Strona 12 z 19

bajo el cielo de río, contigo siempre ‪‪❤︎‬

: wt lip 07, 2026 6:43 pm
autor: Madox A. Noriega
trigger warning
przekleństwa
Znowu się odsunął, kiedy walnęła się w palec, a do tego jeszcze zaczęła rzucać tymi soczystymi przekleństwami - mówiłem ci, żebyś uważała na palec... Jakbyś miała w nim jakiś radar, który... - chciał jeszcze sobie pogadać, ale Pilar już zaciskała palce na drabince i odwracała się do niego. Widział po zmarszczonym nosie i wydętych ustach, że już była zła. A oczy to pewnie miała czarne - powoli - tylko ją poinstruował i stanął pod drabiną. I jak w pierwszej chwili zagapił się na jej tyłek, który wyłonił się spod sukienki ozdobiony czerwoną, koronkową bielizną, tak zaraz już do niej podchodził - zaczekaj, bo sukienka ci się podwinęła, popraw... Wszyscy widzą twoje majtki - najpierw chciał ją zasłonić, a potem... Oczywiście, że tak, zębami pociągnął ją za sukienkę, ale średnio mu to wyszło. I kiedy Pilar czołgała się na kolanach do skrzynki, to już chyba wszyscy mogli zobaczyć jaj seksowną bieliznę, którą przecież zakładała dzisiaj dla niego.
A Noriega znowu się zawiesił, jakby miał wolne ręce, to by ją chyba stamtąd ściągnął, a tak tylko próbował się wyrwać z kajdanek, ale na nic. Dopiero ten pisk obok sprowadził go na ziemię, od razu obejrzał się w tamtym kierunku, a widząc jak laska zrzucała z siebie te robaki...
- Będziesz kurwa zachwycona - mruknął Madox i już miał nawijać Pilar, że nie musi jej nawet dzisiaj zabierać na kolację, bo ma przed sobą całą skrzynkę robaków, ale ubiegła go tamta laska krzycząc, że fuj, że robale.
Uśmiechnął się, kiedy jego żona powiedziała to no i zajebiście, co jak co, ale dla niej robale pewnie nie były żadną przeszkodą, to Madox odskoczył na bok, kiedy zrzucała je w jego kierunku. Nie to, że się bał robaków, ale były trochę ohydne, chociaż kiedy Pilar krzyknęła, że ma klucz, to już doskoczył do niej deptając ich po drodze kilka i nie przejmując się tym, że jednego... wrzucił mu chyba w koszulę, jak wystrzeliła ręce w górę, tego, który pełzł jej po przedramieniu.
- Dawaj - chciał jeszcze się do niej pochylić, żeby może skraść z jej ust triumfalny pocałunek?
Ale zamiast tego dostał kluczem w kroczę - Pilar... - mruknął tylko, bo na szczęście nie włożyła w to za dużo siły, ale no... nie z tej strony miał rączki. Ale jego żona zaraz szarpnęła go w odpowiednim kierunku, a potem jak na policjantkę przystało, sprawnie zdjęła mu kajdanki - ja pierdole... Wreszcie - roztarł nadgarstki w rękach, bo i tak były całe czerwone, bo przecież Madox nie umiał na spokojnie, tylko i tak się cały czas szarpał. Od razu odwrócił się do Pilar, a zanim nawet jeszcze pozwolili jej zdjąć opaskę, to on już zaciskał na niej palce, nawet jej nie rozwiązał, tylko pociągnął w górę. Wyszczerzył się do niej w uśmiechu - ale mi brakowało tego... - spojrzenia, to chciał powiedzieć, kiedy jej piękne, duże oczy odszukały te jego, ale nawet nie zdążył, bo Pani Noriega mu już wpadła w ramiona. A zaraz zamknęła usta w pocałunku, gorącym, i tym właśnie triumfalnym. Który miał przypieczętować ich wygraną. Zacisnął palce na jej udach przyciskając ją do siebie - zajebista z nas drużyna - powtórzył po niej i jeszcze się szarpnął do niej, kiedy mu się odsuwała odchylając do tyłu. A na jej kolejne słowa wywrócił oczami - lepiej limonką, niż robakami - rzucił, ale zaraz i tak się do niej wyrwał, żeby znowu ją pocałować, tylko, że już zaraz obok nich stanęli Ravi z Theresą i zaczęli im gratulować, na co Madox niechętnie postawił swoją żonę na ziemi i teraz to już sam jej obciągnął sukienką zakrywając tyłek.
