Strona 2 z 2
I didn't expect that
: sob paź 24, 2026 10:26 pm
autor: Patrick Wood
— No nie potrafię, ale mogę się nauczyć. Może nie dałbym Ci do jedzenia pierwszej próby bo nie wiem czy by się udało, ale skoro nie lubisz to chyba nie ma sensu. — stwierdził. Czemu w sumie miałby się dla niego starać? Nawet się nie lubili, więc szkoda tracić czas na podlizywanie się, skoro do tej pory bycie miłym nic nie dawało. Dean zawsze był dla niego uszczypliwy, traktując go jak podrzędnego służącego. On miał tylko pomagać swojej mamie i ogarniać kilka prac w domu, a nie usługiwać Deanowi i jego znajomym, którzy również traktowali go jak karalucha. Jeśli chciał lokaja albo własnego kelnera to niech sobie takiego zatrudni, a nie odciąga go od obowiązków jakimiś głupimi pomysłami. Nie ważne, że przez jeden taki pomysł miał w głowie obrazy, których wcale nie powinien z nim mieć.
— Umm… tak, ale skoro jesteśmy tutaj sami i nikt nas nie widzi, może trochę się poznamy? Nie musimy się od razu przyjaźnić, ale powiesz mi coś o sobie, ja Ci powiem o sobie, może znajdziemy coś wspólnego i przestaniemy tak sobie dokuczać w domu? Nie liczę na cud, ale może będziemy się zachowywać neutralnie. Taka luźna propozycja. — rzucił, wzruszając ramionami. Podejrzewał, że Dean znowu go zwyzywa za głupie pomysły, ale powinni chociaż spróbować. Według niego tak naprawdę z głupiego powodu nie lubili się od samego początku, potem jakoś dobrze im poszło kiedy udawał jego dziewczynę, więc jeśli chcą to potrafią. On był chętny, więc to Dean musiał wykazać zainteresowanie. Z resztą w tym miejscu nikt nic o nich nie wiedział, więc ludzie nie dowiedzą się, że nagle mogą się dogadać.
— Przynieść Ci jeszcze? Jeszcze zostało, a na kolację zrobię coś innego, więc możesz zjeść ile chcesz. — zapewnił, uśmiechając się niepewnie. Skoro i tak nie wyjadą z tego miejsca przez najbliższych kilka dni to powinien zadbać o wyżywienie, a potem o jakieś atrakcje. Byli w miejscu gdzie powinni odpoczywać, ale nie siedząc całe dnie każde w innym pomieszczeniu i się unikać. Mimo wszystko chciałby spędzić z nim trochę czasu tak na luzie, bez wyzywania się i wpychania do wanny pełnej wody. Wciąż pamiętał jaka mama była na niego zła z tego powodu i obiecał jej, że będzie grzeczny, ale nawet jeśli przydarzały im się podobne wypadki, starał się jej o tym nie mówić. Nie chciał mieć więcej problemów, a mama jak była zła potrafiła przez miesiąc nie gotować jego ulubionych potraw bez których nie umiał żyć.
Dean Vanberg
I didn't expect that
: sob paź 24, 2026 10:48 pm
autor: Dean Vanberg
-Nie mam najmniejszego zamiaru się przekonywać, czy się nauczysz, czy nie. Życie mi jeszcze miłe, żeby się otruć przez kogoś takiego - stwierdził, patrząc na niego beznamiętnie. Niech on już gotowanie zostawi swojej matce, która miała jako takie kompetencje, skoro nadal pracowała u nich w domu. Jeśli chodziło o jedzenie, mama Deana była kobietą niebywale wybredną, więc tu można było mieć pewność, że nie przyjęłaby nikogo, kto nie potrafił sprostać jej oczekiwaniom. Niemniej sam Vanberg nie chciał sprawdzać umiejętności jej syna, ceniąc sobie własne kubki smakowe, nieskażone jakimś ohydztwem.
