It's beginning to look a lot like fuck this
: ndz mar 08, 2026 11:58 pm
W odpowiedzi trzepnął go lekko ręcznikiem w bark, tym samym, którym wcześniej wycierał sobie włosy. Może nie do końca takiej reakcji oczekiwał Gauthier, ale dla Milo był to pierwszy raz, kiedy ktoś naprawdę okazywał względem niego jakiekolwiek oznaki zazdrości, na tyle widoczne by je zauważył. Nie wiedział co z tym zrobić, czy w ogóle powinien cokolwiek, a jeśli tak, to w jaki sposób.
Mógł co najwyżej liczyć na sugestię ze strony Dylana i na łut szczęścia.
一 Lubię myśleć o sobie jak o kimś inteligentnym, ale sam wiesz, że takie rzeczy nie są moim forte. Dobrze, że przynamniej o tym wiesz, bo nie wiem jak inaczej miałbym ci wytłumaczyć, że po prostu jestem tępy.
Na płaszczyźnie emocjonalnej był, miał tego świadomość, a Gauthier z pewnością doświadczenie.
Stojąc przed lustrem zerknął krytycznie w stronę swoich wilgotnych, lokujących się już jak u owcy włosów, obrócił się bokiem i zerknął na łaciaty bark, krzywiąc przy tym podobnie jak Dylan, który właśnie zderzył się z fragmentem historii, w którą dotąd Milo go nie wdrożył. Nie widział potrzeby, temat nigdy nie wypłynął, więc dla Rivery było to całkiem naturalne, że rzecz wynikła dopiero w takich okolicznościach.
Jedno spojrzenie w stronę jego twarzy wystarczyło, by odczuł, że być może powiedział coś nie tak.
一 Ziemia do Dylana 一 zawołał znad umywalki, badawczo analizując każdą zmarszczkę i grymas na jego twarzy, który mógłby naprowadzić go na właściwy trop. 一 Wszystko okay? Przecież to już lata temu, tak? 一 dopytał dla pewności, choć zdążył stracić jej wiele zanim uzyskał odpowiedź. Nagle zwątpił co do tego, czy w ogóle powinien był mówić cokolwiek.
Im dłużej czekał na resztę wyjaśnienia, tym mniej komfortowo czuł się stercząc pośrodku łazienki w samym ręczniku, więc odruchem podciągnął go sobie wyżej by zasłonić ramiona.
一 Wiem, że Diego jest trudny, bo na początku miałem ochotę udusić go przez sen 一 przyznał wprost, wspominając czasy sprzed swojego zauroczenia, kiedy dopiero dogryzali się na małej połaci poddasza dzielonego na pół, wówczas tylko umownie. 一 I mocno się na nim zawiodłem, ale żeby było sprawiedliwie, sporo mu zawdzięczam. Wykazał się o wiele bardziej niż ktokolwiek z mojego pojebanego rodzeństwa, mimo to potrafi być pizdą więc naprawdę rozumiem. Chcesz, żebym go opieprzył czy mam to zostawić jak jest?
Nie miałby nic przeciwko interwencji gdyby zaszła konieczność, wolał jednak dopytać w jaki sposób widział to Gauthier. Nie zamierzał go również zmuszać do zmiany zdania jako że sam doskonale zdawał sobie sprawę z tego jak bardzo Camarena potrafił zajść człowiekowi za skórę, więc zerknął pytająco w stronę Dylana by nie wykreślać go z tej arytmetyki potencjalnych rozwiązań.
Z drugiej strony, z pewnych powodów z jakich nie chciał i nie planował się zwierzać, Milo czuł nieprzyjemny ścisk w żołądku i gorycz na języku na myśl o ewentualnej konfrontacji z Diego.
一 Pożyczysz mi dzisiaj swoją kurtkę? 一 zagaił, gdy chcąc zająć się czymś byle nie wpadać w spiralę niewygodnych scenariuszy znów wykręcił się w stronę umywalki i zza lustra wyciągnął swoją mikrą kosmetyczkę. Jak dotąd trzymał ją poza zasięgiem wzroku osób trzecich, ale wyglądało na to, że od ich ostatniej rozmowy i po dzisiejszym dopięciu tematu Milo czuł się wystarczająco komfortowo, aby zapoznać go również z tym aspektem swojej nudnej codzienności.
Mały słoiczek aptecznego kremu na wyrównanie pigmentacji skóry być może nie zdziałał cudów przez ostatnie miesiące stosowania, ale Rivera czuł się w jakiś sposób lepiej z samym sobą wiedząc, że robił cokolwiek. Zanim jednak zanurzył palce w gęstej maści zawahał się i obejrzał przez ramię.
一 Chcesz mi z tym pomóc?