Prowadzący też im pogratulował, a zaraz oznajmił, że wygrali...
Werble.
Bon do baru na niższym poziomie, na co zaklaskał Ravi i zaraz im tłumaczył, że tam... jest wszystko, co tylko chcą. Madox uniósł jedną brew, a zaraz przyciągnął do siebie Pilar, żeby wtulić się w nią - tylko ciebie teraz chcę - mruknął jej do ucha. Ale zaraz okazało się, że dostają też prywatny lot balonem. Madox zerknął na zegarek, mieli trochę czasu, może jak to odpowiednio zorganizują, to uda im się zaliczyć i tatuaże, i balon, ale najpierw...
- Idziemy się odświeżyć - tak ładnie ujął to, że teraz chcieli zaliczyć siebie, zacisnął palce na dłoni swojej żony i już rzeczywiście chciał ją ściągać ze sceny i prosto do tego kibelka, ale Ravi złapał Madoxa za koszulę.
- No to chodźcie na dół, tam są takie loże... Nawet pokoje mają na dole - czyli co? Klub, w którym byli to było większe Emptiness? Noriega aż się rozejrzał, bo to znaczy, że on kiedyś też będzie coś takiego miał? Dwa bary i dwie sekcje? Chociaż przecież ten podziemny klub już miał. Może też powinien prowadzić takie konkursy?
- Dobra, zobaczmy to - stwierdził w końcu i razem ze swoimi świadkami skierowali się na dół.
A dół był rzeczywiście podobny do tego z Emptiness, ciemny, z jednym barem i roznegliżowanymi tancerkami, tylko po bokach rzeczywiście były jakieś zacienione loże i pokoje.
Znaleźli się chyba w jakiejś jaskini rozpusty, a zaraz podeszła do nich jeszcze hostessa w kusym wdzianku, która oznajmiła, że ona będzie dzisiaj spełniać ich pragnienia i zapytała czego sobie życzą.
- Na początek lożę, ale niech będzie z rurką i przynieś... Wróżkowy proszek - Madox spojrzał na Pilar.
- A ty na co masz ochotę na syrenkowe cuba libre? Zaczarowane buziaczki? Czy jakąś czarodziejską różdżkę? - parsknął śmiechem gdzieś w jej szyję, bo gdzie oni właśnie się znaleźli? W jakiejś zbereźnej bajce dla dorosłych?
Dziewczyna dygnęła jak jakaś królewna, a kiedy się odwróciła to rzuciło się w oczy to, że miała króliczy ogonek, uszy i jakieś zegarki na kostiumie. Motyw Alicji w Krainie Czarów.
No ładnie.
Poprowadziła ich do loży osłoniętej czerwonymi kotarami, gdzie oprócz welurowych kanap i niewielkiego stoliczka był też podest z rurką.
- Zawołaj Selenę - zarządził Ravi - i przynieś drinki - no proszę jak wszystko im tutaj ustawił. Zaraz usiedli z Theresą na jednej z kanap.
Ale Madox zatrzymał w miejscu Pilar, znowu pochylał się jej do ucha.
- I co będziemy się tu przy nich... - zaczął, ale zanim zdążył dokończyć, to już zza kotarki wyszła dziewczyna, śliczna brunetka o dużych ciemnych oczach i jasnej karnacji.
- A wy co? Na co czekacie? - zapytała i pchnęła ich w głąb loży - chyba się nie wstydzicie? - zaczepiła ich. A potem jeszcze puściła Pilar oczko i zaczepiła Madoxa za wytatuowany tors, przesuwając paznokciem gdzieś po jego brzuchu - cześć Ravi, cześć Theresa, co słychać? - zapytała, a po chwili już wchodziła na podest i posłała Państwu Noriega wyczekujące spojrzenie.

