Strona 2 z 3

001. Just another night in my pitch-black paradise

: wt paź 06, 2026 7:23 pm
autor: Reon Moriya
Ściągnął brwi, kiedy Ryouta zapytał go o coś takiego. Przecież odpowiedział – od takich rzeczy był Aso. Poza tym, tak szczerze, czy naprawdę mężczyzna chciałby, żeby to Reon ponosił za cokolwiek odpowiedzialność? Bo jeśli tak, to byliby po prostu w czarnej dupie. Całe życie we wszystkim go wyręczano i sam nie musiał nigdy kiwnąć palcem, żeby cokolwiek załatwić, bo zawsze znalazł się ktoś, kto robił to za niego. Takie samo podejście stosował teraz, zakładając z góry, że wszystko co było do ogarnięcia zostanie ogarnięte przez Ryo.
— A kto inny ma to robić? — zapytał, całkowicie poważnie. Od samego początku, zanim jeszcze wsiedli do samolotu, całą organizacją tej przeprowadzki zajmował się mężczyzna. To on wszystko im załatwił, a Reon miał za zadanie po prostu się na niego zdać. — Kazałeś mi tutaj ze sobą wyjechać, bo mój ojciec ci kazał, a teraz każesz mi ponosić za wszystko odpowiedzialność samemu? W obcym kraju, gdzie praktycznie nikogo nie znam? Gdzieś, gdzie nawet nie chciałem wyjeżdżać? — zapytał. W końcu to nie tak, że mu się do tej przeprowadzki spieszyło i tego chciał. Tak naprawdę, decyzję podjęli jego ojciec oraz Ryouta. Skoro mężczyzna już go tutaj wywiózł, to chyba powinien za to ponieść odpowiedzialność.
— Nie przesadzam — burknął. Obnażanie się przed Ryo po prostu go krępowało. I nie była to kwestia tego, że ten również był mężczyzną, bo przecież ci również mu się podobali. Chodziło o to, że to był Aso. Gdyby był jakimkolwiek innym facetem, nie byłoby to dla niego aż tak zawstydzające. — Nie wiem, czego pragniesz. Równie dobrze możesz serio na mnie lecieć — wymamrotał. W końcu ostatnio o tym rozmawiali, tak? Czysto hipotetycznie, ale Ryo przyznał, że by mu się podobał, gdyby pociągali go mężczyźni. Co, jak zobaczy go całkiem nagiego i uświadomi sobie, że być może nie jest wcale heteroseksualny? Musiałby dać mu kosza, a wtedy ich relacja i p r z y j a ź ń na pewno by na tym ucierpiały. — Nie mów do mnie takim tonem — skarcił go. Nie znosił, kiedy ktokolwiek mówił do niego w taki sposób, jakby był jakiś przygłupi i nierozumny. Najbardziej drażniło go, kiedy robił to Aso, bo nie lubił tego uczucia, kiedy miał wrażenie, jakby mężczyzna uważał się za lepszego od niego. Nie można było zapominać o tym, że wciąż to Reon był synem bossa japońskiej mafii, a Ryouta był tylko od tego, żeby chronić mu dupę. Czasami miał wrażenie, że Ryo na za dużo sobie pozwalał względem niego. — Byłem, ale ci inni faceci to nie byłeś ty — powiedział, teraz w bardziej jednoznaczny sposób dając mu do zrozumienia, że problem leżał stricte w jego osobie, a nie w tym, że byli tej samej płci.
Zamarł w bezruchu, gdy Ryouta do niego podszedł, a potem bez słowa zaczął rozpinać guziki jego koszuli. Jakoś nie był zaskoczony tym, że mężczyzna nie potrafił cierpliwie poczekać i patrzeć, jak sam się męczy, tylko postanowił przyspieszyć samemu cały proces. Gdy Ryo skończył, zsunął z jego ramion materiał koszuli i tak na niego spojrzał, Reon momentalnie zakłopotany odwrócił wzrok. Zdjął koszulę, po tym jak Aso się cofnął, odrzucając ją gdzieś na podłogę. Sięgnął do paska swoich dżinsów, który rozpiął. Zaraz też uporał się z rozporkiem, po czym zsunął z siebie ubranie, zostając jedynie w samej bieliźnie. Tutaj już zaczął się trochę wahać, ale w końcu pozbył się również jej, zostając całkiem nago.
Odwrócił się tyłem do Ryouty i otworzył kabinę, po czym odkręcił wodę. Wystawił rękę, żeby sprawdzić temperaturę. Zachwiał się przy tym nieco, w ostatniej chwili odzyskując równowagę. W końcu wszedł pod prysznic, opierając się plecami o ścianę, żeby zachować lepszą stabilnosć.

