Damn, I hate bein' sober
: sob wrz 19, 2026 9:55 pm
Pokiwała powoli głową, przyjmując jej wyjaśnienie. W końcu Pixie była bardzo mądra, to na pewno wiedziała co mówi. Co prawda to Neia studiowała kryminalistykę, ale raczej skupiała się na tym co działo się już po tym, jak ludzie ginęli, a nie w trakcie, więc nie czaiła tych wszystkich morderczych zasad. Chociaż oglądała różne filmy dokumentalne o seryjnych mordercach, czy w ogóle mordercach i obejrzała wszystkie części Oszukać przeznaczenie, to jakoś nie mogła sobie tej kolejności przypomnieć.
Była zdecydowanie za bardzo spizgana na takie rozkminy.
Ale chyba za mało na wyobrażanie sobie poćwiartowanej laski w walizce. Słyszała o tym. To i owo, różne warianty, różne historie, jedna walizka. Czasami zastanawiała się ile ktoś musiał zadać sobie trudu, żeby upchnąć ciało w walizce. O ile było małe, a waliza dosyć duża, to jeszcze jakoś dało się może wcisnąć bez robienia bałaganu, ale w innym przypadku to przecież straszna robota. Jej na pewno by się nie chciało.
Ale czy Osie też by się nie chciało? Wyglądał na osiłka, miał dużo siły i pewnie bardzo mały rozumek, a w tym połączeniu było bardzo prawdopodobne, że zdecydowałby się na walizkę. Tylko, że to, co słyszały pod drzwiami nie było raczej odgłosami osiłka pakującego ciało do walizki. Co też więc się za tymi drzwiami działo, była coraz bardziej ciekawa.
Patrzyła na Pixie szeroko otwartymi oczami i sama już nie wiedziała co podpowiadają jej barwne obrazy, przesuwające się w jej głowie. Trochę była też podekscytowana i czuła przyspieszone bicie serca, a jednocześnie znowu zachciało się jej śmiać i już czuła, że robiła się głodna, jak wilk.
— Możliwe. O ile ma walizkę — zauważyła rozsądnie, bo nie można było niczego wykluczyć. Tak na wszelki wypadek. — A może ją dusi… no wiesz, żądłem — podsunęła, chociaż zdecydowanie wolała o tym w ten sposób nie myśleć. Czy to dziwne, że wolałaby przyłapać ich jednak na czymś innym, niż seks? Mimo obrzydliwości scenariusza parsknęła rozbawiona tym porównaniem, bo było beznadziejnie głupie, ale nie umiałaby nazwać tego w tym momencie inaczej.
Zdenerwowanie osiągnęło apogeum w momencie, w którym czekały już w drzwiach na rozwój wydarzeń i Pix szukała włącznika światła. Neia jeszcze patrzyła tylko czy nagrywanie jest włączone i gdy stała się światłość, otworzyła usta, patrząc na tak absurdalny widok, że chyba nikt na świecie by się go nie spodziewał.
— Masz to? — szepnęła do przyjaciółki, nie odrywając spojrzenia od sceny przed nią, jakby cały czas chciała się upewniać, że to prawda i że nic się jej nie wydaje. Czy to mogło być przez tego skręta? Aż tak dobry towar. — Bo widzisz to, co ja? — zapytała, aby się upewnić. Zamrugała. Osa i jego koleżanka też zamrugali, po czym Neia zdała sobie sprawę, że muszą chyba spierdalać, żeby nie dać sobie odebrać filmu.
— Odwrót. I zapisz to w chmurze — mruknęła, próbując się wycofać, ale wtedy coś ją tknęło. Zerknęła na laskę, na Osę, a potem na arbuza. Na czym im bardziej zależało? Bo Nei nagle zaczęło zależeć na arbuzie na tyle, że była gotowa o niego z nimi walczyć. Nagle, zamiast się wycofać, skoczyła naprzód i złapała za połówkę arbuza, którą trzymał Osa, bo ta była większa. Chyba wszystkich to zaskoczyło; Osę, że nagle ktoś próbuje mu zabrać owoc, laskę, że ktoś ich nagrał, bo już ruszyła za Pixie i jej telefonem i samą Neię, bo o dziwo udało się jej tego arbuza osiłkowi wyrwać. Nie zamierzała już go puścić, tylko ruszyła biegiem do drzwi, obejmując połówkę arbuza jak ciężarna brzuch.
