but i don't give a fuck what they recommend
: czw wrz 24, 2026 3:59 pm
Nie była aż tak przebiegła i okrutna, żeby żądać od siostry zwrotu pieniędzy z jakąś wygórowaną nadwyżką. Wiedziała, że prędzej czy później April oddałaby jej pełną kwotę albo spłacałaby ją regularnie. Kira nie była potworem. Jej twarz mogła sprawiać takie wrażenie, bo przecież wiecznie miała ten bitch face i wyglądała tak, jakby nikogo nie lubiła, ale to nawet nie była prawda. Były osoby, które darzyła sympatią. Co prawda można było ich policzyć na palcach obu rąk, ale siostra znajdowała się wśród nich. Może młodsza Finch nie oddałaby jej nerki, gdyby zaszła taka potrzeba, ale krew do transfuzji już tak!
— To naprawdę okropne, że tak o mnie myślisz — westchnęła ciężko, teatralnie przyciskając sobie rękę do piersi. Była szczerze oburzona założeniami April. A tak naprawdę, to wcale nie. A jak nie chciała skorzystać z jej oferty, to nie. Łaski bez. Potem będzie żałować, że odrzuciła propozycję nie do odrzucenia.
Nie mogła się nie zgodzić z tym, że im większa popularność, tym boleśniejszy upadek. Z drugiej strony osoby stojące wysoko miały też znajomości i pieniądze. Wystarczyło kilka telefonów, żeby wszystko przedstawić tak, jakby nigdy to się nie wydarzyło. Co gorsza, równie łatwo można było obrócić całą sytuację przeciwko Daisy. Wystarczyłoby wmówić ludziom, że to ona wymyśliła sobie przemoc domową, że przesadza, że źle zinterpretowała zachowanie męża albo po prostu próbuje zniszczyć jego reputację. Jeszcze tego brakowało, żeby internet urządził na Daisy własny samosąd. Nie pomagał również fakt, że redaktorem naczelnym Toronto Sun był jej teść. Mężczyzna, który - biorąc pod uwagę, że chodziło o jego własnego syna - zapewne stanąłby za nim murem. A wtedy sprawa mogła zostać przedstawiona dokładnie tak, jak było im wygodnie.
— Co zrobiłabyś na moim miejscu? — Kira zmrużyła oczy, przyglądając się siostrze. Już ustaliły, że nagłośnienie sprawy na razie nie wchodziło w grę. Tak, jak odwet z rysowaniem samochodu. Obie najchętniej obcięłyby mu łapska, ale to też było dość problematyczne. Gdzie później ukryłyby kończyny hokeisty?
Tym razem ściągnęła brwi i popatrzyła na April, jakby zobaczyła ją pierwszy raz w życiu. Czyli z wymalowanym na twarzy obrzydzeniem. A właściwie niesmakiem.
— Przepraszam, ale czy ja wyglądam ci na kogoś, kto dałby się wykorzystywać emocjonalnie? — zapytała, wskazując na siebie rozmokłą słomką. Odrzuciła ją na bok i wsunęła do szklanki nową. Jeśli ktoś kiedykolwiek kogoś wykorzystywał, to Kira inne kobiety. Nie była z tego szczególnie dumna, ale też nie zamierzała udawać, że przez całe życie prowadziła działalność charytatywną na rzecz złamanych kobiecych serc. Miała swoje za uszami. Wiedziała o tym doskonale. Nie żałowała jednak ani jednej z tych sytuacji. Po prostu trudno było jej sobie wyobrazić, żeby role nagle się odwróciły i to ona miała siedzieć po drugiej stronie, pozwalając komuś manipulować własnymi emocjami. To byłoby wręcz obraźliwe!
— Nie płakałam, jak Cho Chang po pocałunku z Harrym Potterem, więc nie było najgorzej — przewróciła oczami. — Zresztą może całować najlepiej na całym jebanym świecie, ale to niczego nie zmienia. Sama mówiłaś, że wyrywanie zajętych to złym pomysł. Nie mogę pozwolić sobie na większą sympatię właśnie przez tamte punkty. I w dodatku jest ode mnie sporo starsza. Wiem, że wiek to nie jest żaden wyznacznik, ale na takim etapie kobiety raczej poważnie myślą o swojej przyszłości. Za to ja o swojej nie myślę wcale — wzruszyła lekko ramionami. Młodsza Finch wiedziała, że chce swoją dalszą przyszłość wiązać z dziennikarstwem motoryzacyjnym i nielegalnymi wyścigami. Ale żeby angażować się w jakiś związek? No nie.