Ryouta Aso

001. Just another night in my pitch-black paradise

: śr paź 07, 2026 7:59 am
autor: Ryouta Aso
— No tak. Kto inny — mruknął pod nosem. To było bardziej niż oczywiste, że Reon myśli właśnie w taki sposób i że zrzucanie odpowiedzialności za kompletnie wszystko na Aso, to była norma. Już powinien się do tego przyzwyczaić, ale czasami miał taką cichą nadzieję, że w chłopaku odezwie się nutka odpowiedzialności i że jednak zacznie zachowywać się tak, jak na dorosłego przystało. Niestety, ale na to w ogóle się nie zanosiło. — Wcale nie każę ci ponosić odpowiedzialności za wszystko. Powiedziałem tylko, że równie dobrze ty mogłeś pomyśleć, że latarka może się kiedyś przydać i ją kupić — spojrzał na niego z politowaniem. — I mówisz, że nie chciałeś tutaj wyjeżdżać... Wiem, bo ja też nie chciałem. Też wolałbym zostać w Tokio i dalej prowadzić swój bar, ale niestety rzeczywistość uległa zmianie i nie mieliśmy innego wyjścia jak tylko uciec na drugi koniec świata. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, że zrobiliśmy to tylko dlatego, że twój ojciec bał się o twoje życie, a nie dlatego, żeby bawić się w wycieczki — skrzywił się delikatnie. Czasami odnosił wrażenie, że Moriya w ogóle nie rozumiał powagi sytuacji i że ani trochę nie zdawał sobie sprawy z tego, że gdyby zostali w domu, to groziłoby mu niebezpieczeństwo. Tak naprawdę ta ucieczka mogła mu uratować życie, a Reon traktował to wszystko jak karę albo zabawę.
— Nie lecę na ciebie — westchnął ciężko. — Chyba trochę za bardzo do serca wziąłeś sobie naszą ostatnią rozmowę. Przypominam ci, że to było tylko gdybanie. Nie interesujesz mnie w taki sposób i nigdy w życiu bym cię nie podrywał — dodał, chcąc postawić sprawę jasno. Co prawda, rzeczywiście uważał, że Reon był atrakcyjny, ale nie było takiej siły, która by sprawiła, że chciałby się z nim zacząć umawiać. Jeśli chodziło o jego charakter, to ten był paskudny i na dłuższą metę, nie byłby w stanie być z kimś takim. Nie wspominając o tym, że to by po prostu było nie na miejscu, gdyby do niego uderzał. Wypuścił głośno powietrze nosem, kiedy Moriya kazał mu przestać mówić do siebie takim tonem. Nawet nie miał siły tego komentować, bo to po prostu była przesada. Jeszcze nigdy w swoim życiu nie poznał człowieka, który byłby aż tak przewrażliwiony na swoim punkcie, jak on. To było czasami dla niego nie do pomyślenia, jak Eon dochodził do pewnych wniosków. Chyba najchętniej to by chciał, żeby nosili go na rękach i traktowali jak księcia. Może i tak było w Japonii, ale tutaj ich nikt nie znał. — A co jest we mnie tak? — zapytał. — Naprawdę się martwisz, że mógłbym zacząć się do ciebie dobierać wbrew twojej woli? — dodał. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego problem niby tkwił w nim, ale chyba nie chciał się nad tym za bardzo zastanawiać.
Odwrócił wzrok, kiedy tamten zaczął ściągać z siebie spodnie i bieliznę. Trochę go to mimo wszystko zakłopotało, bo nigdy nie znajdowali się w podobnej sytuacji. Gdy chłopak był już nagi i wszedł pod prysznic, odetchnął nieco głośniej i dopiero teraz na niego spojrzał. Nie umknęło jego uwadze to, że nie od razu zaczął się myć i domyślił się, że to mogła być kwestia tego, że kręciło mu się w głowie i że miał problem z równowagą. Pokręcił lekko głową na boki z dezaprobatą, po czym po prostu ściągnął z siebie koszulkę, którą odłożył na pralkę. Zaraz pozbawił się również dresów i bielizny, by zaraz bez chwili wahania również wejść pod prysznic.
— Tak to nigdy się z tym nie uporasz — mruknął pod nosem. Niewiele widział, ale jego wzrok na moment mimowolnie uciekł w tamte rejony. Szybko jednak go odwrócił i sięgnął po żel do mycia, udając, że nic takiego nie miało miejsca. Zaraz wycisnął go nieco na dłoń i chwycił rękę Reona, by zacząć ją namydlać po całości, robiąc to bez słowa. Chciał to już mieć za sobą, samemu się umyć i iść spać, licząc na to, że do rana prąd wróci.

Reon Moriya

001. Just another night in my pitch-black paradise

: pt paź 09, 2026 1:08 pm
autor: Reon Moriya
trigger warning
zabarwienia erotyczne
Otóż to? Kto inny? No nikt. Tylko Ryouta. Był starszy, dojrzalszy i odpowiedzialniejszy. Poza tym, czy mężczyzna naprawdę chciałby mu zaufać, powierzyć mu jakieś zadanie i wierzyć w to, że Reon to zrobi? Nie byłoby to chyba zbyt mądre posunięcie, zwłaszcza patrząc na to jakie Moriya miał podejście do życia. Obarczanie go odpowiedzialnością za cokolwiek było strzałem w kolano, bo można było być praktycznie pewnym tego, że ten się nie wywiąże i nie zrobi tego, o co go poproszono.
— Nie potrzebuję takich rzeczy, więc dlaczego miałbym o nich myśleć? Raczej mało kto zastanawia się nad scenariuszem, w którym wywala prąd w całym mieście na pół nocy i jest w stanie się na taką ewentualność zabezpieczyć — wzruszył ramionami. Tyle tylko, że skoro on takiego scenariusza nie zakładał, to Ryo zapewne również, więc też nie mógł zrzucać na niego winy za to, że w domu nie było żadnej latarki. Tyle dobrego, że chociaż miał te swoje multum świeczek, to przynajmniej będzie co spalać i zużywać, żeby dostarczyć sobie nieco światła. — Mój ojciec miał tendencję do dramatyzowania i wyolbrzymiania, zwłaszcza kiedy dotyczyło to mojej osoby — wzruszył ramionami. Tak naprawdę, dla niego ta cała farsa z ucieczką z kraju i przeprowadzką to była przesada. Uważał, że nie było konieczności tego robić, zwłaszcza kiedy w dość jawny sposób pokazywał, że w ogóle nie był zainteresowany samą mafią, a co dopiero zostania jakimś liderem czy tam szefem. To, że jego ojciec zajmował się takimi rzeczami nie oznaczało od razu, że sam dążył do tego, aby pójść w jego ślady.
— Jasne — skwitował krótko. Nie wyglądało jednak na to, żeby mu tak w pełni wierzył. — Dobrze, niech ci będzie — stwierdził i przewrócił oczami. Mocne słowa jak na kogoś, kto przed chwilą zasugerował mu, że chciał go oglądać nago pod prysznicem, ale w sumie to co on tam wiedział. Pewnie sobie tylko w y m y ś l a ł i d o p o w i a d a ł. — Nic. Po prostu… To jesteś ty i tyle — odparł. — Nie wiem co byś mógł, a czego nie. Wolę nie kusić losu — wzruszył ramionami, najwidoczniej naprawdę zakładając scenariusz w którym Ryouta mógłby zacząć się do niego dobierać. Mógłby na przykład chcieć wykorzystać fakt, że był pod wpływem alkoholu, a co za tym szło, znacznie łatwiej byłoby mu na niego wpłynąć.
Nie miał za grosz motywacji do tego, żeby rzeczywiście zacząć się myć. Było ciemno, był pijany i kręciło mu się w głowie, przez co ciężko było mu utrzymać równowagę. W dodatku był pod prysznicem, gdzie było ślisko, więc nawet jeśli z zewnątrz pilnował go Aso, jak miał się wyjebać, to i tak się wyjebie, a mężczyzna nawet nie zdąży w porę zareagować. Chyba niekoniecznie dobrze przemyśleli ten pomysł i teraz to właśnie do niego docierało. Uniósł głowę, a widząc, że Ryo zaczął się rozbierać, miał wrażenie, że mu się coś przywidziało. Wpatrywał się w niego i dopiero kiedy mężczyzna zaczął pozbywać się bielizny, odwrócił głowę oraz uciekł wzrokiem, odchrząkując przy tym cicho pod nosem. Naparł mocniej plecami na ścianę, jakby chciał się w nią wcisnąć, gdy Ryouta dołączył do niego pod prysznicem.
— Rozumiem, że obaj jesteśmy facetami i w ogóle, ale wspólny prysznic to chyba jednak drobna przesada — stwierdził, unikając patrzenia mu w twarz. Nie protestował jednak, gdy mężczyzna chwycił jego rękę, a potem zaczął ją po prostu myć. Gdy skończył, Reon cofnął ją, a potem odwrócił się do Ryo tyłem, napierając torsem i brzuchem na ścianę, żeby do niej przylgnąć, nieświadomie nieco się przy tym wypinając. — Wstydzę się, Ryo… — wymamrotał, wyraźnie zakłopotany sytuacją w jakiej się znaleźli. Nie rozumiał, jak mężczyźnie coś takiego przychodziło z taką łatwością i niewzruszeniem.

