somebody's watching me
: sob paź 03, 2026 2:01 am
Opis mężczyzny, który sprezentował im Sam, również nie mówił zbyt wiele. Wiedziały jedynie, że nieznajomy był bardzo wysoki i miał ciemne, choć nie czarne włosy. Zaylee przychodziło na myśl mnóstwo mężczyzn, których znała, ale żaden z nich nie zdecydowałby się odebrać jej syna bez jej wiedzy i zgody. Nawet jej bracia musieli najpierw wszystko z nią uzgodnić. Urwałaby im jaja przy samej szyi, gdyby któryś z nich pewnego pięknego dnia stwierdził, że po prostu pojedzie pod szkołę i zabierze dziesięciolatka na lody albo do kina. Nie było takiej opcji. Zawsze musieli to z nią przegadać, a później Miller omawiała wszystko z żoną. Nie chodziło nawet o brak zaufania. Po prostu w przypadku Młodego obie musiały wiedzieć, gdzie jest, z kim przebywa i kto zamierza się nim zajmować. To była ich odpowiedzialność, a nie kwestia dobrej woli kogokolwiek z rodziny.
Już wiedziała, że czekała je nieprzespana noc. Na razie będą mieć dostęp do dzisiejszego materiału, ale żadna z nich nie zmruży oka, dopóki nie wpadną na coś, co będzie mogło zbliżyć je do namierzenia faceta, który zaczepił ich syna. Kiedy chłopiec w końcu zaśnie, będą mogły otworzyć wino i udawać, że to randka. Właściwie dlaczego nie? Lubiły tak spędzać ze sobą czas. Właściwie od tego wszystko się zaczęło.
— Jesteś przy nas bezpieczny — dorzuciła jeszcze do tego, o czym mówiła Evina. Bywały sytuacje, w których miały odmienne zdanie, ale w jednej kwestii były zgodne - dziecku nie można było mydlić oczu bardziej, niż było to konieczne. Samuel powinien znać prawdę, choć oczywiście nie oznaczało to, że musiały wdawać się w szczegóły, których nie był jeszcze gotowy zrozumieć. Nie mogły okłamywać go tylko po to, żeby poczuł się lepiej. Dzisiaj może i przyniosłoby mu to ulgę, ale gdyby kiedyś wydarzyło się coś podobnego, mógłby mieć do nich ogromny żal, że wcześniej zapewniały go o czymś, co nie było prawdą. Ich zadaniem nie było przecież stworzenie mu świata, w którym nic złego nigdy się nie wydarzy. Musiały raczej nauczyć go, jak bezpiecznie poruszać się po tym, w którym takie rzeczy niestety się zdarzają. Rozsądek był tutaj znacznie ważniejszy niż podejście zero-jedynkowe. Ani straszenie go na każdym kroku, ani udawanie, że nic złego nie może się wydarzyć, nie byłoby właściwe. Samuel miał wiedzieć wystarczająco dużo, żeby umieć się obronić, ale nie na tyle, żeby zacząć bać się każdego obcego człowieka mijanego na ulicy.
— Bo mnie znacie! — rozpogodził się nieco chłopiec. Fakt, że matki pamiętały takie szczegóły, wyraźnie sprawił mu przyjemność. Najwyraźniej samo to, że wiedziały, jaką pizzę lubił i czego sobie na niej życzył, było dla niego kolejnym dowodem na to, że bardzo im na nim zależało. — O, no! Taką wielką, żebyśmy nie mogli jej przejść — pokiwał głową, ale chyba wyleciało mu z głowy, że Zaylee wciągała wszystko jak odkurzacz. Miałaby nie wcisnąć w siebie ostatniego kawałka pizzy, choćby miało się to skończyć rozsadzeniem żołądka? Nie było takiej możliwości. — Ale Astro Bot jest na jednego gracza — przypomniał po chwili, kiedy Miller zeszła z kanapy, żeby podać im pady.
— A Split Fiction? Kiedyś kupiliśmy i do tej pory nie zagraliście — podsunęła, wręczając im po kontrolerze. Sama nie była szczególną fanką gier wideo, chociaż od czasu do czasu zdarzało jej się zagrać z Młodym w Fortnite'a na podzielonym ekranie. Tyle że Sam nie był wtedy szczególnie zachwycony. Trudno było mu się dobrze bawić, kiedy jego matka regularnie ginęła, a on musiał przywracać ją do życia. Zaylee oczywiście uważała, że radziła sobie całkiem nieźle. Sammy najwyraźniej miał na ten temat zupełnie inne zdanie. — Wybierzcie coś, a ja zamówię tę pizzę — zaproponowała i sięgnęła po telefon, żeby Evina mogła w pełni skupić się na grze.
