Strona 2 z 3

Dwaj zgryźliwi tetrycy - " Wizyta komornika"

: pt paź 16, 2026 9:53 pm
autor: Garrett Cage
Środowiska, w których obcowali były diametralnie różne, toteż nic dziwnego, że nie było im dane wcześniej się lepiej poznać. Ich obecność we własnych życiach ograniczała się jedynie do tego, czy trafią na siebie podczas wyjścia do pracy, spaceru z psem czy wracając z zakupów. I to było dość niezwykłe, że pomimo tak nielicznych szans na obcowanie ze sobą, zdążyli sobie już tyle nawtykać, że nie powstydziliby się tego wrogowie z dużo dłuższym stażem.
Uniósł lekko brew, gdy tak pewnie stwierdziła, że zakocha się w jej jedzeniu. Lubił tę pewność u kobiet, dlatego w tym przypadku zaimponowała mu. Kolejny raz dzisiaj. Zaraz jednak zdziwił się, gdy zaproponowała mu kolejny posiłek w bliżej nieokreślonym czasie. Następnie szybko wrócił do dość neutralnego wyrazu twarzy, bo Caroline doprecyzowała myśl, która miała teraz znacznie więcej sensu. Jeszcze brakuje, by zgryźliwa sąsiadka gotowała mu. Nawet jeśli była to ponętna, zgryźliwa sąsiadka.
- Przemyślę - zaczął. - Ale za szafę musi być coś naprawdę zajebistego - przyznał, bo choć wymagań tak naprawdę nie miał zbyt wygórowanych, tak sam fakt poznania tego detalu o byciu szefową kuchni z jej życia, z automatu pchał go w kierunku czegoś wykwintniejszego niż kanapki z pasztetem.
Nie spodziewał się także z jej strony podjęcia tematu podrywu sąsiadek, który był bardziej formą zgrywy, niż realnym zajęciem. Nie wiedzieć czemu, przeszedł go dreszcz, gdy szepnęła mu na ucho. Był przyzwyczajony do tego, że jeśli ktoś dopuszczał się takiego gestu wobec niego, to raczej była to żywo zainteresowana nim kobieta. Czyżby Care zgrywała tylko wredną sąsiadkę, by stać się jedną z jego "panienek sprawdzanych do domu"?
- Czyżby? - uniósł lekko brew, chcąc podjąć te dziwnie podniecającą grę. - Gdybym jeszcze faktycznie miał sąsiadkę wartą grzechu... - rzucił w eter, niby zastanawiając się, a następnie bezczelnie przeleciał ją swoim spojrzeniem. - No może jedna taka jest - zachichotał w podobny sposób do niej, zdając sobie sprawę, że właśnie ze sobą flirtowali.
Mina mu jednak zrzedła, gdy Whitener postanowiła drążyć temat jego niedoszłej kariery. Cage przystopował z krojeniem kolejnych warzyw i uniósł w górę twarz, próbując zebrać myśli. Dopiero gdy był gotów, udzielił sąsiadce odpowiedzi.
- Nie na wszystko w życiu ma się wpływ - zaczął pozornie spokojnie, jednak słychać było w jego głosie pewien żal czy zawód. - Ja niestety nie miałem wpływu na swoje kolana - zrobił krótką przerwę. - Trzykrotnie zrywane więzadła. Dla koszykarza to jak wyrok - powiedział już znacznie ciszej i opuścił głowę, skupiając wzrok na desce do krojenia, która była już pełna pokrojonych dodatków.
Skierował swoje spojrzenie na Care i uśmiechnął się lekko, choć oczywiście nieszczerze.
- Nie chcę o tym rozmawiać, Care - pierwszy raz zwrócił się do niej imieniem (a przynajmniej tak myślał, bo nie wiedział, że tak naprawdę nazywa się Caroline) bez żadnego podtekstu czy złośliwości.
Obserwował ją uważnie, kiedy przygotowywała ich śniadanie i musiał przyznać, że widok ten był nie tylko pociągający, ale też imponujący. Pewność ruchów, sprawność i koordynacja kilku działań na raz robiła wrażenie. Czuła się w kuchni tak, jak on na parkiecie, gdy jako rozgrywający dyrygował grą całego zespołu, inicjując zagrywki, jednocześnie pieczołowicie dbając nad jakością podań oraz samym transportem piłki z własnej połowy na tą przeciwnika.
- Gapię - przyznał nieco konfrontacyjnie, nie robiąc sobie nic z tego, że jej uwaga mogła sugerować zaprzestanie tego.
Moment, w którym spojrzał w jej oczy był bardzo dziwny. Z jednej strony takich sytuacji miewał w życiu dziesiątki, z drugiej jednak nigdy żadna nie patrzyła na niego tak jak Whitener. Była w tym mieszanka wszystkiego, a przecież trwało to ledwie kilka sekund. Skąd więc takie wnioski? Może z tego powodu, że sam niemal utonął w jej tęczówkach, zapominając na kilka chwil, że ma przed sobą zgryźliwą sąsiadkę.
Oblizał jej palec niemal machinalnie, bez żadnego zastanowienia się. Nie wypadało tego robić, a on nie dość, że na to przystał, to jeszcze przez cały ten czas patrzył jej w oczy, zamiast skupić się na próbowaniu sosu. Dość powiedzieć, że nawet nie zarejestrował jego smaku.
Gdy się od niej odsunął, chrząknął lekko i obrócił głowę w bok. Poniekąd z zawstydzenia, a poniekąd dlatego, że czuł jak brunetka zaczyna zyskiwać jego sympatię.
- Świetny sos - skomentował, choć tak po prawdzie nie skupiał się w ogóle na jego smaku. Za to na delikatności skóry na jej palcu, którą miał okazję poznać swoim językiem już jak najbardziej.

