Strona 20 z 32

kiss and tell

: wt wrz 30, 2025 4:05 pm
autor: Daisy Jenkins
You kept me like a secret but I kept you like an oath
Niedomknięty romans, bo życie okazało się zbyt ciężkie.
STATUS: POSZŁO

ObrazekObrazek

Wciąż pamiętam Twój zapach....
Nie ten, który uderza w moje nozdrza na każdym z dzisiejszych spotkań, lecz ten, intensywny, uzależniający, gdy tuż po kąpieli zajmowałeś miejsce obok mnie w naszym łóżku. Ciężar Twojego ramienia, który spoczywał na mnie każdej nocy był wtedy niemalże irytujący. Zawsze kombinowałam jak, kiedy lekko się odsunąć. Nigdy mi się to nie udawało, lecz dzisiaj... Jestem na siebie wściekła, że w ogóle próbowałam to robić.

Mieliśmy plany.
Wspólne i niezależne, mieliśmy przeżyć nasze życie po swojemu. Zakochani, beztroscy, z uśmiechem chwytając każdy kolejny dzień. Nie byliśmy długo razem, lecz znałeś wszystkie moje wady, zupełnie, jakbym sama w chwili poznania przekazała Ci jakąś pieprzoną instrukcję. I kłóciliśmy się! Oj, ależ my się kłóciliśmy! Często tylko po to, by zaraz móc się pogodzić i znów wpatrując się sobie w oczy wiedząc, bez żadnych słów, po prostu wiedząc, że to jest miejsce w którym chcemy zostać.

Rose odeszła.
Sopie została.

A ja nie mogłam postąpić inaczej i z dnia na dzień musiałam się stać dla swojej siostrzenicy nie tylko tą fajną ciotką z której zawsze się śmiałeś, lecz opiekunką, m a m ą, mimo, że nigdy nie dążyłam do tej roli. Spadła na mnie, a ja przyjęłam jej wszystkie trudy, wszystkie słabości i momenty chwały. Z każdym kolejnym miesiącem byłam bardziej oddana swojej rodzinie, a coraz bardziej oddalona od Ciebie...

Nie pamiętam, które z nas pierwsze wspomniało o rozstaniu.
Wisiało ono w powietrzu od dłuższego czasu, lecz chodziliśmy po cichu, jakby na palcach wokół tego tematu, zamiatając go usilnie pod dywan, aż w końcu zaczęliśmy się o niego przewracać.
Wiem, że się starałeś, że mnie wspierałeś i pomagałeś jak potrafiłeś. Wiem też, że ja sama byłam zbyt zagubiona i zbyt pochłonięta, by dalej zauważać momenty w których Ty również mnie p o t r z e b o w a ł e ś. Wiem, że nie rozumiałeś wielu moich działań, ale trwałeś. Przy mnie. Przy nas. Będąc wujkiem, partnerem, opiekunem i moim ramieniem, w który wciskałam zmęczone od płaczu oczy, gdy kolejnej nocy tęsknota za Rose była niemalże paraliżująca.

Wiem, że zasługiwaliśmy na więcej.
Właściwa osoba w złym czasie - tak o nas mówią. Nie wiem, co mnie bardziej boli. To, że nadal jesteś w moim życiu, czy to, że nie jesteś w nim w sposób w jaki zawsze chciałam. Kręcimy się wokół siebie. Przyjaźnimy. Próbujemy, bo milczę ilekroć napomniesz choćby jednym słowem o innej kobiecie.