Ryouta Aso

001. Just another night in my pitch-black paradise

: sob paź 10, 2026 8:32 am
autor: Ryouta Aso
trigger warning
zabarwienie erotyczne
— No to skoro ty nie założyłeś takiego scenariusza, to dlaczego ja miałbym go założyć? — zapytał i posłał mu pełne politowania spojrzenie. Czasami miał wrażenie, że Reon żył w przeświadczeniu, że to on miał się wszystkim zajmować i być gotowym na każdą ewentualność. No i zazwyczaj tak było, bo z chłopakiem nie dało się inaczej, jak tylko wziąć za wszystko odpowiedzialność na siebie, ale nie znaczyło to jednak, że miał obowiązek myśleć o kompletnie każdej ewentualności, która mogłaby im się przydarzyć. Już i tak żył w niemałym stresie, paranoja nie była mu potrzebna. — Może i tak, ale tym razem to zdecydowanie nie było dramatyzowanie. Sam podsłuchałem, jak po pijaku zastępca twojego ojca rozmawiał z kolegami na temat tego, że najlepiej byłoby się ciebie pozbyć. Nie mówiłem ci o tym tylko dlatego, żebyś nie zaczął panikować — wzruszył ramionami. Prawda była taka, że teraz mu ściemniał, ale o tym Eon nie mógł wiedzieć. Inna sprawa, że rzeczywiście razem z jego ojcem mieli przesłanki do tego, żeby podejrzewać mężczyznę o to, że ten chciałby zrobić chłopakowi krzywdę zaraz po śmierci jego ojca. Reon był dla niego naprawdę niewygodny, nawet jeśli sam twierdził, że nie jest zainteresowany pójściem w ślady swojego ojca.
— To właśnie dlatego, że to jestem ja i że znamy się tyle, to powinno ci to przyjść łatwiej — stwierdził. W końcu skoro miałby go podrywać albo się do niego dobierać, to robiłby to już dawno temu. Mało to miał okazji do tego, żeby go wykorzystać? Nie raz przyprowadzał go do domu kompletnie pijanego. W takim stanie Moriya nawet nie miałby siły się bronić. — Proszę cię... — westchnął ciężko i zrezygnowany pokręcił głową na boki. — Ostatnie, o czym bym pomyślał to, żeby się do ciebie dobierać — dodał. Nawet przez myśl by mu to nie przeszło, niezależnie od tego, jak bardzo Eon nie byłby atrakcyjny. Nie miał w ogóle ochoty na to, żeby wylądować z nim w łóżku i nie miał zamiaru do tego doprowadzać. O to nie musiał się martwić.
— Nie widzę w tym przesady. Po prostu ci pomagam, bo jest ciemno, a ty jesteś strasznie pijany. W ten sposób będzie szybciej i bezpiecznie — powiedział po prostu. Naprawdę uważał, że to było najlepsze wyjście z tej sytuacji i że nie było co się nad tym za bardzo rozwodzić. Na pewno nie spodziewał się tego, że jak tylko skończy myć jedną z jego rąk, to chłopak odwróci się do niego tyłem. Oczywiście nie umknęło jego uwadze to, w jakiej pozycji się znalazł i musiał przyznać, że w jego głowie pojawiały się bardzo niechciane myśli. Zawiesił wzrok na jego wypiętych pośladkach na trochę za długo jak na to, że zarzekał się, że nic od niego nie chciał. Jego słowa wcale nie pomogły, bo tylko zaognił sytuację. Nic dziwnego, że jego ciało zaczęło reagować w konkretny sposób na tę całą sytuację. Przeklął pod nosem, ciesząc się w duchu z tego, że było ciemno.
— Nie posądzałbym cię o to, że masz coś takiego jak wstyd — powiedział, starając się uspokoić. Powtarzał sobie w głowie, że nie mógł o nim myśleć w taki sposób, ale niewiele to dawało, kiedy ten był przed nim w takiej pozycji. Starając się nad tym za bardzo nie zastanawiać, sięgnął ponownie po żel, którego wycisnął nieco na dłoń, po czym zabrał się za mycie jego pleców, zaczynając od ich góry. — Po prostu się z tym uporajmy i będziemy to mieć za sobą — rzucił pod nosem. Zjechał dłońmi w niższe partie jego pleców i zupełnie przypadkiem, przez to, że było tak ciemno, zawędrował dłońmi nieco za nisko, a te znalazły się na moment na pośladkach chłopaka. Gdy to do niego dotarło, od razu je cofnął jak poparzony i krótko odchrząknął.