care whitener

Dwaj zgryźliwi tetrycy - " Wizyta komornika"

: ndz paź 18, 2026 9:52 am
autor: care whitener
Zdecydowanie nie była zbyt przebojowa, nie przepychała się przez życie łokciami i wolała nie być tam, gdzie atmosfera dawałaby jej w kość, ale znała swoją wartość. I była pewna siebie. Wychodziła z założenia, że nie jest pomidorową, więc nie wszyscy muszą ją lubić i chcieć jej obecności w swoim życiu. To było dość proste, pozwalało zachowywać zdrowy tryb życia.
Żartowałam z tą szafą, okej? - zaśmiała się cicho, wykonując kolejne czynności związane z przygotowaniem śniadania. - Ale skoro chcesz… - znowu parsknęła śmiechem. Nie, zdecydowanie nie zatrudniłaby go ponownie do czegoś podobnego. To, że on tutaj był i faktycznie złożył jej szafkę było niepoważne, biorąc pod uwagę ich staż znajomości oraz jej ramy. Chociaż teraz, przez pryzmat krótkiego, ale jednak czasu, wcale nie żałowała tego, że Garrett zdecydował się jej pomóc. - Tak naprawdę, to dla mnie przyjemność gotować dla kogoś, zwłaszcza w domu. Tutaj mogę testować wszystko, co mi przyjdzie do głowy. W restauracji muszę trzymać się menu - wyjaśniła. - Dlatego czuj się zaproszony. - Wzruszyła ramionami. Care miała jakiś dziwny rodzaj bezpośredniości, który sprawiał, że łatwo było jej zaprzyjaźniać się z ludźmi. Chociaż w przypadku jej sąsiada, daleko jej było do chęci przyjaźnienia się z nim.
Ten flirt, który właśnie z nim uskuteczniała spowodował, że zaczęła myśleć w podobny sposób, co on. Chyba nie chciała być znowu tą dziewczyną z sąsiedztwa, która swoim zachowaniem każdego faceta sprowadzać do roli kumpla. Nie odpowiedziała, ale uśmiechnęła się. Cholernie podobało jej się to, że jest warta grzechu.
Skinęła głową. Doskonale rozumiała, że to był dla niego ciężki temat i nie chciała być osobą, która wywołując wspomnienia, pchała go w psychiczny dołek. Dotknęła lekko jego ramienia, by choć w ten sposób udzielić mu wsparcia. - Bardzo mi przykro - powiedziała po prostu. Na więcej nie mogła się zdać, bo go nie znała. Nie miała pojęcia w jaki sposób mogłaby go pocieszyć. Choć w sytuacji, kiedy twoja kariera leci na łeb na szyję, w dodatku z powodu zdrowia, czyli czegoś, czego się po prostu nie da przeskoczyć chyba zwyczajnie nie dało się znaleźć słów pocieszenia. Nie wyobrażała sobie, że ktoś lub coś mogłoby jej odebrać gotowanie. Tak prozaiczną czynność, ale sprawiającą jej tak cholernie dużo radości. Co Garrett też pewnie zauważył. W kuchni czuła się jak ryba w wodzie, to właśnie tu było jej miejsce, a w takim momencie jak ten, kiedy miała dla kogo gotować, ta przyjemność stawała się jeszcze większa.
Ale na pewno nie większa niż ta, którą czuła, kiedy jej sąsiad tak na nią patrzył. Nie mogła pojąć, co działo się w środku niej, bo już naprawdę dawno nie czuła czegoś podobnego. To było jakieś przyciąganie, bo Care czuła przemożną chęć, by znaleźć się jeszcze bliżej niego. Jego oczy magnetyzowały ją, sprawiały, że przestawała myśleć racjonalnie, pewnie po części gubiła też bardziej skoordynowane ruchy. Jej mózg na pewno gdzieś wyparował, kiedy oblizał jej palec, a w powietrzu wisiało takie napięcie, że kiedy do głowy przyszło jej to jedno, wielkie pragnienie, bała się wypowiedzieć je głośno. - Pocałuj mnie - poprosiła szeptem, być może dlatego, że obawiała się, że cała ta sytuacja może być wytworem jej wyobraźni. Jeszcze do niedawna skakali sobie do oczu, a teraz marzyła o czymś przeciwnym - żeby posadził ją na tym pieprzonym blacie.

