Strona 12 z 12

Rozdział III. Too late, still you.

: śr paź 07, 2026 9:19 pm
autor: Madox A. Noriega
trigger warning
przekleństwa i trochę erotyka
- Co? - Madox spuścił spojrzenie na medalik, który Pilar przerzuciła w palcach, na serduszko z literką P, razem go kupowali, w Bonawenturze, wtedy, kiedy balowali za hajs starego Noriegi - nie no, w pierdlu nie, zabrali go, ale o dziwo potem zwrócili, więc go założyłem - przesunął wytatuowanymi palcami po jej dłoni, w której trzymała medalik. A jego spojrzenie zatrzymało się na jej pięknych, błyszczących oczach. I chociaż kiedy wyszedł z więzienia, to przecież planował jej zaszkodzić, to i tak nosił już wtedy na sercu zawieszkę z serduszkiem z P. Cały czas ją nosił. Wtedy kiedy przyszedł do Amry, kiedy szarpali się pod klubem jego ojca, i kiedy się do niej włamał. Kiedy pieprzyli się w gabinecie jej męża. I kiedy jechał do niej, żeby porwać je na dwa dni. To przecież zawsze siedziała mu w głowie... i w sercu. Chociaż na początku próbował udawać, że to tylko nienawiść. Że ich miłość w pewnym momencie zamieniła się w uczucie równie silne, ale zupełnie inne. Przez chwilę może nawet tak myśleli, ale teraz chyba nie mieli już żadnych wątpliwości. Kiedy znowu całowali się agresywnie, kiedy ich ręce błądziły po rozgrzanej skórze, chowały się pod materiałem jej bluzki i jego koszuli. - No i chuj z tym, przy tobie mogę nawet nago... - oczywiście, że ją podpuszczał, żeby rozjebała mu guziczki koszuli. Zszarpała ją z niego, a wraz z nią pozbawiła ich ostatnich hamulców, tylko... znowu jakiś samochód na nich zatrąbił, ktoś krzyknął, że wezwie policję, a Madox już pokazywał mu środkowy palec, a zaraz usiadł na masce, może rzeczywiście powinni się stąd zebrać, zanim na horyzoncie nie pojawi się patrol?
- Co? - wypalił, kiedy kazała mu czekać, przytrzymał ją blisko siebie, zaglądając w jej piękne, ciemne oczy, a kiedy Pilar kazała mu obiecać, że już nie będzie uciekał, to szarpnął się do niej, musnął wargami kącik jej ust - nawet jakbym próbował, to i tak coś mnie do ciebie ciągnie... I tak zawsze do ciebie wracam - przesunął palcami po jej policzku zgarniając z niego niesforne kosmyki - ale obiecuję, że będę czekał, aż zostaniesz moją żoną, a ja będę mógł być tatą Amry - musnął kciukiem jej pełne wargi - a na razie będę przy tobie, jako twój kochanek, facet do pieprzenia, czy cokolwiek chcesz - znowu złożył na jej wargach czuły, krótki pocałunek - choć by się waliło i pieprzyło dookoła, to my to ogarniemy - zapewnił ją, a jego ciemne tęczówki odnalazły znowu jej piękne, czekoladowe oczy. Palce ułożył na jej karku przytrzymując ją jeszcze przy sobie - już nie będziesz sama - kurwa. Wiedział, że nie powinien jej tego obiecywać, czuł to pod skórą. Bo on przecież nawet nie mógł być przy niej, kiedy chciał. Miał te dwa dni...
A potem?
Ale już ustalili, że teraz mieli czerpać z tego, co dostali, a potem się zobaczy. Potem jakoś to będzie, przecież Madox wiecznie tak żył, z tym jakoś to będzie.
- Coś wymyślimy Pilar - bo przecież razem mogli walczyć z całym światem, to co to dla nich stary Noriega, czy Galen Wyatt?