¿Acabamos de entrar en una tierra encantada? °❀⋆.ೃ࿔*:・

bajo el cielo de río, contigo siempre ‪‪❤︎‬

: śr lip 08, 2026 10:28 am
autor: Pilar Noriega
trigger warning
przekleństwa, gołe baby, +16
Ona też teraz chciała tylko jego.
Po wszystkich konkursach, rozłąkach i nakręcaniu się do granic możliwości. Miała kurwa po dziurki w nosie to, co chcieli wszyscy dookoła, po prostu chciała jego. Spędzić z nim czas, dotknąć go na dłużej niż pięć sekund, zanim ktoś znowu ich rozdzieli. Posmakować jego obłędnie słodkich ust, w taki sposób, że już nie będzie się potrafił od niej odsunąć, a potem…
Kurwa.
A potem jedno, wielkie nic, bo Ravi wraz z Teresą już szarpali ich za ubrania i nawijali o tym, że powinni zejść na dół, bo tam spełniają się marzenia. Jakie marzenia? Bo jej aktualnym było marne dwadzieścia minut sam na sam z jej własnym mężem. Czy to dużo? Czy takie marzenia w ogóle tam dało się spełnić? Cóż, według zapewnień Raviego tak, biorąc pod uwagę, że były tam prywatne pokoje i lożę. Spojrzała jeszcze na Madoxa, licząc, że może jakoś ich z tego wykręci, ale on zaraz mu przytakiwał. Westchnęła głośno i zacisnęła mocniej palce na jego dłoni. Cóż, przynajmniej wygrali lot balonem. Może chociaż tam nie wpierdoli im się całą grupa ludzi z Ravim i Teresą na czele. A jak tak, to Pilar już postanowiła, że każdego jednego wypierodli z koszyka prosto na ryj. I fajnie!
Schody prowadzące na dół były kręte i strome, co okazało się niemałym wyzwaniem, biorąc pod uwagę, że oni wlali już w sobie sporą ilośc alkoholu, ale jakoś udało im się wszystkim zejść w jednym kawału, bo już po chwili otulać spojrzeniem pomieszczenie… jak z jakiegoś filmu. Wszędzie była czerwień. Czerwone kotary, czerwone podłogi, dywany, ściany i nawet oświetlenie wprowadzało w klimat. Nie wyglądało to w żadnym stopniu jak to, co doświadczali na górze. Było o wiele bardziej kameralnie, subtelnie i… sensualnie. Pilar zacisnęła mocniej dłoń na tej Noriegi. Przy barze siedziało kilka mężczyzn, dziewczyny w kusych ubraniach krążyły pomiędzy pomieszczeniami, ale jej uwagę zwróciły akurat jedne drzwi, z których wyszedł kompletnie nagi facet i podbiegł po coś do baru, lekko się zataczając. Pilar nawet chciała pokazać go Madoxowi, ale wtedy przed nimi wyrósł króliczek, pytając jakie mieli pragnienia. Okazało się, że Raviego było na loże z rurką i wróżkowy proszek, a jej męża…
Czarodziejska różdżka? — zaśmiała się głośno, gdy mruknął jej na ucho te wszystkie propozycję. — Uważaj tylko, żebyś nią jakieś klątwy nie rzucił — przewróciła oczami, chociaż dłonią już przesunęła po jego nagim brzuchu, prosto na kroczę, które wciąż delikatnie odznaczało się pod materiałem spodni. No faktycznie, niezły był z niego czarodziej, a Pilar pewnie jego czarnym kotem. Kotką, która wierna nie opuszczała go na krok i zawsze była gotowa wydrapać komuś oczy, w obronie swojego pana.
Zostali zaprowadzeni do loży, która miała swój własne stand z rurką i kurewsko wygodne kanapy. Tak przyjemne, że kiedy tylko położyła na nich swój tyłek od razu mruknęła pod nosem. Nie miała zamiaru robić czegokolwiek przy Ravim i Theresie. A przynajmniej tak jej się wydawało. Byli ich świadkami, przypieczętowali ich związek małżeński, to już był zupełnie inny poziom relacji. Nawet nie zdążyła mu odpowiedzieć, bo do środka weszła jakaś śliczna brunetka, która ewidentnie znała się z ich świadkami.
U nas wszystko po staremu — odezwał się Ravi, rozciągając ramię i przyciągając do siebie Theresę. — Ale ci tutaj… — zwinny ruchem głowy wskazał na Pilar i Madoxa, który już łasili się do siebie gdzieś z boku, licząc, że nikt nie będzie zwracał na nich uwagi. — Wzięli przed chwilą ślub! — zachwalił ich, a Selena uniosła brwi. Przez moment po prostu im się przyglądała, a potem na jej twarzy wypełzł podejrzany uśmiech.