-Czyli co, mamy się zachowywać jak w jakiś głupim filmie dla nastolatek, gdzie to główni bohaterowie zmieniają do siebie stosunek pod wpływem wspólnej przygody? Nie dzięki, takie rzeczy z pewnością mnie nie kręcą - powiedział, lekko marszcząc brwi. Czy Wood naprawdę myślał, że nagle zmieni do niego stosunek? A może liczył, że zaczną się przyjaźnić, skoro już ten drugi mieszkał u malarza. Jeśli tak, niestety Dino będzie musiał zniszczyć jego marzenia, bo nie takich osób potrzebował wokół siebie. - Co ty właściwie masz w głowie, co? Jesteśmy z dwóch różnych światów. Nie wiem jaki niby chcesz znaleźć wspólny mianownik, skoro takowy nie istnieje - odpowiedział, żeby mu wyjaśnić, że nie było mowy, aby nagle zaistniało coś, co stworzyłoby nić porozumienia. W oczach chłopaka, Patrick był po prostu osobnikiem nie posiadającym żadnych ambicji, dzięki którym osiągnąłby coś w życiu. Więcej, niż sprzątanie u obcych w domu.
-Nie, dzięki. Nie mam zamiaru przytyć, a takie jedzenie nie pomaga w utrzymaniu sylwetki. Żenujące by było, gdybym nagle przybrał na wadze, skoro wymagam od swoich modeli odpowiedniej masy ciała - lekko ramionami wzruszając. Już i tak na zbyt wiele sobie pozwolił. Ale to nic, jak tylko wróci do domu pójdzie na siłownię i spali te nadprogramowe kalorie.
Upił łyk piwa, zerkając na nie. Płynne kalorie. Ale przynajmniej pozwolą mu znieść towarzystwo chłopaka, który najwidoczniej nie miał najmniejszego zamiaru zostawić go samego. Vanberg był wspaniały, o tym wiedziała niejedna osoba, ale czasami to była przesada.
Mruknął cicho z zadowoleniem, kiedy alkohol zaczął działać. Tak, teraz z pewnością był bardziej rozluźniony, chociaż nie zmieniało to faktu, że miał wielką ochotę przywalić Adamowi.
Patrick Wood
I didn't expect that
: sob paź 24, 2026 11:04 pm
autor: Patrick Wood
— Nie chcę Cię otruć… — mruknął cicho, wzdychając. Na początku może miał na to ochotę, bo był wredną mendą i miał straszną ochotę zwolnić się po kilku dniach, ale tego nie robił przez mamę. Obiecał jej pomagać, a praca tutaj dawała mu też możliwość, żeby więcej odłożyć. Chciał kupić mamie samochód albo mieszkanie, żeby nie musiała tutaj mieszkać do końca życia, a wiadomo, że państwo Vanberg nie będą ich trzymać wiecznie. Nie wiadomo kiedy znajdą sobie lepszą służbę i ich odprawią, a jeśli Dean będzie maczał w tym palce… może już powinien zacząć szukać nowej pracy? Albo rzeczywiście zgodzić się na propozycję Marka i zatrudnić się w tym samym klubie co on?
Jak mógł się domyślić, Dean oczywiście wyśmiał jego pomysł. Ale czy to źle, że chciał chociaż spróbować się z nim dogadać? Nie chciał nic od niego. Nie chciał pieniędzy i innych rzeczy. Chciał po prostu móc pracować w spokoju.
— Nawet nie wiesz. Może lubimy takie same filmy? Może wolimy góry od morza? Może lepiej nam się pracuje w nocy niż w dzień? Na pewno cokolwiek by się znalazło. Nie proponuję Ci przecież przyjaźni do końca życia. Nie denerwuje Cię ta atmosfera w domu? Jak chcemy to umiemy żyć pokojowo i nie obrażać się na każdym kroku. — powiedział, patrząc na niego znacząco. Miał oczywiście na myśli ten dzień, kiedy udawali parę, a Patrick paradował przed jego rodzicami w damskich ciuchach. Może nie był to dobry przykład, ale wystarczyło zmienić trochę warunki i może umieliby przejść z tym do porządku dziennego? Bardzo by chciał. Nie tylko ze względu na pocałunek, którego smak czuł co jakiś czas na swoich ustach.
— Och, rozumiem. W takim razie na kolację przygotuję coś lżejszego, chociaż jak dla mnie nic by się nie stało, gdybyś przytył chociaż dwa kilo. Jesteś taki szczupły. — powiedział, pamiętając jak drobne było jego ciało, kiedy się przytulali. Pewnie nikt nawet by nie zauważył tej małej różnicy w jego ciele, a byłoby to zdecydowanie dla niego zdrowsze niż niedowaga, którą z pewnością miał. Pani Wood wiele razy mu powtarzała, że Dean tak mało je i czasem martwiła się, że może nie smakowało mu jedzenie gotowane przez nią.
