What do you do with a drunken sailor?
: pn wrz 07, 2026 11:33 pm
-No słuchaj, jeśli już chcesz zostać zapamiętana na stulecia, to jednak nie możesz mordować w taki nudny sposób. Poza tym ja to wolałbym przed śmiercią, wiesz, mieć pewność, że jako ofiarę też mnie zapamiętają - odpowiedział. Podobno sława była fajna, nie ważne jaka. Co prawda sam malone wolałby zostać w swoim szarym otoczeniu, z dala od oczu innych ludzi, którzy próbowaliby wniknąć w jego przeszłość, ale jeśli dzięki owej sławie miałby być bogaty, to czemu nie? Nigdy nie miał dużo pieniędzy, a stawiał, że świetnym uczuciem musiało być nie martwienie się o jutro.
-Przyjacielska randka, nie musisz się tak czerwienić na to słowo, chociaż to urocze, wiesz? Żadna inna dziewczyna do tej pory nie rumieniła się w mojej obecności - rzucił. Pewnie dlatego, że z żadną się nie umawiał, jakoś w nich nie gustując. Miał kilka koleżanek, to prawda i nawet jednak kiedyś go podrywała, ale szybko udało mu się z tego wywinąć. Nie chciał jej robić żadnych nadziei, co nie?
-Yubi zrobisz co chcesz, ale mi się jednak wydaje, że to nie jest związek dla ciebie. I lepiej teraz, niż za dwadzieścia lat, bo z czasem przyzwyczajenie będzie jeszcze silniejsze. Jesteś na tyle fajna, by mieć więcej. Musisz tylko uwierzyć w siebie - skomentował, widząc, że to nie było dla niej przyjemne. Dlatego postanowił nie dodawać niczego więcej, dając jej trochę odsapnąć. Nie takie powinni mieć tematy błogo pływając żaglówką. No, przynajmniej do czasu bo sternik ewidentnie chciał ich zabić. Ewentualnie dostarczyć niezapomnianych wrażeń, co mu się udało iście wspaniale. Najpierw tablet w wodzie, a teraz Oscar z jakąś rudowłosą, która zdecydowanie nie umiała pływać, łapiąc się chłopaka niczym koła ratunkowego. Z tym, że była tak jakby dwa razy większa od niego, co nie mogło się dla nich dobrze skończyć.
Czuł, jak co chwilę znika pod wodą, wciągany przez panikującą kobiecinę. na nic zdały się jego umiejętności w porównaniu z jej siłą. Czemu ludzie w chwilach paraliżującego strachu zachowywali się tak bezmyślnie?
-AU! - zajęczał, kiedy koło ratunkowe uderzyło go w głowę, na chwilę mrocząc. Pięknie, zamiast go ratować, chcieli go dobić. Całe życie szmatą w pysk. - YUBI! To nie jest kreatywne mordowanie!!! - krzyknął, jakimś cudem dosiągając koła, które przesunął w stronę rudej kobiety. Kiedy tylko uczepiła się jego, Oscar odzyskał władzę i powoli dopłynął do żaglówki, która cudem się zatrzymała. Z pomogą paru osób wdrapał się na pokład, kaszląc wodą, której się nałykał. Wolał nie myśleć ile było tam ludzkiego moczu. - Mi to się chyba już ta podróż przestała podobać - westchnął, ocierając wodę z twarzy, przy okazji zgarniając kosmyki włosów, które opadły mu na oczy.
yubi
-Przyjacielska randka, nie musisz się tak czerwienić na to słowo, chociaż to urocze, wiesz? Żadna inna dziewczyna do tej pory nie rumieniła się w mojej obecności - rzucił. Pewnie dlatego, że z żadną się nie umawiał, jakoś w nich nie gustując. Miał kilka koleżanek, to prawda i nawet jednak kiedyś go podrywała, ale szybko udało mu się z tego wywinąć. Nie chciał jej robić żadnych nadziei, co nie?
-Yubi zrobisz co chcesz, ale mi się jednak wydaje, że to nie jest związek dla ciebie. I lepiej teraz, niż za dwadzieścia lat, bo z czasem przyzwyczajenie będzie jeszcze silniejsze. Jesteś na tyle fajna, by mieć więcej. Musisz tylko uwierzyć w siebie - skomentował, widząc, że to nie było dla niej przyjemne. Dlatego postanowił nie dodawać niczego więcej, dając jej trochę odsapnąć. Nie takie powinni mieć tematy błogo pływając żaglówką. No, przynajmniej do czasu bo sternik ewidentnie chciał ich zabić. Ewentualnie dostarczyć niezapomnianych wrażeń, co mu się udało iście wspaniale. Najpierw tablet w wodzie, a teraz Oscar z jakąś rudowłosą, która zdecydowanie nie umiała pływać, łapiąc się chłopaka niczym koła ratunkowego. Z tym, że była tak jakby dwa razy większa od niego, co nie mogło się dla nich dobrze skończyć.
Czuł, jak co chwilę znika pod wodą, wciągany przez panikującą kobiecinę. na nic zdały się jego umiejętności w porównaniu z jej siłą. Czemu ludzie w chwilach paraliżującego strachu zachowywali się tak bezmyślnie?
-AU! - zajęczał, kiedy koło ratunkowe uderzyło go w głowę, na chwilę mrocząc. Pięknie, zamiast go ratować, chcieli go dobić. Całe życie szmatą w pysk. - YUBI! To nie jest kreatywne mordowanie!!! - krzyknął, jakimś cudem dosiągając koła, które przesunął w stronę rudej kobiety. Kiedy tylko uczepiła się jego, Oscar odzyskał władzę i powoli dopłynął do żaglówki, która cudem się zatrzymała. Z pomogą paru osób wdrapał się na pokład, kaszląc wodą, której się nałykał. Wolał nie myśleć ile było tam ludzkiego moczu. - Mi to się chyba już ta podróż przestała podobać - westchnął, ocierając wodę z twarzy, przy okazji zgarniając kosmyki włosów, które opadły mu na oczy.
yubi