Reon Moriya

001. Just another night in my pitch-black paradise

: sob paź 10, 2026 12:58 pm
autor: Reon Moriya
trigger warning
zabarwienia erotyczne
Westchnął cicho, bo na usta cisnęła mu się tylko jedna odpowiedź – bo od tego jesteś. Wiedział jednak, że mówienie tego na głos na pewno nie byłoby miłe i Ryo by się tylko wkurzył, a niekoniecznie chciał sam borykać się z tymi ciemnościami, które teraz panowały w ich mieszkaniu i liczył na jego towarzystwo. Z tego powodu wybrał nieco bezpieczniejszą odpowiedź.
— Bo jesteś mądrzejszy i odpowiedzialniejszy ode mnie i lepiej niż ja wiesz, co może się nam przydać i okazać niezbędne — tak, ta odpowiedź powinna być bardziej zadowalająca dla Aso. Nie chciał, żeby mężczyzna się na niego gniewał, bo nawet jeśli był irytującym, rozpieszczonym gnojkiem, to nigdy nie było przyjemne, gdy Ryo tak na poważnie był na niego o coś zły. Jakby nie było, polegał na mężczyźnie, więc bycie w relacji, gdzie są ze sobą skłóceni albo jeden pała do drugiego niechęcią raczej nie wchodziło w grę. Kolejne słowa Ryoty sprawiły, że ściągnął lekko brwi, bo o tym akurat pierwsze słyszał. — Po pijaku ludzie mówią różne rzeczy i często nawet się nie zastanawiają nad tym co tak właściwie wychodzi z ich ust — przewrócił oczami. Czy Aso powinno dziwić to, że tym razem również zbagatelizował sprawę? Absolutnie nie, bo Reon robił to notorycznie. Gadać to sobie mógł każdy co tylko chciał, ale to nie oznaczało od razu, że miał zamiar zrobić to, o czym mówił. Ile to osób w nerwach mówiło, że najchętniej by komuś ukręciło łeb gołymi rękoma? Nie oznaczało to jednak, że dokładnie to planują zrobić. To było jedynie takie gadanie, nic więcej.
— Chyba z dwojga złego wolałbym jednak, żeby to był ktoś obcy… Tobie codziennie będę musiał patrzeć w twarz po tym, jak zobaczysz mnie całkiem nago — powiedział i wzruszył ramionami. Na pewno znacznie łatwiej byłoby mu się obnażyć przed kimś kogo nie znał, niż przed takim Ryo, z którym był dość blisko. — Okej. Mam nadzieję, że to nie jest kwestia tego, że tylko tak mówisz — burknął. Gdyby tylko Ryo zaczął zachowywać się wobec niego w jakiś dwuznaczny sposób albo mówić rzeczy, których nie powinien, mógł być pewien, że raz dwa pogoni go z tej łazienki i poradzi sobie ze wszystkim sam.
— Nie wiem w jakim świecie żyjesz, ale to na pewno nie jest normalne, żeby wpierdalać się drugiemu facetowi pod prysznic, aby pomóc mu się umyć — powiedział i pokręcił głową na boki. Czasami miał wrażenie, że Ryouta tak nie do końca wiedział, co należało robić i jak należało się zachowywać. Nie pojmował, jak dla mężczyzny to co właśnie zrobił było czymś normalnym. Czy to oznaczało, że to nie pierwszy raz znalazł się w takiej sytuacji? Czy w takim razie kąpał się albo brał prysznice ze swoimi kumplami? Potrząsnął głową, nawet nie chcąc rozmyślać o takich sprawach, bo dla niego to brzmiało jak coś naprawdę odklejonego.
— Dzięki — skwitował i prychnął cicho. Wbrew pozorom, bywały sytuacje, w których nawet taki Reon potrafił się zawstydzić. Aktualna właśnie była jedną z nich. W dodatku wszystko komplikował fakt, że tak naprawdę mężczyźni mu się podobali, tylko Ryo o tym nie wiedział, co sprawiało, że ta sytuacja była dla niego tylko jeszcze bardziej krępująca. — To już podchodzi pod jakieś znęcanie się… — wymamrotał. — Przyznaj, robisz to specjalnie, bo chcesz mnie wprawić w zakłopotanie — zarzucił mu. Wzdrygnął się, dostając ciarek, gdy mężczyzna zaczął myć jego plecy, błądząc po nich dłońmi. Powoli zaczynało się to robić dość niebezpieczne, a ciało Moriyi reagowało na te wszystkie gesty w taki sposób, w jaki zdecydowanie nie powinno. Westchnął cicho i przestąpił z nogi na nogę, w rezultacie jeszcze nieco bardziej się wypinając i praktycznie ocierając się o mężczyznę. Jakby tego było mało, zaraz też poczuł jego dłonie na swoich pośladkach.
— Widzisz? Mówiłeś, że nie będziesz się do mnie dobierać, a co takiego robisz? — powiedział oskarżycielskim tonem i odwrócił się przodem do niego. Wlepił spojrzenie w jego twarz, uparcie się w nią wpatrując i zdecydowanie nie chcąc patrzeć nigdzie indziej. Oparł dłonie na jego klatce piersiowej i naparł na niego rękami, chcąc go odepchnąć. — Będzie lepiej jak wyjdziesz. Poradzę sobie sam, Ryo — powiedział nieco bardziej stanowczym tonem, bo sytuacja zaczynała robić się zbyt napięta. Zapanowała między nimi dziwna atmosfera i nie był pewien, czy mu się to podobało.

