The story of how I became your flatmate
: śr wrz 30, 2026 2:33 am
-Chyba nie mam w głowie takich myśli, jak ty. Poza tym to miasto w porównaniu z tymi, w których byłem, wydaje się być całkiem w porządku - odparł. Faktycznie nigdy nie skupiał się na tym, że ktoś mógłby zrobić mu personalnie krzywdę, a powinien, biorąc pod uwagę jego ostatnie spotkanie z trzema dryblasami, którzy cudem nie połamali mu wszystkich żeber. A jednak znacznie bardziej zaprzątał sobie głowę tym, że mogłoby mu coś zginąć, ale nie tym, że jakiś bandyta dźgnąłby go nożem. A przecież było ku temu naprawdę wiele okazji!
-Nigdy nie byłeś w takiej sytuacji. Jasne, teraz wydaje ci się, że być pogadał, ale jakbyś musiał się z tym zmierzyć, jestem pewien, że ukrywałbyś to tak długo, jak to tylko możliwe. Nie jest fajnie, kiedy inni na tej podstawie cię oceniają - skomentował. Ludzie nie lubili mówić o tego typu sprawach i to był fakt. To wiązało się poniekąd ze słabością i próbą wymuszenia litości innych, a tego Oscar nie lubił. Nie chciał, by inni mu współczuli. Nie chciał, by patrzyli na niego z politowaniem i co najważniejsze nie chciał, by zwracali na niego uwagę, zwłaszcza teraz. - Mógłbyś, nie sądzę by ktoś inny miał z tym problem. Wiesz, że to jest dla mnie niekomfortowe? Fakt, że chcesz mi dać coś niemal zupełnie za darmo? - odpowiedział na jego propozycję. Brzmiała jak niczym ta z bajki, ale Oscar nie chciał na nim żerować. Na dodatek wiedziony przekonaniem, że nie ma nic za darmo, miał w głowie myśl, że koniec końców Patrick ściągnie od niego pokaźną sumę, którą zarobi w potencjalnej pracy. niepochlebne myśli, których nie umiał się pozbyć z głowy. Spaczoną wizję świata zawdzięczał rodzicom, którzy odebrali mu znacznie więcej, niż kieszonkowe, czy samo dzieciństwo.
-Zdajesz sobie sprawę, że nie będę mógł długo niczego ci dać? Moja pierwsza wypłata nie będzie wielka - upierał się, jakby na siłę chciał przekonać chłopaka, by go wyrzucił. Obawiał się tej dobroci z jego strony, bo chociaż w życiu spotkał wiele osób, tak teraz po raz pierwszy ktoś chciał go u siebie ugościć bez żadnych, teoretycznie, chorych fantazji.
Kichnął i zaraz pociągnął nosem, wzdychając. Jeszcze większego kataru trzeba mu było. No bardziej żałośnie to on teraz nie mógł wygladać!
Patrick Wood
-Nigdy nie byłeś w takiej sytuacji. Jasne, teraz wydaje ci się, że być pogadał, ale jakbyś musiał się z tym zmierzyć, jestem pewien, że ukrywałbyś to tak długo, jak to tylko możliwe. Nie jest fajnie, kiedy inni na tej podstawie cię oceniają - skomentował. Ludzie nie lubili mówić o tego typu sprawach i to był fakt. To wiązało się poniekąd ze słabością i próbą wymuszenia litości innych, a tego Oscar nie lubił. Nie chciał, by inni mu współczuli. Nie chciał, by patrzyli na niego z politowaniem i co najważniejsze nie chciał, by zwracali na niego uwagę, zwłaszcza teraz. - Mógłbyś, nie sądzę by ktoś inny miał z tym problem. Wiesz, że to jest dla mnie niekomfortowe? Fakt, że chcesz mi dać coś niemal zupełnie za darmo? - odpowiedział na jego propozycję. Brzmiała jak niczym ta z bajki, ale Oscar nie chciał na nim żerować. Na dodatek wiedziony przekonaniem, że nie ma nic za darmo, miał w głowie myśl, że koniec końców Patrick ściągnie od niego pokaźną sumę, którą zarobi w potencjalnej pracy. niepochlebne myśli, których nie umiał się pozbyć z głowy. Spaczoną wizję świata zawdzięczał rodzicom, którzy odebrali mu znacznie więcej, niż kieszonkowe, czy samo dzieciństwo.
-Zdajesz sobie sprawę, że nie będę mógł długo niczego ci dać? Moja pierwsza wypłata nie będzie wielka - upierał się, jakby na siłę chciał przekonać chłopaka, by go wyrzucił. Obawiał się tej dobroci z jego strony, bo chociaż w życiu spotkał wiele osób, tak teraz po raz pierwszy ktoś chciał go u siebie ugościć bez żadnych, teoretycznie, chorych fantazji.
Kichnął i zaraz pociągnął nosem, wzdychając. Jeszcze większego kataru trzeba mu było. No bardziej żałośnie to on teraz nie mógł wygladać!