Westchnął, powoli podnosząc się z podłogi kiedy Dean skończył jeść. Wyciągnął rękę po talerz, żeby posprzątać.
— Może coś obejrzymy? Albo przejdziemy się po okolicy i zobaczymy czy jest tu coś ciekawego? — zapytał nieśmiało, przegryzając dolną wargę.
Dean Vanberg
I didn't expect that
: sob paź 24, 2026 11:30 pm
autor: Dean Vanberg
Drażniła go ta cała sytuacja. Fakt, że utknął z kimś takim w takim miejscu sprawiał, że czuł się wewnętrznie poirytowany. Jeśli przyjaciel chciał zrobić mu kawał mógł chociaż sprowadzić na to zadupie kogoś, z kim Dean mógłby normalnie porozmawiać, a nie użerać się, ledwo znosząc towarzystwo. To miała być jakaś kara? Czym aż tak bardzo podpadł Adamowi że ten postanowił zrobić coś tak okropnego? Jakoś nie przypominał sobie, by w ostatnim czasie podpadł mu jakoś szczególnie, bo chyba nie obraził się o to zjedzone taco, na które Vanberg miał ochotę?
Zerknął na chłopaka, który nadal siedział w pokoju, który na czas pobytu miał należeć do niego. Przecież tu nie istniała żadna możliwość, by się dogadali. Dwa różne światy, których malarz nie miał najmniejszego zamiaru łączyć. Szanował się wystarczająco.
-Czy ty próbujesz mieć we mnie swojego przyjaciela? Nie masz innych, że tak na siłę chcesz mnie poznać? Niemal nie oglądam filmów, nie mam na to czasu, więc nikłe prawdopodobieństwo, że znajdziemy wspólny punkt zaczepienia - odpowiedział, upijając kolejny łyk piwa. Czy on wyglądał na kogoś, kto miał czas na to, by lenić się przed telewizorem oglądając w nim jakieś bzdety? Był zapracowany. Teraz zwyczajnie marnował chwile, które mógł poświęcić na wykreowanie czegoś pięknego. A może go tu natchnie i przynajmniej jedną pozytywną rzecz wyniesie z tego wyjazdu? - Czemu ma mnie denerwować, jak o niej nie myślę? - wzruszył ramionami. Przecież nie skupiał swoich myśli na osobie Patricka. Jeszcze tego brakowało, by to właśnie on pałętał się w jego umyśle, nie dając mu spokoju. Przecież sam ten pomysł był niedorzeczny. Może i go pocałował, ale tylko po to, aby jego rodzice się odwalili. Już nie wspominając, że Dean z pewnością nie był z tych, co lubią własną płeć.
-Nawet nie zaczynaj. Jestem malarzem, nie mam zamiaru tyć - zmarszczył lekko brwi. Czemu wszyscy mieli problem z jego wagą? Jadł, żył, był zdrowy. Czy to z zazdrości starali się w niego wmusić kilka kilogramów?
-Tu z pewnością nie ma niczego ciekawego, poza zadupiem, ale potrzebuję natchnienia. Możesz mi towarzyszyć, jeśli chcesz - wzruszył ramionami, wstając. Trochę mu się w głowie zakręciło; zdecydowanie wypił to piwo za szybko.
Patrick Wood
I didn't expect that
: ndz paź 25, 2026 6:06 am
autor: Patrick Wood
— Mam przyjaciół. Po prostu chcę się dogadać, bo źle zaczęliśmy naszą znajomość i to trochę bez sensu się tak zachowywać cały czas. Nie możemy chociaż spróbować? — zapytał, nie chcąc dać za wygraną. Naprawdę chciał żyć z nim pokojowo i nie rozumiał czemu Dean tak bardzo tego nie chce. Dobra, nie był bogaty i nie żył w luksusie, ale to nie było najważniejsze w życiu. Można być szczęśliwym, żyjąc na średnim poziomie i mając przy sobie bliskie osoby dzięki którym nie myśli się o tym czego nam brakuje.
Westchnął. Czyli Dean denerwował go dla rozrywki nawet się nad tym nie zastanawiając? I tylko jemu to przeszkadzało, bo tamten się dobrze bawił? Miło. Całe życie miał spokojne i nie rozumiał sytuacji w której się znalazł. Nie dość, że pracodawca był denerwującym typem to jeszcze po tym pocałunku myślał o nim w ten romantyczny sposób, który chyba nie powinien dotyczyć tej dwójki, ale jednak. Patrick nie panował nad swoimi emocjami kiedy patrzył na Deana i zerkał na jego usta, których chciał znowu posmakować.
