Rozdział III. Too late, still you.
: pn wrz 28, 2026 7:04 pm
trigger warning
przekleństwaA kiedy pokazała ten dla Pilar, to Noriega nie mógł się powstrzymać, żeby do niej nie sięgnąć, chociaż kiedy jej plecy zderzyły się z jego torsem, a jej tyłek zaparł się na jego kroku, to aż wypuścił ciężko powietrze z płuc, gdzieś w jej kark.
Kurwa.
Sięgnął ręką do jej brzucha, wytatuowane palce zmarszczyły cienki materiał jej koszulki, podwijając go i odsłaniając kawałek, smagłej, gorącej skóry. I to był kurwa kolejny błąd, bo kiedy Pilar naparła na niego tyłkiem, zakręciła biodrami, to Madox aż stęknął w jej kark. To on miał ją pozaczepiać i prowokować, a teraz co? Sam się na nią nakręcał, kiedy ułożyła dłoń na jego ręce, przesunęła nią wyżej, przez żebra i piersi, gdzie pod palcami wyczuł wypukłość jej sutków, na szyję. Oddech mu przyspieszył, mogła to czuć na odkrytym ramieniu, a na plecach to jak waliło mu serce, obijając się pod tatuażem z dzikim lwem. Zacisnął wytatuowane palce mocniej na jej gardle, tak, że musiała złapać w płuca więcej powietrza, musnął skórę na jej szyi kciukiem.
- Idealnie - mruknął jej do ucha i naprawdę musiał walczyć ze sobą, żeby jej do siebie nie odwrócić, nie szarpnąć i nie zamknąć w swoich ramionach. Powstrzymywało go jedynie czujne, ciemne spojrzenie Amry, która może wcale nie załapała jakie kosmate myśli teraz krążyły im po głowach, ale przecież ich obserwowała i gdyby posunęli się dalej...
Ale nie posunęli, bo Pilar już odpychała go od siebie. Madox wypuścił ciężko powietrze nosem, odchylił do tyłu głowę kręcąc nią na boki, starając się zrzucić z karku to nieznośne napięcie.
W końcu zapakowali się z powrotem do samochodu. I ruszyli w dalszą podróż, a Amra zaraz zagadywała Noriegę o te cukierki, które przecież miał. Trzy paczki. Madox jednak podszedł do tego na luzie i wybrnął wręczając dziewczynce paczkę gum do żucia, rozpuszczalnych, o smaku mango. Pilar też dał cukiereczki, które wybrała, a właściwie to sama wyszarpnęła mu paczkę, a kiedy czytała instrukcję, to Madox nie odrywał od niej spojrzenia.
- Cztery godziny... To może być długa noc - powtórzył po niej i zaraz wywrócił oczami, a potem specjalnie sięgnął do swojego krocza, żeby poprawić spodnie, kiedy spojrzenie Pani Wyatt (ech) padło na niego - jakbyś dała mi znać, że masz takie myśli, to może jakoś inaczej bym to rozplanował? - oczywiście, że ją zaczepiał, bo zdawał sobie sprawę, że nie sięgnęła po te tabletki świadomie, ale no musiał, zwłaszcza, że widział jak zakręciła się na fotelu, a zaraz sięgała do zapięcia kurtki. Madox oparł palce na kierownicy, tak jak go poprosiła, kiedy się rozbierała, przytrzymał ją, chociaż jego spojrzenie zamiast wisieć na przedniej szybie, to bezczelnie uciekało do niej. Ale później nawet ładnie wyminął jakiś samochód, a kiedy zabierał rękę to przecież znowu musiał zaczepić kolano Pilar.
- Ciekawe czy też mo... - nie dokończył, bo Amra krzyknęła, że te gumy są pyszne, więc Madox znowu odwracał się do tyłu, żeby wziąć od niej jedną dla siebie, i drugą dla mamy.
Oczywiście, że kurwa czuł tą napiętą atmosferę między nimi, można ją było kroić nożem. A Madox postanowił to jeszcze podsycić, zaczepiając usta Pilar kciukiem, a ona... wcale nie pozostała mu dłużna, zgarniając jego palec w usta, obejmując go gorącymi, pełnymi wargami, a Noriega wsunął go głębiej, zagapił się na nią, na te piękne, duże oczy skupione na drodze. A kiedy przesunęła paznokciami po jego udzie, to mruknął mimowolnie, jak dziki kot. I dopiero kiedy Pilar się szarpnęła to przywróciła go do porządku.
