can’t talk rn i’m making a tiny problem feel biblical
: sob paź 10, 2026 3:45 pm
Ponad rzeczowe stwierdzenie, że nie licząc poobijanego motocykla wyszli z kolizji bez szwanku, Milo ze swoją mocno ograniczoną zdolnością empatyzowania i podnoszenia na duchu na sposoby konwencjonalne nie mógł zaoferować mu wiele. Był ostatnią osobą od której można się było spodziewać widocznego współczucia, natomiast doskonale radził sobie z zauważaniem podobieństw. Efekt? Potrafił w lot rozpoznać naturę chwilowego paraliżu i nerwów Gauthiera, jednak ponad to był kompletnie bezużyteczny.
一 En serio? Odstawisz mnie dla gościa, któremu dwa dni zajęło nasmarowanie ci łańcucha? Pierdolisz 一 fuknął pod nosem, aczkolwiek z wyraźnie pobrzmiewającym w głosie niepokojem. Zmierzył go długim, pełnym dezaprobaty spojrzeniem i zmarszczył brwi w zastanowieniu, czy za ten żart powinien się obrazić, a jeśli tak - na jak długo. 一 Ostrzegam cię Dylan, jak zobaczę, że ktoś przy tym grzebał odetnę cię od funkcji śledzenia wyników w tabeli tych twoich hokejowych pierdół na ASAPie.
Nie czekał, aż Gauthier odetnie mu się czymś złośliwym w rewanżu. Po prostu otaksował go ostatnim niezadowolonym spojrzeniem i założył kask, a po bardzo kategorycznym opuszczeniu przyłbicy klepnął go lekko w plecy sugerując, by zrobił to samo. Marzył o powrocie do domu i prysznicu, nawet jeżeli w kompletnych ciemnościach.
Reszta trasy upłynęła zaskakująco gładko i bez niespodzianek, więc Milo, który od paru minut witał się już z rozleniwiającą myślą o kąpieli zdołał rozluźnić się na tyle, aby po dojechaniu na parking nie pluć jadem. Uwolnił się z kasku, rozmasował sobie to miejsce, w które zawsze drapieżnie wżynał się pasek pod brodą i zsiadł z motocykla by ocenić straty.
Tylny błotnik kwalifikował się do wymiany, obudowa prawdopodobnie była do odratowania, ale gdy Rivera przykucnął i przyświecił sobie by poza odgnieceniami rzucić okiem na stan lakieru uznał, że lepiej będzie po prostu wymienić fragment zamiast dokładać sobie roboty. Ponadto poza tablicą rejestracyjną stracili lampę i przez moment zastanawiał się czy potrzebowali nowej. Jeżeli była to kwestia samego klosza, można było rozważyć naprawę.
一 Mhmm 一 wymruczał lakonicznie, jak zawsze gdy na czymś się skupiał automatycznie tracił zdolność jednoczesnego prowadzenia rozmów i kalkulacji w głowie. Palcem ruszył fragment odpadającego od lampy plastiku i przechylił głowę aby przyjrzeć się temu, co znajdowało się w środku. Żarówka wyglądała na zmasakrowaną, więc spróbował dokopać się do gwintu i ocenić na oko jak głęboko sięgała skala zniszczeń.
Parę minut później mógł pocieszyć Gauthiera przynajmniej tym, że nie musieli wydawać fortuny na nowy reflektor.
一 Gwint jest cały. Wymienimy żarówkę, ogarnę nowy klosz i będzie jak nowy 一 obiecał, tylko nie wiadomo czy Dylanowi czy motocyklowi, w którym od dawna widział swoje własne dziecko. 一 Zapytam znajomego czy pozwoli mi skorzystać z garażu, wolałbym... słyszysz to?