Zanim ponownie zajęła miejsce na kanapie, nachyliła się nad chłopcem i cmoknęła go w czubek głowy. Zaraz potem musnęła ustami wargi żony, a przy okazji przesunęła paznokciami po skórze na jej karku.
Evina J. Swanson
Już wiedziała, że czekała je nieprzespana noc. Na razie będą mieć dostęp do dzisiejszego materiału, ale żadna z nich nie zmruży oka, dopóki nie wpadną na coś, co będzie mogło zbliżyć je do namierzenia faceta, który zaczepił ich syna. Kiedy chłopiec w końcu zaśnie, będą mogły otworzyć wino i udawać, że to randka. Właściwie dlaczego nie? Lubiły tak spędzać ze sobą czas. Właściwie od tego wszystko się zaczęło.
— Jesteś przy nas bezpieczny — dorzuciła jeszcze do tego, o czym mówiła Evina. Bywały sytuacje, w których miały odmienne zdanie, ale w jednej kwestii były zgodne - dziecku nie można było mydlić oczu bardziej, niż było to konieczne. Samuel powinien znać prawdę, choć oczywiście nie oznaczało to, że musiały wdawać się w szczegóły, których nie był jeszcze gotowy zrozumieć. Nie mogły okłamywać go tylko po to, żeby poczuł się lepiej. Dzisiaj może i przyniosłoby mu to ulgę, ale gdyby kiedyś wydarzyło się coś podobnego, mógłby mieć do nich ogromny żal, że wcześniej zapewniały go o czymś, co nie było prawdą. Ich zadaniem nie było przecież stworzenie mu świata, w którym nic złego nigdy się nie wydarzy. Musiały raczej nauczyć go, jak bezpiecznie poruszać się po tym, w którym takie rzeczy niestety się zdarzają. Rozsądek był tutaj znacznie ważniejszy niż podejście zero-jedynkowe. Ani straszenie go na każdym kroku, ani udawanie, że nic złego nie może się wydarzyć, nie byłoby właściwe. Samuel miał wiedzieć wystarczająco dużo, żeby umieć się obronić, ale nie na tyle, żeby zacząć bać się każdego obcego człowieka mijanego na ulicy.
— Bo mnie znacie! — rozpogodził się nieco chłopiec. Fakt, że matki pamiętały takie szczegóły, wyraźnie sprawił mu przyjemność. Najwyraźniej samo to, że wiedziały, jaką pizzę lubił i czego sobie na niej życzył, było dla niego kolejnym dowodem na to, że bardzo im na nim zależało. — O, no! Taką wielką, żebyśmy nie mogli jej przejść — pokiwał głową, ale chyba wyleciało mu z głowy, że Zaylee wciągała wszystko jak odkurzacz. Miałaby nie wcisnąć w siebie ostatniego kawałka pizzy, choćby miało się to skończyć rozsadzeniem żołądka? Nie było takiej możliwości. — Ale Astro Bot jest na jednego gracza — przypomniał po chwili, kiedy Miller zeszła z kanapy, żeby podać im pady.
— A Split Fiction? Kiedyś kupiliśmy i do tej pory nie zagraliście — podsunęła, wręczając im po kontrolerze. Sama nie była szczególną fanką gier wideo, chociaż od czasu do czasu zdarzało jej się zagrać z Młodym w Fortnite'a na podzielonym ekranie. Tyle że Sam nie był wtedy szczególnie zachwycony. Trudno było mu się dobrze bawić, kiedy jego matka regularnie ginęła, a on musiał przywracać ją do życia. Zaylee oczywiście uważała, że radziła sobie całkiem nieźle. Sammy najwyraźniej miał na ten temat zupełnie inne zdanie. — Wybierzcie coś, a ja zamówię tę pizzę — zaproponowała i sięgnęła po telefon, żeby Evina mogła w pełni skupić się na grze.
Zanim ponownie zajęła miejsce na kanapie, nachyliła się nad chłopcem i cmoknęła go w czubek głowy. Zaraz potem musnęła ustami wargi żony, a przy okazji przesunęła paznokciami po skórze na jej karku.
Evina J. Swanson