No to w takim razie trzeba świętować — skwitowała, wchodząc wysokimi szpilkami na podest. Dłoń osadziła na rurce i przeszła się dookoła, nie spuszczając z nich spojrzenia. — W końcu noc poślubna zdarza się tylko raz w życiu… — ciągnęła, w międzyczasie opierając się na rurce plecami i zaczęła kręcić biodrami, schodząc w dół. — Nie może być nudna. Musicie zrobić coś szalonego…
No dlatego ich tutaj zabrałem — Ravi wyrwał się do przodu, akurat kiedy ich króliczek pojawił się z drinkami i jego wróżkowym proszkiem. — Ale wcześniej, nie uwierzysz Selena, co ja im zorganizowałem! — upił drinka i już nawijał o tym, jak to sam na kwasie wymyślił tnę przepiękny ślub w świątyni w samym sercu parku narodowego, pomiędzy różami, które były dosłownie wszędzie i jak to było piękne i wzruszające. Theresa od razu wtrąciła też się strasznie popłakali się przy ich przemowach. Pilar w tym czasie już kręciła kółka na klacie piersiowej swojego męża, składając delikatne pocałunku na jego szyi.
Piękna była ta twoja przemowa — wtrąciła, jednym uchem słuchając, o tym tam dyskutowali. — Nie wiedziałam, że też się bałeś — przyznała, bo przecież z jej perspektywy wtedy wyglądało to zupełnie odwrotnie. Madox wydawał się kurewsko pewny siebie, jakby nie chciał na świecie nic innego tylko jej w tamtej chwili. Zaskoczył ją dzisiaj, gdy przyznał się do sowich słabości. Doceniała to. I zaraz mu pokazała, jak bardzo, gdy przesunęła językiem zaraz za jego uchem, a potem przygryzła płatek. Ravi, Theresa i Selena wciąż nawijali o ślubie i o tym, jak też tu przecież przyszli, tylko akurat oni na kawalerski i panieński i że każdy pokój był zajebisty. To sprawiła, że Pilar przypomniała sobie momentalnie o tamtym facecie.
A co jest za tamtymi czerwonymi drzwiami na lewo od baru? — spytała, podnosząc się delikatnie i wbijając spojrzenie w brunetkę, która kręciła jakieś szalone szpagaty na rurze.
Pokój rozpusty — wyjaśniła po krótce i to kurwa tak, że nic z tego nie dało się zrozumieć. — Dla dużych dzieci — zmierzyła ich spojrzeniem. Nie sądziła, że by się nadali? A może właśnie tak i chciała ich jeszcze bardziej do tego zachęcić? — Dla tych, co nie boją się przeżyć kompletnie odklejonego, nowego, kurewsko sensualnego doświadczenia…
No i jak to działa? — dopytała, ewidentnie zainteresowana. Dłonią wciąż zaczepiała nagi brzuch Madoxa, jednak spojrzenie miała wbite w Selenę.
Najlepiej po prostu się o tym przekonać — odpowiedziała, znowu tajemniczo, a potem zeskoczyła na podest i odwróciła się za kotarę. — ALICE!!! Dwójka do Krainy Czarów — krzyknęła jakiś kod do dziewczyn za barem, a nim Pilar zdążyła chociażby odezwać się do Noriegi i przegadać z nim ten pokój rozpusty, w loży pojawiła się kompletnie naga blondynka. Jedyne, co mogło sugerować, że była to faktyczna Alicja, to opaska na głowie, która opinała jej rozpuszczone włosy, a w ręce trzymała niewielką filiżankę. Spojrzała pierwsze na Selenę, a ona zaś wskazała jej kierunek Pilar i Madoxa. Dziewczyna podeszła bliżej i na ich oczach przechyliła filiżankę. Wypadły z niej dwie, kolorowe tableteczki, na których wyryte było słowo sexo. Kobieta złapała je w palce, po czym uklękała przed nimi i umieściła je sobie po jednej na każdej z piersi, po czym spojrzała na nich wyczekująco.
Pierwsze wsad, potem Kraina Czarów — wyjaśniła Selena, a Pilar spojrzała na Madoxa. Wbiła spojrzenie w jego ciemne, obłędne oczy, podczas gdy te jej — o dziwo — nie miały w sobie zawahania, a raczej ciekawość? W końcu kurwa byli na wakacjach, za kilka godzin mieli wracać.
¿Lo que pasa en Río se queda en Río?Co stało się w Rio zostaje w Rio? Spytała go całkiem poważnie, a potem przysunęła się bliżej do piersi kobiety, nie ściągać z niego spojrzenia. Bo jeśli on chciał, to ona też była gotowa w to z nim wskoczyć. Z nowym nazwiskiem, które zobowiązywało do odrobiny szaleństwa.