Kilka loków sztywniejących od zimna zasprężynowało gdy Milo uniósł głowę i przerwał monolog. Z oddali dobiegł go czyjś głos wykrzykujący jego imię, więc skonsternowany spojrzał na Gauthiera by ustalić, czy nie miał omamów. Dotąd cieszył się na osiedlu świętym spokojem, a większość sąsiadów ignorowała jego istnienie z uczciwą wzajemnością. Tym razem wspólnota postanowiła przypomnieć sobie o jego istnieniu i, co gorsza, sposobie w jaki zarabiał na życie.
一 Rivers, tak? Słuchaj, widzisz, że prąd siadł? 一 padło od strony kogoś, kto widząc, że mrużący oczy w świetle latarki Milo niewiele rozumie wyciągnął z kieszeni jakiś wyświechtany kartonik i pomachał mu nim przed nosem. Myląc przy okazji jego nazwisko.
一 Rivera i... no tak, widzę... widzę, że siadł. I co?
Facet legitymujący się plakietką zarządcy osiedla oraz towarzyszący mu kilkuosobowy tłumek gapiów pokiwał głowami, a na ich twarzach bardzo przedwcześnie rozlał się grymas ulgi. na twarzy Milo, na przykład, odbiło się szczere, niezakłamane zniechęcenie.
一 Bo my cię weźmiemy do tej... no wiesz przecież, tam gdzie te wszystkie kable, guziki, żaróweczki i ta, no, rodzielnia...
一 Rozdzielnica? 一 zaproponował ostrożnie, nie do końca rozumiejąc skąd im przyszło do głowy, że akurat on mógłby rozwiązać problem, który kompletnie nie zależał od ich lokalnego przyłącza.
一 Pewnie tak 一 zgodził się zarządca, który niejedno w życiu widział, ale nigdy najprostszego schematu instalacji elektrycznej. 一 Dobra, widzę, że już wiesz co trzeba i nawet narzędzia masz, chodź raz dwa załatwisz sprawę i wszyscy do domu.
一 Co? Zaraz, chwila! Moment, no no no, to nie są... joder, co jest?! 一 Wierzgnął, gdy nagle został pociągnięty do pionu, a sąsiedzi, którzy zdążyli rozpoznać w nim zbawcę sięgnęli po jego na wpół otwarty plecak. Milo zdążył jedynie odwrócić głowę w kierunku Dylana, gdy tłum pociągnął go dalej, w stronę bloków.
Dylan Gauthier
一 En serio? Odstawisz mnie dla gościa, któremu dwa dni zajęło nasmarowanie ci łańcucha? Pierdolisz 一 fuknął pod nosem, aczkolwiek z wyraźnie pobrzmiewającym w głosie niepokojem. Zmierzył go długim, pełnym dezaprobaty spojrzeniem i zmarszczył brwi w zastanowieniu, czy za ten żart powinien się obrazić, a jeśli tak - na jak długo. 一 Ostrzegam cię Dylan, jak zobaczę, że ktoś przy tym grzebał odetnę cię od funkcji śledzenia wyników w tabeli tych twoich hokejowych pierdół na ASAPie.
Nie czekał, aż Gauthier odetnie mu się czymś złośliwym w rewanżu. Po prostu otaksował go ostatnim niezadowolonym spojrzeniem i założył kask, a po bardzo kategorycznym opuszczeniu przyłbicy klepnął go lekko w plecy sugerując, by zrobił to samo. Marzył o powrocie do domu i prysznicu, nawet jeżeli w kompletnych ciemnościach.
Reszta trasy upłynęła zaskakująco gładko i bez niespodzianek, więc Milo, który od paru minut witał się już z rozleniwiającą myślą o kąpieli zdołał rozluźnić się na tyle, aby po dojechaniu na parking nie pluć jadem. Uwolnił się z kasku, rozmasował sobie to miejsce, w które zawsze drapieżnie wżynał się pasek pod brodą i zsiadł z motocykla by ocenić straty.
