Drive me to the dark
: pn paź 26, 2026 10:28 pm
#7
Lena słownie zignorowała wzmiankę o wzajemnym wybieraniu garderoby. Co prawda zaczynając temat faktycznie miała na względzie głównie to, aby Levi wizualnie wpisywał się w modne trendy (przynajmniej kiedy przebywał w jej towarzystwie) i ładnie wypadał na wspólnych zdjęciach oraz nagrywanych relkach. Wydawało jej się to korzystne dla obu stron, a zwłaszcza dla niej. Kiedy jednak napotkała na stanowczy sprzeciw, nie zamierzała naciskać. Zamiast tego obmyślała już alternatywne wytłumaczenie dla jego otfitu, który mógłby być przecież wzorowany na gangstersko-ulicznym stylu lub minimalizmie wpisującym się w trend eko poprzez ponowne wykorzystywanie używanej odzieży. Dla siebie natomiast wyłapała i zinterpretowała słowa Levi'ego dotyczące spodni. Pomyślała, że widocznie kręciłaby go jeszcze bardziej, gdyby założyła spodnie, być może zapamięta to na przyszłość.
- Co?! Co Ty gadasz i dlaczego stanąłeś? Chyba nie pękła Ci guma, czy jak to się nazywa c'nie? - zapytała markując totalne zdziwienie. W obecnej chwili nie miała najmniejszego zamiaru przyznać przed chłopakiem, że wyrwana z poprzedniej fantazji dała się zaskoczyć zwiększeniem prędkości, a poza tym zwyczajnie nieco bała się przejażdżki po ciemniejących ulicach. - Nie, nie... Musiałeś się coś przesłyszeć. To pewnie ten pęd wiatru czy coś... Oglądałam ostatnio takie tik-toki, że nad Amerykę Południową zawiewają wiatry z Aus... Australii i Austrii, wiec może tutaj też sięgają, bo one są takie mega silne c'nie? - Lena faktycznie oglądała niedawno tik-toki o tematyce katastrof naturalnych, ale prawdę mówiąc nic już z nich nie pamiętała. Nie przeszkodziło jej to jednak odwołać się do domniemanych treści. - Spoko, jak coś to będę Cię klepała, a na moje ohhy i ahhy możesz ewentualnie liczyć jak Ty będziesz klepał mnie. Bo ja się wcale nie boję jazdy na motorze. Mówiłam Ci już przecież, że kiedyś jechałam... - tak kurwa, na karuzeli, ale to było dawno... ~ dokończyła w myślach, a na jej twarzy pojawił się poprawiający nastrój uśmiech. Roześmiała się też, dumna z błyskotliwej w jej mniemaniu odpowiedzi. Dziewczyna szczerze cieszyła się przebiegiem randki, lekko tylko bała się samej jazdy. Nie widziała jednak absolutnie żadnej potrzeby przyznania się do swoich lęków. - Jak już się zatrzymałeś to czekaj, ogarnę nam selfie. Nie musisz się odwracać, taki kadr będzie zajebisty! - rzuciła krótko, cykając telefonem nie jedno, ale jedenaście zdjęć. Następnie znów schowała smartfona do bocznej kieszonki i była gotowa na dalszą drogę.
levi shelby
- Co?! Co Ty gadasz i dlaczego stanąłeś? Chyba nie pękła Ci guma, czy jak to się nazywa c'nie? - zapytała markując totalne zdziwienie. W obecnej chwili nie miała najmniejszego zamiaru przyznać przed chłopakiem, że wyrwana z poprzedniej fantazji dała się zaskoczyć zwiększeniem prędkości, a poza tym zwyczajnie nieco bała się przejażdżki po ciemniejących ulicach. - Nie, nie... Musiałeś się coś przesłyszeć. To pewnie ten pęd wiatru czy coś... Oglądałam ostatnio takie tik-toki, że nad Amerykę Południową zawiewają wiatry z Aus... Australii i Austrii, wiec może tutaj też sięgają, bo one są takie mega silne c'nie? - Lena faktycznie oglądała niedawno tik-toki o tematyce katastrof naturalnych, ale prawdę mówiąc nic już z nich nie pamiętała. Nie przeszkodziło jej to jednak odwołać się do domniemanych treści. - Spoko, jak coś to będę Cię klepała, a na moje ohhy i ahhy możesz ewentualnie liczyć jak Ty będziesz klepał mnie. Bo ja się wcale nie boję jazdy na motorze. Mówiłam Ci już przecież, że kiedyś jechałam... - tak kurwa, na karuzeli, ale to było dawno... ~ dokończyła w myślach, a na jej twarzy pojawił się poprawiający nastrój uśmiech. Roześmiała się też, dumna z błyskotliwej w jej mniemaniu odpowiedzi. Dziewczyna szczerze cieszyła się przebiegiem randki, lekko tylko bała się samej jazdy. Nie widziała jednak absolutnie żadnej potrzeby przyznania się do swoich lęków. - Jak już się zatrzymałeś to czekaj, ogarnę nam selfie. Nie musisz się odwracać, taki kadr będzie zajebisty! - rzuciła krótko, cykając telefonem nie jedno, ale jedenaście zdjęć. Następnie znów schowała smartfona do bocznej kieszonki i była gotowa na dalszą drogę.
levi shelby