let's work boss
: pt paź 09, 2026 2:42 pm
Nie interesowało go to, z jakich konkretnie przyczyn się tutaj pojawił. Chociaż decyzje, żeby odbyć praktyki na policji wydała mu się dziwne, to w sumie nie miał zamiaru na to narzekać. W końcu o praktyki było dość ciężko, zwłaszcza na jego etapie studiów, bo w sumie dopiero się uczył tego wszystkiego. Tak czy siak, nie miał zamiaru zaglądać w zęby temu koniowi. Uśmiechnął się więc lekko, starając się wyjść na chociaż odrobinę przyjemniejszego, a nie wystraszonego. Był również przekonany, że kobieta, przed którą właśnie siedział, nie była jedyną osobą, która mogłaby skorzystać z jego usług. Nie spodziewał się jednak, żeby udało mu się tu znaleźć jeszcze kogoś z równie poważnymi urazami.
– Przyzwyczajanie się, to najgorsze, co można zrobić w tym momencie – powiedział. Nie chciał się wymądrzać ani tym bardziej poprawiać kobiety, ale była to prawda. I chodziło o wszystko, nie tylko o kwestie dotyczące dobrostanu i zdrowia. – W sensie wszystko udaje się tolerować, ale do pewnego momentu, a później, gdy ten moment zostanie przekroczony już ciężko o odwrót – dodał szybko, przenosząc swój plecak z kolan, na krzesło obok. Szybko go rozsunął i podał kobiecie szesnastostronicowy dzienniczek, a przed sobą położył zeszyt, który szybko otworzył. – Muszę zrobić notatki, a pani musi się wpisać, że tu byłem i że rozmawiałem z panią – wyjaśnił szybko. Nie wiedział, co w sumie miał notować, więc po prostu zaczął pisać to, co się wydarzyło do tej pory. Evina mogła zobaczyć, jak Tomashek kreśli na stronach opis tego, co wydarzyło się, gdy tylko otworzyły się drzwi. Pierwszym zdaniem na stronie było właśnie to, że otworzył drzwi i wszedł do środka, a kolejnym, że rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu niebezpiecznych rzeczy.Po chwili pisania przerwał je, tylko po to, by w lewym, górnym rogu napisać datę. Wszystko oczywiście odbywało się w całkowitej ciszy, przerywanej tylko skrobaniem długopisu o kartkę. Minęło może pięć minut, gdy blondyn skończył swój esej.
– No więc właśnie – skwitował jej słowa, zapisując spostrzeżenie, że ją bolało. Już teraz współczuł każdemu, kto będzie zmuszony to czytać. No ale każdy, kto znał Tomasha wiedział, że niesłychanie poważnie traktuje swoje obowiązki i zadania, które musiał wykonać. Nie chciał też zawalić tych praktyk, więc obiecał sobie, że zrobi wszystko, by wywiązać się z tych powinności najlepiej, jak się da.
– Kurde – mruknął i pacnął się dłonią w czoło. – Powinienem wpisać pani dane na początku… będę to musiał pisać od nowa – powiedział, ale szybko pokręcił głową. Stwierdził, że pisanie tego od początku będzie tylko stratą czasu, zwłaszcza w tej chwili, więc zaraz pod swoim tekstem napisał, że dopiero teraz zapytał o dane kobiety. – Ile ma pani lat, jaki ma pani wzrost i ile waży? – zapytał. I w jego głowie pytania te zabrzmiały bardzo profesjonalnie. W końcu był tu specjalistą wykonującym swoją robotę, a nie jakimś dziwakiem, pytającym obcych o takie rzeczy. No ale musiał to wiedzieć.