— Zmywamy się!
pixie fontaine
Była zdecydowanie za bardzo spizgana na takie rozkminy.
Ale chyba za mało na wyobrażanie sobie poćwiartowanej laski w walizce. Słyszała o tym. To i owo, różne warianty, różne historie, jedna walizka. Czasami zastanawiała się ile ktoś musiał zadać sobie trudu, żeby upchnąć ciało w walizce. O ile było małe, a waliza dosyć duża, to jeszcze jakoś dało się może wcisnąć bez robienia bałaganu, ale w innym przypadku to przecież straszna robota. Jej na pewno by się nie chciało.
Ale czy Osie też by się nie chciało? Wyglądał na osiłka, miał dużo siły i pewnie bardzo mały rozumek, a w tym połączeniu było bardzo prawdopodobne, że zdecydowałby się na walizkę. Tylko, że to, co słyszały pod drzwiami nie było raczej odgłosami osiłka pakującego ciało do walizki. Co też więc się za tymi drzwiami działo, była coraz bardziej ciekawa.
Patrzyła na Pixie szeroko otwartymi oczami i sama już nie wiedziała co podpowiadają jej barwne obrazy, przesuwające się w jej głowie. Trochę była też podekscytowana i czuła przyspieszone bicie serca, a jednocześnie znowu zachciało się jej śmiać i już czuła, że robiła się głodna, jak wilk.
— Możliwe. O ile ma walizkę — zauważyła rozsądnie, bo nie można było niczego wykluczyć. Tak na wszelki wypadek. — A może ją dusi… no wiesz, żądłem — podsunęła, chociaż zdecydowanie wolała o tym w ten sposób nie myśleć. Czy to dziwne, że wolałaby przyłapać ich jednak na czymś innym, niż seks? Mimo obrzydliwości scenariusza parsknęła rozbawiona tym porównaniem, bo było beznadziejnie głupie, ale nie umiałaby nazwać tego w tym momencie inaczej.
Zdenerwowanie osiągnęło apogeum w momencie, w którym czekały już w drzwiach na rozwój wydarzeń i Pix szukała włącznika światła. Neia jeszcze patrzyła tylko czy nagrywanie jest włączone i gdy stała się światłość, otworzyła usta, patrząc na tak absurdalny widok, że chyba nikt na świecie by się go nie spodziewał.
— Masz to? — szepnęła do przyjaciółki, nie odrywając spojrzenia od sceny przed nią, jakby cały czas chciała się upewniać, że to prawda i że nic się jej nie wydaje. Czy to mogło być przez tego skręta? Aż tak dobry towar. — Bo widzisz to, co ja? — zapytała, aby się upewnić. Zamrugała. Osa i jego koleżanka też zamrugali, po czym Neia zdała sobie sprawę, że muszą chyba spierdalać, żeby nie dać sobie odebrać filmu.
— Odwrót. I zapisz to w chmurze — mruknęła, próbując się wycofać, ale wtedy coś ją tknęło. Zerknęła na laskę, na Osę, a potem na arbuza. Na czym im bardziej zależało? Bo Nei nagle zaczęło zależeć na arbuzie na tyle, że była gotowa o niego z nimi walczyć. Nagle, zamiast się wycofać, skoczyła naprzód i złapała za połówkę arbuza, którą trzymał Osa, bo ta była większa. Chyba wszystkich to zaskoczyło; Osę, że nagle ktoś próbuje mu zabrać owoc, laskę, że ktoś ich nagrał, bo już ruszyła za Pixie i jej telefonem i samą Neię, bo o dziwo udało się jej tego arbuza osiłkowi wyrwać. Nie zamierzała już go puścić, tylko ruszyła biegiem do drzwi, obejmując połówkę arbuza jak ciężarna brzuch.
— Zmywamy się!
pixie fontaine