¿Lo que pasa en Río se queda en Río?

bajo el cielo de río, contigo siempre ‪‪❤︎‬

: śr lip 08, 2026 5:13 pm
autor: Madox A. Noriega
trigger warning
przekleństwa i jakieś dzikie orgie
Taki już był ich urok, że oni naprawdę rzadko dostawali to, czego chcieli. Dlatego pewnie tak bardzo łapali momenty, wyciskali chwile do cna.
I może dzisiaj też powinni to tak rozegrać?
Dać się ponieść. Zaszaleć. Brać to, co dawał im los?
A później to wykorzystać.
Dlatego Madox zaraz decydował, że schodzą na dół. Chociaż wizja ulotnienia się stąd tylko we dwoje też brzmiała zajebiście. Ale ile oni jeszcze będą mieli okazji skorzystać z jakiegoś elitarnego klubu w podziemiach? Który do tego tak zachwalał Ravi.
Kiedy zeszli na dół to wszystko wyglądało jak ten czerwony pokój w Emptiness, tylko tam cały dół był... czerwony. Muzyka też zmieniła się na bardziej sensualną. Było cicho, panował półmrok, a tancerki świeciły prawie nagimi ciałami przechadzając się między lożami. Zupełnie inny klimat niż na górze, gdzie panowała wrzawa, gdzie królowały kolorowe światła i rytmiczna, głośna muzyka, która napędzała.
Tutaj można było... zwolnić.
Oczywiście, że Madox od razu się rozejrzał, ale potem jego spojrzenie zatrzymało się na dziewczynie przebranej za króliczka, a zaraz też na Ravim. Nawet nie zauważył nagiego kolesia, który wypadł z jakiegoś pokoju. Zresztą on zaraz już znowu zaczął przymilać się do swojej żony, zaczepiać ją.
- I tak już jesteś przeklęta - rzucił jej jeszcze do ucha, a w zęby złapał jej kolczyk. Może jeszcze coś by dodał na temat tej klątwy babki Carmen Sandiego, która krążyła nad jego rodziną, do której Pilar przecież teraz wstąpiła. Ale kiedy jej dłoń sięgnął do jego spodni, to otarł się o nią bezczelnie - jak tym razem znowu to zrobisz... i ktoś nam przerwie, to kurwa przeklnę całe to Rio - taki czarodziej. Ale nie żartował. Już za dużo było tych niedokończonych spraw między nimi.
Ile kurwa można?
Więc kiedy szli do loży to Madox jeszcze się zagapił w stronę pokoju, bo może oni jednak mogli sobie go zażyczyć? Nawet nie musiało tam być łóżka, im by wystarczył stół, albo kurwa ściana. Nic, cztery, puste ściany.
Ale Ravi i Theresa ruszyli przodem do loży, a oni za nimi. A zaraz lądowali na kanapie, wygodnej swoją drogą, i jakby może odpowiednio sobie usiedli, to nawet nikt by...
Noriega nawet nie zdążył się nad tym zastanowić, bo już Ravi znowu wskazywał ich jako nowożeńców, więc tylko posłał delikatny uśmiech Selenie, a kiedy zaczęła tak nawijać, że noc poślubna zdarza się tylko raz, to Madox się poprawił.
- No świetnie, to może byśmy... - już chciał powiedzieć, że może jednak wezmą ten pokój i zaczną odpowiednio ją świętować, ale wtedy Selena zrobiła na rurze szpagat i to taki, że w klubie Madoxa dziewczyny nie potrafiły takich figur. Jakoś tak odruchowo zawiesił na niej spojrzenie. Ale czubki wytatuowanych palców wsuwał już pod koronkowy materiał sukienki swojej żony, przesuwając nimi po jej udzie. Ravi zaczął opowiadać jaki piękny ślub im zorganizował, a Noriega sięgnął po dwa drinki.
- Może weźmiemy ten pokój... - już się odezwał do Pilar, a zaraz mruknął kiedy jej palce przesunęły się po jego klatce piersiowej, po tatuażu z dzielnym lwem, a usta złożyły na tym ognistym sercu na jego szyi, kilka pocałunków. Czarne już spojrzenie wylądowało jednak na jej oczach, dużych i błyszczących, kiedy wspomniała o jego przemowie - twoja też. Nie wiedziałem, że zapamiętałaś tyle ciekawostek o zwierzętach - szarpnął się do niej, żeby zaciskając palce na jej biodrze przyciągnąć ją bliżej - bo nawet jak się czegoś boisz Pilar, to... nigdy tego nie pokazuj - mruknął i puścił jej oczko, a zaraz sięgał do jej żuchwy, żeby ułożyć na niej palce, zadrzeć jej głowę do góry i pocałować jej miękkie, gorące wargi, powoli, sensualnie. Madox wielu rzeczy się bał, chociaż patrząc na niego nikt nawet by tego nie przypuszczał, bo on przecież wchodził we wszystko bez zawahania. Nie zastanawiał się, nie pokazywał strachu. W ogień by wszedł bez namysłu. Ale bał się znowu zakochać. A teraz też się bał, że jak wrócą do Toronto jako państwo Noriega, to rozpierdolą im za to łby.