Garrett Cage

Dwaj zgryźliwi tetrycy - " Wizyta komornika"

: ndz paź 18, 2026 10:46 am
autor: Garrett Cage
Garrettowi średnio widziało się składanie szafy dla Caroline, jednak gdyby faktycznie potrzebowała jego pomocy i oferowała w zamian jakiś zajebisty obiad, to tutaj był skłonny się zgodzić. Jedną sprawą był bowiem sam interes w zjedzeniu czegoś dobrego. Drugą, znacznie istotniejszą, było to, że Whitener nie denerwowała go już tak jak wcześniej. Zgryźliwa sąsiadka zmieniała się właśnie w jego cichy obiekt westchnień i choć sam Cage doskonale zdawał sobie sprawę z jej atrakcyjności już wcześniej, tak dopiero teraz tak naprawdę ją poznał i zechciał stać się jakąkolwiek częścią jej życia. Choćby miało to być tylko robienie za złotą rączkę.
- Tylko nie testuj na mnie jakichś wymysłów typu tofu, nie przepadam - przestrzegł ją od razu trochę w żartach, a trochę na poważnie, bo faktycznie nie przepadał za tym składnikiem. Sam nie miał nic do wegańskich czy wegetariańskich dań, bo w dzisiejszych czasach z wielu rzeczy dało się zrobić coś smacznego, jednak on był przede wszystkim mięsożercą i ten kaloryfer czy biceps, które miała okazje dzisiaj widzieć, domagały się dostawy białka.
Kiedy poruszyli temat jego przeszłości, Garrett szybko go uciął. Przede wszystkim dlatego, że nie czuł się pewnie otwierając przed Care i nie chciał też kolejny raz rozdrapywać ran, które jeszcze się nie zabliźniły. Mężczyzna nie strawił jeszcze tego, że podczas gdy on bawił się w rozwalanie majątku rodziców, niektórzy jego koledzy z uczelni grali zawodowo, w tym w NBA. Co prawda, gdyby sam Garrett się uparł, mógłby spróbować wejść do ligi tylnymi drzwiami, ot choćby przez solidną grę w Europie, jednak nie czuł, że to dla niego odpowiednia droga. Poza tym... po trzecim zerwanym więzadle miał psychiczne blokady dotyczące pewnych manewrów. Nie był już tak dynamiczny i szybki jak wcześniej. Widział to po sobie, że w wielu stykowych sytuacjach grał za bardzo asekuracyjnie. Co więcej, zaczął obciążać mocniej drugie kolano, co w perspektywie przyszłości może się okazać bardzo bolesne.
Teraz jednak nie ich przeszłość była istotna, tylko teraźniejszość, która z zapowiadającej się sąsiedzkiej sprzeczki przerodziła się w coś tak podniecającego, że żadne z nich nie mogło przejść wobec tego obojętnie. Zlizując z jej palca sos, nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo jej pragnie do momentu, aż nie naparł językiem na jej skórę. A kiedy usłyszał jej szept, serce zabiło mu mocniej i dopiero po chwili dotarło do niego, jak daleko ich flirt zabrnął.
Cage spojrzał na nią niemal beznamiętnie w momencie, gdy wysunęła palec z jego ust. Był nieprzenikniony w tym momencie i Caroline mogła pomyśleć, że uraziła go nawet w jakiś sposób. Tym bardziej, że on sam nie odezwał się na jej prośbę. Zamiast tego wykonał mały krok w jej kierunku i złapał ją mocno za oba pośladki. Szybko uniósł ją i kiedy tylko oplotła go nogami w pasie, od razu wpił się w jej usta z taką zażartością, jak gdyby chciał tym jednym gestem nadrobić wszystkie te momenty, w których zamiast się do siebie zbliżać, oddalali się pomniejszymi konfliktami.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