Ruszyliśmy naprzód. Próbujemy.
  • Poszukuję mężczyzny, który był w związku z moją Daisy, a obecnie próbują się p r z y j a ź n i ć. Rozstali się w zgodzie, nie chcieli tego, ale nie potrafili znaleźć innego rozwiązania. Ona zaopiekowała się dzieckiem zmarłej siostry, zaczęła współdziałać ze szwagrem do którego, karmiła swoją nienawiść i pochłonięta tym wszystkim, odsunęła się od swojego ukochanego całkowicie bezwiednie. On, mógł się starać, ale w tym układzie nie było dla niego po prostu miejsca. Nie był ojcem, był wujkiem, tym obserwatorem, który stał bezczynnie, bo nie mógł niczego za bardzo zrobić. Nie potrafił pocieszyć Daisy, nie potrafił odnaleźć się w nowej roli. Byli zmęczeni oboje więc się rozstali.
  • Nie wiem, co z tego aktualnie będzie! Chciałabym wszystko rozegrać, bez planowania jakiś końców, bo oboje chcą ruszyć naprzód i faktycznie być tylko przyjaciółmi, ale jednocześnie nie domknęli swojej historii i ta miłość ciągle gdzieś tam jest! Mimo, że myślę, że tak od ponad roku już nie są razem.
  • To wszystko, to tylko pomysł! Jestem totalnie otwarta na zmiany, kombinowanie, czy dopasowywanie tej historii pod inną, jeśli coś takiego potrzebować ktoś będzie. Zazwyczaj jestem miła, skromnie twierdząc całkiem przyzwoicie piszę, a jeśli chodzi o tempo to szczerze mówiąc mam różne. Mogę złapać szybki zryw i odpisać niemalże od razu, by potem zalegać przez tydzień. Życie jest zawsze numerem jeden, więc nie popędzajmy się, szanujmy i informujmy, jeśli potrzebujemy jakiś większych przerw.
  • Mówią, że do trzech razy sztuka, więc próbuję znaleźć byłego ukochanego znowu. Ozłocę za ten wątek! Obiecuję, będzie trudno i emocjonująco! Zapraszam serdecznie, nie gryzę w przeciwieństwie do Daisy, he he.

kiss and tell

: wt wrz 30, 2025 4:27 pm
autor: davina davenport
Loving you isn’t right thing to do
How can I ever change things that I feel?
STATUS: AKTUALNE | 30/09
ObrazekObrazek
Można było ją z tego powodu uwielbiać lub nienawidzić. Niestety więcej było tych, którzy uważali ją za nerda. Na szczęście miała bliskiego przyjaciela, który zawsze powtarzał jej, że inni po prostu nie znają jej tak jak on. Było to prawdą, ponieważ nie znajdowała się na świecie druga osoba, z którą Davina byłaby tak związana. Nawet rodzeństwo nie wiedziało o niej tyle, co jej najlepszy przyjaciel.Wszyscy byli przekonani, że przyjaźń przerodzi się w miłość, byli więc zdziwieni, kiedy po zakończeniu liceum na jej palcu nie zalśnił pierścionek zaręczynowy.
Szukam najlepszego przyjaciela Daviny, z którym w czasach szkolnych była nierozłączna. Znali się na wylot, spędzali ze sobą każdą wolną chwilę i przede wszystkim rozumieli swoje potrzeby. Wszyscy dookoła byli przekonani, że skończą jak typowe pary z komedii romantycznych i wezmą ślub, a następnie ogłoszą kolejne ciąże, ale nic takiego się nie stało. Relacja trwała na platonicznej stopie i choć rozjechali się w inne miejsca na studia (lub nie, to też opcja), nadal utrzymywali kontakt.

Chciałabym, aby rodzice obu stron męczyli ich od jakiegoś czasu o przyprowadzenie partnera na Boże Narodzenie, czy urodziny ojca. Wszak to czas na ustatkowanie się, a nie ślepe podążanie za karierą i awansami. W końcu jak można tak żyć, w pojedynkę? To nieludzkie!
Naszym postaciom nie po drodze z szukaniem drugiej połówki, zawiązują więc pakt o udawaniu pary, którą wszyscy w nich widzieli. Pojawiają się razem na rodzinnych imprezach, zamykając tym samym usta rodziny i przestrzeń na plotki.

Sęk w tym, że w którymś momencie przyłapują się na tym, że to już nie tylko przyjaźń.

Ustalmy wspólnie, które jako pierwsze poczuje coś więcej. Czy stanie się to w chwili, w której to drugie w końcu pozna kogoś na poważnie? Pobawmy się tym pomysłem i stwórzmy z niego slowburn romance, którym obie strony będą się dobrze bawić na fabule.

