tequila con muerte
: ndz lut 15, 2026 11:56 pm
Oby to nie było trudne. Bo według Madoxa to też było uderzanie kijem w kulkę, tak, żeby trafić do dziury, czemu nie mogli zagrać w piłkę nożną, o tym miał jakiekolwiek pojęcie, ba, nawet nieźle mu to wychodziło, chociaż w Kanadzie nie miał za bardzo z kim kopać piłki i tam go wiecznie namawiali na jakiś hokej. Kiedyś dał się nawet namówić.
- Grałem kiedyś w hokeja, myślicie, że to coś podobnego? - chyba nie. Zdecydowanie nie, ale w zasadzie Madox to przecież lubił improwizację, to na tym polu golfowym też coś zaimprowizują. W międzyczasie jak Pilar sprzątała, to Madox postanowił sobie pooglądać jakieś filmiki jak się w tego golfa gra. A Lopez? On sobie siedział i jadł kanapkę. Chociaż może nawet już miał się zbierać, kiedy Pilar powiedziała to, że jak nic nie potrzebuje to może sobie iść. Noriega nie powiedział nic, bo on już oglądał filmik jak jakaś laska ustawiała się odpowiednio do kija... golfowego.
- Tylko szybko... - mruknął, kiedy Pilar powiedziała, że idzie się ogarnąć, bo Madox znał kobiety, które na to potrzebowały trzech godzin, chociaż Stewart zawsze szło sprawnie.
- Ona jest trochę loca... - rzucił Lopez, kiedy Pilar zniknęła za drzwiami.
- Co? - Madox podniósł na niego spojrzenie znad telefonu, ale zaraz pokiwał głową - nawet bardzo loca, najbardziej loca chica jaką znam - stwierdził, ale zaraz zerwał się z krzesła - dobra, obczaj to... Jakoś tak się trzeba ustawić - powiedział i zaraz się ustawił obok stołu tak jak na tym filmiku, na ugiętych kolanach, tylko Madox się przy tym jakoś dziwnie wypiął i zamachnął, z biodra tak jak pokazywali. Nie wyszło mu chyba najgorzej, ale Lopez miał dziwną minę.
- No i jak? - zapytał go Madox.
- Pedalsko to wygląda - rzucił Lopez, a Noriega wywrócił oczami.
- No bo golf jest pedalski- stwierdził Madox. Przez chwilę próbował jeszcze innych ustawień z filmiku, a Lopez go obczajał, ale później wstał, żeby odnieść swój talerz do zlewu. Zatrzymał się przy kuchennej wyspie. Madox najpierw pomyślał, że zauważył patelnię i zrobi im awanturę, ale Lopez się odezwał.
- Mam pomysł...
Kiedy Pilar wyszła z pokoju, to Madox wciąż siedział przy stole i oglądał laski, które grały w golfa, bo to był dość fascynujący sport, a przynajmniej te spódniczki miały fajne, podobały mu się, ta Stewart też. Zaraz zmierzył ją spojrzeniem i zagwizdał.
- Wyglądasz jakbyś robiła to od lat - uśmiechnął się, a kiedy do niego podeszła to wystawił w jej kierunku owiniętą bandażem elastycznym rękę - zobacz co mi zrobił Lopez - powiedział z dumą w głosie. Wyglądało to trochę jakby Lopez mu wpierdolił, a potem zrobił opatrunek, ale to przecież zupełnie nie o to chodziło. Bo oni wpadli na genialny pomysł, a przynajmniej genialny był według Madoxa, który zaraz się zgodził z Lopezem.
- Będę udawał, że mam coś z nadgarstkiem i nie mogę grać - rzucił zadowolony z siebie. Tylko to wychodziło na to, że... Pilar musiała sama w tego golfa grać? Ale wyglądała tak zajebiście, że szkoda, żeby się taki strój zmarnował. Madox zaraz wstał z krzesła.
- Obejrzałem trochę filmików, pokażę ci jak się ustawiać - stanął zaraz za nią i oparł ręce na jej biodrach, żeby przyciągnąć ją do siebie, żeby wypięła tyłek, który poczuł na sobie - te laski im bardziej się wypinają, tym lepiej im wychodzi - dał jej instrukcje na ucho - uginasz kolana - pokazał jej jak, a potem rękami przesunął po jej ramionach, żeby zacisnąć palce na jej dłoniach, tak jakby trzymali wyimaginowany kij, zamachnął się z nią... I co zrobili? Zrzucili ten piękny wazon z różami.
- Kurwa - Madox wypuścił to słowo prosto w jej szyję. Mogli to zrobić na zewnątrz, a nie tutaj - dobra, chuj z tym, idę się ubrać, bo trzeba jechać - mruknął jej jeszcze do ucha zaciągając się zapachem... wcale nie znajomych mu perfum, jakiś drogich, mocnych, ale ładnych. Jeszcze raz wtulił policzek w jej szyję, ale zaraz już szedł do łazienki, chociaż zatrzymał się w drzwiach.