April Finch
— To naprawdę okropne, że tak o mnie myślisz — westchnęła ciężko, teatralnie przyciskając sobie rękę do piersi. Była szczerze oburzona założeniami April. A tak naprawdę, to wcale nie. A jak nie chciała skorzystać z jej oferty, to nie. Łaski bez. Potem będzie żałować, że odrzuciła propozycję nie do odrzucenia.
Nie mogła się nie zgodzić z tym, że im większa popularność, tym boleśniejszy upadek. Z drugiej strony osoby stojące wysoko miały też znajomości i pieniądze. Wystarczyło kilka telefonów, żeby wszystko przedstawić tak, jakby nigdy to się nie wydarzyło. Co gorsza, równie łatwo można było obrócić całą sytuację przeciwko Daisy. Wystarczyłoby wmówić ludziom, że to ona wymyśliła sobie przemoc domową, że przesadza, że źle zinterpretowała zachowanie męża albo po prostu próbuje zniszczyć jego reputację. Jeszcze tego brakowało, żeby internet urządził na Daisy własny samosąd. Nie pomagał również fakt, że redaktorem naczelnym Toronto Sun był jej teść. Mężczyzna, który - biorąc pod uwagę, że chodziło o jego własnego syna - zapewne stanąłby za nim murem. A wtedy sprawa mogła zostać przedstawiona dokładnie tak, jak było im wygodnie.
— Co zrobiłabyś na moim miejscu? — Kira zmrużyła oczy, przyglądając się siostrze. Już ustaliły, że nagłośnienie sprawy na razie nie wchodziło w grę. Tak, jak odwet z rysowaniem samochodu. Obie najchętniej obcięłyby mu łapska, ale to też było dość problematyczne. Gdzie później ukryłyby kończyny hokeisty?
Tym razem ściągnęła brwi i popatrzyła na April, jakby zobaczyła ją pierwszy raz w życiu. Czyli z wymalowanym na twarzy obrzydzeniem. A właściwie niesmakiem.
— Przepraszam, ale czy ja wyglądam ci na kogoś, kto dałby się wykorzystywać emocjonalnie? — zapytała, wskazując na siebie rozmokłą słomką. Odrzuciła ją na bok i wsunęła do szklanki nową. Jeśli ktoś kiedykolwiek kogoś wykorzystywał, to Kira inne kobiety. Nie była z tego szczególnie dumna, ale też nie zamierzała udawać, że przez całe życie prowadziła działalność charytatywną na rzecz złamanych kobiecych serc. Miała swoje za uszami. Wiedziała o tym doskonale. Nie żałowała jednak ani jednej z tych sytuacji. Po prostu trudno było jej sobie wyobrazić, żeby role nagle się odwróciły i to ona miała siedzieć po drugiej stronie, pozwalając komuś manipulować własnymi emocjami. To byłoby wręcz obraźliwe!
— Nie płakałam, jak Cho Chang po pocałunku z Harrym Potterem, więc nie było najgorzej — przewróciła oczami. — Zresztą może całować najlepiej na całym jebanym świecie, ale to niczego nie zmienia. Sama mówiłaś, że wyrywanie zajętych to złym pomysł. Nie mogę pozwolić sobie na większą sympatię właśnie przez tamte punkty. I w dodatku jest ode mnie sporo starsza. Wiem, że wiek to nie jest żaden wyznacznik, ale na takim etapie kobiety raczej poważnie myślą o swojej przyszłości. Za to ja o swojej nie myślę wcale — wzruszyła lekko ramionami. Młodsza Finch wiedziała, że chce swoją dalszą przyszłość wiązać z dziennikarstwem motoryzacyjnym i nielegalnymi wyścigami. Ale żeby angażować się w jakiś związek? No nie.
April Finch