Strona 3 z 4
The bowler hat and the pointy hat
: wt lis 25, 2025 2:52 pm
autor: Daphne van Laar
W przypadku Daphne sytuacja prezentowała się nieco inaczej. Co prawda była już dziecięciem bardziej „obecnych” czasów, a dodatkowo rodzice pilnowali jej na każdym kroku ze względu na chorobę, więc u niej był to niejako efekt buntu lub chęć zasmakowania zakazanego owocu. Rodzice to rodzice, ale miała też rodzeństwo, które pewnie pokazało jej wiele mniej grzecznych na jej wiek atrakcji, do których nie dorwała się sama. Była natomiast na tyle świadoma, by nie miało to złego wpływu na jej życie, a przynajmniej tak jej się wydawało. Inne rzeczy mogły mieć dużo większą moc, na przykład wyoutowanie społecznie i tym podobne. Skoro była jednak w stanie funkcjonować samodzielnie w obcym, dużym mieście, bez pomocy nikogo z rodziny, może nie zaprzepaściła jeszcze swojej szansy na umiarkowany żywot. O tym szczęśliwym nawet nie myślała, szczerze powiedziawszy.
Nie inaczej było u van Laar. Też śledziła to, co zwyczajnie sprawiało jej radość czy przyjemność, a że nie było to związane z nurtem mainstreamowym to już inna para kaloszy. Lubiła rzeczy, które przez wielu były omijane lub uznawane za mało intrygujące, przez co też czuła się trochę jak odludek. Kiedyś pewnie chciałaby przynależeć do tego szerszego grona osób, ale to wiązałoby się z udawaniem, które nigdy nie kończyło się szczęśliwie. Chcąc czy nie, lepiej było lubić to, co komuś odpowiadało, a nie dostosowywać się dla innych. Kosztowało to wiele, ale w drugą stronę te koszta zdawały się być jeszcze większe i jeszcze bardziej obciążające.
— Tak powinno być. Ale przedobrzyć też można w drugą stronę z tego co słyszałam. — zauważyła po krótkiej chwili, przypominając sobie, że nawet woda miała swoje ograniczenia w spożywaniu. W jej własnym mniemaniu było to wręcz dziwna rzecz. Niby woda, tak dobrze działająca na organizm, ale wciąż trzeba było z nią uważać. Nie miała bladego pojęcia, jak bardzo wybujałe były docierające do niej informacje w tej kwestii, ale ponoć można było nawet ponieść śmierć przez wypicie zbyt dużej ilości.
— Ponoć do odważnych świat należy. — przyznała, co zabrzmiało dość niepewnie i skłoniło ją to do wzruszenia ramionami. Daphne zawsze starała się być odważna, choć kosztowało ją to naprawdę wiele. I co? Była uznawana za dziwaka. Kto wie, czy tutaj będzie inaczej, normalniej. Chciała mieć taką nadzieję, ale nie była pewna, czy może pozwolić sobie na taki luksus.
Evina J. Swanson
The bowler hat and the pointy hat
: czw lis 27, 2025 1:09 pm
autor: Evina J. Swanson
Czasy się zmieniały, a wraz z nimi podejście do wychowywania dzieci. Chociaż nie dało się zaprzeczyć temu, że w obecnych czasach młode pociechy mogły samodzielnie znaleźć treści, które były dla nich naprawdę nieodpowiednie. Wystarczyło tylko, że weszłyby na nieodpowiednią stronę. Choćby przypadkiem. Ewentualnie, aby wylądowały w miejscu, gdzie nieuzbrojona w bloker reklam witryna podsunęłaby im baner z treściami dla dorosłych lub też chciała je tam przekierować. Niestety, ale to były ogromne wyzwania dla rodziców... i Swanson będzie musiała się z nimi zmierzyć jeśli tylko wraz z narzeczoną uda im się zaadoptować pewnego dziewięciolatka.
Może i w młodym wieku ludzie mieli dużo większą presję, aby nadążać za tym, co aktualnie znajdowało się na topie, ale gdy miało się już więcej lat na karku dochodziło się do wniosku, że w zasadzie życie było za krótkie, aby ciągle patrzeć na to, co podoba się innym i zajmować się sprawami, które w gruncie rzeczy człowieka nie interesowały. W przypadku Swanson podobne podejście sprawdzało się już od naprawdę długiego czasu. Miło jednak było napotkać jeszcze kogoś kto nie do końca podążał za tym, co wyznaczał główny nurt.