kiss and tell

: wt wrz 30, 2025 7:04 pm
autor: Bronte Rosenthal-Murray
i sometimes wonder
do you dream of me too?
STATUS: NIEAKTUALNE | 02/11
ObrazekObrazek
Praca w telewizji oferuje spore możliwości, ale w młodym wieku czasami potrzebny jest ktoś, kto poprowadzi cię za rękę. Z takiego założenia wyszła Bronte, która drogę do dalszej kariery postanowiła utorować sobie pod okiem osoby, która była w tym już dostatecznie wprawiona. Gdy znalazła pracę w stacji, przydzielono jej mentora, pod okiem którego miała szlifować własne umiejętności. Problem w tym, że okazał się c h o l e r n i e przystojny.
Starała się pozostać profesjonalistką, ale niczego nie była w stanie poradzić na to, że jej spojrzenie coraz częściej zaczynało uciekać w jego kierunku. Drżała za każdym razem, kiedy jego palce przypadkowo muskały delikatną skórę jej dłoni, kiedy przejmował od niej plik dokumentów. Mimowolnie zaczęła zastanawiać się nad tym, czy specjalnie prowokował ten kontakt. Czy specjalnie znajdował się zbyt blisko niej, choć sytuacja wcale tego nie wymagała? Czy on także czuł, jak atmosfera gęstnieje za każdym razem, kiedy zostają w pomieszczeniu sam na sam?
Choć zdecydowanie powinna, nie potrafi wyrzucić go ze swojej głowy. Może też wcale nie chce? Wolałaby zdecydowanie, żeby któregoś razu zamknął jej usta w pocałunku i dał odczuć, że nie widzi w niej tylko panny, która regularnie podrzuca mu kawę. I nie musi nawet pytać - przecież doskonale zna jego ulubioną!
★ czy on kogoś ma - żonę, dziewczynę, rodzinę; czy może też czuje do niej jakiś pociąg - to zostawiam do twojej oceny; jak dla mnie może nawet się nią bawić :oops:
★ poszukiwania pisane pod pana, ale ewentualnie mogę przygarnąć też panią
★ piszę raczej dużo i często, zatem jeden post na regulaminowy czas zdecydowanie mnie nie zadowala; nie chcę uczestniczyć w pisaniu tylko dla trzymania wizerunku; fajnie by było, gdyby wpadły przynajmniej 2-3 posty na tydzień
★ nie jestem ultra wybredna (a przynajmniej tak mi się wydaje :lol:), dlatego ze wszystkim jestem tu skłonna negocjować; nie chcę zbyt dużo narzucać, tak samo jak i obiecywać dozgonnej miłości - w grze może wyjść i tak, że ich drogi w końcu się rozejdą
generalnie się polecam, a po wszelkie pytania i szczegóły zapraszam na pw, na pewno się dogadamy <3

roots and wings

: śr paź 01, 2025 9:19 am
autor: Percival Gardner
Pajamas? Poor people don’t wear pajamas
we fall asleep in our underwear or blue jeans
STATUS: AKTUALNE | 25/10
ObrazekObrazek
Niewielkie mieszkanie w Rexdale, w którym się wychował, wyglądało tak, jakby od kilkudziesięciu dobrych lat nie przeprowadzono w nim żadnego najmniejszego remontu – w istocie było to prawdą. W każdym z czterech małych pokoi ze ścian odchodziły pożółkłe od tytoniowego dymu tapety, a dziury w podłogowych listwach zdawały się być idealnymi kryjówkami dla mysz i robactwa, które raz na jakiś czas lubiło wychodzić na światło dzienne. Zwłaszcza w kuchni, gdzie na dużym, krzywym stole i w umywalce zalegały nieumyte naczynia z resztkami najtańszego jedzenia. To był widok, do którego każdy z domowników zdążył przywyknąć. Brudne talerze i śmieci znikały zwykle wtedy, gdy sprzątaniem zajęło się któreś z piątki rodzeństwa. Wiecznie nadąsany i cuchnący spirytusem ojciec omijał cały ten burdel szerokim łukiem, a matka od zajmowania się dziećmi oraz domem wolała puszczane w telewizji reality-show i przeciwbólowe leki.
Rodzina luźno inspirowana tą z „Elegii dla bidoków”. Było źle, ale żeby nie było jeszcze gorzej, wszyscy stali za sobą murem, co by się nie działo i czego by ktoś nie odwalił. Zwłaszcza matka czy ojciec. Percy był najstarszy z rodzeństwa, robił więc jako dzieciak za trzeciego rodzica i czuwał, żeby im w miarę możliwości nie brakowało chleba, co było lekko mówiąc niemałym wyzwaniem. On wyszedł na ludzi, wiedzie mu się nawet lepiej niż dobrze, a reszta? Może też wyszli na prostą, a może wcale nie – up to you. Fajnie jakby jedno z rodzeństwa mimo wszystko nie zostawiło uzależnionej matki samej, która jeszcze żyje i nadal gdzieś tam się nią przejmowało czy zajmowało. Percy odciął się od tego wszystkiego zaraz po wyjeździe na studia, więc można mu to mieć za złe, że przestał się interesować i mieć dla nich tyle czasu co wcześniej, ale wszystko zależy od tego jakie obecnie są relacje między całą piątką. Najważniejszy punkt zaczepienia jest taki, że byli dla siebie wsparciem i robili wszystko, żeby te najgorsze czasy jakoś wspólnie przeżyć.

