Strona 2 z 2

thet person who enters your life out of nowhere and suddenly means the world to you

: sob wrz 26, 2026 10:04 pm
autor: Lacey Tadwell
To nie tak, że nie czuła względem niego n i c. Już od pewnego czasu zauważała, że jej serce biło przy nim szybciej, ale wzbraniała się przed tym za wszelką cenę, ponieważ wbiła sobie do głowy, że między ich dwójką nic nie miało prawa stać się p o w a ż n e.
Kiedy cofała się myślami do początków ich znajomości, przypominała sobie założenia, z którymi wchodziła w tę relację. Miała być ona wyłącznie chwilową odskocznią od problemów, których doświadczyła we własnym związku. To miało być wyłącznie chwilowe rozwiązanie, które nie mogło stać się permanentne nie tylko dlatego, że ona była związana z kimś innym. Wciąż powstrzymywało ją to, że obiecała sobie, że do nikogo już się nie przywiąże, ponieważ przez to ostatecznie cierpiała.
Sonny jednak sprawił, że złamała każde ze swoich postanowień. Po pierwsze pozwoliła tej relacji trwać, choć podświadomie wiedziała, że nie powinna do tego dopuścić, ponieważ w ten sposób łamała też słowo, które dała swojemu partnerowi. Później też zaczęła się otwierać na Radwella, choć na początku obiecała sobie, że będzie on wyłącznie chłopakiem, przy którym ona sama będzie mogła odrobinę się rozerwać.
Nie potrafiła jednak stwierdzić, w którym momencie stał się dla niej w a ż n y, a jednak taki właśnie był. W którymś momencie stał się osobą, z którą nie tylko chciała, ale też zwyczajnie uwielbiała spędzać czas.
Nie umiała jednak przyznać, że to mogłoby stać się czymś prawdziwym, ponieważ z tyłu jej głowy wciąż obecne były te wyobrażenia, które posiadała na początku, nawet jeżeli teraz sama już nie rozumiała, dlaczego tak kurczowo się ich trzymała.
Wypuściła głośniej powietrze, kiedy z jego ust usłyszała dokładnie to, czego obawiała się usłyszeć. Na krótką chwilę zerknęła gdzieś w bok, a później wróciła spojrzeniem do jego oczu. Przez pewien czas milczała, a kiedy zdecydowała się odezwać, nie zrobiła tego po to, aby udzielić mu natychmiastowej odpowiedzi. — Jak wyobrażasz sobie swoje życie za kilka lat? Pięć, może dziesięć? — zapytała, ściągając ku sobie brwi. Była bowiem przekonana, że ich pragnienia nie mogły się ze sobą pokrywać. Sonny wydawał jej się kimś, kto pragnął czegoś więcej - kimś, kto potrzebował bliskości ważnych dla siebie osób, a to oznaczało, że mógł chcieć kiedyś założyć rodzinę. Ona przecież stroniła od tego, jak tylko mogła, więc nawet jeżeli zależało im na sobie, jakie mogli mieć szanse na wspólną przyszłość?
Miała wrażenie, że w ich przypadku to po prostu ze sobą nie współgrało.

Sonny Radwell