Jego spojrzenie szybko uciekło w innym kierunku, dłoń ze słoiczkiem wciąż była jednak zapraszająco wysunięta w stronę Gauthiera, a chociaż ramiona Milo uniosły się w widocznym gołym okiem napięciu, wciąż chciał mu pozwolić, skoro kilka tygodni temu odmówił mu tego w nieco innych okolicznościach.
Dylan Gauthier
Mógł co najwyżej liczyć na sugestię ze strony Dylana i na łut szczęścia.
一 Lubię myśleć o sobie jak o kimś inteligentnym, ale sam wiesz, że takie rzeczy nie są moim forte. Dobrze, że przynamniej o tym wiesz, bo nie wiem jak inaczej miałbym ci wytłumaczyć, że po prostu jestem tępy.
Na płaszczyźnie emocjonalnej był, miał tego świadomość, a Gauthier z pewnością doświadczenie.
Stojąc przed lustrem zerknął krytycznie w stronę swoich wilgotnych, lokujących się już jak u owcy włosów, obrócił się bokiem i zerknął na łaciaty bark, krzywiąc przy tym podobnie jak Dylan, który właśnie zderzył się z fragmentem historii, w którą dotąd Milo go nie wdrożył. Nie widział potrzeby, temat nigdy nie wypłynął, więc dla Rivery było to całkiem naturalne, że rzecz wynikła dopiero w takich okolicznościach.
Jedno spojrzenie w stronę jego twarzy wystarczyło, by odczuł, że być może powiedział coś nie tak.
一 Ziemia do Dylana 一 zawołał znad umywalki, badawczo analizując każdą zmarszczkę i grymas na jego twarzy, który mógłby naprowadzić go na właściwy trop. 一 Wszystko okay? Przecież to już lata temu, tak? 一 dopytał dla pewności, choć zdążył stracić jej wiele zanim uzyskał odpowiedź. Nagle zwątpił co do tego, czy w ogóle powinien był mówić cokolwiek.
Im dłużej czekał na resztę wyjaśnienia, tym mniej komfortowo czuł się stercząc pośrodku łazienki w samym ręczniku, więc odruchem podciągnął go sobie wyżej by zasłonić ramiona.
一 Wiem, że Diego jest trudny, bo na początku miałem ochotę udusić go przez sen 一 przyznał wprost, wspominając czasy sprzed swojego zauroczenia, kiedy dopiero dogryzali się na małej połaci poddasza dzielonego na pół, wówczas tylko umownie. 一 I mocno się na nim zawiodłem, ale żeby było sprawiedliwie, sporo mu zawdzięczam. Wykazał się o wiele bardziej niż ktokolwiek z mojego pojebanego rodzeństwa, mimo to potrafi być pizdą więc naprawdę rozumiem. Chcesz, żebym go opieprzył czy mam to zostawić jak jest?
Nie miałby nic przeciwko interwencji gdyby zaszła konieczność, wolał jednak dopytać w jaki sposób widział to Gauthier. Nie zamierzał go również zmuszać do zmiany zdania jako że sam doskonale zdawał sobie sprawę z tego jak bardzo Camarena potrafił zajść człowiekowi za skórę, więc zerknął pytająco w stronę Dylana by nie wykreślać go z tej arytmetyki potencjalnych rozwiązań.
Z drugiej strony, z pewnych powodów z jakich nie chciał i nie planował się zwierzać, Milo czuł nieprzyjemny ścisk w żołądku i gorycz na języku na myśl o ewentualnej konfrontacji z Diego.
一 Pożyczysz mi dzisiaj swoją kurtkę? 一 zagaił, gdy chcąc zająć się czymś byle nie wpadać w spiralę niewygodnych scenariuszy znów wykręcił się w stronę umywalki i zza lustra wyciągnął swoją mikrą kosmetyczkę. Jak dotąd trzymał ją poza zasięgiem wzroku osób trzecich, ale wyglądało na to, że od ich ostatniej rozmowy i po dzisiejszym dopięciu tematu Milo czuł się wystarczająco komfortowo, aby zapoznać go również z tym aspektem swojej nudnej codzienności.
Mały słoiczek aptecznego kremu na wyrównanie pigmentacji skóry być może nie zdziałał cudów przez ostatnie miesiące stosowania, ale Rivera czuł się w jakiś sposób lepiej z samym sobą wiedząc, że robił cokolwiek. Zanim jednak zanurzył palce w gęstej maści zawahał się i obejrzał przez ramię.
一 Chcesz mi z tym pomóc?
Jego spojrzenie szybko uciekło w innym kierunku, dłoń ze słoiczkiem wciąż była jednak zapraszająco wysunięta w stronę Gauthiera, a chociaż ramiona Milo uniosły się w widocznym gołym okiem napięciu, wciąż chciał mu pozwolić, skoro kilka tygodni temu odmówił mu tego w nieco innych okolicznościach.
Dylan Gauthier