If you try to chase the sun, you're never gonna catch it
: pt paź 23, 2026 6:04 pm
Radość, która ogarnęła Rae zdecydowanie udzieliła się Jasperowi. Przybył do Emptiness z ciężką głową i jeszcze cięższym sercem, ale okazało się, że muzyka po raz kolejny miała uratować mu skórę i cały ten wieczór. Dla tych, którzy pozostali w klubie nadchodzący występ z pewnością miał być czymś, co nie zdarza się zbyt często. Kameralny, intymny, pełen improwizacji i niepowtarzalnej energii. Tylko dwójka muzyków na scenie oświetlonej lampami i świecami, a po drugiej stronie tłum otulony przyjemnym półmrokiem, gotowy słuchać i przeżywać to, co za moment usłyszy. Dla Jaspera tym razem jednak ci wszyscy ludzie nie mieli znaczenia. Kiedy zasiadł na stołku, łapiąc w dłoń gitarę, świat skurczył się do tej niewielkiej przestrzeni. Liczył się tylko on i Rae, ta nić porozumienia, która się między nimi utworzyła i ładny, szczery uśmiech wymalowany na twarzy dziewczyny.
Pierwsze dźwięki harmonijki od razu sprawiły, że rozpoznał utwór. Widownia umilkła, obserwując ich z zaciekawieniem, choć z pewnością większość spojrzeń skierowane było na oddaną chwili Rae. Skinął głową z aprobatą, kręcąc kluczami, by dostosować nastrojenie gitary. Pociągnął za struny i przybliżył się do mikrofonu, rozpoczynając piosenkę. Szeroki uśmiech posyłany był w stronę jego scenicznej partnerki, kołysanej przez muzykę. Ich głosy zgrywały się w ciepły, nieoczywisty duet, doskonale się uzupełniając. Żadnego przeciągania, chwalenia się możliwościami, tylko czysta wymiana dźwięków i słów, jakby prowadzili dialog.
I′ve been looking for love in the same old places
Found the bottom of a bottle′s always dry
But when you poured out your heart, I didn't waste it
′Cause there's nothin′ like your love to get me high
Druga zwrotka dobiegła końca, a Rae ponownie zagrała na harmonijce. To, czy w trakcie występu wkradały się niewielkie potknięcia, nie miało żadnego znaczenia. Przejęła przestrzeń, czarując wszystkich swoim występem i tym, jak szczera w tym była. Z zadowoleniem usunął się w cień, pozwalając jej na przejęcie prowadzenia, bo tamtego wieczoru to była jej scena, a on cieszył się, że mógł być jej częścią.
Piosnka nie dobiegła jednak końca, nawet jeśli sądził, że właśnie tak się stanie. Szybko wyłapał przejście na zupełnie inny tekst i niemal się roześmiał, gdy napotkał porozumiewawcze spojrzenie dziewczyny. Doskonale wiedział co robiła, popłynął więc z falą. Wyglądali, jakby grali ze sobą od dawna, a cały koncert nie był improwizowanym spektaklem, a czymś, co robili już wcześniej.
You were as smooth as Tennessee whiskey
You're as sweet as strawberry wine
You′re as warm as a glass of brandy
Honey, I stay stoned on your love all the time
Zabawa tekstem i melodią. Przeplatające się głosy. Jej czysty i tak czarujący, jego bardziej szorstki, nadający utworowi pewnej autentycznej surowości. Ostatnie dźwięki gitary, krótki zaśpiew harmonijki, ich ciała kołyszące się za sprawą wygrywanej melodii i w końcu salwa oklasków, która mogłaby oznaczać, że magiczna chwila dobiegła końca. Nie zamierzał na to pozwolić.
Skorzystał z chwilowego zamieszania, zakładając pasek gitary na ramię. Usunął jeden z mikrofonów, by na środku pozostawić pojedynczy stojak. Zerknął przelotnie na Rae, puszczając jej oczko i uśmiechając się w ten sposób, który mógłby oznaczać kłopoty. Bez zbędnych słów znów pociągnął za struny, a melodia zdecydowanie musiała się wydawać znajoma. Spojrzenie skierowane na kobietę było zarazem pytaniem, jak i rzucanym wyzwaniem.
Rae Westlake
Pierwsze dźwięki harmonijki od razu sprawiły, że rozpoznał utwór. Widownia umilkła, obserwując ich z zaciekawieniem, choć z pewnością większość spojrzeń skierowane było na oddaną chwili Rae. Skinął głową z aprobatą, kręcąc kluczami, by dostosować nastrojenie gitary. Pociągnął za struny i przybliżył się do mikrofonu, rozpoczynając piosenkę. Szeroki uśmiech posyłany był w stronę jego scenicznej partnerki, kołysanej przez muzykę. Ich głosy zgrywały się w ciepły, nieoczywisty duet, doskonale się uzupełniając. Żadnego przeciągania, chwalenia się możliwościami, tylko czysta wymiana dźwięków i słów, jakby prowadzili dialog.
I′ve been looking for love in the same old places
Found the bottom of a bottle′s always dry
But when you poured out your heart, I didn't waste it
′Cause there's nothin′ like your love to get me high
Druga zwrotka dobiegła końca, a Rae ponownie zagrała na harmonijce. To, czy w trakcie występu wkradały się niewielkie potknięcia, nie miało żadnego znaczenia. Przejęła przestrzeń, czarując wszystkich swoim występem i tym, jak szczera w tym była. Z zadowoleniem usunął się w cień, pozwalając jej na przejęcie prowadzenia, bo tamtego wieczoru to była jej scena, a on cieszył się, że mógł być jej częścią.
Piosnka nie dobiegła jednak końca, nawet jeśli sądził, że właśnie tak się stanie. Szybko wyłapał przejście na zupełnie inny tekst i niemal się roześmiał, gdy napotkał porozumiewawcze spojrzenie dziewczyny. Doskonale wiedział co robiła, popłynął więc z falą. Wyglądali, jakby grali ze sobą od dawna, a cały koncert nie był improwizowanym spektaklem, a czymś, co robili już wcześniej.
You were as smooth as Tennessee whiskey
You're as sweet as strawberry wine
You′re as warm as a glass of brandy
Honey, I stay stoned on your love all the time
Zabawa tekstem i melodią. Przeplatające się głosy. Jej czysty i tak czarujący, jego bardziej szorstki, nadający utworowi pewnej autentycznej surowości. Ostatnie dźwięki gitary, krótki zaśpiew harmonijki, ich ciała kołyszące się za sprawą wygrywanej melodii i w końcu salwa oklasków, która mogłaby oznaczać, że magiczna chwila dobiegła końca. Nie zamierzał na to pozwolić.
Skorzystał z chwilowego zamieszania, zakładając pasek gitary na ramię. Usunął jeden z mikrofonów, by na środku pozostawić pojedynczy stojak. Zerknął przelotnie na Rae, puszczając jej oczko i uśmiechając się w ten sposób, który mógłby oznaczać kłopoty. Bez zbędnych słów znów pociągnął za struny, a melodia zdecydowanie musiała się wydawać znajoma. Spojrzenie skierowane na kobietę było zarazem pytaniem, jak i rzucanym wyzwaniem.