You can’t buy my forgiveness
: wt lis 03, 2026 12:31 am
Słuchała z uwagą jego słów, ani przez moment nie spuszczając z niego spojrzenia, jakby chcąc rozpracować tym samym emocje, które pojawiały się na jego twarzy. Czy kłamał? Czy z nią pogrywał wykorzystując okazję i fakt, że tak ciężko było jej wywalić go z mieszkania? Czy mówił szczerze? Chociaż to ostatnie z pewnością nie powinno w ogóle pojawiać się w jej głowie. Umiała wybaczać, nigdy nie miała z tym aż takiego problemu, ale bywały rzeczy, których nie można było puścić w niepamięć. Tyczyło się to zarówno zabójcy Alexa, jak również teraz Mikhaila, który uśmiechając się do niej przyjaźnie przypominał jej drapieżnika próbującego z całej siły wzbudzić w swojej ofierze sympatię, by kolejny atak zabolał znacznie bardziej.
-Nie oczekuj, że jedno „przepraszam” sprawi, że zapomnę, jak mierzyłeś do mnie z broni. Nie wiem, w jakim świecie żyjesz, ale w moim takie rzeczy nie są normalną częścią poznawania nowych ludzi - skomentowała, lekko marszcząc brwi. Robił jej prawdziwą sieczkę z mózgu, wywlekając na wierzch zarówno jej pozytywną, jak i negatywną stronę, które zaczęły się ze sobą ścierać. - Nie chciałeś mnie przestraszyć, ale to zrobiłeś, wiesz? I wcale mi się to nie podobało. Nie znam cię, Mikhail i prawdę powiedziawszy nie zamierzam tego zmieniać, ale tak na przyszłość - czasami zwykłe proszę nakrapiane wyjaśnieniami bez użycia broni potrafią zdziałać cuda - stwierdziła, krzyżując ręce na piersi. Nie miała zamiaru dać za wygraną, chociaż czuła, że z każdą kolejną chwilą robi się coraz bardziej miękka. Na litość wszystkiego, o ile łatwiej byłoby rozmawiać z kimś, kto nie miał tak ładnej buźki! Wtedy jej złość z pewnością utrzymywałaby się znacznie dłużej.
-Nie złożę obietnicy bez pokrycia - rzuciła, zerkając na opakowanie, które czekał, by je otworzyć. Była zaintrygowana, to fakt, ale też nie na tyle, by zaraz rzucić się na prezent, który w jej oczach był jedynie próbą przekupienia. Grał na jej emocjach, dostrzegała to. - Co właściwie znajduje się w tym pudełku? I zanim odpowiesz, nie, nie musisz mi niczego kupować. Nie jestem zainteresowana przyjmowaniem drogich prezentów od mężczyzny, który jeszcze niedawno groził mi śmiercią - skomentowała tuż przed tym, jak pod drzwiami pojawiła się sąsiadka, która zamieszała znacznie bardziej, niż Olivia by chciała. Ta kobieta naprawdę potrafiła mieć wyczucie czasu! Ciekawe do ilu innych sąsiadów tak leciała, kiedy tylko pojawiał się u nich jakiś dziwny gość.
Kiedy Rosalia dała im spokój, a patolożka mogła wreszcie zamknąć za nią drzwi, przez krótką chwilę przyglądała się mężczyźnie z wyraźnym powątpiewaniem, zastanawiając się, czy naprawdę powinna pozwalać mu na tak swobodne poruszanie się po jej mieszkaniu. Z drugiej strony, skoro już tutaj był, a ona sama zaproponowała mu herbatę czy kawę, trudno byłoby teraz wypraszać go za drzwi. Zwłaszcza że wciąż miała nadzieję, iż po zjedzeniu kawałka szarlotki i wypiciu czegoś ciepłego mężczyzna wreszcie uzna, że jego misja została zakończona. Nie zamierzała przecież spędzać z nim całego wieczoru.
-Możesz usiąść i nie przeszkadzać - odpowiedziała po chwili, kierując się w stronę aneksu. Postawiła ciasto na blacie, po czym sięgnęła do szafki po dwa kubki. Pani Rosalia zdecydowanie miała talent do pojawiania się w najmniej odpowiednich momentach, a jej zdolności do dopowiadania sobie historii na podstawie kilku przypadkowych obserwacji były wręcz godne podziwu. Olivia już wyobrażała sobie, jak następnego dnia na klatce schodowej zostanie zapytana o to, czy pan Iwanow często ją odwiedza i czy może planują wspólną przyszłość. Cudownie. Dokładnie tego jej brakowało.
- Swoją drogą, chyba powinieneś wiedzieć, że właśnie zostałeś bohaterem kolejnej sąsiedzkiej historii, więc trochę słabo z tą twoja anonimowością - odezwała się, nalewając wodę do czajnika, by chwilę poźniej przygotować im napoje. Sama nie chciała, by ktokolwiek z sąsiadów zaczął interesować się ich znajomością bardziej, niż było to konieczne. - I nie myśl sobie, że skoro dostałeś kawałek ciasta, to od teraz możesz wpadać do mnie bez zapowiedzi - dodała, posyłając mu ostrzegawcze spojrzenie, by chwilę później podejść do niego z kubkiem parującej kawy oraz talerzykiem z ciastem, dzięki któremu w mieszkaniu dało się wyczuć intensywność kardamonu oraz cynamonu. Zaraz sięgnęła po swój zestaw, siadając na fotelu znajdującym się tuż przy kanapie.
