bajo el cielo de río, contigo siempre ❤︎
: ndz lip 05, 2026 9:39 pm
trigger warning
przekleństwa i trochę gorszących rzeczy, jakieś kutasy i takie tamDebilny pomysł, najgorszy na świecie. Bo on ledwo tam w ogóle poszedł, zwłaszcza, że Pilar zaczepiła go jeszcze. A on naprawdę uwielbiał kiedy kręciła przed nim tyłkiem, wypinała się i...
Aż zrobiło mu się gorąco i odpiął kilka kolejnych guzików koszuli, tak, że widać mu już było brzuch.
- Kurwa Pilar… Wiesz, że wygramy tylko jeśli do ciebie nie wstanę - musiał jej to przypomnieć, kiedy bezczelnie powiedziała, że zatańczy mu tak dobrze, że... mu stanie, kolokwialnie rzecz ujmując. Ale oni się nigdy nie bawili w słodkie słówka. A kiedy jej usta zaczepiły za jego ucho, to spojrzenie Madoxa już w tamtej chwili pociemniało.
I jak oni to mają wytrzymać?
Ravi był już cały spocony, ale... plus był taki, że inni kolesie wyglądali podobnie. Najwidoczniej do konkursu startowały same pary, które naprawdę lubiły się bawić.
Facet który siedział po drugiej stronie Madoxa zerwał się praktycznie od razu, gdy jego kobieta tylko zarzuciła biodrem i włosami. Ravi kręcił się jakby miał owsiki.
A Noriega on najpierw posłał Pilar wyzywający uśmiech. A ciemne, coraz ciemniejsze, spojrzenie zawiesił na jej oczach. Na kurwa pierdolone trzy sekundy, bo zaraz przesunęło się po jej sylwetce, na uda, które odsłaniała, podwijając koronkę coraz wyżej. Nawet tego nie kontrolował, kiedy pochylił się do przodu, opierając łokcie na kolanach. A kiedy odwróciła się do niego tyłem złapał w płuca więcej powietrza. Mało brakowało, żeby jego tyłek oderwał się od krzesła. Dopiero kiedy jego żona odwróciła od niego spojrzenie wodząc nim po tłumie, to Madox trochę się opamiętał. Opadł plecami na oparcie krzesła. Ravi obok niego siedział już na jednym pośladku trzymając się oparcia, a Theresa… Ona zaplątała się we własną sukienkę i nawet przez chwilę nie tańczyła, tylko się z nią szarpała, aż w końcu... odpruła jakiś kawałek robiąc sobie wielkie rozcięcie na udzie. Ravi zawył, jak jakiś zbity pies. A Noriega na niego spojrzał.
Nie no musiał się troszeczkę przywrócić do porządku.
Tylko jak?
Kiedy Pilar już stała przed nim, schodząc nisko na nogach, a on znowu ruszył się na tym krześle, sięgnął do niej ręką, a jego palce prawie musnęły jej kolano. Klatka piersiowa unosiła mu się już w płytkich, urywanych oddechach, a serce waliło w piersi chaotycznie. Oczy... kurwa. Całe czarne, wodziły po jej sylwetce wijącej się na ziemi. I kiedy podeszła do niego na kolanach, to on też pochylił się do niej do przodu... Wyciągnął do niej rękę.
- Chodź do mnie... - powiedział bezgłośnie, ale mogła to wyczytać z ruchu jego warg. Z jego spojrzenia, jak bardzo jej chciał.
I jak bardzo walczył ze sobą, żeby się do niej nie wyrwać.
Nie wyrwał się, znowu opadł plecami na oparcie, odchylił głowę i pokręcił nią, zrzucając z karku napięcie.
Nic to nie dało. Bo nawet kiedy tańczyła dalej, ale jej dłonie wciąż sunęły po jej ciele, podwijając koronkę, to on patrzył tylko na nią. Nawet nie zauważył, że Ravi już się chyba modlił.
Dopiero kiedy Pilar i Theresa ruszyły do siebie, to Madox się wyprostował, chociaż go skręcało, kurewsko go skręcało, ale to, że jego żona wywijała teraz ze swoją świadkową, chyba odrobinę sprowadziło go na ziemię. Przechylił na bok głowę, jakby rzeczywiście w tej chwili oglądał jakiś gorący pokaz, ale nie taki... zarezerwowany tylko i wyłącznie dla niego.
Bo Ravi też ledwo siedział już na miejscu i nawet miał się zerwać, kiedy Pilar odchyliła do tyłu Theresę, ale Madox przytrzymał go za koszulę. Może trochę niezgodnie z zasadami, ale nikt nawet nie zauważył, bo kurwa...
Teraz chyba wszyscy ci faceci patrzyli na nie. Na jego żonę.
A ona była jego, aż Madox się uśmiechnął, kiedy znowu złapał jej spojrzenie. Kiedy czarne oczy odszukały te piękne, brązowe, rozmigotane, Pilar. Teraz to on troszeczkę ją prowokował, bo oblizał wargi i poprawił się na krześle, tak, że mogła widzieć... że zrobiło mu się ciasno w spodniach.
Oni i te ich pierdolnięte gierki, które miało więcej silnej woli? Nie mieli jej. Nie jeśli chodziło o nich.
A jednak Madox z Ravim wysiedzieli na tych krzesłach. Ledwo, bo ledwo, ale się udało. A dziewczyny zaraz dostały największe brawa i zostały okrzyknięte królowymi parkietu. Świetnie im poszło.
A kiedy prowadzący powiedział, że to koniec konkurencji, ale zaraz szykuje się druga runda, to Ravi zaraz zerwał się z miejsca do swojej żony, złapał ją i od razu jej nawijał, że już nie mógł wytrzymać, jaka jest gorąca.
Madox podniósł się z miejsca powoli i najpierw bezczelnie poprawił w kroku spodnie, tak, żeby jego żona zauważyła rysujący się pod materiałem, dobrze jej znajomy, kształt. Podszedł do Pilar z tym czarnym spojrzeniem wciąż utkwionym w jej twarzy.
- No i co teraz... Zakręciłaś tyłkiem, aż za dobrze - złapał ją za rękę, i od razu poprowadził ją zaczepiając o swój brzuch i tą rozpiętą koszulę. Niżej. Tam, gdzie mogła to poczuć, jak kurwa dobrze zakręciła tyłkiem, aż nie miał tam już wcale wolnego miejsca.
Madox przysunął się do Pilar jeszcze bliżej, otarł się o nią bezczelnie. A zaraz pochylał się do jej ucha - skończ, co zaczęłaś - zaczepił językiem o jej kolczyk, a potem przesunął nim po tym wrażliwym miejsca, za jej uchem, wargami muskając jego płatek.
Tylko przecież wiadomo było, że i tak teraz tego nie skończą, bo już szykowała się ta sławetna druga runda. Już wszyscy na nią czekali ledwo trzymając się w ryzach.
Movió las caderas con un vaivén sugerente; quizás demasiado bien ˚˖𓍢ִ໋❀