Ryouta Aso

001. Just another night in my pitch-black paradise

: sob paź 10, 2026 7:06 pm
autor: Ryouta Aso
trigger warning
zabarwienie erotyczne
— Jak widać, nie każdą sytuację byłem w stanie przewidzieć — wzruszył lekko ramionami. Oczywiście trochę mu schlebiło to, co Reon powiedział na jego temat, ale nie zmieniało to faktu, że nie był od wszystkiego. Nie mógł o wszystkim pamiętać i Eon nie mógł zrzucać na jego barki absolutnie wszystkiego, co tylko się nawinęło. Czasami odnosił wrażenie, że chłopak był przekonany, że był tutaj z nim tylko po to, żeby wyręczać go absolutnie we wszystkim. — Jak dla mnie to nie brzmiało jak coś rzuconego tak po prostu — skrzywił się delikatnie. — Mniejsza z tym. Jesteśmy z dala od tych ludzi — dodał. I miał nadzieję, że już nigdy nie będą musieli się tym przejmować. Codziennie miał tylko z tyłu głowy to, że nie powinni się czuć za bezpiecznie. Jasne, szansa na to, że ich szukali i że pomyślą o tym, że byli akurat w Toronto była mała, ale nigdy zerowa. Zapewne jeszcze przez wiele lat Ryouta będzie żył przez to w stresie.
— Nie ma nic wielkiego w tym, że zobaczę cię nago. Przecież to nie jest koniec świata. W sumie to trochę dziwne, że łatwiej przychodzi ci rozebranie się przed kimś, kogo poznałeś parę godzin wcześniej niż przed kimś, kogo znasz od lat. Nie powinno być na odwrót? — zapytał. Dla niego to nie był żaden big deal i nie uważał, żeby trzeba było wokół tego robić aferę. Jak widać, Reon miał do tego trochę inne podejście i strasznie się tym przejmował. Mimo wszystko nie miał zamiaru pozwalać mu na to, żeby sam się umył, bo bał się, że rzeczywiście skończyłoby się na tym, że chłopak by się poślizgnął i coś sobie zrobił. Jeszcze tego by brakowało, żeby teraz jechali do szpitala. Czy w ogóle by im tam pomogli, skoro w całym mieście nie było prądu? Wątpliwe. Na jego kolejne słowa po prostu głośno westchnął, bo już nie miał siły tego komentować.
— Strasznie to przeżywasz, wiesz o tym? — zapytał. — Po prostu wejdę, pomogę ci się umyć i wyjdę. Tyle. Nie dopowiadaj sobie do tego żadnej teorii — dodał jeszcze. Uważał, że chłopak po prostu dramatyzował i że robił problem z niczego. Ryouta w ogóle się nie zastanawiał nad tym, co się działo. Inna sprawa, że niestety jego ciało zaczęło reagować zdecydowanie nie tak, jak powinno, ale tego nie przewidział. A powinien, bo mimo wszystko Eon jak najbardziej był w jego typie i to było do przewidzenia, że jak zobaczy go nago, to stanie się wiadome.
— Znęcanie się? — powtórzył po nim, unosząc wyżej jedną z brwi. — Tak, oczywiście. Nie marzę o niczym innym jak o tym, żeby wprawiać cię w zakłopotanie — wywrócił oczami. Nie zmieniało to jednak faktu, że Moriya, kiedy był taki zakłopotany, był strasznie uroczy. Zdecydowanie nie powinien o nim myśleć w takich kategoriach i nie powinien go tak postrzegać, ale był gejem, a znalazł się z atrakcyjnym chłopakiem w dość jednoznacznej sytuacji. Na pewno jednak nie powinien sobie pozwalać na to, żeby jego dłonie zawędrowały aż tak nisko. Wiedział, że zrobił źle, ale jakoś tak...
— Wcale się do ciebie nie dobieram. Jest ciemno. Zrobiłem to przez przypadek, a nie dlatego, że chciałem pomacać cię po tyłku — stwierdził. Wbił spojrzenie w jego twarz, kiedy chłopak odwrócił się przodem do niego. Przeszedł go dziwnie przyjemny dreszcz, kiedy tylko poczuł jego dłonie na swojej klacie. — Mhm — mruknął, niby się z nim zgadzając. Nie ruszył się jednak z miejsca, a po prostu tak stał i się na niego patrzył. Po chwili wsparł się rękoma po bokach jego głowy i lekko się nad nim nachylił. Jeszcze przez chwilę się wahał, ale w końcu pocałował go, od razu robiąc to pewnie i zachłannie. Co miał w tym momencie w głowie? Absolutnie nic, bo myślał tylko i wyłącznie kutasem.