– Efekty z zastrzyków z kwasu hialuronowego utrzymują się nawet do dwunastu miesięcy – powiedział, kiwając głową. Wkuwanie się w kolano nie było rzeczą przyjemną, samo w sobie podobno bardzo bolało, bo trzeba było wbić się niemal do kości no i zabiegi trzeba było powtarzać w tygodniowych odstępach pięciokrotnie, no ale wydawało mu się, że wizja nawet sześciu, a nie mówiąc o dwunastu miesiącach bez bólu, była warta chwilowego cierpienia. – A gdy noga nie boli, to znacznie łatwiej jest rozpocząć rehabilitację i zmienić niektóre nawyki, żeby pozbyć się bólu na dobre – skwitował, nie patrząc na kobietę, bo zajęty był pisaniem tego, co mówił.
Evina J. Swanson
– Przyzwyczajanie się, to najgorsze, co można zrobić w tym momencie – powiedział. Nie chciał się wymądrzać ani tym bardziej poprawiać kobiety, ale była to prawda. I chodziło o wszystko, nie tylko o kwestie dotyczące dobrostanu i zdrowia. – W sensie wszystko udaje się tolerować, ale do pewnego momentu, a później, gdy ten moment zostanie przekroczony już ciężko o odwrót – dodał szybko, przenosząc swój plecak z kolan, na krzesło obok. Szybko go rozsunął i podał kobiecie szesnastostronicowy dzienniczek, a przed sobą położył zeszyt, który szybko otworzył. – Muszę zrobić notatki, a pani musi się wpisać, że tu byłem i że rozmawiałem z panią – wyjaśnił szybko. Nie wiedział, co w sumie miał notować, więc po prostu zaczął pisać to, co się wydarzyło do tej pory. Evina mogła zobaczyć, jak Tomashek kreśli na stronach opis tego, co wydarzyło się, gdy tylko otworzyły się drzwi. Pierwszym zdaniem na stronie było właśnie to, że otworzył drzwi i wszedł do środka, a kolejnym, że rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu niebezpiecznych rzeczy.Po chwili pisania przerwał je, tylko po to, by w lewym, górnym rogu napisać datę. Wszystko oczywiście odbywało się w całkowitej ciszy, przerywanej tylko skrobaniem długopisu o kartkę. Minęło może pięć minut, gdy blondyn skończył swój esej.
– No więc właśnie – skwitował jej słowa, zapisując spostrzeżenie, że ją bolało. Już teraz współczuł każdemu, kto będzie zmuszony to czytać. No ale każdy, kto znał Tomasha wiedział, że niesłychanie poważnie traktuje swoje obowiązki i zadania, które musiał wykonać. Nie chciał też zawalić tych praktyk, więc obiecał sobie, że zrobi wszystko, by wywiązać się z tych powinności najlepiej, jak się da.
– Kurde – mruknął i pacnął się dłonią w czoło. – Powinienem wpisać pani dane na początku… będę to musiał pisać od nowa – powiedział, ale szybko pokręcił głową. Stwierdził, że pisanie tego od początku będzie tylko stratą czasu, zwłaszcza w tej chwili, więc zaraz pod swoim tekstem napisał, że dopiero teraz zapytał o dane kobiety. – Ile ma pani lat, jaki ma pani wzrost i ile waży? – zapytał. I w jego głowie pytania te zabrzmiały bardzo profesjonalnie. W końcu był tu specjalistą wykonującym swoją robotę, a nie jakimś dziwakiem, pytającym obcych o takie rzeczy. No ale musiał to wiedzieć.
– Efekty z zastrzyków z kwasu hialuronowego utrzymują się nawet do dwunastu miesięcy – powiedział, kiwając głową. Wkuwanie się w kolano nie było rzeczą przyjemną, samo w sobie podobno bardzo bolało, bo trzeba było wbić się niemal do kości no i zabiegi trzeba było powtarzać w tygodniowych odstępach pięciokrotnie, no ale wydawało mu się, że wizja nawet sześciu, a nie mówiąc o dwunastu miesiącach bez bólu, była warta chwilowego cierpienia. – A gdy noga nie boli, to znacznie łatwiej jest rozpocząć rehabilitację i zmienić niektóre nawyki, żeby pozbyć się bólu na dobre – skwitował, nie patrząc na kobietę, bo zajęty był pisaniem tego, co mówił.
Evina J. Swanson