el caos se encuentra con el orden
: pn paź 05, 2026 6:49 pm
trigger warning
przekleństwa- Co? - wypalił, kiedy zatrzymała go przed lożą i szarpnęła do siebie za koszulę, od razu spuścił spojrzenie na jej palce zaciśnięte na kolorowym, delikatnym materiale -po... - tak, chciał powiedzieć, że mu ją porwie, albo pogniecie? Zniszczy. Rozpierdoli.
Ale wtedy ona powiedziała, żeby ją odpierdolił, nawet nie się, a ją. Noriego podniósł na nią ciemne spojrzenie, a jedna jego brew momentalnie uniosła się do góry. Nabrał w płuca więcej powietrza, jakby chciał coś powiedzieć, ale ona nawijała dalej. Madox patrzył na nią niewzruszony, a zaraz nawet strzelił oczami w sufit.
- A co ja kurwa Caritas jestem, żeby ci dawać ciuchy? - mruknął, ale jego coraz ciemniejsze oczy wpatrywały się w nią intensywnie, bo prawda jest taka, że Madox lubił, kiedy coś było zrobione porządnie, nie na odpierdol się.
Może sam był chodzącym chaosem, szedł za ciosem, na spontana, ale... w swojej pracy kreta przecież był zapobiegawczy. Od lat balansował na granicy między dwoma światami, koksem posypanym na złotych tacach, bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku. Zbierał informacje i nie chciał tego spierdolić, może dzisiaj też nie powinien, wysyłając ją tam w takich ciuchach?
Grubas był typowym Włochem lubił... wpierdalać makaron w każdej postaci, bujać się po mieście swoim Lamborghini i... piękne kobiety. Oczywiście. Kto ich nie lubił?
- A myślisz, że te ciuchy w ogóle coś zmienią? - spuścił spojrzenie na jej dekolt, oboje wiedzieli, że tak, ale przecież Noriega musiał sobie popierdolić, pogadać. A potem jeszcze raz wywrócić oczami i oparł palce na jej ciepłej, gładkiej dłoni, żeby ściągnąć ją ze swojej koszuli.
- Dobra, chodź, ale potem zwracasz mi te ciuchy, moje tancerki nie chodzą w byle czym - właściwie coś w tym było. Madox się woził w swoich drogich koszulach, a jego dupeczki też zawsze dobrze się prezentowały. Spojrzał jeszcze w kierunku loży, a potem wskazał Pilar schody i tym razem... Obczaił jej tyłek, kiedy szła przodem.
Zeszli na dół, a potem Noriega wskazał jej garderobę pod schodami. Kiedy Stewart stanęła przed drzwiami, to zrobił krok do przodu, tak, że mogła poczuć na plecach jego tors, sięgnął ręką obok jej biodra, do klamki, którą nacisnął. W tej chwili w garderobie było pełno lasek i wszystkie obejrzały się w ich kierunku, a Madox zrobił krok do przodu, wpychając do środka Pilar.
- Dziewczyny, trzeba ją odpierdolić - wyjaśnił, a zaraz ruszyła się do nich jakaś ruda, która wpatrywała się w Noriegę zielonymi, dużymi oczami.
- Jak to odpierdolić szefie? - zapytała.
- No żeby wyglądała seksownie, żeby podobała się makaroniarzom - wyjaśnił. Tym razem do przodu wyszła jakaś blondynka z loczkami.
- Grubemu Tony'emu - zapytała. Madox skinął głową.
- To ja wiem jak - pisnęła ruda i już we dwie ciągnęły Pilar do środka, wgłąb garderoby. Do Madoxa za to podeszła jakaś drobna brunetka.
- Cześć - stanęła na palcach, żeby szepnąć mu coś na ucho. Pociągnęła go do dużego, oświetlonego lustra, posadziła przy nim na czerwonym, obrotowym fotelu. Noriega odwrócił się w kierunku Pilar, a ruda już ustawiła ją przed wielką szafą, gdzie miały sukienki i całą masę szpilek.
vestir al bebé ˚˖𓍢ִ໋