kiss and tell

: śr paź 01, 2025 11:16 pm
autor: Jonathan Lane
Tonący brzytwy się chwyta
#miraż #kłamstwa #przeszłość #sentyment #powroty
STATUS: REZERWACJA (08/10)
ObrazekObrazek
O POSTACI
Jonathan to wrak człowieka, owinięty sprytnie w ładne opakowanie. Bogaty, przystojny i niegłupi. Szef kuchni gotujący w ekskluzywnej restauracji, do niedawna w stabilnym związku i z ambicjami... póki nie strawił go pęd życia, a górę nad nim nie wzięły demony teraźniejszości. Próżność, samotność, poczucie niezrozumienia i sentyment za czasami, gdy życie było znacznie prostsze − to jego rozterki. Teraz, mimo sukcesów, czuje, że poniósł PORAŻKĘ.
TREŚĆ POSZUKIWAŃ
− Cześć, tu [Imię]. Zostaw wiadomość po sygnale.
− Cześć, to ja, Jonathan. To ostatni raz, kiedy do Ciebie dzwonię. Od miesięcy staram się do Ciebie dobić. Trzymam telefon wciąż przy sobie, mając nadzieję, że oddzwonisz... ale to już raczej bez sensu. Chciałem tylko powiedzieć, że kiedy byliśmy młodsi, jasno dałeś mi do zrozumienia, że w życiu liczą się dla Ciebie tylko dwie rzeczy: Ty sam i Twoja kariera.
Czy dlatego właśnie już ze sobą nie rozmawiamy?
Zawsze musiałeś być najlepszy ze wszystkich. Być ponad innymi. Nigdy nie rozumiałem tego u Ciebie. Tej Twojej obsesji na punkcie bycia KIMŚ. Najlepiej kimś ważnym. Ale teraz rozumiem... Stałem się Tobą. Pełen obsesji i zakłamania. Nie pamiętam już, ile razy powtarzałem pustą historię innym i sobie... tworzyłem miraż osoby, w który być może nawet Ty byś mi uwierzył, gdybyś tylko go zobaczył.
Ale to już koniec.
Czuję, jak wycieka ze mnie ostatnia kropla prawdy. Ostatni bastion życia, o które warto by było walczyć... Zniknąłem w tych zwalinach kłamstw, które sam stworzyłem. Chciałbym, żebyś był tu ze mną, żeby mi pomóc. Chciałbym... żebyś mnie uratował... naiwne, nie?
Tonę, [Imię].
Teraz naprawdę... Teraz już... ostatni raz. Obiecuję. Więcej nie zadzwonię.
...więcej mnie nie będzie.
trigger warning
wątki +18, wolne tempo gry
🍁 Poszukuję dawnego przyjaciela, który zrezygnował z ich przyjaźni X lat temu. [Imię] wybrał renomowany zawód i wysoką reputację ponad sentyment i lojalność. Mimo tego, to [Imię] zna Jonathana najlepiej, bo zna jego słabości, których dziś nie pokazuje światu.
🍁 Jonathan nigdy nie chciał być jak [Imię]. To stało się przypadkiem... monotonia i pracoholizm wkradły się w jego życie niepostrzeżenie, czyniąc go kalką dawnego przyjaciela.
🍁 Ta relacja może być najbardziej emocjonującym rollecosterem, z jakim się zetkniesz... a równie dobrze nie musi być niczym większym, niż sentymentem i echem przeszłości. Liczy się dla mnie rozgrywanie emocji, bez nastawienia na konkretny end gejm.
🍁 Ostatnia wiadomość z sekretarki skłoniła ich do pierwszego powrotu... i zakładam, że nie ostatniego. Powiązanie to może być natury romantycznej, ale nie musi.
🍁 Mam kilka pomysłów, jak rozwinąć pomysł, a wszystko zależy od Twojej kreacji. Stwórzmy tę historię wspólnie.
🍁 Postać może być już istniejąca na forum, mieszkająca w Toronto przynajmniej od szkoły średniej, w dowolnym wieku i z dowolnym statusem związku. Pisałam poszukiwania pod mężczyznę, ale przy dobrym pomyśle pasuje tu również kobieta.
🍁 Mam różne tempo gry - raz odpisuję od razu, a niekiedy ledwie spinam się w regulaminowych odstępach. Za to zależy mi na budowaniu historii między postaciami i staram się pisać starannie.