— Skoro tak uważasz. — westchnął. Dean najwidoczniej był uparty, że nie przytyje nawet kilograma i nie posłucha jego opinii. Ale tu chodziło o jego zdrowie i pewnie każdy by się z nim zgodził. Przecież mógł dobrze wyglądać mając parę kilo więcej i wyrobić sobie trochę mięśni dzięki temu. Czy tacy mężczyźni nie kręcili kobiet jeszcze bardziej?
— Daj mi chwilkę. — powiedział, uśmiechając się od ucha do ucha, kiedy Dean zgodził się na jego propozycję i poszedł szybko do kuchni, żeby umyć talerz. Pizza jeszcze nie ostygła, więc odłożył ją na bok, a schowa do lodówki jak wrócą. Umył jeszcze szybko ręce na wszelki wypadek i upewniając się w lusterku, że dobrze wygląda (nie, żeby ktoś miał tutaj na niego patrzeć) skierował się do drzwi, gdzie czekał na niego Dean.
— Możemy iść. — posłał mu kolejny uśmiech i wyszli z domku, zamykając za sobą drzwi, żeby nikt się im nie włamał. Zerknął na Vanberga w którą stronę chce iść i i wybrali drogę dookoła jeziora. Patrick starał się iść tak, żeby być z tej dalszej strony, bo mimo wszystko woda to woda i nawet jeśli nie ma w niej rekinów to po prostu wolał jej unikać.
— Chyba nie jest tak źle, co? — zapytał po dłuższej chwili milczenia, która trwała dla niego prawie wieczność.
Dean Vanberg
I didn't expect that
: ndz paź 25, 2026 5:14 pm
autor: Dean Vanberg
-Źle zaczęliśmy znajomość? Przecież tu w ogóle nie ma żadnej znajomości - odpowiedział, zerkając na niego. Jak miał nie uważać, że chłopak usilnie chciał się z nim bratać? Rozumiał, że miał pieniądze i nigdy nie ukrywał się z ich posiadaniem, ale nie znaczyło to, że będzie w kręgi swoich znajomych zapraszał każdego. A już z pewnością nie chciał, by inne osoby z elity widziały, jak zadaje się z kimś zdecydowanie niższym społecznie. Miał swoje zasady, jak również zasady mieli bogaci. Przynależność zobowiązywała i pod tym względem Dean nie miał najmniejszego zamiaru niczego zmieniać. Lubił obracać się w dobrym towarzystwie, rezygnując z tego, które mogłoby postawić go w bardzo niekorzystnym świetle, a był pewien, że znajomość z Patrickiem właśnie w taki sposób zostałby odebrana. O nie, nie. Za dużo było do stracenia, a za mało do zyskania. - Nie dostrzegasz tego, co? Tej wielkiej różnicy pomiędzy naszymi światami? Pracujesz dla moich rodziców, czyli poniekąd też dla mnie. Tu nie ma miejsca na bliższe znajomości - skomentował. Może w końcu to do niego dotrze, ale biorąc pod uwagę, jak wolno chłopak przyswajał informacje, może mu się zejść tak do świąt, zanim załapie, co takiego Dino miał na myśli.
Wywrócił oczami, kiedy chłopak ochoczo pobiegł do kuchni, dziwnie się ekscytując na spacer, niczym wierny piesek, któremu pan zaproponował chwilę zabawy. Przecież w tej okolicy nie było zupełnie nic, co można by było zobaczyć. Drzewa? Jakaś woda? Wspaniale. Gdyby nie to, że potrzebował inspiracji, a wiadomo, że natura się teraz sprzedawała, bo każdy chciał być na siłę bliżej niej, zapewne nie wyszedłby z tego domku do momentu, w którym nie miałby pewności, że pojawił się transport mający zabrać go do domu.
Przebrał się, mając dość ubrania, w którym do tej pory siedział i upewnił się, że wygląda dobrze. Nie miał co do tego wątpliwości, ale kto nie lubił przeglądać się w lustrze?
Wyszli, a Vanberg od razu narzucił trasę, którą mieli iść. Co, jak co, ale nikt poza nim nie będzie decydował o tym, co ma zobaczyć.
-Dobrze też nie jest. Mało tu fascynujących rzeczy - skomentował, spoglądając na łódkę znajdującą się przy oddalonym kawałek molo. - Chcę tam - wskazał na nią. Może ze środka jeziora będzie miał lepszy widok na wszystko.