Reon Moriya

001. Just another night in my pitch-black paradise

: sob paź 10, 2026 9:04 pm
autor: Reon Moriya
trigger warning
zabarwienia erotyczne
Może dla mężczyzny nie było w tym niczego wielkiego, ale już dla niego jak najbardziej. Po prostu nie czuł się komfortowo z wizją obnażania się akurat przed Ryo. Znali się od dawna, w dodatku bardzo dobrze i ich relacja była dość bliska. Poza tym, nigdy w życiu nie zakładał scenariusza, w którym kiedykolwiek znaleźliby się w takiej sytuacji, więc tym bardziej miał co do tego mieszane uczucia. Z drugiej strony, to nie tak, że miał jakieś inne wyjście, jeśli zależało mu na tym, żeby się umyć. Nie chciał przecież stracić życia pod prysznicem.
— Bo po tym jak rozbiorę się przed kimś, kogo poznałem kilka godzin wcześniej, to od razu po wszystkim zawinę do domu albo zmyję się zanim wstanie. Nigdy więcej nie będę musiał mieć z nim do czynienia, a z tobą… Z tobą będę musiał zjeść śniadanie następnego dnia, codziennie się widywać, bo razem mieszkamy i w ogóle… Serio uważasz, że nie będzie między nami po czymś takim niezręcznie? — zmarszczył czoło. Ryouta albo był bezwstydny, albo już sam nie wiedział co, jeśli uważał, że to nie wpłynie w żaden sposób na ich relację. Może i był pijany, ale nie na tyle, żeby urwał mu się film, więc na pewno po tym jak jutro wstanie będzie o tym wszystkim pamiętał.
— Ja przeżywam? To z tobą jest coś nie tak, skoro nie widzisz w tym niczego dziwnego — pokręcił zrezygnowany głową na boki. Od zawsze uważał, że Aso był dość specyficzny i w takich momentach jak ten, mężczyzna tylko jeszcze bardziej go w tym utwierdzał. — Jasne. Żadnej teorii. Po prostu męski wspólny prysznic dwóch kumpli, nic wielkiego. Normalna sprawa — powiedział ironicznie. Codzienność. Normalnie, każdy facet tak robił ze swoimi kumplami, więc rzeczywiście nie miał powodów do przeżywania i wyolbrzymiania…
— Tak, znęcanie — potwierdził. — A skąd ja mam wiedzieć, że tak nie jest? — burknął i wzruszył ramionami. Nie każdego dnia drugi facet bez słowa pakował mu się pod prysznic, a potem zaczynał go myć, jakby był jakimś nieporadnym dzieckiem, które samo nie potrafiło tego zrobić. Chociaż, no… Akurat w tej sytuacji, poniekąd nim był. Bez podpierania ściany pewnie nawet nie byłby w stanie utrzymać równowagi, a co tu dopiero mówić o samodzielnym myciu się. Trzeba było zrobić sobie dzień dziecka i tyle.
— Nie wierzę ci. Dobrze wiesz, gdzie kończą się u człowieka plecy i zaczyna tyłek. Zrobiłeś to celowo — dalej szedł w zaparte, nie chcąc uwierzyć w to, że Ryoucie po prostu przypadkowo omsknęła się ręką. Był to dla niego trochę zbyt duży zbieg okoliczności. — Poza tym mam dołeczki w dole pleców. Nie wierzę, że nie poczułeś ich pod palcami i nie wiedziałeś, że zaraz niżej są moje pośladki — kontynuował oskarżanie go o to, że mężczyzna zrobił to specjalnie. Na jego mruknięcie uniósł brwi. Oczekiwał, że skoro się z nim zgodził, to się odsunie, ale nic z tych rzeczy nie miało miejsca. Co więcej, mężczyzna zachował się wręcz na odwrót, wspierając się rękami po bokach jego głowy i nachylając się nad nim. Reon odruchowo naparł bardziej plecami na ścianę, wpatrując się w jego twarz i nie rozumiejąc, co się właśnie dzieje. Nigdy jednak nie przypuszczałby, że Ryo zrobi to co zrobił. Gdy Aso go pocałował, momentalnie się spiął i zastygł w bezruchu. Sam pocałunek jednak nie był najgorszy, a fakt, że Reon instynktownie i bez zawahania go odwzajemnił, jakby tylko czekał na to, aż mężczyzna wykona wobec niego taki gest. Co więcej, wyrwało mu się nawet ciche mruknięcie wprost do ust Ryouty. Dopiero po chwili oprzytomniał i dotarło do niego, co takiego wyprawiali.
Naparł mocno rękami na jego tors, tym razem go od siebie odpychając. Jak oparzony wystrzelił spod prysznica, chwytając po drodze ręcznik, a potem wybiegł z łazienki. Skierował się w stronę swojej sypialni, cudem tylko unikając bliskiego spotkania z podłogą, kiedy kilka razy zdarzyło mu się poślizgnąć. Biegł oczywiście na wyczucie i po omacku, bo gówno w tych ciemnościach było widać. Był już na ostatniej prostej, kiedy z całej siły przydzwonił stopą we framugę od drzwi własnej sypialni. Oczywiście, tak jak zwykle bywało w takich przypadkach, ucierpiał na tym jego najmniejszy palec.
— Kurwa! — wrzasnął na cały głos, zapewne budząc niejednego sąsiada. Dokuśtykał się do łóżka, na którego brzegu usiadł, ignorując kompletnie fakt, że był cały mokry, bo przecież się nie wytarł. Dopiero kiedy zauważył w swojej dłoni ręcznik, momentalnie poderwał się do góry, żeby nie zamoczyć za bardzo pościeli oraz materaca. Owinął go sobie wokół pasa, żeby się zasłonić, po czym po omacku podszedł do komody. Wymacał dłonią uchwyt od szuflady i otworzył ją, a potem zaczął przeszukiwać jej wnętrze w poszukiwaniu bokserek. Serce waliło mu jak szalone i nie miał pojęcia co powinien myśleć o całym wcześniejszym zajściu. Starał się uspokoić i powtarzał sobie w głowie, że to nic takiego, ale nic to nie dawało, bo aż ręce mu się telepały z nerwów.

