i'm more than a bird, i'm more than a plane
: czw wrz 10, 2026 11:15 pm
Nigdy nie była przesadnie pewna siebie. W pracy potrafiła wykazać się odwagą, ale wtedy robiła swoje buzująca w żyłach adrenalina. Na co dzień, kiedy przychodziło co do czego, raczej wychodziła z niej nieśmiała pizda. Teddy właściwie od zawsze uważała, że niespecjalnie dobrze porusza się na parkiecie. Kiedy wypiła, muzyka przestawała jej przeszkadzać, bo wtedy najzwyczajniej w świecie przestawała przejmować się tym, czy wygląda jak człowiek, czy jak ktoś, kto właśnie dostał skurczu wszystkich mięśni jednocześnie. Na trzeźwo było już zdecydowanie gorzej. Wtedy każdy ruch analizowała, a im bardziej próbowała tańczyć normalnie, tym bardziej przypominała kogoś, kto zapomniał, jak właściwie działają nogi i tkwiła w przekonaniu, że ma dwie lewe. W dodatku koślawe. Pewnie gdyby ktoś ją odpowiednio długo męczył układ, jakimś cudem udałoby jej się odtworzyć choreografię z Lip Sync Battle. Tylko że nie byłoby to nic szczególnie spektakularnego. Mogłaby za to zafundować April prywatny pokaz. Kiedyś. Gdzieś. I najlepiej po kilku drinkach, żeby Darling nie zdążyła się zorientować, że właśnie robi z siebie skończoną kretynkę. Zresztą już kilkakrotnie jej to obiecywała, ale jakoś tak się nie złożyło.
— To i dobre jedzenie — sprecyzowała, bo sala eventowa była połączona z włoską restauracją. A kto nie lubił włoskiego żarcia? Chyba tylko ktoś niespełna rozumu. Makarony, pizza, jakieś tiramisu na deser. Sama perspektywa, że po tych wszystkich przemowach będą mogła w końcu coś zjeść, była całkiem przyjemna! — Chyba już dawno zauważyłaś, że strażacy mają bzika na punkcie bezpieczeństwa? — zaśmiała się krótko. Skoro Finch żyła z taką jedną, to powinna już dawno zarejestrować ten nawyk. Wystarczyło, że wybrały się na zakupy do galerii handlowej, a Teddy automatycznie zaczynała zwracać uwagę na rzeczy, których normalny człowiek nawet nie zauważał. Wyjścia ewakuacyjne, oznaczenia, rozmieszczenie schodów, drzwi, gaśnice. Czasami sama orientowała się dopiero po fakcie, że znowu to robiła. Właściwie mogła wejść do jakiegokolwiek budynku i po kilku minutach wiedzieć, którędy najlepiej byłoby z niego spierdalać w razie pożaru. To zachowanie wrosło w nią tak mocno, że że mogła tego odruchu tak po prostu wyplewić.
Jett faktycznie wydawał się trochę rozdrażniony i to na pewno nie chodziło o żart. Siedział jakiś taki nadąsany i trudno stwierdzić, o co mu właściwie chodziło. Ale to chyba nie była odpowiednia pora, żeby wiercić mu dziurę w brzuchu. Burknął tylko coś pod nosem i wzruszył ramionami. Może czuł się niedoceniony, że nie dostał żadnej nagrody? Albo był niepocieszony, że Emma jednak nie mogła mu towarzyszyć? Cholera wie.
— Nie przejmuj się nim — mruknęła cicho do narzeczonej. — Przejdzie mu — dodała, chociaż nie miała takiej pewności. Mogła tylko liczyć, że faktycznie Donovan zapomni o wszystkich troskach, kiedy trochę wypije. — Ja wiem, że wręczyłabyś mi wszystkie statuetki świata. Nawet taką za najlepszą dupę — wyszczerzyła się i cmoknęła April w policzek.
Upiła łyk wina i przyjrzała się narzeczonej z nieukrywanym zdziwieniem. Ona naprawdę mówiła poważnie? Miała zamiar podejść do Jessopa Jełopa i zasugerować mu, jakie jeszcze kategorie powinny znaleźć się na liście? Teddy już widziała oczami wyobraźni, jak April bierze go na stronę i zaczyna mu tłumaczyć, że najwyraźniej organizatorzy popełnili poważny błąd, pomijając jej narzeczoną.