- Owszem mogłoby tak być. Głównie, gdyby ktoś wlewał ci na siłę litry wody jak na średniowiecznych torturach, gdy dochodziło do pęknięcia ściany żołądka... Kiedyś też widziałam w śmierci na tysiąc sposobów przypadek kobiety, która zmarła na wskutek obrzęku mózgu, do którego doprowadziła pijąc po kilkanaście litrów wody dziennie. Odkładała się w organizmie, bo nie była w stanie wydalić takiej ilości płynów - odpowiedziała, nawiązując przy okazji do niezwykle popularnego niegdyś programu.
Do dzisiaj wspominała niektóre omawiane tam przypadki, które wydawały się niezwykle nieprawdopodobne. Evina jednak miała w domu koronerkę, która również mogła rozwiać jej wątpliwości, co do tego od jakich rzeczy ludzie potrafili niekiedy umrzeć. Zdecydowanie usłyszała od niej niejedną fantastyczną historię.
- Tak mawiają, ale z ciebie raczej ostrożny typ, nie? - zapytała, bo ten fakt jednak był niezwykle trudny do przeoczenia.
Co prawda nie zdołała dobrze poznać młodej techniczki, ale już ta krótka interakcja pozwoliła jej na zaobserwowanie pewnych jej zachowań i wysnucie pewnych całkiem zasadnych wniosków, co do jej osoby. Niby pierwsze wrażenie bywało mylne, ale kiedy widziało się pewien wzór to mogło nabierać większej pewności.
Daphne van Laar
The bowler hat and the pointy hat
: wt gru 09, 2025 2:02 pm
autor: Daphne van Laar
Co prawda Daphne była jeszcze na tyle młoda, by nie myśleć o rzeczach typu własne dzieci, natomiast już miała w głowie myśl, że raczej nie podołałaby temu zadaniu. Ze względu na problemy ze zdrowiem sama była pod opieką zdecydowanie dłużej niż normalne dzieci, co mogłoby mieć różne skutki. Nadopiekuńczość też nie była niczym dobrym, choć w przypadku cięższych treści mogłoby jej się właśnie przydać. Żeby tylko mieć pewność, że dziecko za taką „ochronę” nie odpłaciłoby się odcięciem kontaktu, bo przecież „podcinało się mu skrzydła”. Trudno przewidzieć, co było strzałem w dziesiątkę w takim przypadku. Daphne natomiast starała się o tym nie myśleć, bo założenie rodziny i odpowiednie jej wychowanie nie było jej priorytetem. Ba, nie było chyba nawet jej marzeniem na ten moment.
— Słyszałam chyba coś podobnego do tej śmierci z „przedawkowania” ilości wody. Może nawet to ten sam przypadek. Dobrze byłoby wiedzieć, ile to faktycznie było litrów ponad normę. A te tortury? Ciekawe, chyba poczytam coś więcej na ten temat. — przy odpowiednim słowie nie omieszkała nawet wykonać gestu cytowania za pomocą swoich dłoni. Nie dało się ukryć, że jej zainteresowanie rozmową stało się widoczniejsze wraz z pogłębianiem tego tematu. Dziwaczne, gorszące niektórych rzeczy były jedną z jej działek. Nie wszystkie, wiadomo, ale nie rozmawiała tylko o słodko-pierdzących rzeczach jak przystało na porządną panienkę.
— Można tak powiedzieć. — przy tych słowach pokiwała głową. Zależało to od sytuacji, bo zdarzały jej się lekkomyślnie podejmowane decyzje. Same zagadki można było z tym powiązać, bo najpierw się nimi dzieliła, a dopiero potem przychodziło jej do głowy że może nie każdemu się one podobają. — W kwestiach zdrowotnych to na pewno. — dodała na szybko, chcąc właśnie rozjaśnić to sobie nie tylko w głowie. Faktycznie to swojemu kiepskiemu zdrowiu, a także rodzicom zawdzięczała niepewność w wielu kwestiach. Zdrowie, socjalizacja, a pewno jeszcze coś tam by się znalazło. Może samodzielnie nie dawało to solidnej podstawy do braku pewności w jakichś działaniach, ale nabyte w międzyczasie doświadczenie (bo nawet to mierne to zawsze coś) złożyło się właśnie na takie, a nie inne zachowanie van Laar.