Ryouta Aso

001. Just another night in my pitch-black paradise

: ndz paź 11, 2026 8:11 am
autor: Ryouta Aso
— Jeśli będzie to tylko i wyłącznie z twojej strony. Dla mnie to nie jest żaden problem — powiedział wprost. Naprawdę nie uważał, żeby było coś aż tak nadzwyczajnego w tym, że chciał mu pomóc się umyć. Przecież w tym stanie chłopak nijak by sobie z tym sam nie poradził, a sam powiedział, że nie chciał się kłaść brudny do pościeli. Nie miał więc innego wyjścia jak tylko pomóc mu z myciem się. Wyglądało jednak na to, że w ten sposób powstało o wiele więcej zamieszania, niż mógłby się wcześniej spodziewać.
— Może i tak — wzruszył ramionami. Jakoś za bardzo nie zastanawiał się nad tą sytuacją. Po prostu zrobił to, co uważał za słuszne i tyle. Skoro chłopak miał problem, żeby ustać pod prysznicem o własnych siłach, to chciał mu w tym pomóc. Tyle w tym temacie. Nie miał zamiaru tego teraz analizować. — Mhm, dokładnie — odparł krótko, choć zdawał sobie sprawę z tego, że to, co mówił Reon, miało być tylko i wyłącznie ironią. Chłopak przeżywał to, jak stonka wykopki i powoli zaczynało go to irytować, bo tak naprawdę to chciał mu tylko pomóc i to tyle.
— Bo mnie znasz i chyba powinieneś wiedzieć, że mam lepsze rzeczy do roboty niż rzeczywiście wprawiać cię w zakłopotanie — wzruszył ramionami. Zależało mu tylko na tym, żeby pomóc mu się umyć i to w tym momencie był dla nie priorytet. Było mu nawet przykro, że chłopak wysnuwał wobec niego takie oskarżenia, bo przecież nie miał nic złego na myśli, kiedy władował mu się pod ten prysznic. Wręcz przeciwnie, chciał dobrze. Trochę tego tylko nie przemyślał i to tyle. Nie sądził jednak, że skoro oboje byli facetami i znali się od lat, to dla Reona to będzie taki problem. Najwyraźniej się pomylił.
— Nie zrobiłem tego celowo — wywrócił oczami. Naprawdę nie miał w planach macania go po tyłku, ale wyglądało na to, że chłopak wbił sobie do głowy coś zupełnie innego. Inna sprawa, że naprawdę spodobało mu się to, że mógł przez chwilę dotknąć jego pośladków. Skarcił się na tę myśl, co nie znaczyło, że przez moment nie pojawiła się w jego głowie. — Sorki, ale nie zastanawiałem się nad twoimi dołeczkami na dole pleców — westchnął ciężko. Nie zwrócił na to kompletnie uwagi, bo to nie tak, że skupiał się na nim, kiedy go mył. Według niego to nie było tak, że go zmacał. Ot, ręka mu się omsknęła.
Nie potrafił powiedzieć, jakie procesy myślowe zaszły w jego głowie, że zdecydował się na to, żeby go pocałować. Cóż, chyba można było powiedzieć, że żadne, skoro popełnił taką głupotę. Nigdy w życiu nie powinien go postrzegać w taki sposób i nigdy w życiu nie powinien dopuścić do sytuacji, w której dochodzi między nimi do tego typu rzeczy. Najgorsze w tym wszystkim było chyba to, że Reon po chwili oddał ten gest, również się w niego angażując. Ogarnął tak do końca, co się stało, dopiero kiedy chłopak go od siebie tak mocno odepchnął i wystrzelił z łazienki. Sam stał po prostu pod prysznicem, gapiąc się gdzieś przed siebie, bo nie miał pojęcia, co miał o tym myśleć i jak się teraz zachować. Biorąc pod uwagę to, że Reon uciekł stąd jak poparzony, to mógł sobie wywnioskować, że bardzo nie chciał tego pocałunku. Co mu strzeliło do łba, żeby zrobić coś takiego? Przez dłuższą chwilę tak po prostu stał i gapił się w ścianę przed sobą, ale w końcu przeklął głośno pod nosem i wyłączył wodę. Wyszedł spod prysznica, wytarł się pobieżnie, owinął sobie ręcznik wokół pasa i ruszył w kierunku pokoju chłopaka. Gdy tam dotarł, stanął w drzwiach i wbił w niego spojrzenie. Widać było, że w ogóle nie wiedział, jak powinien się zachować.
— Reon... — zaczął, starając się samemu pozbierać myśli. — Przepraszam — dodał zaraz, bo to wydało mu się najbardziej odpowiednie w tej sytuacji. — Nie powinienem tego robić. Nie wiem, co we mnie wstąpiło — kontynuował. — Możemy spróbować o tym zapomnieć? Udawać, że nic takiego nie miało miejsca? — zapytał niepewnie. Trochę czuł się teraz jak dziecko, które coś zbroiło i próbowało sprawić, żeby rodzice się na niego nie gniewali.

Reon Moriya

001. Just another night in my pitch-black paradise

: ndz paź 11, 2026 12:46 pm
autor: Reon Moriya
Spojrzał na niego z politowaniem. Skoro powiedział coś takiego, to chyba logiczne, że będzie się po wszystkim czuł niezręcznie. Inaczej po co miałby o tym wspominać? Najwyraźniej jednak Ryouty nie obchodziło to jak będzie się czuł, bo dla mężczyzny to nie był żaden problem, więc co się miał przejmować. W końcu to Reon będzie martwił się tym, że źle będzie czuł się w towarzystwie mężczyzny.
— Ja nie wiem co masz do roboty, a co nie — wzruszył ramionami. Wiedział, że Ryo pracował i zapewne miał na głowie inne, ważniejsze sprawy, ale jak nietrudno się domyślić, jak widać niekoniecznie się tym przejmował, co w sumie nie powinno dziwić. Jakby nie było, Reon był bardzo skupiony na swojej własnej osobie i niekoniecznie koncentrował się na tych dookoła niego. Nic jednak dziwnego, bo był rozpieszczony do granic możliwości i rzadko kiedy widział cokolwiek poza czubkiem swojego własnego nosa.
— Nie wierzę ci — odparł i pokręcił głową na boki. Nie było żadnej siły, która zmusiłaby go teraz do tego, aby mężczyźnie uwierzyć. Niemożliwe, że nie wiedział, gdzie ma pośladki. Już bez przesady. Na sto procent Ryo chciał skorzystać z okazji, żeby go sobie pomacać i to wszystko. A kiedy hipotetycznie rozmawiali o tym, że by się sobie podobali, to tak właściwie Aso mówił prawdę, a nie jedynie gdybał. Przed chwilą mu to udowodnił, dotykając go tam gdzie zdecydowanie nie powinien. — Jasne — burknął i pokręcił głową na boki. Tak na dobrą sprawę, nawet nie powinni rozmawiać o takich rzeczach, bo nigdy nie powinno dojść do takiej sytuacji, jaka miała miejsce przed chwilą.
Nie potrafił pojąć, dlaczego Ryouta wykonał wobec niego taki gest. Rozumiał, że ostatnio rozmawiali o tym i o tamtym, ale w życiu by nie pomyślał, że mężczyźnie mogą podobać się inni faceci, w tym on. Nigdy też nie zakładał scenariusza, w którym między nim i Aso mogłoby być coś więcej, bo sama wizja po prostu była dla niego absurdalna. I wiadomo, nie podejrzewał go o to, że ten był orientacji innej, niż heteroseksualna. Teraz jednak miał co do tego niemałe wątpliwości, bo nie całowało się z takim zaangażowaniem i zachłannością drugiego mężczyzny, jeśli nie czuło się do niego pociągu. Miał niemały mętlik w głowie i trzeba było przyznać, że Ryouta naprawdę bardzo mocno między nimi namieszał, decydując się na wykonanie wobec niego takiego gestu. Nie miał pojęcia, jak po tym wszystkim będzie w stanie spojrzeć Aso w oczy.
Nie musiał długo czekać, aż Ryo dołączył do niego w jego pokoju. Gdy tylko mężczyzna stanął w drzwiach, Reon momentalnie zamarł w bezruchu, w dłoni trzymając bokserki, które właśnie wyjął z szuflady. Odwrócił głowę w stronę mężczyzny, kiedy się odezwał i przez chwilę po prostu milczał, starając się zebrać myśli i zastanawiając się, co on tak właściwie do cholery powinien odpowiedzieć na to, co Ryo powiedział.
— Od jak dawna? — wypalił nagle. — Na mnie lecisz — doprecyzował. — I nawet nie próbuj się wykręcać. Gdybym ci się nie podobał, to byś mnie nie pocałował — uprzedził, żeby Ryo nawet nie myślał o tym, żeby zaprzeczać. — Jesteś gejem? — zapytał wprost, cały czas się w niego wpatrując. Poprawił ręcznik, który nieco się obluzował i zaczął zsuwać się z jego bioder. Na pewno nie chciał ponownie się przed nim obnażać po tym co miało miejsce chwilę wcześniej.