Tylny błotnik kwalifikował się do wymiany, obudowa prawdopodobnie była do odratowania, ale gdy Rivera przykucnął i przyświecił sobie by poza odgnieceniami rzucić okiem na stan lakieru uznał, że lepiej będzie po prostu wymienić fragment zamiast dokładać sobie roboty. Ponadto poza tablicą rejestracyjną stracili lampę i przez moment zastanawiał się czy potrzebowali nowej. Jeżeli była to kwestia samego klosza, można było rozważyć naprawę.
一 Mhmm 一 wymruczał lakonicznie, jak zawsze gdy na czymś się skupiał automatycznie tracił zdolność jednoczesnego prowadzenia rozmów i kalkulacji w głowie. Palcem ruszył fragment odpadającego od lampy plastiku i przechylił głowę aby przyjrzeć się temu, co znajdowało się w środku. Żarówka wyglądała na zmasakrowaną, więc spróbował dokopać się do gwintu i ocenić na oko jak głęboko sięgała skala zniszczeń.
Parę minut później mógł pocieszyć Gauthiera przynajmniej tym, że nie musieli wydawać fortuny na nowy reflektor.
一 Gwint jest cały. Wymienimy żarówkę, ogarnę nowy klosz i będzie jak nowy 一 obiecał, tylko nie wiadomo czy Dylanowi czy motocyklowi, w którym od dawna widział swoje własne dziecko. 一 Zapytam znajomego czy pozwoli mi skorzystać z garażu, wolałbym... słyszysz to?
Kilka loków sztywniejących od zimna zasprężynowało gdy Milo uniósł głowę i przerwał monolog. Z oddali dobiegł go czyjś głos wykrzykujący jego imię, więc skonsternowany spojrzał na Gauthiera by ustalić, czy nie miał omamów. Dotąd cieszył się na osiedlu świętym spokojem, a większość sąsiadów ignorowała jego istnienie z uczciwą wzajemnością. Tym razem wspólnota postanowiła przypomnieć sobie o jego istnieniu i, co gorsza, sposobie w jaki zarabiał na życie.
一 Rivers, tak? Słuchaj, widzisz, że prąd siadł? 一 padło od strony kogoś, kto widząc, że mrużący oczy w świetle latarki Milo niewiele rozumie wyciągnął z kieszeni jakiś wyświechtany kartonik i pomachał mu nim przed nosem. Myląc przy okazji jego nazwisko.
一 Rivera i... no tak, widzę... widzę, że siadł. I co?
Facet legitymujący się plakietką zarządcy osiedla oraz towarzyszący mu kilkuosobowy tłumek gapiów pokiwał głowami, a na ich twarzach bardzo przedwcześnie rozlał się grymas ulgi. na twarzy Milo, na przykład, odbiło się szczere, niezakłamane zniechęcenie.
一 Bo my cię weźmiemy do tej... no wiesz przecież, tam gdzie te wszystkie kable, guziki, żaróweczki i ta, no, rodzielnia...
一 Rozdzielnica? 一 zaproponował ostrożnie, nie do końca rozumiejąc skąd im przyszło do głowy, że akurat on mógłby rozwiązać problem, który kompletnie nie zależał od ich lokalnego przyłącza.
一 Pewnie tak 一 zgodził się zarządca, który niejedno w życiu widział, ale nigdy najprostszego schematu instalacji elektrycznej. 一 Dobra, widzę, że już wiesz co trzeba i nawet narzędzia masz, chodź raz dwa załatwisz sprawę i wszyscy do domu.
一 Co? Zaraz, chwila! Moment, no no no, to nie są... joder, co jest?! 一 Wierzgnął, gdy nagle został pociągnięty do pionu, a sąsiedzi, którzy zdążyli rozpoznać w nim zbawcę sięgnęli po jego na wpół otwarty plecak. Milo zdążył jedynie odwrócić głowę w kierunku Dylana, gdy tłum pociągnął go dalej, w stronę bloków.
Dylan Gauthier