Evina J. Swanson
The bowler hat and the pointy hat
: pt gru 12, 2025 12:18 am
autor: Evina J. Swanson
Obecnie coraz więcej osób przestało się spieszyć z takimi sprawami. Wiedzieli również, że jednak istnieje więcej niż ten jeden sposób na życie i mogli je sobie układać jak chcieli. Szkoda, że sama nie miała takiej świadomości jako młoda dziewczyna, bo wtedy jej życie potoczyłoby się z pewnością inaczej.
Nie było żadnego przepisu na to jak być dobrym rodzicem. Każde dziecko miało nieco inne potrzeby oraz charakter, a to sprawiało, że nie istniała jedna złota rada na to jak sobie poradzić z pociechami. Dlatego tym bardziej był to niezwykły wysiłek i coś, co było wyzwaniem o najwyższej możliwej trudności.
- Mogłabym zapytać narzeczonej. Pewnie by wiedziała, bo ja już nie pamiętam - mruknęła, próbując sobie przypomnieć dokładną liczbę, o której na pewno kiedyś rozmawiały.
Niewątpliwą zaletą posiadania w domu lekarza sądowego było to, że mogła w każdej chwili zadać pytanie podobnego typu i uzyskać w miarę szybko odpowiedź w dręczącej ją kwestii. Mogła też uzyskać konsultacje, gdy tylko potrzebowała czegoś w związku z pracą.
Przytaknęła na słowa dziewczyny. Cóż, biorąc pod uwagę to czym zajmowała się Evina oraz jak podchodziła do wykonywanych przez siebie obowiązków to można było dojść do wniosku, że sama nie była ostrożna jeśli chodziło o jej zdrowie i życie. Ryzyko jednak było wpisane w jej zawód, a z niego na pewno nie zamierzała rezygnować jeśli tylko miała coś do powiedzenia w tej kwestii.
- To jak lubisz ryzykować? Zamawiasz jedzenie w restauracji na chybił trafił? Włączasz losowe odtwarzanie na netflixie? - zapytała jeszcze i nie było w tym szczególnej drwiny.
Była ciekawa. Autentycznie. W końcu dopiero, co poznała nową pracownicę, a ta wydawała się być niezwykle ostrożna i zapobiegawcza. To nic dziwnego, że raczej nie miała jej za tą odważną duszę.
Daphne van Laar
The bowler hat and the pointy hat
: pn gru 15, 2025 3:08 pm
autor: Daphne van Laar
W większości przypadków człowiek był mądrzejszy po fakcie. Przeszłości niestety nie dało się zmienić według naszego widzimisię, ale można było wpłynąć na przyszłość za pomocą wiedzy, która byłaby wtedy przydatna. Niby to nie to samo, ale zawsze coś.
Faktycznie, bycie rodzicem było wymagające, natomiast bycie dobrym rodzicem było jeszcze większym wyzwaniem, któremu nie każdy potrafił sprostać. Nie bez powodu wiele dzieci kończyło z traumami lub zażaleniami w kierunku rodziców, a ci potem zastanawiali się, co mogli zrobić źle. Przy tym wystawienie na nieodpowiednie treści w zbyt młodym wieku to był pikuś.
Wzmianka o narzeczonej zaintrygowała Daphne, choć dobrze ukryła to za obojętną maską na twarzy. Niby związki jednopłciowe były coraz częstsze, a ona nie miała nic przeciwko nim, tak nie miała do czynienia z takimi relacjami wśród najbliższych jej osób. Cieszył ją jednak fakt, że ludzie mogli być z tym bardziej otwarci niż kiedyś.
— Jest to dobry pomysł. Zwłaszcza, jeśli ma jakąś wiedzę w tym zakresie. — stwierdziła, kiwając powoli głową. Nie znała tej kobiety, ale też nie zamierzała jakoś szczególnie drążyć jej tematu. Nie każdy lubił o swoich bliskich innym ludziom, a zwłaszcza tym dopiero co poznanym. — Można też poszukać na necie. To znaczy internecie. Ale tam z kolei łatwo o milion różnych informacji, które samie sobie zaprzeczają. — na samym wstępie tego zdania jeszcze była przekonana, że to też jakaś opcja, ale pod koniec nieco straciła tę pewność. Innych opcji natomiast nie posiadała, bo ani nie miała swojej lekarki sądowej w domu, ani żadnej znajomej osoby, która była pewnym źródłem wiedzy. Takie życie nie było łatwe, ale niestety nie zawsze był to dobrowolny wybór.