Ale odpychał od siebie te myśli, zawsze to robił, strach spychając gdzieś na szary koniec, ale to nie znaczy, że go nie było. Chociaż... faktem jest, że on po Medellin już był kurewsko pewny, już nie chciał nic innego na świecie, tylko ją. Ale wchodził w to wtedy ze strachem, z obawą, z obietnicą, że zadba o jej serce...
Nie wiedzą przecież, czy on też zadba o to jego.
Dopiero rozmowa o tajemniczych pokojach sprawiła, że Pilar pierwsza się tym zainteresowała. A Madox znowu zawiesił spojrzenie na Selenie, która wykonywała kolejną pozycję i kręciła się na rurze podciągając na samych rękach.
- Jak dla dzieci to jakieś gówno... - oczywiście, że Madox już się rozparł na kanapie, bo co to miało być. Ale Selena zaraz strzeliła oczami w sufit.
- Dla dużych dzieci, które lubią się bawić... - dodała jeszcze o tym kompletnie odklejonym, nowym, kurewsko sensualnym doświadczeniu. I chociaż Pilar się zainteresowała, to jej mąż był jeszcze sceptycznie nastawiony, jakby oni takich doświadczeń mieli w swoim życiu mało. Ale zanim on zdążył coś powiedzieć, to Selena zeskoczyła z rury lądując z gracją na tych niebotycznie wysokich obcasach, że aż Noriega był pod wrażeniem, zresztą zaraz krzyczała, że ich dwójka jest chętna do Krainy Czarów. Madox jeszcze nie wiedział, czy jest chętny, jeszcze spojrzał na swoją żonę, a potem na laskę, która już lądowała przed nimi na kolanach z tymi piksami umieszczonymi na swoich piersiach.
- Jak nie będzie zbyt czarodziejsko, to dam wam na google jedną gwiazdkę - rzucił jeszcze zerkając na Selenę, która znowu wywróciła oczami mówiąc coś, że nie pożałują. Noriega jeszcze wbił spojrzenie w piękne, ciemne oczy swojej żony. Czy oni kiedykolwiek się wahali? Zastanawiali?
Czy brali wszystko, co dawał im los? I wyciskali to do cna?
No właśnie...
- Espero que no nos arrepintamos de esto - mam nadzieję, że nie będziemy tego żałować, mruknął Madox, bo on był chyba odrobinę nie w humorze, biorąc pod uwagę to, że znowu się nakręcił na swoją żonę, ach to pierdolone napięcie...
Jeśli w tym pokoju go nie rozładują, to chyba go popierdoli.
Zanim Pilar sięgnęła do tabletki, to Madox jeszcze oparł wytatuowane palce na jej szyi przyciągając ją do siebie. Kradnąc z jej ust jeszcze jeden pocałunek. Krótki, ale dziki. A potem językiem, na którym jeszcze miał jej smak przesunął po jasnej skórze blondynki zabierając z jej piersi tabletkę, którą ładnie umieścił na dziąśle. A kiedy Pani Noriega też to zrobiła, to blondynka się zerwała i złapała ich za ręce.
- Od czego zaczniecie? Chyba od czerwonego, nie? - zapytała odwracając się do nich - może tam kogoś poznacie... Czerwony to pokój wspólny - nawijała zaciskając jasne palce na ich rękach - chyba, że chcecie żebym ja z wami poszła? Na przełamanie lodów, mam na imię Britney - zaśmiała się kiedy już stali przed czerwonymi drzwiami, palce zacisnęła na pasku Madoxa, a zaraz drugą dłonią musnęła policzek Pilar. Przysunęła się do niej i szepnęła jej na ucho - podobacie mi się... A ja wam? - smukłymi jasnymi palcami przesunęła po swoim brzuchu, na sterczące piersi., na których je zacisnęła. Wbiła w nich niebieskie spojrzenie. Blondynka była ładna, filigranowa, miała jasną karnację i długie włosy, a do tego te niebieskie oczy.
- Może być - rzucił Madox, a jego czarne już oczy przesunęły się po jej sylwetce, chociaż zaraz skierował je na Pilar. Były tak różne, jak ogień i lód.
Ale Noriega to jednak zdecydowanie wolał się sparzyć, więc już tę decyzję musiała podjąć jego żona. Blondynka za to otwierała już przed nimi czerwone drzwi...
Pokój był w tym samym kolorze, tylko zaraz okazało się, że jest tam dużo więcej osób, które też trafiły do Krainy Czarów. Par, które niczym się nie przejmując zrzucały z siebie ciuchy, tancerek pokroju Britney, które wyróżniały się tylko tymi przepaskami na głowach i zabawiały odpowiednio swoich klientów. Może nie był to tłum, ale kilka osób było. Można powiedzieć, że... było w czym wybrać.

