for further evaluation
: sob wrz 19, 2026 3:22 pm
Chcąc czy nie chcąc nie była już dzieckiem — chociaż czasami za tym tęskniła, bo wszystko było prostsze — i rozumiała sprawy dorosłych, w końcu sama od dawna była aktywna w intymnych obszarach, może nawet bardziej, niż wypadało grzecznym dziewczętom, ale to było zupełnie co innego, niż przyłapanie na tym rodziców. Bo w końcu dalej była ich dzieckiem, tu zachodziły zupełnie inne procesy myślowe i całość obejmowały inne prawa.
A poza tym i tak już za dużo się jej przytrafiło, a tu na koniec otrzymała kolejny cios w miejscu, w którym liczyła na poczucie bezpieczeństwa. Oczywiście dalej je miała, to w końcu był jej dom, ale szczerze wolałaby odzobaczyć to, co właśnie zobaczyła. Niestety, nie dało się. Przynajmniej miała rodziców, którzy nie zlekceważyli jej stanu i rozumieli, że sytuacja wyszła niezręczna, co w sumie było mało powiedziane.
Oparła się na ramieniu ojca, z wiadomych względów starając się usilnie zapomnieć o wydarzeniu sprzed kilku chwil, chociaż nie pomagało to, że mężczyzna się nie ubrał, nawet jeżeli zasłonił się ścierką, która swoją drogą zbyt wiele nie dawała.
Najpierw oddychaj
To była dobra rada, więc złapała się jej kurczowo i zaczęła powoli nabierać powietrze przez nos i wypuszczać je spomiędzy warg. Powoli i uważnie. Zrobiło się jej trochę lepiej, chociaż dalej była głodna i rozbita. Otarła łzy wierzchem dłoni i pociągnęła krótko nosem, zerkając z ukosa na matkę. Trochę rozbawił ją komentarz o zabijaniu, bo wiedziała jaki Clea miała temperament, ale chyba była jeszcze zbyt roztrzęsiona, żeby się chociaż uśmiechnąć.
Na szczęście rodzice zawsze wiedzieli co powiedzieć, żeby podnieść ją trochę na duchu i chociaż spróbować poukładać trudną sytuację, żeby Neia mogła się jakoś ogarnąć. Nikt nie mógłby zaprzeczyć, że mieli bardzo dobrą rodzinną relację i przede wszystkim dlatego Neia nie decydowała się jeszcze na wyprowadzkę z domu rodzinnego. Właściwie wcale nie miała ku temu racjonalnego powodu — dobrze dogadywała się z rodzicami i rodzeństwem, miała własny pokój z łazienką i w domu było bardzo dużo miejsca dla wszystkich, w dodatku miała blisko do stajni, żeby pomagać przy koniach i opiekować się Chironem. Jeżeli w ogóle myślała czasami o wyniesieniu się, to raczej budowie własnego niewielkiego domu obok tego albo dobudowie skrzydła dla siebie, jeżeli w ogóle chciałaby kiedykowliek założyć własną rodzinę. Nie miała marzeń zakładających życie gdzieś dalej, tu miała wszystko, czego potrzebowała i pomimo wiązania swojej przyszłości z kryminalistyką, nie wyobrażała sobie rezygnacji z rozwijania Delacroix Equestrian.
Obecnie miała jednak poważniejsze sprawy w głowie, na pewno na temat moment dużo ważniejsze, bo oczywiście przede wszystkim żyła chwilą, a obecne chwile były po prostu straszne. Dobrze, że głównie słyszała namawianie na jedzenie, bo faktycznie była głodna i faktycznie jedzenie często rozwiązywało problemy, to mimo wszystko miała podejrzenia, że jej obecnych problemów nawet żarcie nie rozwiąże.
Musiała się jednak przytrzymać jakiegoś tematu, a przynajmniej nie będzie musiała nic mówić, jedząc, no i raczej nie będzie podczas jedzenia płakać. Dlatego w końcu skinęła głową i znowu pociągnęła nosem. Dzięki zmianie tematu trochę się uspokoiła, rzuciła ojcu spojrzenie z lekkim wyrzutem, a potem zabrała mu ścierkę i głośno wydmuchała w nią nos.
— Chcę wszystko… Możemy zjeść w salonie? — zapytała, kiedy już skończyła wycierać nos. Zasada była taka, że posiłki spożywali w jadalni przy dużym stole, ale czasami robili wyjątki i pakowali się na kanapę przed telewizor. Może to też mógł być taki wyjątek? Zdecydowanie preferowała teraz wygodniejsze miejsce, niż krzesło. — Pójdę pod prysznic — dodała, pozwalając podnieść się ojcu, bo on miał na to zdecydowanie więcej siły od niej.
— Tylko już… nie róbcie tego. Niczego… poza śniadaniem. I tak, od teraz udajemy, że od razu poszłam się umyć — mruczała, zmierzając już na górę. Zostawiła szpilki na korytarzu rozwalone, a wchodząc po schodach całkowicie nie myślała o tym, że nadal nie ma na sobie majtek, ale jeżeli ktokolwiek cokolwiek widział pod miniówką, to obowiązywała ich teraz zmowa milczenia. I po sprawie.
Umyła się, zaczesała wilgotne kosmyki włosów na plecy i założyła na siebie zwykły t-shirt i wygodne spodnie dresowe. Dopiero wtedy zeszła na dół, czując już wyraźnie apetyczne zapachy, które sprawiły, że zaburczało jej w brzuchu. Kiedy weszła do kuchni pierwsze co zrobiła, to przyssała się do butelki z wodą, nawet nie myśląc o tym, żeby najpierw może sięgnąć po szklankę i napić się jak człowiek.