— Eee… Moje ryzykowanie chyba ogranicza się, póki co, do porozumiewania się zagadkami. Zawsze jest to ryzyko, że kogoś tym zdenerwuję albo każe mi przejść do rzeczy. — wzruszyła ramionami, bo tak naprawdę nie miała niczego innego, co by choć odrobinę pasowało do takiego podejmowania się czegoś trudniejszego. Mogła niby powiedzieć, że nawiązywanie znajomości było przez to też ryzykowne... Ale to już brzmiałoby zwyczajnie głupio i pewnie później by się tego wstydziła.
Evina J. Swanson
The bowler hat and the pointy hat
: czw gru 18, 2025 11:50 am
autor: Evina J. Swanson
Powiedzenie mądry Polak po szkodzie w zasadzie można było zastosować do dowolnej narodowości. Niektórzy jednak nawet nie potrafili wyciągnąć nauki ze swoich błędów, ale w swojej głupocie popełniali je raz za razem, licząc na to, że w końcu osiągną nieco inny wynik. Bywały po prostu przypadki beznadziejne i nie należało przeceniać ludzkich możliwości, gdy chodziło o ich rozum i instynkt samozachowawczy. Czasem już zwierzęta zachowywały się sensowniej.
Z reguły Evina nie mówiła często o swoim życiu prywatnym. Nie dlatego, że się go wstydziła albo miała coś do ukrycia, ale zwyczajnie nie przepadała za takimi pogaduszkami. Nie sprawiały jej one przyjemności. Nie bardzo interesowało ją to jak przedstawiają się sprawy w życiu innych ludzi i zakładała, że ich również nie interesuje to, co działo się u niej. Z reguły raczej ograniczała się do takich naturalnych i krótkich napomknięć.
- Jest koronerką. Zawodowo zajmuje się określaniem przyczyn śmierci - wyjaśniła krótko, bo akurat nie była żadna tajemnica.
Pracowały z Zaylee w jednym miejscu, a ich związek swego czasu był naprawdę szeroko komentowaną rewelacją na komendzie i na długo zanim zostały oficjalnie parą był na tapecie najpopularniejszych plotkarzy TPS. No i chociaż nie przepadały za publicznym okazywaniem uczuć to raczej nie bardzo się kryły z tym, że coś było między nimi.
- Ja wiem, że jestem stara, ale bez przesady - zwróciła uwagę, gdy tylko dziewczyna się poprawiła ze swoim słownictwem. - Nadążam. Możesz mówić przy mnie normalnie.
Czym był net każdy wiedział. Gorzej tylko jeśli faktycznie pani Enigma zaczęłaby rzucać jakimś młodzieżowym slangiem, który bardziej nosił znamiona nowomowy albo jakiegoś pozaziemskiego języka. Skibidibi, essa czy inne tego typu debilne określenia to już musiałaby wyciągać telefon i wchodzić na urban dictionary.
- Dobra to jest jednak ryzyko. W normalnej rozmowie to jak najbardziej spoko, ale gdybym miała z tobą rozmawiać o pracy i zamiast podać mi konkrety zaczęłabyś sypać zagadkami... Cierpliwość by się skończyła - odpowiedziała, bo chyba każdy na terenie komendy wiedział, że detektyw Swanson lubiła od razu przechodzić do konkretów, czasem pomijając nawet zwyczajną kurtuazję.
Dla niej był czas na dowcipy i sarkastyczne komentarze, ale kiedy miała przed sobą konkretne zadanie do wykonania to jednak chciała się w pełni na nim skupić zamiast bawić się w jakieś dziwne gierki słowne i domysły. No, ale ona już tak miała.
Daphne van Laar
The bowler hat and the pointy hat
: wt gru 30, 2025 3:08 pm
autor: Daphne van Laar
Powtarzanie błędów w postaci błędnego koła musiało być jakimś eksperymentem społecznym, ewentualnie specjalnym błędem w Matrixie, mającym na celu uprzykrzania życia jakiejś konkretnej osobie. Niemożliwe, by ktoś sensownie podejmował się tych samych działań w kółko, nie zmieniając absolutnie nic i licząc na inny finisz. Albo ludzie byli naprawdę tak głupi lub tak zdesperowani. Kto wie.