Patrick Wood
I didn't expect that
: ndz paź 25, 2026 6:42 pm
autor: Patrick Wood
— Jakąś mimo wszystko mamy, skoro mieszkam u Ciebie. Nie chodzi mi przecież nie wiadomo o co. — czy tylko on inaczej rozumiał pojęcie znajomości? Mieszkali w jednym domu, jakoś ze sobą rozmawiali i pomógł mu z rodzicami, którzy usilnie próbowali namówić go na randkę z córką znajomych. Tak nie zachowują się obcy ludzie. Między pracodawcą, a pracownikiem również bywały jakieś znajomości, więc nie rozumiał czemu Dean się tak upierał. — Nie patrzę na światy. O ile nie jesteś kosmitą, a człowiekiem tak jak ja nie widzę powodu, żeby się dalej tak zachowywać jak do tej pory. — dalej upierał się przy tym, że znajomość między nimi jednak mogła istnieć. Nie przyjacielska jak między nim, a Markiem, ale jednak. W końcu spędzał ostatnio sporo czasu z Deanem, przygotowując się do udawania jego dziewczyny. Najbardziej żenujące doświadczenie w jego życiu. Nigdy nie sądził, że sukienki mogą być tak niewygodne i za cholerę nie rozumiał kobiet, które uwielbiały w nich chodzić.
On nie myślał o tym, żeby się przebrać. Nie przykładał do tego aż tak wielkiej wagi i nie miał tylu ubrań jak Dean, żeby zmieniać je pięć razy dziennie na różne okazje. Ale widząc Deana w nowym stroju musiał przyznać, że wygląda naprawdę dobrze we wszystkim.
— No nie spodziewam się, że za drzewami znajdziemy coś fascynującego. — westchnął. Czy bogaczom zawsze potrzeba jakiejś rozrywki? Nie mogą skupić się na pięknym otoczeniu i spokoju, którego nie mieli w wielkim mieście? Z Markiem na pewno byliby zachwyceni tym miejscem.
Spojrzał w kierunku który pokazywał Deana i poczuł wielką gulę w gardle. Woda. Nie ma mowy, żeby wypłynął na środek jeziora. A co jeśli któryś z nich wpadnie do wody? Patrick umiał pływać, ale panika nie pozwalała mu się na tym skupić i prawdopodobnie by utonął. Czy Dean by mu wtedy pomógł? Mógłby się go w ten sposób łatwo pozbyć i pewnie nikt by nie powiedział, że to jego wina.
— Ummm… na molo? Z Plaży też jest ładny widok. — mruknął, ale ostatecznie podeszli do molo. Dean chyba nawet nie wiedział o tym co Patrick przeżył, więc nie miał pojęcia o tym jak bardzo był przerażony. Zacisnął palce na barierce, nie ruszając się nawet o krok. Póki miał jeszcze pod sobą piasek czuł się bezpiecznie, ale parę metrów dalej zaczynała się woda do której nie zamierzał nawet wchodzić. Jeśli Dean chciał pływać nie potrzebował do tego Patricka
Dean Vanberg
I didn't expect that
: ndz paź 25, 2026 7:12 pm
autor: Dean Vanberg
-Nie przywiązuję uwagi do osób, które są mi obojętne. Co, mam się przejmować każdym, kogo spotkałem na ulicy czy chociażby podczas pokazu? To głupie. Przymusowe siedzenie z kimś nie jest znajomością - stwierdził. Tak, zdecydowanie obaj mieli różne pojęcia jeśli chodziło o relacje międzyludzkie. Świat Deana był raczej prosty - albo kogoś lubił, ale ktoś mógł dla niego nie istnieć. Posiadał jeszcze wrogów, ale ich o dziwo nie było aż tak wielu. Czasami ktoś mocno nadepnął mu na odcisk, jak taka jedna marna podróba mieniącego się niczym diament wampira, ale ów jegomość ostatnio stał się zupełnie nieszkodliwy. Nie to, by Vanberg w ogóle kiedykolwiek myślał o nim inaczej.
Nic dziwnego, że w jego mniemaniu relacja z Patrickiem nie istniała. Jasne, mieszkali razem, ale z przymusu. Nie było tam niczego, na co w jakikolwiek sposób dobrowolnie zgodziłby się projektant.
