Strona 2 z 2

i could've solved your problems, you could've helped me with mine

: wt lis 03, 2026 11:52 pm
autor: teddy darling
To naprawdę bardzo dobroduszne ze strony Riley, że była gotowa na takie poświęcenia, byle tylko Teddy poczuła się lepiej! Wspaniała z niej koleżanka. Wspierająca, troskliwa, a do tego bardzo ładna. Same plusy, zero minusów. Darling musiała znaleźć w sobie naprawdę sporo samozaparcia, żeby oprzeć się jej urokowi. Alkohol zdecydowanie w tym nie pomagał. Na razie wlała w siebie tylko cztery szoty, ale z każdym kolejnym na pewno stanie się bardziej flirciarska, z czego nawet nie będzie zdawała sobie sprawy.
Nigdy nie była zbyt pewna siebie. Zwykle trzymała się z boku i potrzebowała kogoś, kto trochę ją rozkręci, zanim sama zacznie wychodzić z inicjatywą. Owszem, zdarzały jej się przebłyski odwagi, jak wtedy w magazynku, kiedy pocałowała Riley, ale były to raczej sporadyczne wyskoki. A ostatnie wydarzenia sprawiły, że jeszcze bardziej zamknęła się w sobie. Trudno było jej uwierzyć, że kiedykolwiek jeszcze będzie tak naprawdę szczęśliwa. Czy kiedykolwiek jeszcze się zakocha? A jeśli tak, to jaka będzie ta miłość? Tak samo piękna, jak ta poprzednia, ale równie bolesna? Zaraz, wróć! Powinna się jeszcze napić.
— Chcesz mnie naprawiać? Masz syndrom "białego rycerza"? — posłała Davis rozbawione spojrzenie. Nie mogła zapominać, że ona też była strażaczką i najchętniej zbawiłaby cały świat. — Oprócz ślicznych dziewczyn boję się też pająków — wyznała, bo nie była taka nieustraszona, za jaką miała ją kumpela. Gdyby tak bardziej nad tym pomyśleć, to znalazłoby się jeszcze kilka innych lęków.
Uśmiechnęła się i pokręciła głową, tym razem spoglądając na Riley z lekkim pobłażaniem.
— To był żart, Riles. Kumasz? — dźgnęła ją lekko palcem pod żebra. To całkiem zabawne, że Davis zdążyła przywyknąć do myśli, że Darling znajdowała się poza jej zasięgiem. Teddy myślała o niej dokładnie w ten sam sposób. W jej głowie Riley grała w zdecydowanie za wysokiej lidze. Najwyraźniej obie zdążyły sobie wmówić, że druga jest nieosiągalna i żadna nie zamierzała zweryfikować tego przekonania. A prawda była taka, że Teddy była teraz dostępna bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Bez protestów dała się obrócić, chociaż nie obyło się przy tym bez ciężkiego westchnięcia pod nosem. Nelly Furtado śpiewała właśnie o tym, że jest pożeraczką mężczyzn, a blondynka tańcząca kilka metrów dalej ponownie okręciła się wokół własnej osi.
— To nie takie trudne, ale tylko dlatego, że to ty prowadzisz — zauważyła, bo jakby nie patrzeć, to Davis nadawała rytm, w którym poruszała się Darling. Podążała za jej ruchami i nie próbowała za bardzo kombinować. Mając na sobie dłonie Riley, czuła się o wiele pewniej. Była jednak przekonana, że gdyby zabrała ręce, Teddy w ciągu dwóch sekund zapomniałaby, jak poruszać nogami.
— Co to za zagrywki psychologiczne? Co jeszcze? Zaczniesz mnie szantażować? — zaśmiała się, zerkając na nią przelotnie przez ramię. W końcu zacisnęła palce na jej dłoniach i zsunęła je ze swoich bioder. — Dobra, idę — zadecydowała, wypinając piersi do przodu. Nie było zbytnio co wypinać, ale przynajmniej wyprostowana wyglądała na odrobinę wyższą. Ruszyła przed siebie, ale zatrzymała się w półkroku, bo blondynka podskoczyła na widok innej rudowłosej dziewczyny, która znalazła się obok niej na parkiecie. Zarzuciła jej ręce na szyję i złączyła ich usta w namiętnym pocałunku. I to by było na tyle z tego całego podrywu.
Teddy westchnęła ciężko i odwróciła się z powrotem do Riley, do której uśmiechnęła się trochę smutno. Tak właśnie wyglądało jej życie.
— Idziemy się napić? — zaproponował, kiedy piosenka dobiegła końca, a z głośników poleciał Ed Sheeran.

riley davis