— Ooo, to faktycznie może coś o tym wiedzieć. — stwierdziła, kiwając głową. — A bo wy pracujecie tutaj obie, tak? Czy źle słyszałam? — coś jej się obiło o uszy, ale znając jej roztrzepanie mogło to dotyczyć kogoś zupełnie innego. Wolała się zatem upewnić, zanim coś powie w tej kwestii. Dodatkowo, plotki zawsze były przez nią postrzegane dość specyficznie. Nigdy, absolutnie nigdy nie wierzyła w coś, co nie miało widzianych przez nią dowodów. Mogła mieć jakieś zdanie z tyłu głowy, ale starała się nigdy nie brać tego za pewnik. Ludzie lubili rozsiewać różnorakie historie, często wyssane z palca. Van Laar dobrze o tym wiedziała. Nieszczególnie też przepadała za wtykaniem nosa w czyjeś życie, chyba że działo się akurat coś bardzo interesującego, odmiennego od normy.
— Nie jesteś stara… Nie to chciałam przekazać. — trochę spanikowała, czując rosnące poczucie winy za swoją reakcję. Nie to miała na myśli. — Nie chciałam urazić. Po prostu czasami ludzie gadają, że gadam jak jakiś klasyczny nerd i ciężko mnie zrozumieć. — choć wzruszyła ramionami, nie dało się ukryć że był to dla niej przytyk. Naprawdę starała się dopasować do ludzi, choć oni do niej już nie. Dlaczego to miało działać tylko w jedną stronę? To zawsze było tematem jej wewnętrznych rozterek.
— Czasami… mi się zdarzy. — przyznała się, trochę nieśmiało. — Ale to jest po prostu silniejsze ode mnie. Widzę jakąś sprawę, jakiś szczegół, a wtedy od razu umysł układa mi do niego coś pasującego. I muszę się tym podzielić. — wyjaśniła, licząc mimo wszystko na krztę zrozumienia. Ona tego nie robiła specjalnie – taka była od zawsze, a głównie od czasu poznania fantastycznej postaci Riddlera. Trochę tak, jakby była to cecha-osiągnięcie, odblokowywana poprzez konkretnego taska, czyli w tym wypadku poprzez zainteresowanie się komiksami.
Niestety, nie każdy rozumiał tę perspektywę. I o ile w pracy rozumiała, że czasami była sytuacja życia i śmierci, co też hamowało ją wtedy od środka, lecz z drugiej strony to sztywne podejście godziło w sam środek jej niezbyt mocnego serca.
Evina J. Swanson
The bowler hat and the pointy hat
: śr gru 31, 2025 11:07 am
autor: Evina J. Swanson
Głupota ludzka czy też nadzieja jak niektórzy woleli ją w pewnych momentach nazywać zdawały się istotnie nie mieć szczególnego limitu. Czasami naprawdę bywało to zaskakujące.
- Owszem. Tak się złożyło - przytaknęła raz jeszcze, bo to nie była żadna tajemnica.
Dalej w sumie nie zdołała się zorientować z kim właściwie rozmawia. Nieudolnie starała się skojarzyć twarz dziewczyny, która na pewno gdzieś musiała jej mignąć, ale nie umiała jej dokładnie połączyć z odpowiednią osobą czy profesją. Może faktycznie nie zwracała dostatecznej uwagi na otaczających ją ludzi skupiona na tym, aby jak najszybciej rozwiązać sprawy, które jej przydzielono.
- Nie stresuj się tak - powiedziała swobodnie, widząc to jak dziewczyna zaczyna się tłumaczyć ze wcześniejszego doboru słów. - To nic złego. Poza tym połowa ze zgromadzonych tutaj ludzi gada jak potłuczona i przechodzi w jakiś swój specyficzny żargon.
Zarówno laboranci, informatycy jak i inni specjaliści wykonujący swoje obowiązki na komendzie bardzo często przechodzili na specyficzne dla nich słownictwo, sprawiając, że byli niezrozumiali dla całej reszty społeczeństwa. Swanson przez lata pracy nauczyła się pewnych rzeczy od nich, ale dalej musiała niekiedy prosić ich o przetłumaczenie wszystkiego na zrozumiałą dla laika angielszczyznę oraz wytłumaczenie o co właściwie im chodziło.