kiss and tell

: czw paź 02, 2025 11:07 am
autor: Paige Ellery
you won't give up on us,
even if the skies get rough
STATUS: AKTUALNE | 07/10
ObrazekObrazek
Nowy mężczyzna w jej życiu pojawił się nagle. Poznali się w szpitalu, gdy któregoś dnia przywiózł karetką starszego pacjenta po upadku z roweru. Choć zauważył Paige już wcześniej, w szpitalnych korytarzach, w kantynie, raz na dyżurze - dopiero wtedy się odezwał. Zaproponował kawę. Bez napięcia. Bez tej nachalnej pewności, którą tak często przyjmowała z irytującym uśmiechem. Zgodziła się. Było coś... przyjemnego w jego obecności. Kojącego. Rozmawiali o medycynie, o rowerach, o tym, jak trudno dziś znaleźć dobrego hydraulika. Nic, co rwałoby tętno, nic, co zostawiałoby szramy pod skórą. Ale może właśnie tego potrzebowała? Kogoś, kto nie rozbierał jej spojrzeniem, kto nie rozrywał jej świata na pół. Po drugim spotkaniu przystała odwiedzenie jego mieszkania. Nie planowała tego. Była zmęczona dyżurem, spięta; chciała zrzucić z siebie białe buty i napięcie między łopatkami. Gdy weszła zdjęła kurtkę, przyjęła szklankę wody. Wszystko było zaskakująco uporządkowane - książki w równych rządkach, czysta kuchnia, porządna kawa. Właściwie nie było nic, co mogłoby ją zniechęcić. I wtedy zobaczyła ten plakat. Na ścianie, tuż nad regałem z filmami, wisiała duża reprodukcja Solaris - tej samej wersji, którą Miles - jej były mąż, który nie daje o sobie zapomnieć - kochał niemal religijnie. Gadał o niej jak nawiedzony, znał każdą kwestię, cytował Tarkowskiego na równi z własnymi wyrzutami sumienia. Paige zamarła. I nagle wszystko, cała ta nowa rzeczywistość, złożona z równych półek i nieprzesiąkniętej whisky przestrzeni, wydała jej się... nieprawdziwa. Obca. Nie powiedziała ani słowa. Wybiegła. Zostawiła kurtkę, szklankę z odciskiem ust i pewnie zdziwienie w jego oczach, ale nie obejrzała się ani razu. To, że nie wróciła z przeprosinami, że nie wysłała wiadomości, wcale go nie zraziło. Wręcz przeciwnie. Zadziałało to jak przynęta zarzucona na wędkę. Był inny - pozytywnie inny. Spokojny. Cierpliwy. Zrównoważony. Umiał czekać. Słuchał jej słów, nawet gdy mówiła niewiele. Dbał o szczegóły. Zawsze otwierał jej drzwi. Przynosił kawę, zanim zdążyła zamówić. Dzwonił, ale nigdy za często. Jakby rozumiał, że zbyt nachalna troska może ją tylko odepchnąć. Był mężczyzną, którego mogłaby pokochać. Ale nie potrafiła. Bo nie miał w sobie tamtego ognia. Nie nosił jej imienia pod skórą. Nie patrzył na nią jak na świat, który go jednocześnie zachwyca i przeraża. Nie potrafił jej dotknąć tak, jak Miles. Bo może Miles był nieidealny. Może był zbyt emocjonalny. Zbyt nieprzewidywalny. Zbyt pogubiony w sobie, w niej, w tym wszystkim, co wymykało się spod kontroli. Ale przy nim Paige nie musiała udawać, że zawsze wie, co robi. Nie musiała być silna. Mogła się rozsypać. I wiedziała, że on to zbierze - nawet jeśli nieumiejętnie, nawet jeśli po swojemu, ale zbierze. On... nie wiedział lub nie chciał wiedzieć, że jej serce już dawno zostało gdzie indziej. Nie dostrzegał, że kiedy siada naprzeciw niej w kawiarni, ona patrzy przez jego ramię, jakby szukała kogoś innego. Nie zauważał, że zasypia z telefonem pod poduszką, bo czeka, czy znowu dostanie wiadomość od Milesa. Czy znowu będzie musiała wstać w środku nocy, ubrać się w pośpiechu i jechać do niego, bo wypił za dużo. A kiedy to się dzieje - on nie pyta. Nie robi scen. Nie próbuje jej zatrzymać. Bo wie, że to odwróci się przeciwko niemu. Bo Paige ma silny charakter. Bo jest uparta. Bo nienawidzi, kiedy ktoś próbuje za nią zdecydować, co czuje. A on nie chce jej stracić. Więc czeka. I wierzy, naiwnie, że z czasem go pokocha. Że przecież tyle ich łączy - podobny zawód, podobne spojrzenie na świat, miłość do jazdy na rowerze, do psów, do kawy o piątej rano. Że przecież... to wystarczy. Bo on zakochał się pierwszy. I zakochał się mocniej.