¿Qué está pasando en esa habitación roja? ˚.🎀༘⋆

bajo el cielo de río, contigo siempre ‪‪❤︎‬

: czw lip 09, 2026 12:19 pm
autor: Pilar Noriega
trigger warning
przekleństwa, mocno zbereźny kontent
Pilar mimo pozorów była bardzo pamiętliwa.
Niekoniecznie w sposób złośliwy, który skupiał się na wypominaniu przeszłości, ale właśnie bardziej od tej strony sentymentalnej. Pamiętała bardzo wiele z ich rozmów, wyłapywała drobne niuanse i chwytała się tych beztroskich rozmów. Tak też było z naklejkami i każdą jedną ciekawostką, jaką jej powiedział. Czy to były koliberki, o których rozmawiali przy drzewie mango, kiedy w nocy ich uczucia do siebie wybuchły bez opamiętania, czy też jaguar, którego Madox szukał całe życie i znalazł dopiero z nią, w samolocie powrotnym z Medellin. Wtedy kiedy wracali do szarej rzeczywistości, kiedy rokowania ich związku były kurwa zerowe. A przynajmniej w jej głowie, bo ona wtedy była wypełniona zmartwieniami. Przerażona uczuciem, które do niego poczuła. Przytłoczona. Tak bardzo się kurwa bała. Była gotowa uciec.
A on jej na to nie pozwolił. 
Walczył o nią i kurwa, Pilar nie mogła być mu bardziej wdzięczna. Za wszystko. Za to jak wiele dla niej zrobił, ile poświęcił, a najbardziej za to, jak bardzo ją kochał. Bo ona naprawdę czuła to każdego dnia, widziała w jego oczach to pożądanie i miłość i szczerze? Była od tego uzależniona. Trochę jakby znalazła na nowo sens życia, który wymykał się jej gdzieś przez palce przez te wszystkie lata.
A teraz byli już oficjalnie przypieczętowani. Byli małżeństwem. Kto by pomyślał? Na pewno nie ona jeszcze pół roku temu. Ale nie pomyślałaby też, że skończy w jakimś tajnym podziemnym klubie rozpusty, a tu proszę! Prawie nagie kobiety tańczyły dla nich na rurze, robiąc pozycję, które nawet ona nie robiła na pilatesie (z Heleną), a jedna kompletnie naga nawet klękała przed nimi i prezentowała na swoich piersiach dwie kolorowe tabletki. Narkotyki, które miały wprawić ich w iście sensualny nastrój. Zmyć z głowy wszelkie zmartwienia i hamulce i po prostu pozwolić sobie czuć.
Widziała po Madoxie, że był do tego sceptycznie nastawiony. Siedział lekko naburmuszony, jakby sam nie wiedział, czego właściwie chciał. Dziwny to był widok, bo przecież normalnie on pierwszy rzucał się do tego typu zabaw z tabletkami, a to ona była głosem rozsądku. Czyli co, teraz pozamieniali się miejscami? Oby nie, bo to mogło skończyć się źle.
A czego mamy żałować? — spojrzała na niego wymownie, gdy tylko powiedział o swoim sceptycznym nastawieniu. — Teraz możemy wszystko — mruknęła prosto przy jego ustach. Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Bo chociaż była ujebana jakimś limonkowym gównem, jakiegoś robaka miała pomiędzy cyckami, to mając go blisko i to z pierścionkiem na twarzy, Pilar akurat humor miała przedni! Przesunęła dłonią po jego karku, wplatając palce w ciemne włosy, a gdy szarpnął ją do siebie, wpiła się w jego usta. — Te quiero — wyszeptała krótkie wyznanie miłości prosto pomiędzy jego wargi i jeszcze szarpnęła jego wolną wargę zębami. A potem już oparła się na kanapie i obserwowała, jak jej mąż ściąga językiem tabletkę z piersi blondynki. Wkurwił ją ten widok? No właśnie chyba nie, bo przecież byli w tym razem, jej oczy za to lekko pociemniały. A potem sama nachyliła się do przodu i zawisła nad piersią kobiety. Dłoń zacisnęła na udzie Madoxa, a językiem przesunęła po skórze blondynki, również zgarniając tabletkę.
Nie miała pojęcia, co właściwie brali, ale smak miało podobny do tych tabletek, które dostali wtedy od Karmen w samolocie. Nawet miała powiedzieć o tym Noriedzie, jednak Alicja już ciągnęła ich do Krainy Czarów. Pilar czuła, jak powoli robi się jej ciepło. Ten proces trwał chwile, ale coś już zaczynało się w niej zmieniać. Ruchy miała jakieś płynniejsze, czuła się lekka i jakaś taka… dotykalska. Dlatego zaraz sięgnęła do ręki Madoxa. Przesunęła paznokciami po jego przedramieniu, wkraczając wgłąb pokoju.