care whitener

Dwaj zgryźliwi tetrycy - " Wizyta komornika"

: ndz paź 18, 2026 11:28 am
autor: care whitener
Jej samowystarczalność i upór sprawiały, że nie potrzebowała pomocy. Zresztą, miała w swoim życiu paru mężczyzn, których mogłaby wykorzystać do takich czynności. Choćby jej brat, z którym miała całkiem dobre kontakty. Nauczenie się prac, które społeczeństwo przypisywało mężczyznom nie sprawiało jej większych trudności, ale gdyby nie pozwoliła Garrettowi pomóc jej przy tej dzisiejszej, pewnie ominęłaby ją świetna zabawa później. Przekonała się już teraz, kiedy jej spotkanie z sąsiadem zamieniło się w miłą pogawędkę i w jeszcze milszy flirt, że odpuszczanie też jest w porządku. Skinęła głową. Chyba zdążyła się przekonać, że Cage był raczej normalnym przedstawicielem gatunku męskiego. Typowym. I to wcale nie była żadna ujma. W czasach, kiedy wszystko stawało na głowie, a normalność była uważana za coś nienormalnego, Care miała w sobie jakąś część konserwatyzmu. Sama była raczej prostolinijna i uwielbiała to u innych ludzi. Dlatego zapamiętała sobie, że następnym razem również zaserwuje mu coś z mięsem.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Garrett Cage

Dwaj zgryźliwi tetrycy - " Wizyta komornika"

: pn paź 19, 2026 12:22 pm
autor: Garrett Cage
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


care whitener

Dwaj zgryźliwi tetrycy - " Wizyta komornika"

: wt paź 20, 2026 7:48 pm
autor: care whitener
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Garrett Cage

Dwaj zgryźliwi tetrycy - " Wizyta komornika"

: śr paź 21, 2026 3:48 pm
autor: Garrett Cage
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


care whitener

Dwaj zgryźliwi tetrycy - " Wizyta komornika"

: śr paź 21, 2026 4:56 pm
autor: care whitener
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Garrett Cage

Dwaj zgryźliwi tetrycy - " Wizyta komornika"

: śr paź 21, 2026 5:58 pm
autor: Garrett Cage
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


care whitener

Dwaj zgryźliwi tetrycy - " Wizyta komornika"

: śr paź 21, 2026 9:29 pm
autor: care whitener
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Garrett Cage