*_* W każdej kwestii można dogadać się ze mną. Jeśli chcesz zmodyfikować mój pomysł, dopasować pod siebie - napisz do mnie; poszukiwany pan to jeden z ważniejszych wątków mojej postaci.

kiss and tell

: czw paź 02, 2025 8:28 pm
autor: Signy Morrow
we were
and then we weren't
STATUS: aktualne | 02/10

ObrazekObrazek
Nie był jej pierwszą miłością, jednak przez długi czas był tą, bez której nie umiała wyobrazić sobie życia. Nadawali na tych samych falach i w ten sam sposób byli szaleni, dzięki czemu to, co stworzyli smakowało tak dobrze. Przy nim nie musiała się wstydzić i czuła, że mogła po prostu być sobą. Do czasu, aż wszystko się posypało.

Jej matka już wcześniej pochłaniała sporo jej energii, jednak to diagnoza poważnej choroby wywróciła im wszystko do góry nogami. Była jedyną osobą, która w przeszłości robiła dla Signy wszystko, zatem tym razem to ona chciała jej się odwdzięczyć. Musiała pozyskać środki na leczenie, co dla osoby z jej środowiska nie było proste. Z klubu, w którym pracowała, miała tylko dwie drogi - pozbawiający resztek godności taniec, albo odpowiedź na zainteresowanie mężczyzny, który od samego początku zwiastował kłopoty, ale przynajmniej mógł zapewnić jej kasę.

Związek, który rzekomo znaczył dla niej tak wiele, przerwała z dnia na dzień. Zrezygnowała z tłumaczeń i zniknęła z jego życia, pogrążając się w poczuciu wstydu zbyt głębokim, aby później spojrzeć mu w oczy. Czuła, że i tak nie miała innego wyboru.


- poszukuję byłego chłopaka, z którym łączyło ją prawdziwe uczucie, dopóki Signy nagle nie postanowiła zakończyć ich związku, do czego zmusiła ją sytuacja rodzinna;
- przez pewien czas najpewniej nie mieli ze sobą kontaktu, ale teraz chciałabym go odnowić, być może bazując na tym, w jak toksycznej relacji utknęła;
- jeden post na regulaminowy czas to dla mnie zdecydowanie za mało, stawiam raczej na miarową rozgrywkę, fajnie byłoby dostać chociaż post raz na 3-4 dni;
- raczej nie widzę tu postaci młodszej od niej, a starsza nie będzie mi przeszkadzać, o ile różnica wieku będzie rozsądna;
- nie musi to być postać nowa, ale jeśli chodzi o całą resztę to uwielbiam wspólne budowanie relacji, także na starcie chciałabym poznać twoją wizję (bez dozgonnych deklaracji, bez obaw!);
- nie jestem z tych, co uciekają bez słowa i tego samego oczekuję oddrugiej osoby - jeśli cokolwiek nam tu nie zagra, po prostu się o tym informujmy;
- poza tym naprawdę się polecam i cieplutko zapraszam na pw <3