— Poważnie? I co właściwie mu powiesz? Wygarniesz mu, że twoja laska nic nie dostała? — zapytała, kręcąc z rozbawieniem głową. — Jesteś strasznie słodka, wiesz? — sięgnęła po jej dłoń i przystawiła ją sobie do ust.
W tym samym momencie na scenę został wywołany Blaze Young. O proszę! Czyli ktoś od nich jednak został wyróżniony! Teddy od razu spojrzała w stronę kolegi i poderwała się z miejsca, żeby obsypać go brawami. Co prawda była to statuetka za piętnastoletni staż pracy, ale to przecież i tak było wspaniałe osiągnięcie. Piętnaście lat w straży pożarnej to kawał czasu! Blaze mógł przecież zginąć. Ich jednostka straciła już naprawdę wiele osób i Darling doskonale wiedziała, że mundur wcale nie gwarantował nikomu kolejnej półtorej dekady.
April Finch
— To i dobre jedzenie — sprecyzowała, bo sala eventowa była połączona z włoską restauracją. A kto nie lubił włoskiego żarcia? Chyba tylko ktoś niespełna rozumu. Makarony, pizza, jakieś tiramisu na deser. Sama perspektywa, że po tych wszystkich przemowach będą mogła w końcu coś zjeść, była całkiem przyjemna! — Chyba już dawno zauważyłaś, że strażacy mają bzika na punkcie bezpieczeństwa? — zaśmiała się krótko. Skoro Finch żyła z taką jedną, to powinna już dawno zarejestrować ten nawyk. Wystarczyło, że wybrały się na zakupy do galerii handlowej, a Teddy automatycznie zaczynała zwracać uwagę na rzeczy, których normalny człowiek nawet nie zauważał. Wyjścia ewakuacyjne, oznaczenia, rozmieszczenie schodów, drzwi, gaśnice. Czasami sama orientowała się dopiero po fakcie, że znowu to robiła. Właściwie mogła wejść do jakiegokolwiek budynku i po kilku minutach wiedzieć, którędy najlepiej byłoby z niego spierdalać w razie pożaru. To zachowanie wrosło w nią tak mocno, że że mogła tego odruchu tak po prostu wyplewić.
Jett faktycznie wydawał się trochę rozdrażniony i to na pewno nie chodziło o żart. Siedział jakiś taki nadąsany i trudno stwierdzić, o co mu właściwie chodziło. Ale to chyba nie była odpowiednia pora, żeby wiercić mu dziurę w brzuchu. Burknął tylko coś pod nosem i wzruszył ramionami. Może czuł się niedoceniony, że nie dostał żadnej nagrody? Albo był niepocieszony, że Emma jednak nie mogła mu towarzyszyć? Cholera wie.
— Nie przejmuj się nim — mruknęła cicho do narzeczonej. — Przejdzie mu — dodała, chociaż nie miała takiej pewności. Mogła tylko liczyć, że faktycznie Donovan zapomni o wszystkich troskach, kiedy trochę wypije. — Ja wiem, że wręczyłabyś mi wszystkie statuetki świata. Nawet taką za najlepszą dupę — wyszczerzyła się i cmoknęła April w policzek.
Upiła łyk wina i przyjrzała się narzeczonej z nieukrywanym zdziwieniem. Ona naprawdę mówiła poważnie? Miała zamiar podejść do Jessopa Jełopa i zasugerować mu, jakie jeszcze kategorie powinny znaleźć się na liście? Teddy już widziała oczami wyobraźni, jak April bierze go na stronę i zaczyna mu tłumaczyć, że najwyraźniej organizatorzy popełnili poważny błąd, pomijając jej narzeczoną.
— Poważnie? I co właściwie mu powiesz? Wygarniesz mu, że twoja laska nic nie dostała? — zapytała, kręcąc z rozbawieniem głową. — Jesteś strasznie słodka, wiesz? — sięgnęła po jej dłoń i przystawiła ją sobie do ust.
W tym samym momencie na scenę został wywołany Blaze Young. O proszę! Czyli ktoś od nich jednak został wyróżniony! Teddy od razu spojrzała w stronę kolegi i poderwała się z miejsca, żeby obsypać go brawami. Co prawda była to statuetka za piętnastoletni staż pracy, ale to przecież i tak było wspaniałe osiągnięcie. Piętnaście lat w straży pożarnej to kawał czasu! Blaze mógł przecież zginąć. Ich jednostka straciła już naprawdę wiele osób i Darling doskonale wiedziała, że mundur wcale nie gwarantował nikomu kolejnej półtorej dekady.
April Finch