Zaczęła się zastanawiać czy przypadkiem nie popełnia błędu, pozwalając mu zostać. Z jakiegoś powodu, zupełnie innego niż jego upór oraz postanowienie zostania, jednak nie potrafiła po prostu wyrzucić go za drzwi. Może dlatego, że chciała dowiedzieć się, czego właściwie od niej oczekiwał. A może zwyczajnie była ciekawa, czy pod tą całą pewnością siebie kryło się coś więcej niż tylko kolejny problem, którego zdecydowanie nie potrzebowała w swoim życiu.
Mikhail Iwanow
-Nie oczekuj, że jedno „przepraszam” sprawi, że zapomnę, jak mierzyłeś do mnie z broni. Nie wiem, w jakim świecie żyjesz, ale w moim takie rzeczy nie są normalną częścią poznawania nowych ludzi - skomentowała, lekko marszcząc brwi. Robił jej prawdziwą sieczkę z mózgu, wywlekając na wierzch zarówno jej pozytywną, jak i negatywną stronę, które zaczęły się ze sobą ścierać. - Nie chciałeś mnie przestraszyć, ale to zrobiłeś, wiesz? I wcale mi się to nie podobało. Nie znam cię, Mikhail i prawdę powiedziawszy nie zamierzam tego zmieniać, ale tak na przyszłość - czasami zwykłe proszę nakrapiane wyjaśnieniami bez użycia broni potrafią zdziałać cuda - stwierdziła, krzyżując ręce na piersi. Nie miała zamiaru dać za wygraną, chociaż czuła, że z każdą kolejną chwilą robi się coraz bardziej miękka. Na litość wszystkiego, o ile łatwiej byłoby rozmawiać z kimś, kto nie miał tak ładnej buźki! Wtedy jej złość z pewnością utrzymywałaby się znacznie dłużej.
-Nie złożę obietnicy bez pokrycia - rzuciła, zerkając na opakowanie, które czekał, by je otworzyć. Była zaintrygowana, to fakt, ale też nie na tyle, by zaraz rzucić się na prezent, który w jej oczach był jedynie próbą przekupienia. Grał na jej emocjach, dostrzegała to. - Co właściwie znajduje się w tym pudełku? I zanim odpowiesz, nie, nie musisz mi niczego kupować. Nie jestem zainteresowana przyjmowaniem drogich prezentów od mężczyzny, który jeszcze niedawno groził mi śmiercią - skomentowała tuż przed tym, jak pod drzwiami pojawiła się sąsiadka, która zamieszała znacznie bardziej, niż Olivia by chciała. Ta kobieta naprawdę potrafiła mieć wyczucie czasu! Ciekawe do ilu innych sąsiadów tak leciała, kiedy tylko pojawiał się u nich jakiś dziwny gość.
Kiedy Rosalia dała im spokój, a patolożka mogła wreszcie zamknąć za nią drzwi, przez krótką chwilę przyglądała się mężczyźnie z wyraźnym powątpiewaniem, zastanawiając się, czy naprawdę powinna pozwalać mu na tak swobodne poruszanie się po jej mieszkaniu. Z drugiej strony, skoro już tutaj był, a ona sama zaproponowała mu herbatę czy kawę, trudno byłoby teraz wypraszać go za drzwi. Zwłaszcza że wciąż miała nadzieję, iż po zjedzeniu kawałka szarlotki i wypiciu czegoś ciepłego mężczyzna wreszcie uzna, że jego misja została zakończona. Nie zamierzała przecież spędzać z nim całego wieczoru.
-Możesz usiąść i nie przeszkadzać - odpowiedziała po chwili, kierując się w stronę aneksu. Postawiła ciasto na blacie, po czym sięgnęła do szafki po dwa kubki. Pani Rosalia zdecydowanie miała talent do pojawiania się w najmniej odpowiednich momentach, a jej zdolności do dopowiadania sobie historii na podstawie kilku przypadkowych obserwacji były wręcz godne podziwu. Olivia już wyobrażała sobie, jak następnego dnia na klatce schodowej zostanie zapytana o to, czy pan Iwanow często ją odwiedza i czy może planują wspólną przyszłość. Cudownie. Dokładnie tego jej brakowało.
- Swoją drogą, chyba powinieneś wiedzieć, że właśnie zostałeś bohaterem kolejnej sąsiedzkiej historii, więc trochę słabo z tą twoja anonimowością - odezwała się, nalewając wodę do czajnika, by chwilę poźniej przygotować im napoje. Sama nie chciała, by ktokolwiek z sąsiadów zaczął interesować się ich znajomością bardziej, niż było to konieczne. - I nie myśl sobie, że skoro dostałeś kawałek ciasta, to od teraz możesz wpadać do mnie bez zapowiedzi - dodała, posyłając mu ostrzegawcze spojrzenie, by chwilę później podejść do niego z kubkiem parującej kawy oraz talerzykiem z ciastem, dzięki któremu w mieszkaniu dało się wyczuć intensywność kardamonu oraz cynamonu. Zaraz sięgnęła po swój zestaw, siadając na fotelu znajdującym się tuż przy kanapie.
Zaczęła się zastanawiać czy przypadkiem nie popełnia błędu, pozwalając mu zostać. Z jakiegoś powodu, zupełnie innego niż jego upór oraz postanowienie zostania, jednak nie potrafiła po prostu wyrzucić go za drzwi. Może dlatego, że chciała dowiedzieć się, czego właściwie od niej oczekiwał. A może zwyczajnie była ciekawa, czy pod tą całą pewnością siebie kryło się coś więcej niż tylko kolejny problem, którego zdecydowanie nie potrzebowała w swoim życiu.