kiss and tell

: czw paź 02, 2025 11:54 pm
autor: Paisley Flores
You must promise to love me,
and damn it if you fvck me over,
I will rip your fvcking face apart.
STATUS: NIEAKTUALNE | 26/10
ObrazekObrazek
Piątkowe wieczory zwykły ludziom kojarzyć się z zapachem odgrzanego w mikrofali popcornu, szumem grającego w tle telewizora i ciepłem wypranego w Perwolu koca. Tutaj pachniało natomiast mieszanką naftaliny z przeważającą nutą formaliny, z głośnika radia, takiego pamiętającego czasy młodości właściciela zakładu, piał Bon Jovi, a zza wpółotwartych drzwi do chłodni zawiewał halny. Paisley okupowała czterema literami stół sekcyjny, raz po raz zamachała w rytm muzyki nogą, nieco częściej trzymanym zgrabnie w dłoni pędzelkiem. Tuż obok niej leżała ubrana w zjedzoną przez mole garsonkę kobieta - ostatnia, wyjątkowo zrelaksowana klientka tego dnia – której usta właśnie otrzymywały odcień głębokiej czerwieni.
Flores w drzwiach prowadzących na zaplecze pojawił się znienacka, jak zwykle nieproszony, mącąc spokój panujący w zakładzie pogrzebowym. Nie śpieszył się specjalnie, z lampką wytrawnego wina w dłoni i tym swoim półuśmiechem przysiadł na stołku obok, jakby to była najbardziej naturalna sytuacja na świecie, i obserwował. Cmokał pod nosem za każdym razem, kiedy dłoń jego żony śmiała zadrżeć w powietrzu, zdradzając jej niewątpliwe zmęczenie.
– Wiesz, że cywilizowane pary w piątek chodzą, dajmy na to, do kina, hmm? – mruknęła, nie odrywając wzroku od twarzy nieboszczki.
– I płacą za to, żeby przez dwie godziny oglądać, jak ktoś udaje, że żyje? – suchość jego głosu dorównywała piaskowi Sahary, ale nagłe uniesienie kącików ust zdradziło rozbawienie. Schował się za kieliszkiem wina i upił spory łyk, zanim dodał: – Tu przynajmniej nikt nie udaje. Bo nie żyje. A poza tym… popcornu nie można popijać Merlotem.
TL;DR // Poszukuję dla Paisley męża. Mężczyzny starszego od samej zainteresowanej, najlepiej właściciela zakładu pogrzebowego White Lily Funeral Services (co by autorce do historii w kp pasowało). Ich relacja może być prawdziwym teatrem osobliwości, które na dobre odleciały z orbit szeroko pojętej normalności. Nie muszą chodzić na randki do restauracji – mogą jadać kolacje na blacie w chłodni, popijając wino i dywagując nad tym, czy zielonkawy odcień materiału wyścielającego trumnę nie będzie za bardzo kontrastował z cerą nieboszczyka, spoczywającego blat dalej. Ot dwie takie emocjonalnie zdystansowane jednostki, które paradoksalnie będą się dopełniać.

Nie będę ukrywać, że poszukuję kogoś, kto zagości tutaj na dłużej i zdoła spełnić moje małe marzenie o groteskowej rodzinie Floresów. Charakter i wygląd Pana Floresa jest do dogadania, tak samo jak i przyszłe, wspólne historie (mogę sypnąć na start kilkoma z rękawa, ale to już na pw). Bonusowe punkty rozdaję za niestandardowe pomysły, wsiąknięcie w temat i odpisy z humorkiem częstsze, niż raz na miesiąc. Dodam, że co do długości postów jestem w stanie się raczej dostosować (piszę jednak dość wylewnie, więc co dla jednych jest 'długim' odpisem, dla mnie może być niedosytem). Zapraszam, gryzę czasem.

kiss and tell

: ndz paź 05, 2025 2:35 pm
autor: Jacob Brown
Can you be happy
if your life is a lie?
STATUS: SPRZEDANE | 06/10
ObrazekObrazek
Kiedyś miał inne nazwisko, inną przeszłość i ludzi, których kochał. Teraz ma tylko nowe życie, które nie do końca należy do niego. Nowe imie, nowe nazwisko, nowe miejsce zamieszkania i nowa praca. Toronto stało się jego azylem i więzieniem jednocześnie – nie może go opuścić, ale nie może też być tytaj sobą. Jako podopieczny programu ochrony świadków, codziennie boryka się z wieloma zasadami, których musi przestrzegać, starając się prowadzić względnie normalne życie.
Od jego "śmierci" minął rok. W Montrealu zostawił oficjalnie owdowiałą żonę i osieroconą trzyletnią córkę. Tamto życie – dom, nazwisko, rodzina, przeszłość – zakończyło się nagle, brutalnie i definitywnie.


Szukam kobiety, wiek tak naprawde nie gra roli, ale chyba najlepiej jakby była po 30. Mam kilka pomysłów, które możemy pomieszać, zostawić jak są, albo wpaść na coś zupełnie innego, nie zamykam się na żadne wizje, nawet te szalone i brzmiące na absurdalne, ze wszystkiego da się coś wyciosać :D
Może to być kobieta z przeszłości, która go rozpoznaje – znajoma żony, sąsiadka, bywalczyni tych samych sklepów, siłowni, piekarni, kawiarni. Mogli mieć krótki epizod (no święty tak w pełni nie jest, zdarzył mu się skok w bok), mogli jedynie znać się z niezobowiązujących rozmów. I nie musiała nawet mieszkać na stałe w Montrealu, wystarczy żeby bywała tam kilka razy do roku.
Może to być psycholożka/policjantka, z którą ma regularne sesje w ramach programu ochrony – początkowo czysto profesjonalna relacja, która powoli zacznie przekraczać granice.
To także może być sąsiadka, współpracowniczka, przypadkowa znajomość ze stacji benzynowej, kiedy dystrubutor nie chciał z nią współpracować.
Wszystko do dogadania, nie gryzę i lubię wyzwania :D

