my mood is sponsored by sleep deprivation
: wt paź 27, 2026 5:48 pm
Nie pamiętał kiedy dokładnie się zorientował, ale pewnego dnia odkrył, że lubił gdy Daniel zapuszczał się w głąb jego garderoby. To, w jaki sposób przyglądał się każdej rzeczy z osobna, pomimo że większość osób ze względu na dominujący kolor odbierałaby je jako nudny kolektyw. To, jak chował twarz w jego bluzach i swetrach gdy myślał, że nikt nie patrzy. To, że tonął w praktycznie każdej rzeczy jaką na siebie zakładał i wydawał się być z tego faktu zadowolony. Wszystkie te małe rzeczy były łatwe do przeoczenia, dlatego ilekroć udawało mu się którąś z nich podejrzeć uznawał to za mały highlight danego dnia.
Widząc, że Moore wytypował swoich faworytów i wyraził chęć przyjęcia pomocy, Lian ocknął się z półletargu. Zanim jednak zdążył choćby wyciągnąć ręce by rozpiąć mu pasek w spodniach, Daniel zmienił odrobinę plany i wcisnął się pomiędzy jego uniesione ramiona przylegając ciasno, na tyle, że nie było mowy o jakimkolwiek dystansie.
Przyjął na siebie impet - niewielki, ale Mei wziął to za plus - tak samo jak całe lgnące do niego ciało wciąż poszukujące oparcia, objął go za ramiona, a jedną z dłoni wsunął mu w potargane włosy głaszcząc uspokajająco. Dzień się nie skończył, mieli przed sobą jeszcze jedno wyzwanie.
一 Jak to było wcześniej?
Z tego co już wiedział, dzisiejszy przypadek nie był jedynym, więc Lian zakładał, że Daniel miał wiele podobnych incydentów na koncie. Brakowało mu natomiast informacji o tym kto zajmował się nim gdy kończył w tak opłakanym stanie i dlaczego nikt nigdy nie interweniował w tej sprawie.
一 Co to w ogóle są za... 一 urwał, szukając właściwego określenia, najlepiej w miarę neutralnego, by nie zaogniać wstępnie załagodzonej atmosfery, w której Daniel zdawał się powoli odzyskiwać równowagę i oddech. 一 Z której to klasy? Jak się nazywają?
Nie wspominał na razie, że szukał tych informacji również z innych powodów. Nie podjął jeszcze żadnej decyzji, wciąż rozważał opcje, ale by móc wyciągnąć z tego jakiś fizyczny, konstruktywny rezultat, potrzebował odrobinę pociągnąć go za język.
Nie był zaskoczony tym, że Moore uciekał od tematu gdy nadarzała się okazja, pozwalał mu odbiegać na boki w momentach, w których ciężar rozmowy zanadto go przytłaczał, jednak ilekroć zauważał odzyskiwaną stabilność, wyciągał do niego rękę i ostrożnie sprowadzał go z powrotem.
Bezmyślnie przygładzając mu loki i cierpliwie czekając, aż Daniel poczuje się dość pewnie by się ruszyć, Lian patrzył drętwo gdzieś przed siebie.
一 Cieszę się, że przyszedłeś z tym do mnie 一 odezwał się w końcu, po paru minutach kojącej ciszy. Terapeutycznie działała widać na obie strony, bo Mei również odkrył, że łatwiej mu było oddychać niż jeszcze chwilę temu. 一 Pozwól mi się zająć resztą, okay?
Dotyczyło to zarówno kwestii tak przyziemnych, jak zmiana spodni, do której zaczynał się pomału zabierać - palce wyplątał spomiędzy jego kasztanowych loków i zaczepił jeden za szlufkę jeansów - oraz tego, o czym nie rozmawiali, ale co od paru minut wisiało w powietrzu.
Decyzja o wizycie w klinice.
Wyciągnięcie konsekwencji.
Zorganizowanie mu bezpiecznej przestrzeni.
Podtrzymując go jedną ręką pod ramionami ściągnął mu pasek, rozpiął guzik i zamek błyskawiczny, a gdy spodnie opadły mu do kostek (odsłaniając więcej siniaków, na których widok Lian nie powiedział nic, ale zacisnął mocniej szczękę) pomógł mu usiąść na brzegu łóżka.
一 Wygodnie? 一 zagadnął, nie chcąc trzymać go w ciszy. 一 Zapakuję cię tu później w pościel, będzie ci przyjemniej niż na kanapie w salonie.
