so, get away, another way to feel what you didn't want yourself to know
: pn wrz 28, 2026 4:01 pm
Yonaka potrzebowała kilku sekund, żeby naprawdę się obudzić.
Nie odpowiedziała od razu. Zaspany umysł próbował jeszcze dopasować głos Effie do miejsca, w którym się znajdowała, podczas gdy wzrok powoli przeczesywał pogrążoną w półmroku sypialnię. Drzwi. Okno. Regał. Szafa. Nic nie wyglądało inaczej niż przed zaśnięciem.
A jednak słowa Effie nie chciały zniknąć: "Jestem pewna, że ktoś mnie obserwował.".
Wczorajsze wątpliwości wróciły do niej niemal natychmiast, tym razem bez całej reszty rozmowy, tylko jako pojedyncze, nieprzyjemne fragmenty. Yonaka usiadła na łóżku i przez moment nasłuchiwała. Nic. Żadnego skrzypnięcia podłogi. Żadnego ruchu zza drzwi. Żadnego odgłosu dochodzącego z parteru.
Racjonalna część jej umysłu podsuwała znacznie prostsze wyjaśnienie. Koszmar. Zmęczenie. Wybudzenie w obcym miejscu po wyjątkowo paskudnym dniu. Wszystko się zgadzało. A mimo to wstała.
— Zostań.
Jedno słowo, wypowiedziane cicho, bardziej do zatrzymania Effie niż do wyjaśnienia czegokolwiek. Yonaka wyszła z sypialni.
Sprawdziła drzwi wejściowe. Zamek był przekręcony. Łańcuch również. Zajrzała do kuchni, salonu, łazienki. Potem przeszła przez korytarz jeszcze raz, tym razem wolniej, pozwalając wzrokowi przyzwyczaić się do coraz jaśniejszego półmroku.
Nic.
Przecież kiedy Effie była w łazience, sama zamknęła wszystko. Po jej powrocie drzwi zostały zaryglowane od środka. Nie było żadnego momentu, w którym ktoś mógłby wejść niezauważony. To nie miało sensu. Właśnie dlatego sprawdziła jeszcze raz. Dopiero kiedy upewniła się, że dom pozostaje tak samo pusty, jak kilka minut wcześniej, wróciła do sypialni. Po drodze zatrzymała się przy kuchni i nalała do szklanki wody.
Podała ją Effie.
— Koszmar. Paraliż. — Yonaka usiadła na brzegu łóżka. — Sprawdziłam cały dom. Nikogo tu nie ma. Wszystko jest zamknięte.
Przez moment przyglądała się twarzy Effie, jakby chciała upewnić się, że te kilka prostych zdań rzeczywiście do niej dociera. Dopiero teraz zauważyła, że obraz przed oczami wciąż nie jest całkiem ostry. Początkowo zrzuciła to na niewyspanie. Przetarła powieki, zamrugała kilka razy. Nie pomogło szczególnie. Nie powiedziała jednak ani słowa. Zamiast tego skinęła na szklankę.
— Pij powoli.
Odczekała, aż Effie weźmie kilka małych łyków, po czym wróciła pod kołdrę. Ułożyła się ostrożnie, zostawiając jej tyle miejsca, ile potrzeba, żeby nie naruszać obandażowanej nogi.
Za oknem szarość zaczynała powoli przechodzić w pierwsze oznaki poranka. yonaka naciągnęła kołdrę wyżej.
— Jeszcze jest noc. — Przymknęła oczy. — Masz chwilę, żeby pospać. — Po chwili przypomniała sobie o stopie. — A noga? Nadal mocno boli?
So what do you wanna do, what's your point of view?
Nie odpowiedziała od razu. Zaspany umysł próbował jeszcze dopasować głos Effie do miejsca, w którym się znajdowała, podczas gdy wzrok powoli przeczesywał pogrążoną w półmroku sypialnię. Drzwi. Okno. Regał. Szafa. Nic nie wyglądało inaczej niż przed zaśnięciem.
A jednak słowa Effie nie chciały zniknąć: "Jestem pewna, że ktoś mnie obserwował.".
Wczorajsze wątpliwości wróciły do niej niemal natychmiast, tym razem bez całej reszty rozmowy, tylko jako pojedyncze, nieprzyjemne fragmenty. Yonaka usiadła na łóżku i przez moment nasłuchiwała. Nic. Żadnego skrzypnięcia podłogi. Żadnego ruchu zza drzwi. Żadnego odgłosu dochodzącego z parteru.
Racjonalna część jej umysłu podsuwała znacznie prostsze wyjaśnienie. Koszmar. Zmęczenie. Wybudzenie w obcym miejscu po wyjątkowo paskudnym dniu. Wszystko się zgadzało. A mimo to wstała.
— Zostań.
Jedno słowo, wypowiedziane cicho, bardziej do zatrzymania Effie niż do wyjaśnienia czegokolwiek. Yonaka wyszła z sypialni.
Sprawdziła drzwi wejściowe. Zamek był przekręcony. Łańcuch również. Zajrzała do kuchni, salonu, łazienki. Potem przeszła przez korytarz jeszcze raz, tym razem wolniej, pozwalając wzrokowi przyzwyczaić się do coraz jaśniejszego półmroku.
Nic.
Przecież kiedy Effie była w łazience, sama zamknęła wszystko. Po jej powrocie drzwi zostały zaryglowane od środka. Nie było żadnego momentu, w którym ktoś mógłby wejść niezauważony. To nie miało sensu. Właśnie dlatego sprawdziła jeszcze raz. Dopiero kiedy upewniła się, że dom pozostaje tak samo pusty, jak kilka minut wcześniej, wróciła do sypialni. Po drodze zatrzymała się przy kuchni i nalała do szklanki wody.
Podała ją Effie.
— Koszmar. Paraliż. — Yonaka usiadła na brzegu łóżka. — Sprawdziłam cały dom. Nikogo tu nie ma. Wszystko jest zamknięte.
Przez moment przyglądała się twarzy Effie, jakby chciała upewnić się, że te kilka prostych zdań rzeczywiście do niej dociera. Dopiero teraz zauważyła, że obraz przed oczami wciąż nie jest całkiem ostry. Początkowo zrzuciła to na niewyspanie. Przetarła powieki, zamrugała kilka razy. Nie pomogło szczególnie. Nie powiedziała jednak ani słowa. Zamiast tego skinęła na szklankę.
— Pij powoli.
Odczekała, aż Effie weźmie kilka małych łyków, po czym wróciła pod kołdrę. Ułożyła się ostrożnie, zostawiając jej tyle miejsca, ile potrzeba, żeby nie naruszać obandażowanej nogi.
Za oknem szarość zaczynała powoli przechodzić w pierwsze oznaki poranka. yonaka naciągnęła kołdrę wyżej.
— Jeszcze jest noc. — Przymknęła oczy. — Masz chwilę, żeby pospać. — Po chwili przypomniała sobie o stopie. — A noga? Nadal mocno boli?