- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
Na korytarzu światło było o wiele bardziej jaskrawe niż w
zielonym pokoju. Żarówki dawały po oczach i Pilar chwilę zajęło, nim wzrok na nowo przyzwyczaił się do kolorów. Swoje kroki skierowali w stronę schodów, po których kilka godzin temu prowadziła ich Britney. Mijali po drodze inne kolory
drzwi, w tym czerwony, w których również byli i chociaż kusiło, żeby dowiedzieć się, co kryło się pod tymi, których nie mieli okazji odwiedzić, finalnie przeszli obok nich obojętnie. I tak za dużo się tu stało.
Za dużo. Szczególnie w jej głowie.
Nie zdążyli nawet postawić jednego buta na stopniu, kiedy zatrzymała ich jakaś drobna blondyneczka w stroju króliczka, ewidentnie pracownica lokalu.
—
Lepiej nie idźcie teraz na górę — rzuciła nerwowo, wolną ręką grzebiąc w telefonie. —
Dostaliśmy cynk, że na górze jest jakaś awantura. Może być niebezpiecznie — dodała, ale wtedy ktoś do niej zadzwonił, a ona pobiegła za jakieś pomarańczowe drzwi odebrać. Pilar za to podniosła spojrzenie na swojego męża, zaciskając mocniej palce na jego dłoni.
—
Co to kurwa znaczy niebezpiecznie? — w ich słoniku to słowo miało bardzo specyficzne znaczenie, ale tu? Dla takiej drobnej blondyneczki? Może wcale nie było tak źle. Mało to Madox miał w Emptiness awantur? —
Dobra, chodź — szarpnęła go po schodach w górę. —
No co? Przecież nie będziemy tu siedzieć — byli na to zbyt ciekawscy. —
A poza tym, co jak Ravi i Theresa tam są? — nie mogli ich tak po prostu zostawić, gdyby cokolwiek im się stało, nawet nie mieli jak wrócić do domu po swoje rzeczy, a poza tym… przecież byli ich światkami! Nie no, dla Pilar to nawet nie podlegało dyskusji, musieli iść na górę.
Szkoda tylko, że nawet dobrze nie stali na podłodze na piętrze, a pod ich nogi padła na plecach jedna z kelnerek w kusym ubraniu i długich szpilkach. Kawałek dalej stał nabity facet, wyzywając ją od
kurw. No tylko pytanie, czy to nie był tylko wierzchołek góry lodowej tego, co tu się właściwie działo.
el amor de mi vida 