Dres zastąpił jeansy, a mokre skarpetki zostały zapomniane na rzecz nowych i suchych. Chętnie pozwoliłby mu zakopać się w kołdrze i odespać stres, ale mieli jeszcze izbę przyjęć do odwiedzenia.
一 Zamówię taksówkę, nie nadaję się dzisiaj do prowadzenia.
Daniel Moore
Widząc, że Moore wytypował swoich faworytów i wyraził chęć przyjęcia pomocy, Lian ocknął się z półletargu. Zanim jednak zdążył choćby wyciągnąć ręce by rozpiąć mu pasek w spodniach, Daniel zmienił odrobinę plany i wcisnął się pomiędzy jego uniesione ramiona przylegając ciasno, na tyle, że nie było mowy o jakimkolwiek dystansie.
Przyjął na siebie impet - niewielki, ale Mei wziął to za plus - tak samo jak całe lgnące do niego ciało wciąż poszukujące oparcia, objął go za ramiona, a jedną z dłoni wsunął mu w potargane włosy głaszcząc uspokajająco. Dzień się nie skończył, mieli przed sobą jeszcze jedno wyzwanie.
一 Jak to było wcześniej?
Z tego co już wiedział, dzisiejszy przypadek nie był jedynym, więc Lian zakładał, że Daniel miał wiele podobnych incydentów na koncie. Brakowało mu natomiast informacji o tym kto zajmował się nim gdy kończył w tak opłakanym stanie i dlaczego nikt nigdy nie interweniował w tej sprawie.
一 Co to w ogóle są za... 一 urwał, szukając właściwego określenia, najlepiej w miarę neutralnego, by nie zaogniać wstępnie załagodzonej atmosfery, w której Daniel zdawał się powoli odzyskiwać równowagę i oddech. 一 Z której to klasy? Jak się nazywają?
Nie wspominał na razie, że szukał tych informacji również z innych powodów. Nie podjął jeszcze żadnej decyzji, wciąż rozważał opcje, ale by móc wyciągnąć z tego jakiś fizyczny, konstruktywny rezultat, potrzebował odrobinę pociągnąć go za język.
Nie był zaskoczony tym, że Moore uciekał od tematu gdy nadarzała się okazja, pozwalał mu odbiegać na boki w momentach, w których ciężar rozmowy zanadto go przytłaczał, jednak ilekroć zauważał odzyskiwaną stabilność, wyciągał do niego rękę i ostrożnie sprowadzał go z powrotem.
Bezmyślnie przygładzając mu loki i cierpliwie czekając, aż Daniel poczuje się dość pewnie by się ruszyć, Lian patrzył drętwo gdzieś przed siebie.
一 Cieszę się, że przyszedłeś z tym do mnie 一 odezwał się w końcu, po paru minutach kojącej ciszy. Terapeutycznie działała widać na obie strony, bo Mei również odkrył, że łatwiej mu było oddychać niż jeszcze chwilę temu. 一 Pozwól mi się zająć resztą, okay?
Dotyczyło to zarówno kwestii tak przyziemnych, jak zmiana spodni, do której zaczynał się pomału zabierać - palce wyplątał spomiędzy jego kasztanowych loków i zaczepił jeden za szlufkę jeansów - oraz tego, o czym nie rozmawiali, ale co od paru minut wisiało w powietrzu.
Decyzja o wizycie w klinice.
Wyciągnięcie konsekwencji.
Zorganizowanie mu bezpiecznej przestrzeni.
Podtrzymując go jedną ręką pod ramionami ściągnął mu pasek, rozpiął guzik i zamek błyskawiczny, a gdy spodnie opadły mu do kostek (odsłaniając więcej siniaków, na których widok Lian nie powiedział nic, ale zacisnął mocniej szczękę) pomógł mu usiąść na brzegu łóżka.
一 Wygodnie? 一 zagadnął, nie chcąc trzymać go w ciszy. 一 Zapakuję cię tu później w pościel, będzie ci przyjemniej niż na kanapie w salonie.
Dres zastąpił jeansy, a mokre skarpetki zostały zapomniane na rzecz nowych i suchych. Chętnie pozwoliłby mu zakopać się w kołdrze i odespać stres, ale mieli jeszcze izbę przyjęć do odwiedzenia.
一 Zamówię taksówkę, nie nadaję się dzisiaj do prowadzenia.
Daniel Moore