god, I hate cyclists
: śr wrz 23, 2026 10:33 pm
Jerome potrafiłby sprzedać wszystko, nawet własną matkę, ale nie miał w zwyczaju kłamać. I choć Londyn miał swój niepowtarzalny urok i tyle samo zalet co wad, w głowie Blackwooda obecnie jawił się wyłącznie w odcieniach szarości. W głębi serca pragnął by ktoś odczarował te miejsce i sprawił by pokochał je na nowo. Teraz było na to jednak o wiele za wcześnie. - Do usług, potrafię obrzydzić wszystko - uśmiechnął się szeroko, nieco odzyskując humor w towarzystwie Maggio. Przynajmniej na pewien czas. Choć nie zdawał sobie z tego sprawy, byłby szczęśliwy wiedząc, że jego towarzystwo choć raz komuś do czegoś się przydało. A przynajmniej do czasu aż nie wpadną w jakieś tarapaty.
Jerome spoważniał, kiwając głową. Przeczucie tym razem go nie myliło i faktycznie za powrotem Maggio do kraju kryła się jakaś tajemnica. - To zabawne, bo ja nie zostawiłem w Londynie zupełnie niczego, a mimo to powrót tutaj był tak samo trudny jak pozostanie tam - po raz pierwszy od dłuższego czasu zdecydował się na szczerość i choć mogło to wydawać się niewiele, dla niego było dużym krokiem. - Mam nadzieję, że w końcu znajdziesz to, czego szukasz - każdy zasługiwał na spokój ducha.
Pokiwał głową w odpowiedzi na pytanie, które zadał blondyn. Może to przypadek, że akurat na siebie wpadli, a może było to zrządzenie losu. Jerome dawniej nie wierzył w przypadki, obecnie nie wierzył już raczej w nic. - Dzięki, ale polecanie znajomych do pracy nie zawsze kończy się dobrze. Wolałbym przypadkiem nie zniszczyć twojej reputacji - przynajmniej tego jednego nauczył się w pracy jako biznes partner. I pewnie wielu innych rzeczy, które na ten moment nie były przydatne.
Trudno było nie protestować, gdy to on zwykle był tym, który kupował coś znajomym. Okazało się, że niełatwo było mu zaakceptować odwrotny stan rzeczy, nie chciał jednak robić problemu i grzecznie podziękował, obiecując sobie, że gdy tylko znajdzie pracę to on postawi ich wyjście następnym razem. - Jest na to spora szansa. Oby rower znał twój adres - zaśmiał się, widząc w jakim tempie Maggio pochłania drinka. W przeciwieństwie do niego, szklanka Jerome wypełniona była wyłącznie alkoholem, z kilkoma kostkami lodu. - To trochę dziwne, że tak na siebie wpadliśmy, nie? To znaczy, szanse są, ale to w końcu duże miasto… Chyba nigdy nie mieliśmy okazji dłużej ze sobą porozmawiać, zawsze wydawałeś się być najmilszym ze znajomych mojej siostry - stwierdził, upijając spory łyk, czując jak alkohol przyjemnie rozlewa się wewnątrz niego. Łączenie go z lekami antydepresyjnymi nie było wprawdzie najlepszym pomysłem, ale Jerome nigdy z takich nie słynął.
Maggio Winters
Jerome spoważniał, kiwając głową. Przeczucie tym razem go nie myliło i faktycznie za powrotem Maggio do kraju kryła się jakaś tajemnica. - To zabawne, bo ja nie zostawiłem w Londynie zupełnie niczego, a mimo to powrót tutaj był tak samo trudny jak pozostanie tam - po raz pierwszy od dłuższego czasu zdecydował się na szczerość i choć mogło to wydawać się niewiele, dla niego było dużym krokiem. - Mam nadzieję, że w końcu znajdziesz to, czego szukasz - każdy zasługiwał na spokój ducha.
Pokiwał głową w odpowiedzi na pytanie, które zadał blondyn. Może to przypadek, że akurat na siebie wpadli, a może było to zrządzenie losu. Jerome dawniej nie wierzył w przypadki, obecnie nie wierzył już raczej w nic. - Dzięki, ale polecanie znajomych do pracy nie zawsze kończy się dobrze. Wolałbym przypadkiem nie zniszczyć twojej reputacji - przynajmniej tego jednego nauczył się w pracy jako biznes partner. I pewnie wielu innych rzeczy, które na ten moment nie były przydatne.
Trudno było nie protestować, gdy to on zwykle był tym, który kupował coś znajomym. Okazało się, że niełatwo było mu zaakceptować odwrotny stan rzeczy, nie chciał jednak robić problemu i grzecznie podziękował, obiecując sobie, że gdy tylko znajdzie pracę to on postawi ich wyjście następnym razem. - Jest na to spora szansa. Oby rower znał twój adres - zaśmiał się, widząc w jakim tempie Maggio pochłania drinka. W przeciwieństwie do niego, szklanka Jerome wypełniona była wyłącznie alkoholem, z kilkoma kostkami lodu. - To trochę dziwne, że tak na siebie wpadliśmy, nie? To znaczy, szanse są, ale to w końcu duże miasto… Chyba nigdy nie mieliśmy okazji dłużej ze sobą porozmawiać, zawsze wydawałeś się być najmilszym ze znajomych mojej siostry - stwierdził, upijając spory łyk, czując jak alkohol przyjemnie rozlewa się wewnątrz niego. Łączenie go z lekami antydepresyjnymi nie było wprawdzie najlepszym pomysłem, ale Jerome nigdy z takich nie słynął.
Maggio Winters