- Kurwa... - stęknął cicho, ale tak, żeby Amra go nie słyszała, opadł plecami na oparcie, a głowę wbił w zagłówek fotela.
Widział spojrzenie Pilar, jego było już praktycznie czarne. Nawet nie słuchał jak dziewczynka pytała swojej mamy o cukierka. Potem kręcił się na fotelu równo z Amrą, oboje z niedoczekania. Tylko ona już chciała koniec podróży, a Madox...
Temat zszedł na bajki i oczywiście Noriega już opowiadał o tych o dzielnym kogucie Panchito, a dziewczynka o jakiś łowczyniach demonów. Potem słodycze i kolejny przystanek, gdzie Madox musiał pozaczepiać Pilar pytając ją co jeszcze ma dokupić na ich czterogodzinną randkę. Skończyło się tak, że Amra ich prawie przyłapała, a Madox żeby odwrócić jej uwagę poszedł z nią na automaty z kulkami. Wylosowała jakiś odpustowy pierścionek, który był na nią za duży, więc wcisnęła go Noriedze na mały palec i glutowatą łapkę, którą już chyba dwanaście razy strzeliła mu w głowę, kiedy miała swój atak nudzi mi się mami. Madox ledwo to wytrzymał, palce zaciskał mocno na swoim pasie, ale jednak wziął przykład z Pilar, chociaż kiedy dziewczynka ucichła, a Noriega obejrzał się do tyłu i zobaczył, że padła. Drzemała z główką zawieszoną na klatce piersiowej, to spojrzał na Panią Wyatt.
- Jak ty to kurwa wytrzymujesz? Ja bym ją wysadził gdzieś w lesie... - bo on wcale nie był cierpliwy. Ale może by się tego nauczył? Gdyby miał szansę? Może nawet to on by był tym bardziej cierpliwym rodzicem?
Pilar jednak w tym samym czasie wypaliła z tym pytaniem o Bonaventurę. Przecież Madox widział jak się spięła, zaraz sięgnął do jej uda, oparł na nim rękę.
- A to źle, czy dobrze? Nie chcesz tam jechać? Z tego co pamiętam to ładna tam była plaża - Madox to zawsze taki był, że starał się pamiętać te dobre rzeczy, a złe wywalać z głowy. Co prawda był przy tym mściwy i chciał odpłacić Carlosowi, za to co ich spotkało, ale... nie rozdrapywał ran.
Mogli po prostu pochodzić po tej ładnej plaży i pokazać ją Amrze, pokąpać się w oceanie i zbudować zamek z piasku. Mogli?
Widział jak Pilar mocniej zacisnęła palce na kierownicy i on też zaraz do niej sięgnął - zjedź - rzucił, a potem sam szarpnął za kółko w kierunku pobocza, tak, że Pani Wyatt musiała dać po hamulcach. A kiedy zjechała zatrzymując się na poboczu, to Madox zaraz wyskoczył z samochodu, trzasnął lekko drzwiami, a już po chwili stał przy drzwiach kierowcy, otworzył je i tylko pozwolił Pilar odpiąć pas, a zaraz do niej sięgnął, szarpnął ją do siebie. Zajrzał jeszcze do środka, czy dziewczynka się nie obudziła, ale nie. Wciąż spała słodko, a ślina kapała jej po brodzie na koszulkę. Noriega za to opierał już jej mamę o zamknięte drzwi. Dłonie ułożył na czerwonej karoserii, po obu jej stronach. Czarne spojrzenie wbił w jej piękne, duże oczy.
- Myślałem o tym wszystkim, i nie wiem, ale tam byliśmy najszczęśliwsi, przez chwilę... - bo tak było, ale tam też to wszystko się skończyło. Zostało im zabrane... Ale może teraz mogło się zacząć coś nowego? Jakiś kolejny rozdział w ich życiu? - Chciałem, żebyś tam została moją żoną i żebyśmy tam zamieszkali - chciał. Oboje tego chcieli. Ale kiedy to było... Od tej pory wszystko się spierdoliło. A Pilar była już żoną Galena Wyatta i to z nim mieszkała - możemy jeszcze zawrócić - stwierdził nagle Madox, jeszcze dając jej wybór. Jeszcze jedną szansę, żeby jednak wyjebała go ze swojego życia. Mogła.
Mogła spróbować, bo on już przysunął się do niej bliżej, już jego oddech tańczył na jej policzkach, a kolano bezczelnie wdarło się między jej nogi.
todavía podemos regresar ₊˚⊹ᰔ