Dopóki nie spłodzę KP, przy rozmowach dostarczę wszelkich detali odnośnie postaci!
Zapraszam na PW <3


roots and wings

: ndz paź 05, 2025 5:41 pm
autor: Paisley Flores
You ask yourself, who'd watch for me?
My only friend, who could it be?
It's hard to say it, I hate to say it, but it's probably me.
STATUS: Starszy brat: Dalien Ellis | nieaktualne
Młodszy brat; wraca do łask, poszukiwany | 30/11
ObrazekObrazek
– Wiesz, że ojciec wciąż trzyma ten cholerny paragraf z kodeksu w ramce na biurku?
Odpowiedział siostrze parsknięciem i obojętnym, nieco leniwym wzruszeniem ramion. W końcu po głowie rodziny Hallów, wyznającej w życiu zaledwie dwie wartości, prawo i sprawiedliwość, trudno było spodziewać się czegokolwiek innego. Minęło co najmniej dwadzieścia lat, odkąd zdjęcie z dziećmi zastąpił kawałkiem białoczarnego papieru, i mniej więcej dziewiętnaście, odkąd te same dzieci przestały pytać, dlaczego ich ojciec wolał poświęcać więcej czasu aktom spraw, niż własnej rodzinie.
- Cóż... Zawsze chciał mieć coś, czym będzie się mógł pochwalić, nie? - odparł po chwili milczenia, jakby sam próbował ocenić ciężar swoich słów. I ocenił, dość chłodno zresztą, przyjmując, że ich rodzina dobrze to nawet na zdjęciach nie mogła wyglądać.
Jemu, jako najstarszemu, rzeczywiście udało się zdobyć coś na kształt uznania w oczach ojca, ale nigdy też na tyle dużego, aby można go było nazwać faktyczną relacją ojca z synem. Ich wspólne rozmowy, rzadkie bo rzadkie, przypominały bardziej spotkania biznesowe, niż głębokie zwierzenia.
Paisley skończyła studia z trudem, a potem zaszyła się w domu pogrzebowym, testując odcienie farb na nieboszczykach, by później tymi samymi kolorami malować, ot choćby, ściany w przedpokoju. W rodzinnych rozmowach wspominano ją rzadko, bo o takich sprawach – jak podkreślała matka – nie wypada mówić głośno.
A najmłodszy? Najmłodszy jako przypomnienie, że w ogóle istnieje, pozostawiał rodzicom na pamiątkę minusy na koncie bankowym. Kiedyś w ramach buntu postanowił, że skoro rodzice są tak zajęci udawaniem idealnych dorosłych, on może sobie pozwolić na luksus bycia wiecznym dzieckiem.
Właśnie on roześmiał się głośno, wyrywając go z zamyślenia.
– Cieszcie się, że nie kazał nam składać zeznań pod przysięgą, - podniósł się do siadu na kanapie, przysłaniając swoją głową okno. Dawało to złudzenie, jakoby sam Wszechmogący akurat w tym momencie rzucił na niego promienie, niby taka aureola. - "Przysięgam mówić prawdę, całą prawdę i tylko prawdę," bla, bla, bla...
Poszukuję dla Paisley dwóch braci. Takich, których będę mogła nie tyle co wpisać w same relacje postaci, ale też pisać z nimi wątki - różne, przeróżne - od tych abstrakcyjnych, po te pełne powagi i refleksji. Moja postać jest wyjątkowo sentymentalna, a co za tym idzie, pamięta o rozwijaniu relacji ze swoją rodziną (może niekoniecznie z rodzicami - wspaniałe z nich npc'ty, ale z rodzeństwem na pewno), a więc dobrze by było, aby i oni o niej pamiętali. Mogą, nie, muszą czasem drzeć między sobą koty, aczkolwiek cała trójka jest dla siebie nawzajem ogromnym wsparciem.
Wizerunki zostawiam do wyboru. Jedyne czego wymagam to to, aby starszy z braci oscylował w przedziale wiekowym między 40-45 lat, natomiast młodszy 25-30 lat.
Resztę zapraszam do omówienia na pw. <3