i hate sunshine, but i like your smile
: śr wrz 30, 2026 6:45 pm
— Och. Lubisz wyzwania, co? — zaśmiał się, bo podejrzewał, że to nie byłoby najprostsze zadanie. Brian z natury był raczej opanowaną osobą i ciężko było wytrącić go z równowagi. No chyba, że był pijany, a jego rozmówca był kompletnym idiotą. Wtedy dość szybko to szło, ale w normalnych okolicznościach, Shelby był po prostu... spokojny. Nie zmieniało to jednak faktu, że był ciekaw, jak Wendy mogłaby napędzić mu trochę strachu. Obejrzenie razem horroru lub pójście do jakiegoś miejsca z aktorami, wydawało mu się ciekawą formą spędzenia razem czasu i z pewnością sam dobrze by to wykorzystał. — Ta lista rośnie nam błyskawicznie — parsknął, choć nie miał nic przeciwko temu. Mógł jej zrobić tatuaż, pójść na drinka lub wyskoczyć w jakiekolwiek inne miejsce; rozmawiało mu się z nią na tyle dobrze i komfortowo, że chciał więcej. Widząc jej wielce karcące spojrzenie, Brian zaśmiał się pod nosem, puszczając jej oczko. — Za szybko dla ciebie, Wendy? — zagaił, nie tyle co badając grunt, a zwyczajnie się z nią drażniąc. — Lubię myśleć przeszłościowo. Wolisz żyć chwilą? Tu i teraz? — zapytał, po raz kolejny unosząc kubek z kawą do ust, jakby nie rozmawiali o niczym specjalnym. — Wystarczy tylko słowo, kochanie — dodał z rozbawieniem, kiwając lekko głową; trochę przez własne słowa, a trochę przez smak kawy, do którego z każdą chwilą, przekonywał się coraz bardziej.
Shelby prędko dostrzegł jej zaróżowione policzki, poniekąd czując satysfakcję, że te niewinne, wręcz słodkie gesty, najprawdopodobniej wywołały w niej pewną burzę. A może tylko mu się wydawało? Może było jej po prostu gorąco? Brian uniósł kącik ust, przyglądając jej się z uwagą. Niezależnie co by to nie było, podobała mu się przez to jeszcze bardziej. A więc, gdy użyła jego własnych słów przeciwko niemu, chłopak roześmiał się, przeczesując palcami przydługie kosmyki włosów. She got the point. — Nie dajesz rady? — zapytał kąśliwie, posyłając jej długie spojrzenie. Oczywiście, że miał rację; doświadczenie robiło swoje. Broke pokiwał lekko głową, obserwując jak stwarza między nimi dystans i sam znów odchylił się delikatnie na krześle. — Hm, dobrze gotuję. Powinnaś kiedyś spróbować moich makaronów — rzucił, bo to była jedna z niewielu rzeczy, poza sztuką, która szła mu naprawdę nieźle. — Jeżdżę na motorze. Na pewnym etapie swojego życia, straciłem jakieś siedemdziesiąt procent pamięci przez jeden wypadek — dodał, bardziej jako fun fact niż coś, czym szczególnie mógłby się przejmować. — Coś na dzisiejszy wieczór? — powtórzył za nią, nie potrafiąc wymyśleć niczego przyzwoitego. Jego oczy zabłyszczały wesoło, gdy przechylił głowę do boku, mocno się nad tym zastanawiając. — Cholera, jestem ciekawy. Zaraz wyzeruję tę kawę — rzucił. — Nie dasz mi żadnej podpowiedzi? — mruknął, niemal prosząco.
Wendy
Shelby prędko dostrzegł jej zaróżowione policzki, poniekąd czując satysfakcję, że te niewinne, wręcz słodkie gesty, najprawdopodobniej wywołały w niej pewną burzę. A może tylko mu się wydawało? Może było jej po prostu gorąco? Brian uniósł kącik ust, przyglądając jej się z uwagą. Niezależnie co by to nie było, podobała mu się przez to jeszcze bardziej. A więc, gdy użyła jego własnych słów przeciwko niemu, chłopak roześmiał się, przeczesując palcami przydługie kosmyki włosów. She got the point. — Nie dajesz rady? — zapytał kąśliwie, posyłając jej długie spojrzenie. Oczywiście, że miał rację; doświadczenie robiło swoje. Broke pokiwał lekko głową, obserwując jak stwarza między nimi dystans i sam znów odchylił się delikatnie na krześle. — Hm, dobrze gotuję. Powinnaś kiedyś spróbować moich makaronów — rzucił, bo to była jedna z niewielu rzeczy, poza sztuką, która szła mu naprawdę nieźle. — Jeżdżę na motorze. Na pewnym etapie swojego życia, straciłem jakieś siedemdziesiąt procent pamięci przez jeden wypadek — dodał, bardziej jako fun fact niż coś, czym szczególnie mógłby się przejmować. — Coś na dzisiejszy wieczór? — powtórzył za nią, nie potrafiąc wymyśleć niczego przyzwoitego. Jego oczy zabłyszczały wesoło, gdy przechylił głowę do boku, mocno się nad tym zastanawiając. — Cholera, jestem ciekawy. Zaraz wyzeruję tę kawę — rzucił. — Nie dasz mi żadnej podpowiedzi? — mruknął, niemal prosząco.
Wendy