Zsunął się z maski, żeby zaraz złapać ją za nogę i pociągnąć do siebie na plecy, zanieść do samochodu. Jak wtedy, kiedy mieli po osiemnaście lat, a on ją nosił po plaży, a Pilar go wiecznie zaczepiała, teraz też to zrobiła. Zapakowali się do samochodu i odjechali w stronę zachodzącego słońca, dosłownie. Jego promienie łapali jeszcze, kiedy Madox parkował przed tą urokliwą chatką. Chciał pomóc Pilar z Amrą, ale ona zrobiła to tak wprawnie, że dziewczynka nawet się nie obudziła, więc Noriega zajął się ich torbami. Wniósł je do domku, a potem wyszedł po cichu na ganek obserwując pokolorowane na pomarańczowo niebo. Wyglądało pięknie, promienie igrały na talii jeziora. Madox rozciągnął sią na schodkach, jak kot, a kiedy Pilar do niego dołączyła, to zadarł do góry głowę, żeby na nią spojrzeć. Wyciągnął do niej rękę i chciał ją do siebie pociągnąć, ale kiedy pokazała mu wyświetlacz telefonu, to się skrzywił.
- Czemu? Miało go nie być - stwierdził i się podniósł, żeby koło niej stanąć - nie odbieraj - poprosił ją. Bo Madox nie chciał, żeby gadała z Wyattem, kiedy przez te dwa dni miała być jego. Ale czego on się spodziewał? Oczywiście, że odebrała.
Noriega usiadł ponownie na schodku, utkwił w niej spojrzenie, kiedy przyłożyła telefon do ucha. Skrzywił się już na to cześć kochanie, i może powinien jej pozwolić w spokoju przeprowadzić tą rozmowę ze swoim mężem, ale... to był Madox. Poderwał się z miejsca, a zaraz już stał za nią, przyciągnął ją do siebie, opierając dłoń na jej brzuchu. Ta druga sięgnęła do jej karku, z którego zgarnął jej niesforne kudły, przełożył je przez ramię, mogła poczuć na karku jego ciepły oddech. A potem gorące usta, usłyszeć ten pomruk, kiedy jego palce zatrzymały się na guziku jej spodni, kiedy przesunęły się po gładkiej, gorącej skórze na jej brzuchu.
- Pilar a co to za kolega? Znam go? - pytał Galen. Siedział przy biurku, a jego niebieskie oczy wisiały na zdjęciu, które przedstawiało jego, Pilar i Amrę na wakacjach, byli uśmiechnięci. Piękni...
Nie piękne wcale było to, co Madox robił, odbezpieczył już guzik jeansów Pani Wyatt i zjechał rozporkiem w dół, jego ręka bezczelnie wdarła się pod jeansowy materiał, przesunęła po cienkim materiale jej majtek, prosto między nogi.
- Może tam przyjadę? Obiecałem Amrze, że spędzimy trochę czasu razem, jak uda mi się wrócić wcześniej, na pewno byłaby zadowolona... - Galen nie dawał za wygraną. Obracał w palcach złotą ramkę.
Madox też mruknął zadowolony, kiedy jego usta znaczyły mokrą ścieżkę z pocałunków na szyi Pilar, a palce zaczepiły ją przez cienki materiał jej bielizny, przesunął ją na bok...
- Zapytaj ich o to? Może nie będą mieli nic przeciwko? Skoro są tam razem, to pewnie jesteś trochę... no wiesz jak piąte koło u wozu? - Galen znowu się odezwał, wstał już od biurka, żeby przejść się po gabinecie.
A w tym czasie Madox wsunął już palce głębiej, wcale nie krępując się tym, że Pilar prowadziła rozmowę... ze swoim mężem. Diabeł jeden. Jej kochanek i chłopak do pieprzenia. Poruszył w niej delikatnie palcami, pozwalając jej się na sobie oprzeć. Druga jego ręka sięgnęła do jej piersi, na której też zacisnął wytatuowane palce, pieścił ją przez cienki materiał jej koszulki.

