Tell me are you feelin me feelin you?
: wt wrz 29, 2026 12:11 am
Zmarszczyła nos, gdy matka wspomniała o tym, że musi porozmawiać o prezencie z ojcem. Coś jej podpowiadało, że Paul będzie kręcił nosem na taką formę prezentu i niespecjalnie jej się to podobało. Mogła jednak porządniej się nad tym zastanowić i w jakiejś formie oszukać system, prosząc o rzecz, na którą i tak te pieniądze wydadzą. Problem w tym, zę faktycznie chciałaby dostać gotówkę, bo to przyspieszyłoby proces. Zakładała, że rodzice nie wrzuciliby jej do koperty kilkudziesięciu dolarów, raczej okazaliby się bardziej hojni. Prezent nie był przecież pożyczką. Był uczciwym układem. Nie spodziewała się oczywiście, że dostanie sumę, która totalnie by je ustawiła, ale właściwie każda forma pomocy byłaby teraz dla nich opłacalna. Nie miała skrajnie dużych wymagań! A na pewno nei takich, którym Finchowie nie mogliby sprostać. Była rozsądną dziewczyną. Dopasowywała się do rozmówcy, a los chciał, że trafiła akurat na takich, którym pieniędzy nie brakowało. Do stycznia było jednak całkiem sporo czasu, wiec nie było co od razu zakładać, że się uda albo się nie uda. Równie dobrze mogła w międzyczasie wybuchnąć i żadnego ślubu nie będzie. Albo na przykład kowadło jej spadnie na głowę. Albo fortepian. W kreskówkach takie rzeczy działy się bez przerwy, więc nigdy nie wiadomo. Jeszcze do niedawna nie podejrzewałaby, że znajdzie się w środku jakiejś katastrofy na moście, a tu proszę, jednak tak się stało i jej psychika nie pozwalała jej o tym zapomnieć.
— Mama wychowała już trójkę dzieci, więc na ten moment wystarczy. Ale jak chciałabyś z okazji własnych urodzin wesprzeć jakąś wartościową organizację, to powiedz. Chętnie ci doradzę. — Obróciła głowę w stronę matki, starając się nie skupiać na złośliwościach Paula. Bezpośrednie wsparcie narzeczonej bardzo jej to ułatwiało. Pogładziła kciukiem dłoń ukochanej i posłała jej krótki uśmiech. We dwie naprawdę było tu o wiele lżej. Nie dawała się tak ponosić emocjom i nie była skrajnie przerażona, że zaraz coś się rozpieprzy.
— To właściwie brzmi super, ale totalnie się tego po was po prostu nie spodziewałam. Na pewno bardzo wam się na miejscu spodoba — zapewniła i siegnęła wreszcie po kieliszek z winem. Trzeba było się nieco rozmiękczyć, żeby wdrożyć się w taką zwyczajną rozmowę. Na szczęście temat sprawiał wrażenie raczej luźnego, ale z Finchami to nigdy nie wiadomo. W każdej chwili potrafili palnąć coś dziwacznego i zepsuć atmosferę na dobre.
— Przecież dopiero co byłyśmy na Hawajach. Takie częste unikanie pracy raczej nie jes najlepszym pomysłem, nie uważacie? No i jak wspominałam, staramy się teraz trochę oszczędza — przypomniała niepewnie, nie będąc pewną, czy temat wesela i kupna domu stał się z jakiegoś powodu tabu, czy tylko tak jej się wydawało. Paul Finch zmarszczył brwi, przyglądając się córce badawczo.
— Odmawiasz sobie przyjemności? To coś nowego — zauważył zadziwiająco łagodnym tonem, choć April wcale nie była pewna, czy to komplement czy może jakaś obelga.
teddy darling
— Mama wychowała już trójkę dzieci, więc na ten moment wystarczy. Ale jak chciałabyś z okazji własnych urodzin wesprzeć jakąś wartościową organizację, to powiedz. Chętnie ci doradzę. — Obróciła głowę w stronę matki, starając się nie skupiać na złośliwościach Paula. Bezpośrednie wsparcie narzeczonej bardzo jej to ułatwiało. Pogładziła kciukiem dłoń ukochanej i posłała jej krótki uśmiech. We dwie naprawdę było tu o wiele lżej. Nie dawała się tak ponosić emocjom i nie była skrajnie przerażona, że zaraz coś się rozpieprzy.
— To właściwie brzmi super, ale totalnie się tego po was po prostu nie spodziewałam. Na pewno bardzo wam się na miejscu spodoba — zapewniła i siegnęła wreszcie po kieliszek z winem. Trzeba było się nieco rozmiękczyć, żeby wdrożyć się w taką zwyczajną rozmowę. Na szczęście temat sprawiał wrażenie raczej luźnego, ale z Finchami to nigdy nie wiadomo. W każdej chwili potrafili palnąć coś dziwacznego i zepsuć atmosferę na dobre.
— Przecież dopiero co byłyśmy na Hawajach. Takie częste unikanie pracy raczej nie jes najlepszym pomysłem, nie uważacie? No i jak wspominałam, staramy się teraz trochę oszczędza — przypomniała niepewnie, nie będąc pewną, czy temat wesela i kupna domu stał się z jakiegoś powodu tabu, czy tylko tak jej się wydawało. Paul Finch zmarszczył brwi, przyglądając się córce badawczo.
— Odmawiasz sobie przyjemności? To coś nowego — zauważył zadziwiająco łagodnym tonem, choć April wcale nie była pewna, czy to komplement czy może jakaś obelga.
teddy darling