-Ty może nie, zresztą nie dziwi mnie to. Ale ja tak, przywiązuję do tego wagę. Elita jest elitą nie bez powodu - rzucił. Nie chciało mu się tego wszystkiego tłumaczyć. Był pewien, że mózg chłopaka po prostu tego nie ogarnie, bo niestety ci znacznie niżej w hierarchii nie zdawali sobie sprawy, jak to wyglądało tam u góry. Jeśli człowiek nadal chciał się wyróżniać i obracać w kręgach, które mogły być dla niego przyszłościowo korzystne, musiał trzymać się zasad. Podobnie, jak jego artystyczni modele musiały trzymać się diety, jeśli nie chciały spieprzyć pokazu.
Nie do końca przejmując się, czy chłopak podąża za nim, skierował się w stronę molo. Chciał popłynąć. Przynajmniej to będzie mógł nazwać jakąkolwiek rozrywką, bo póki co musiał znosić jedynie marne towarzystwo syna gosposi. Nadal nie potrafił przeżyć, że coś go tak ukarało i zdecydowanie Adamowi przyjdzie za to zapłacić.
-Na co mi plaża, jak mam ją każdego dnia - wywrócił oczami. Nie było mowy, aby ustąpił. Potrafił być uparty, a co za tym idzie, wymagał od drugiej strony tego, co aktualnie miał w głowie. Patrick, czy tego chciał czy nie, będzie musiał zrobić to, co chciał Dean. - Idealnie. Płyniemy. Będziesz musiał wiosłować, nie znam się na tym. Zresztą, jesteś mi to winien - wzruszył ramionami, podchodząc do lekko kołyszącej się na wodzie łódki. Zmoczył się, to prawda, ale całe szczęście miał więcej ubrań w domku.
Patrick Wood
I didn't expect that
: pn paź 26, 2026 5:09 am
autor: Patrick Wood
Patrick chyba wolał już dać za wygraną niż kłócić się z Deanem o to, że stan konta nie ma znaczenia i to tylko wymysł tych bogatych, żeby nie dopuścić do siebie ludzi, których nie chcieli w swoim otoczeniu. Przecież spędzając z kimś czas na przykład przed telewizorem nie było ważne czy jedna osoba ma na koncie tylko pięć dolarów czy pięć milionów. Chodziło o to, żeby spędzać razem miło czas na rozmowie i innych rzeczach, a pieniądze nie były im wtedy potrzebne. Dobra, nie pójdzie sobie z Deanem na zakupy do Channel czy Armaniego, bo tam pewnie nie byłoby go stać nawet na reklamówkę, ale co z tego? Wcale mu nie zależało na drogich rzeczach. Wolał prawdziwych przyjaciół, którzy byli z nim dla niego, a nie dla pieniędzy, bo tak właśnie widział większość ludzi w otoczeniu Deana. Te jego koleżanki na pewno liczyły na drogie prezenty jak uda im się wejść w jego łaski poprzez łóżko czy inny sposób, a potem na wygodne życie u boku bogatego męża, którego pewnie nawet by nie kochały. Na co to komu?
Zdecydowanie powinien skopać Marka co wybranie miejsca z jeziorem. Doskonale wiedział, że Patrick boi się wody i woli jej unikać, a tu miał ją tuż pod nosem. Gdyby wiedział, że Dean obierze jezioro jako cel ich spaceru to by go nie zaproponował, woląc jakiś film albo planszówkę.
— Molo i wodę też masz każdego dnia. — mruknął, bardziej podsuwając się do barierki jakby od trzymania się jej zależało jego życie. Nie chciał wchodzić do wody ani się do niej zbliżać. Wywoływała w nim najgorsze wspomnienia i jakoś nie miał ochoty, żeby Dean widział go w takim stanie, bo na pewno będzie się z niego naśmiewał. Chciał, żeby miło spędzili czas, więc to odpadało. — Co Ci jestem winien? Ciągle coś dla Ciebie robię! I też się nie znam na wiosłowaniu! — skłamał, nie ruszając się dalej z miejsca. No nie było opcji, żeby Vanberg go przekonał. Mógł sobie płynąć sam albo siedzieć na molo. Z resztą na pewno znaleźliby dalej jakąś inną rozrywkę dla siebie albo po prostu zaliczyliby długi spacer i wrócili do domu, żeby coś obejrzeć. Czemu Dean tak bardzo chciał wypłynąć tą cholerną łódką? Przecież była brudna i na pewno się zmoczy, a dopiero co się przebrał.
Dean Vanberg