ya no estarás solo ✩₊˚.⋆☾⋆⁺₊✧

Rozdział III. Too late, still you.

: czw paź 08, 2026 11:15 pm
autor: Pilar Noriega
trigger warning
przekleństwa, erotyka
Coś w tym było.
W tym, że zawsze do siebie wracali.
Niezależnie od tego, co się nie działo i jak bardzo wszechświat wraz z ludźmi dookoła nie próbował ich od siebie odsunąć. Pierwsze w postaci Ticiano, który nie mógł się pogodzić z tym, że Pilar bardziej pokochała jego najlepszego przyjaciela, potem Rosa, Trucizna, a na końcu jeszcze jego własny ojciec. Nikt nie chciał, żeby im się udało, a jednak przez cały pierdolone życie oni jakimś cudem znajdowali do siebie drogę. Lata potrafili za soba tęsknić, a potem zaledwie kilka głębokich spojrzeń w oczy, jeden pocałunek… potrafiły to wszystko przywrócić. To wielkie uczcie, jakie budowali w sobie przecież od dziesiątego roku życia. Przecież to było pojebane. To że nawet po sześciu latach, kiedy ona była z dzieckiem i mężem, wciąż nie widziała poza nim świata. Wciąż tylko jego dotyk sprawiał, ze drżała, a serce wyrywało się w piersi jak szalone. Tylko on. Madox Noriega. Ona nawet jakby chciała, nie potrafiłaby pokochać nikogo innego chociaż w jednym procencie jak jego. Wyrył się w jej sercu i to nieodwracalne.
I może dlatego patrzyła na niego z oczami przepełnionymi nadzieją, kiedy mówił jej, że już nie będzie sama, obiecywał, że coś wymyślą, że choćby się waliło i pieprzyło dookoła, oni to ogarną. A ona wierzyła mu w każde jedno słowo. Bo kto ja nie oni?
Szkoda tylko, że przetestować tą teorię postanowił sam Galen Wyatt ledwo po tym, jak wylądowali w domku nad jeziorem. Nawet dobrze nie zdążyli się wypakować, a ona już musiała odebrać ten pieprzony telefon. Wiedziała przecież, że jak tego nie zrobi, potem będzie już tylko gorzej. Galen miał swoje sposoby, żeby ją znajdywać. Kochał nowoczesną technologie, jakieś pierdolnięte aplikacje, miał znajomości… nie chciała go ignorować. Jeszcze pomyślałby, że coś im się stało i niepotrzebnie zamartwiał, szukał ich na siłę, a takto może… udałoby się coś wymyślić?
Zdecydowanie miała taką nadzieje, gdy naciskała zielona słuchawkę i rzucała do niej to cześć kochanie. Niby mówiła do Wyatta, a jednak jej ciemne spojrzenie nieustannie było wpatrzone w Madoxa. W swojego chłopaka do pieprzenia. K o c h a n k a.
Miała to być szybka, zbywająca rozmowa, a jednak Galen oczywiście juz zadawał setkę pytań, A Noriega… Kurwa, Noriega poderwał się z miejsca. Widziała dokładnie ten błysk w jego oczach, to jak pociemniały, kiedy skradał się do niej jak dziki kot, jak pieprzony diabeł, który w głowie już miał ułożony swój plan. Wiedziała, co zaraz zrobi, że będzie się do niej dobierać, a jednak… została na miejscu. Pojebana.
Złapała w płuca więcej powietrza, gdy dłoń Madoxa przesunęła się po jej brzuchu, a usta zawisły gdzieś przy karku, otulając ciepłym oddechem. Uważnie obserwowała każdy jego jeden ruch, podczas gdy wargi…
— Kolega, ten którego przenieśli z Bogoty — rzuciła obojętnie, patrząc uważnie na Norięge i kręcąc głową, żeby nawet nie ważył się posuwać dalej. A przynajmniej spróbowała, bo przecież znała go aż za dobrze, żeby wiedzieć, że na wodzeniu palcem przy jej spodniach sie nie skończy. — Znasz, to ten, którego spotkaliśmy na bankiecie — tak dokładnie, bo Pilar polała Galenowi tak wielką wodę po akcji z bankietem w sprawie Madoxa, że miała dla niego wymyśloną cała historie życiową, która nijak miała się do tej prawdziwej. Powiedziała mężowi, że Noriega pracował w psiarni w Bogocie, a potem próbowali go w coś wrobić, że na krótki czas poszedł siedzieć dopóki nie udowodnili, że jest niewinny, a teraz przyjęli go do oddziału w Medellin. I masę innych rzeczy, których już nawet sama do końca nie pamiętała.
Chociaż teraz to ledwo pamiętała jak się nazywa, kiedy wytatuowana dłoń diabła wylądowała na jej zapięciu jeansów. Westchnęła głośno, wyciągając wolną dłoń i zacisnęła ją na ramieniu Madoxa. Niby jakby chciała go odsunąć, a finalnie po prostu by gdzieś rozładować emocje, które w niej powoli wzbudzał. Mocno wbiła paznokcie w jego skórę, starając się nie zmienić tonu głosu.
— Tu przyjechać? — udała zdziwienie, jeszcze mocniej szarpiąc Madoxa. Mógł widzieć delikatną panikę w jej oczach, bo przecież żadne z nich kurwa nie chciało, żeby Wyatt się tu pojawił. Nawet jeśli Amra byłaby zadowolona. — Nie no, pewnie jesteś zmęczony po podróży, odpocznij, a jutro i tak będziemy w domu. Zrobisz Amrze niespodziankę wtedy — tłumaczyła, siląc się na odpowiednią tonacje, chociaż wargi już coraz ciężej łapały powietrze, gdy dłoń Noriegi przesuwała się po jej kobiecości, a usta obdarowywały szyję pocałunkami.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Rozdział III. Too late, still you.

: wt paź 13, 2026 5:24 pm
autor: Madox A. Noriega
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Rozdział III. Too late, still you.

: wt paź 13, 2026 9:13 pm
autor: Pilar Noriega
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Rozdział III. Too late, still you.

: ndz paź 18, 2026 1:44 pm
autor: Madox A. Noriega
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Rozdział III. Too late, still you.

: pt paź 23, 2026 8:42 pm
autor: Pilar Noriega
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Rozdział III. Too late, still you.

: ndz paź 25, 2026 9:14 pm
autor: Madox A. Noriega
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Rozdział III. Too late, still you.

: śr paź 28, 2026 11:46 am
autor: Pilar Noriega
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description