Mi też obojętne — wzruszyła ramionami zaraz po Madoxie. Sama jeszcze nie wiedziała, czego chciała oprócz tego, żeby mieć go blisko siebie. Nawet nie zauważyła, jak kobieta dotykała się po piersiach, bo Pani Noriega już patrzyła na nagi tors męża i zastanawiała się, kiedy będzie mogła zlizać z niego każde jedno wspomnienie dzisiejszego dnia.
Pokój również był czerwony, jeszcze bardziej przyciemniony, a ludzi dookoła było sporo. I poduszki. Była tam masa wielkich poduszek i łóżek, na których ludzie robili… najdziwniejsze rzeczy. Kompletnie bez cenzury. Jedni pieprzyli się przy ścianie, inni całowali, jeszcze inni po prostu dotykali. Momentalnie zrobiło jej się gorąco. Pierwszy raz miała takie widoki przed oczami.
Britney szarpnęła ich bardziej w głąb pokoju, a zaraz doszły do niej jeszcze dwie dziewczyny, również kompletnie nagie i też chyba czymś podchmielone, bo oczy miały na pół otwarte, a ruchy przeciągłe.
Piękni… — mruknęła jedna z nich, obchodząc dookoła pierwsze Pilar, a zaraz potem Modoxa, sunąć dłonią po jego ramieniu. — Ale coś tu nie pasuje — kontynuowała, zaciskając palce na materiale jego rozpiętej koszuli. — Macie na sobie za dużo ciuchów — cmoknęła z udawanym grymasem i powoli wraz z koleżanką, zaczęły ściągać z Noriegi koszulę. Sunęły materiałem, okrywając jego idealnie wyrzeźbione ciało. Inna zaś podeszła do Pilar i stanęła za jej plecami, odbezpieczając suwak aż do samego dołu. Pilar spojrzenie miała wbite w Noriege. Nawet na moment go z niego nie ściągnęła, chociaż jej oczy robiły się coraz ciemniejsze. Dziewczyna która stała za nią, przesunęła dłonią wzdłuż kręgosłupa Pilar, a potem zsunęła jej ramiączka, przez co sukienka samoistnie opadła na ziemię, a ona stanęła przed swoim mężem w czerwonej bieliźnie. Uśmiechnęła się bezczelnie.
I tak ją potem ze mnie jeszcze zerwiesz — wtrąciła, bo przecież oboje doskonale wiedzieli, że na tym to się nie skończy, cokolwiek tu teraz robili. Może na trzeźwo byłoby ciężko, ale te tabletki… działały chyba tak jak powinny.
Pilar podeszła bliżej i tym razem sama przesunęła dłońmi po ciele Noriegi. Wbiła w niego paznokcie i zaryła nimi aż do szyi, po czym pocałowała go powoli lecz głęboko. Czuła, jak ktoś wplata jej dłoń we włosy, a zaraz okazało się, że to Britney, która robiła to samo z włosami Madoxa, stając przy nich przerażająco blisko, chociaż trzeba było przyznać, że jej dotyk był przyjemny. Każdy chyba teraz był. Odwróciła ich lekko w swoją stronę i przysunęła się jeszcze bliżej. Spojrzała wymownie na Madoxa, a zaraz na jego usta, które chyba też chciała pocałować, ale nim zdążyła to zrobić, Pilar wystawiła rękę i przystawiła jej dwa palce do ust.
Tu nie — rzuciła o dziwo spokojnie. Dziewczyna nawet się nie przejęła, bo zamiast się odsunąć niechęcona, to ona złapała jej palce do ust i zassała. Pilar przez moment patrzyła na to zjawisko, czując ciepło wywołane narkotykiem już w całym ciele, a potem wysunęła je i takie mokre wplotła we włosy blondynki i nakierowała ją… na klatę Madoxa. Britney złożyła na niej kilka pocałunków, schodząc niżej, podczas gdy Pilar przesuwała spojrzeniem po tym widoku, raz po raz wracając do twarzy Noriegi. Sama jeszcze nie wiedziała, jak się z tym właściwie czuła, ale… była w tym wszystkim nuta ekscytacji. Adrenaliny może nawet? Bo co oni właściwie odpierdalali?

¿Nos gusta o no? 🔥✨❤️‍🔥

bajo el cielo de río, contigo siempre ‪‪❤︎‬

: czw lip 09, 2026 3:19 pm
autor: Madox A. Noriega
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

bajo el cielo de río, contigo siempre ‪‪❤︎‬

: czw lip 09, 2026 5:26 pm
autor: Pilar Noriega
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

bajo el cielo de río, contigo siempre ‪‪❤︎‬

: czw lip 09, 2026 10:15 pm
autor: Madox A. Noriega
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

bajo el cielo de río, contigo siempre ‪‪❤︎‬

: pt lip 10, 2026 9:47 am
autor: Pilar Noriega
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

bajo el cielo de río, contigo siempre ‪‪❤︎‬

: pt lip 10, 2026 4:48 pm
autor: Madox A. Noriega
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

bajo el cielo de río, contigo siempre ‪‪❤︎‬

: pt lip 10, 2026 6:46 pm
autor: Pilar Noriega
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description