Renoir Delacroix Clea Delacroix
A poza tym i tak już za dużo się jej przytrafiło, a tu na koniec otrzymała kolejny cios w miejscu, w którym liczyła na poczucie bezpieczeństwa. Oczywiście dalej je miała, to w końcu był jej dom, ale szczerze wolałaby odzobaczyć to, co właśnie zobaczyła. Niestety, nie dało się. Przynajmniej miała rodziców, którzy nie zlekceważyli jej stanu i rozumieli, że sytuacja wyszła niezręczna, co w sumie było mało powiedziane.
Oparła się na ramieniu ojca, z wiadomych względów starając się usilnie zapomnieć o wydarzeniu sprzed kilku chwil, chociaż nie pomagało to, że mężczyzna się nie ubrał, nawet jeżeli zasłonił się ścierką, która swoją drogą zbyt wiele nie dawała.
Najpierw oddychaj
To była dobra rada, więc złapała się jej kurczowo i zaczęła powoli nabierać powietrze przez nos i wypuszczać je spomiędzy warg. Powoli i uważnie. Zrobiło się jej trochę lepiej, chociaż dalej była głodna i rozbita. Otarła łzy wierzchem dłoni i pociągnęła krótko nosem, zerkając z ukosa na matkę. Trochę rozbawił ją komentarz o zabijaniu, bo wiedziała jaki Clea miała temperament, ale chyba była jeszcze zbyt roztrzęsiona, żeby się chociaż uśmiechnąć.
Na szczęście rodzice zawsze wiedzieli co powiedzieć, żeby podnieść ją trochę na duchu i chociaż spróbować poukładać trudną sytuację, żeby Neia mogła się jakoś ogarnąć. Nikt nie mógłby zaprzeczyć, że mieli bardzo dobrą rodzinną relację i przede wszystkim dlatego Neia nie decydowała się jeszcze na wyprowadzkę z domu rodzinnego. Właściwie wcale nie miała ku temu racjonalnego powodu — dobrze dogadywała się z rodzicami i rodzeństwem, miała własny pokój z łazienką i w domu było bardzo dużo miejsca dla wszystkich, w dodatku miała blisko do stajni, żeby pomagać przy koniach i opiekować się Chironem. Jeżeli w ogóle myślała czasami o wyniesieniu się, to raczej budowie własnego niewielkiego domu obok tego albo dobudowie skrzydła dla siebie, jeżeli w ogóle chciałaby kiedykowliek założyć własną rodzinę. Nie miała marzeń zakładających życie gdzieś dalej, tu miała wszystko, czego potrzebowała i pomimo wiązania swojej przyszłości z kryminalistyką, nie wyobrażała sobie rezygnacji z rozwijania Delacroix Equestrian.
Obecnie miała jednak poważniejsze sprawy w głowie, na pewno na temat moment dużo ważniejsze, bo oczywiście przede wszystkim żyła chwilą, a obecne chwile były po prostu straszne. Dobrze, że głównie słyszała namawianie na jedzenie, bo faktycznie była głodna i faktycznie jedzenie często rozwiązywało problemy, to mimo wszystko miała podejrzenia, że jej obecnych problemów nawet żarcie nie rozwiąże.
Musiała się jednak przytrzymać jakiegoś tematu, a przynajmniej nie będzie musiała nic mówić, jedząc, no i raczej nie będzie podczas jedzenia płakać. Dlatego w końcu skinęła głową i znowu pociągnęła nosem. Dzięki zmianie tematu trochę się uspokoiła, rzuciła ojcu spojrzenie z lekkim wyrzutem, a potem zabrała mu ścierkę i głośno wydmuchała w nią nos.
— Chcę wszystko… Możemy zjeść w salonie? — zapytała, kiedy już skończyła wycierać nos. Zasada była taka, że posiłki spożywali w jadalni przy dużym stole, ale czasami robili wyjątki i pakowali się na kanapę przed telewizor. Może to też mógł być taki wyjątek? Zdecydowanie preferowała teraz wygodniejsze miejsce, niż krzesło. — Pójdę pod prysznic — dodała, pozwalając podnieść się ojcu, bo on miał na to zdecydowanie więcej siły od niej.
— Tylko już… nie róbcie tego. Niczego… poza śniadaniem. I tak, od teraz udajemy, że od razu poszłam się umyć — mruczała, zmierzając już na górę. Zostawiła szpilki na korytarzu rozwalone, a wchodząc po schodach całkowicie nie myślała o tym, że nadal nie ma na sobie majtek, ale jeżeli ktokolwiek cokolwiek widział pod miniówką, to obowiązywała ich teraz zmowa milczenia. I po sprawie.
Umyła się, zaczesała wilgotne kosmyki włosów na plecy i założyła na siebie zwykły t-shirt i wygodne spodnie dresowe. Dopiero wtedy zeszła na dół, czując już wyraźnie apetyczne zapachy, które sprawiły, że zaburczało jej w brzuchu. Kiedy weszła do kuchni pierwsze co zrobiła, to przyssała się do butelki z wodą, nawet nie myśląc o tym, żeby najpierw może sięgnąć po szklankę i napić się jak człowiek.
Renoir Delacroix Clea Delacroix