawet zapomniała, że wypadałoby odwrócić wzrok. Dopiero kiedy dotarło do niej, że gapi się zdecydowanie za długo, gwałtownie spojrzała gdzieś w bok i na jego komentarz wystawiła język. Ugh. Zsunęła z nóg ten swój zlepek czegoś, co nazywała butami, a potem pozbyła się reszty swoich łachów, rzucając je gdzieś na ziemię i prezentując się w całej swojej okazałośc. Podeszła bliżej jeziora, zanurzyła stopy w chłodnej wodzie, po czym weszła głębiej i zanurzyla się pod taflą. Kilka sekund później wynurzyła się tuż obok niego, odgarniając mokre włosy z twarzy i zerkając na niego spod przymrużonych powiek.
pffttt
No i przemierzając las, trzęsąc się ze strachu, no bo jak wspominała wcześniej, już jednego ogra widziała i to nie był taki ogr jak z tej bajki, która teraz w tych czasach Shrek się nazywała i pomimo swojej złogrowości był mizi-pizi, miał uczucia i jak cebula warstwy. Nie. Te były olbrzymie, takie typu wyjęte prosto z powieści Tolkiena. No ogólnie scary shit. - Obronisz mnie? - uniosła brew, spoglądając na niego kątem oka, zanim zmrużyła ślepka. - Nie ufam ci, lalusiu - Masz na kogoś liczyć? Licz na siebie. Tego właśnie nauczyła się podczas coniedzielnych walk na dworku, gdy o ostatnią kromkę chleba rzucało się kilka osób naraz i trzeba było walczyć o przetrwanie XD - Hmm, to by miało sens, bo ostatnim razem jak tu byłam, nie mogłam znaleźć drogi wyjścia - odparła, zerkając na drzewa wokół nich, które tak jakby... wydawały się rozrastać?? - Czy ja coś mówię?! Wiem, że musimy się umyć! - burknęła, kiedy stanęli przy brzegu jeziora.
Patrzyła jak tamten się rozbierał, niby bez większego zainteresowania, ale jej wzrok bardzo szybko zatrzymał się na jego klejnotach i berle XD. (spierdolę się) No i patrzyła... bo w sumie jeszcze tak okazałego nigdy nie widziała, a przez krótką chwilę chyba nawet zapomniała, że wypadałoby odwrócić wzrok. Dopiero kiedy dotarło do niej, że gapi się zdecydowanie za długo, gwałtownie spojrzała gdzieś w bok i na jego komentarz wystawiła język. Ugh. Zsunęła z nóg ten swój zlepek czegoś, co nazywała butami, a potem pozbyła się reszty swoich łachów, rzucając je gdzieś na ziemię i prezentując się w całej swojej okazałośc. Podeszła bliżej jeziora, zanurzyła stopy w chłodnej wodzie, po czym weszła głębiej i zanurzyla się pod taflą. Kilka sekund później wynurzyła się tuż obok niego, odgarniając mokre włosy z twarzy i zerkając na niego spod przymrużonych powiek.
pffttt