- Co mam powiedzieć Montoyi? - zapytał, a potem rozejrzał się za telefonem - gdzie mój telefon? - nie leżał na stole, tam gdzie go kładł... Bo tym razem miał go w ręce. Zorientował się po chwili, więc machnął dłonią.
- Mam się ubrać pod kolor? - zapytał i jeszcze raz prześlizgnął się spojrzeniem po sylwetce Pilar. Ona wyglądała ładnie, ale Madox podejrzewał, że on w tym golfowym ubranku będzie gorzej. W ogóle z tego co widział na filmikach, to golfiści wyglądali jak cwele, chociaż ci zawodowi nie do końca, ale oni to w ogóle robili to zdecydowanie inaczej niż te wypacykowane krótkie spódniczki, czy ładni chłopcy ze sweterkami narzuconymi na ramiona. Na sweterek było zresztą za gorąco. Madox zastanowił się jak może wyglądać taki Pablo. Na pewno tak jak ci faceci na filmikach...
Bo Pablo uwielbiał się obnosić ze swoją kasą, ale w sumie Matteo też. Zniknął w końcu w łazience, tylko, że jak brał ten szybki prysznic to mu chwilę zeszło, bo nie chciał zamoczyć opatrunku, który zrobił mu Lopez, i tak go zamoczył. Jeśli chodzi o męskie ubrania, to nie było za bardzo wyboru, same białe koszule i ciemne spodnie. Lopez chyba nie lubił się stroić. Chociaż znalazł też jakiś garnitur, ale to na później...
- Kurwa jak jakiś kelner - rzucił, ale w końcu znalazł jakąś koszulę z krótkim rękawem w niebieskie palemki, pasowała do Pilar i nawet do tego białe, krótkie spodenki. Przez głowę przemknęła mu myśl, że będzie wyglądał jak cwel. Oczywiście, że tak wyglądał jak się ubrał, ale na golfa się nadawało, chyba. Dorzucił jeszcze te swoje złote błyskotki, zegarek i czapkę z daszkiem, a do tego lustrzane okulary przeciwsłoneczne. Nawet takie same znalazł dla Pilar.
Z Montoyą też pogadał, gdzieś w międzyczasie, pewnie między prysznicem, a wybieraniem ubrania, albo może jak je wybierał?
W końcu wyszedł do salonu.
- Dobra, jedziemy - rzucił i znowu się rozejrzał za swoim telefonem, ale tym razem musiał po niego wrócić do sypialni, bo tam go zostawił.
Pilar Stewart
- Grałem kiedyś w hokeja, myślicie, że to coś podobnego? - chyba nie. Zdecydowanie nie, ale w zasadzie Madox to przecież lubił improwizację, to na tym polu golfowym też coś zaimprowizują. W międzyczasie jak Pilar sprzątała, to Madox postanowił sobie pooglądać jakieś filmiki jak się w tego golfa gra. A Lopez? On sobie siedział i jadł kanapkę. Chociaż może nawet już miał się zbierać, kiedy Pilar powiedziała to, że jak nic nie potrzebuje to może sobie iść. Noriega nie powiedział nic, bo on już oglądał filmik jak jakaś laska ustawiała się odpowiednio do kija... golfowego.
- Tylko szybko... - mruknął, kiedy Pilar powiedziała, że idzie się ogarnąć, bo Madox znał kobiety, które na to potrzebowały trzech godzin, chociaż Stewart zawsze szło sprawnie.
- Ona jest trochę loca... - rzucił Lopez, kiedy Pilar zniknęła za drzwiami.
- Co? - Madox podniósł na niego spojrzenie znad telefonu, ale zaraz pokiwał głową - nawet bardzo loca, najbardziej loca chica jaką znam - stwierdził, ale zaraz zerwał się z krzesła - dobra, obczaj to... Jakoś tak się trzeba ustawić - powiedział i zaraz się ustawił obok stołu tak jak na tym filmiku, na ugiętych kolanach, tylko Madox się przy tym jakoś dziwnie wypiął i zamachnął, z biodra tak jak pokazywali. Nie wyszło mu chyba najgorzej, ale Lopez miał dziwną minę.
- No i jak? - zapytał go Madox.
- Pedalsko to wygląda - rzucił Lopez, a Noriega wywrócił oczami.
- No bo golf jest pedalski- stwierdził Madox. Przez chwilę próbował jeszcze innych ustawień z filmiku, a Lopez go obczajał, ale później wstał, żeby odnieść swój talerz do zlewu. Zatrzymał się przy kuchennej wyspie. Madox najpierw pomyślał, że zauważył patelnię i zrobi im awanturę, ale Lopez się odezwał.