Ryouta Aso

001. Just another night in my pitch-black paradise

: pn paź 12, 2026 8:00 am
autor: Ryouta Aso
Oczywiście, że żałował tej chwili słabości. Dobrze wiedział, że nigdy nie powinno dojść między nimi do takiej sytuacji, a już na pewno nie z jego inicjatywy. Może gdyby to Reon wykonał wobec niego taki gest, kiedy byłby pijany, to jakoś by to przeszło, ale w takiej sytuacji... Był trzeźwy, wiedział, co robił i nie mógł zaprzeczyć temu, że mu się to podobało. Gorzej, że teraz podobało mu się trochę mniej, bo zdawał sobie sprawę z tego, jak wiele to między nimi namiesza. Nawet nie wiedział, jakby miał się z tego wytłumaczyć i nie przyznać się do tego, że leciał na facetów. Nie było szans, że Reon mu w to uwierzy, no bo przecież nie całowało się drugiej osoby, kiedy nie czuło się do niej kompletnie żadnego pociągu, a już na pewno nie z takim zaangażowaniem. Nigdy nie podejrzewałby siebie samego za taką bezmyślność. Nigdy nie zachowywał się tak lekkomyślnie. Nie wiedział, co w niego wstąpiło...
— To nie tak, że na ciebie lecę — odparł i westchnął ciężko. Jasne, chłopak był atrakcyjny, do tego był w jego typie, ale to nie tak, że marzył o tym, żeby go poderwać albo przelecieć. Ot, to był dla niego po prostu fakt. Ale czy na pewno? Czy gdyby rzeczywiście tak było, to w ogóle czułby potrzebę, żeby go całować? No właśnie. — Jasne, uważam, że jesteś przystojny i nie mogę powiedzieć, że nie jesteś w moim typie, ale nigdy nie chciałem wykonywać wobec ciebie żadnych kroków albo cię podrywać, bo wiem, że to by wszystko namieszało. Poza tym... — urwał na moment, ale ugryzł się w język. Mówienie mu teraz, że z charakteru totalnie mu się nie podobał i że uważał go za rozpieszczonego, nie miało teraz sensu. Nie było po co zaogniać sytuacji. — Mniejsza — westchnął bezgłośnie. Mógł się też spodziewać tego, że Reon będzie chciał zapytać się o jego orientację. Mimo wszystko nie było chętny, żeby udzielić mu na to odpowiedzi. Przez dłuższą chwilę po prostu się w niego wpatrywał, aż w końcu nie wsparł się bokiem o framugę i nie pokręcił lekko głową na boki, wyrażając w ten sposób swoją dezaprobatą. Na co? Tego nie wie nikt. — Tak — powiedział wprost. Nie widział sensu okłamywania go, kiedy prawda była oczywista. A nawet gdyby próbował zaprzeczać, to dobrze wiedział, że chłopak już i tak wyciągnął sobie wnioski, których nie zmieni.
— To wszystko nie znaczy jednak, że liczę na coś więcej z twojej strony — zaznaczył od razu. — Jasne, jesteś atrakcyjnym młodym chłopakiem, do tego jesteś w moim typie, ale nigdy w życiu bym cię nie podrywał przez wzgląd na to, jak wygląda nasza relacja — dodał i wzruszył lekko ramionami. — Dlatego tym bardziej sam nie potrafię się wytłumaczyć przed sobą samym, dlaczego to zrobiłem — odetchnął głębiej. — Możemy po prostu uznać, że chwilowo straciłem kontrolę i po prostu mnie poniosło? Nie róbmy z tego większej afery. Zapomnijmy o tym — dodał i posłał mu szczenięce spojrzenie. Naprawdę nie chciał, żeby to wisiało w powietrzu dłużej, niż było to konieczne, a miał w sobie obawę, że Reon będzie to teraz rozpamiętywał i non stop będzie się trzymał przy nim na baczności, jakby się bał, że będzie chciał wykonać w jego stronę więcej takich gestów. Nie wykona, bo to był tylko impuls. Teraz będzie lepiej się pilnował. — No i to nie tak, że nie oddałeś tego pocałunku — mruknął jeszcze pod nosem, odwracając wzrok. Nie wiedział, czy było to całkiem odruchowe, czy może jednak trochę mu się podobał. Zaczął też wątpić w to, że chłopak leciał tylko na kobiety.

Reon Moriya