- Mam pomysł...
Kiedy Pilar wyszła z pokoju, to Madox wciąż siedział przy stole i oglądał laski, które grały w golfa, bo to był dość fascynujący sport, a przynajmniej te spódniczki miały fajne, podobały mu się, ta Stewart też. Zaraz zmierzył ją spojrzeniem i zagwizdał.
- Wyglądasz jakbyś robiła to od lat - uśmiechnął się, a kiedy do niego podeszła to wystawił w jej kierunku owiniętą bandażem elastycznym rękę - zobacz co mi zrobił Lopez - powiedział z dumą w głosie. Wyglądało to trochę jakby Lopez mu wpierdolił, a potem zrobił opatrunek, ale to przecież zupełnie nie o to chodziło. Bo oni wpadli na genialny pomysł, a przynajmniej genialny był według Madoxa, który zaraz się zgodził z Lopezem.
- Będę udawał, że mam coś z nadgarstkiem i nie mogę grać - rzucił zadowolony z siebie. Tylko to wychodziło na to, że... Pilar musiała sama w tego golfa grać? Ale wyglądała tak zajebiście, że szkoda, żeby się taki strój zmarnował. Madox zaraz wstał z krzesła.
- Obejrzałem trochę filmików, pokażę ci jak się ustawiać - stanął zaraz za nią i oparł ręce na jej biodrach, żeby przyciągnąć ją do siebie, żeby wypięła tyłek, który poczuł na sobie - te laski im bardziej się wypinają, tym lepiej im wychodzi - dał jej instrukcje na ucho - uginasz kolana - pokazał jej jak, a potem rękami przesunął po jej ramionach, żeby zacisnąć palce na jej dłoniach, tak jakby trzymali wyimaginowany kij, zamachnął się z nią... I co zrobili? Zrzucili ten piękny wazon z różami.
- Kurwa - Madox wypuścił to słowo prosto w jej szyję. Mogli to zrobić na zewnątrz, a nie tutaj - dobra, chuj z tym, idę się ubrać, bo trzeba jechać - mruknął jej jeszcze do ucha zaciągając się zapachem... wcale nie znajomych mu perfum, jakiś drogich, mocnych, ale ładnych. Jeszcze raz wtulił policzek w jej szyję, ale zaraz już szedł do łazienki, chociaż zatrzymał się w drzwiach.
- Co mam powiedzieć Montoyi? - zapytał, a potem rozejrzał się za telefonem - gdzie mój telefon? - nie leżał na stole, tam gdzie go kładł... Bo tym razem miał go w ręce. Zorientował się po chwili, więc machnął dłonią.
- Mam się ubrać pod kolor? - zapytał i jeszcze raz prześlizgnął się spojrzeniem po sylwetce Pilar. Ona wyglądała ładnie, ale Madox podejrzewał, że on w tym golfowym ubranku będzie gorzej. W ogóle z tego co widział na filmikach, to golfiści wyglądali jak cwele, chociaż ci zawodowi nie do końca, ale oni to w ogóle robili to zdecydowanie inaczej niż te wypacykowane krótkie spódniczki, czy ładni chłopcy ze sweterkami narzuconymi na ramiona. Na sweterek było zresztą za gorąco. Madox zastanowił się jak może wyglądać taki Pablo. Na pewno tak jak ci faceci na filmikach...
Bo Pablo uwielbiał się obnosić ze swoją kasą, ale w sumie Matteo też. Zniknął w końcu w łazience, tylko, że jak brał ten szybki prysznic to mu chwilę zeszło, bo nie chciał zamoczyć opatrunku, który zrobił mu Lopez, i tak go zamoczył. Jeśli chodzi o męskie ubrania, to nie było za bardzo wyboru, same białe koszule i ciemne spodnie. Lopez chyba nie lubił się stroić. Chociaż znalazł też jakiś garnitur, ale to na później...
- Kurwa jak jakiś kelner - rzucił, ale w końcu znalazł jakąś koszulę z krótkim rękawem w niebieskie palemki, pasowała do Pilar i nawet do tego białe, krótkie spodenki. Przez głowę przemknęła mu myśl, że będzie wyglądał jak cwel. Oczywiście, że tak wyglądał jak się ubrał, ale na golfa się nadawało, chyba. Dorzucił jeszcze te swoje złote błyskotki, zegarek i czapkę z daszkiem, a do tego lustrzane okulary przeciwsłoneczne. Nawet takie same znalazł dla Pilar.
Z Montoyą też pogadał, gdzieś w międzyczasie, pewnie między prysznicem, a wybieraniem ubrania, albo może jak je wybierał?
W końcu wyszedł do salonu.
- Dobra, jedziemy - rzucił i znowu się rozejrzał za swoim telefonem, ale tym razem musiał po niego wrócić do sypialni, bo tam go zostawił.
Pilar Stewart