- Podasz jakiś przykład? Szczerze to mnie zainteresowałaś - przyznała, przyglądając się dziewczynie.
Jeszcze nie zdarzyło jej się słyszeć tego jak młoda przy pracy rzuca zagadkami, ale z samego opisu, który otrzymała mogło to być całkiem ciekawe zjawisko. Coraz bardziej dochodziła do wniosku, że TPS było prawdziwą zbieraniną interesujących indywiduów.
Daphne van Laar
The bowler hat and the pointy hat
: pn sty 05, 2026 10:46 am
autor: Daphne van Laar
Pokiwała głową po słowach kobiety, ciesząc się w duchu, że wyjątkowo się nie pomyliła. Daphne była raczej bystrą osobą, która z obserwacji potrafiła wynieść naprawdę wiele. Co prawda ta plotka (a raczej już nie plotka) wyszła akurat ze słownych zasłyszeń, ale potrafiła w miarę możliwości dopasować imię do twarzy, a historię do imienia. Czy tam nazwiska. Nowe, obce środowisko zawsze skłaniało ją do porządnych obserwacji i notowania we własnej głowie tego, kto co gdzie i jak. Nie zawsze była w tym nieomylna, w końcu była tylko człowiekiem, ale tutaj jakoś sobie poradziła.
— Naprawdę? — w jej głosie niemalże czaiła się nadzieja, że nie tylko ona była tutaj jakimś udziwnieniem. Prawda była taka, że była tutaj jedynie przez parę miesięcy i dopiero wdrażała się w cały ten system, poznając ludzi z wielu podporządkowanych pod policję jednostek. Może faktycznie nie miała jeszcze okazji poznać kogoś równie pokręconego jak ona sama. Cieszył ją jednak fakt, że ktoś wykazał się w tej kwestii zrozumieniem, a nie wyśmiewał ją prosto w twarz za fakt bycia nieco inną niż przyjęła to norma.
— Jasne. Ostatnio mieliśmy włamanie, niby wszystko super, fajnie i w ogóle… Ale jednak coś pozostało niezauważonego. — uniosła brwi, gdy Evina wyraziła swoje zainteresowanie, choć dość szybko naszło ją wrażenie, że pytała ją tylko i wyłącznie dlatego, by może jakoś uniknąć tego w przyszłości. — Zawsze jestem pierwszy, choć nikt mnie nie zaprasza. Nie mam nóg, a i tak wszędzie dotrę. Znikam, gdy mnie dotkniesz, ale zostaję na zawsze, jeśli mnie zignorujesz. Kim jestem? — od razu czuć było zmianę w jej sposobie wypowiedzi, gdy wplotła w swoje słowa zagadkę – niby prostą, ale jednak przez wielu lekceważoną. Dokładnie tak, jak jej odpowiedź, której nikt nie zauważył na miejscu zdarzenia.
Gdy Daphne używała zagadek, zdawała się brzmieć pewniej, może trochę złowieszczo, ale było to jedynie pozorne wrażenie, dość częste przy tego typu wypowiedziach. Jak na dłoni było jednak widać, w czym czuje się jak ryba w wodzie. I była tu mowa nie tylko o kryminalistycznych odkryciach.
Evina J. Swanson
The bowler hat and the pointy hat
: wt sty 06, 2026 11:38 pm
autor: Evina J. Swanson
Trzeba było przyznać, że po komendzie krążyły najróżniejsze plotki. Zwłaszcza te dotyczące relacji interpersonalnych, które były tak chętnie podłapywane i rozpowszechniane na całym terenie bez względu na to czego one właściwie dotyczyły. Nikt nie przejmował się prawdziwością tych informacji, Liczyła się sensacja, a w rozpowszechnianiu takich plotek przodowała rzecz jasne Janet z księgowości. Evina nie znosiła jej z całego serca i na samym początku zawsze liczyła na to, że kobiety nie było w pobliżu, gdy tylko gdzieś się udawała z koronerką.
- Naprawdę - potaknęła i wyczuła już to, że to miało naprawdę spore znaczenie dla kogoś takiego jak młoda dziewczyna, która zapewne dopiero zaczynała swoją karierę w policji. - Sporo jest tutaj dziwaków i nerdów. Technicy, laboranci, koronerzy czy też niektórzy policjanci... Wszyscy mają jakieś swoje dziwactwa.
To był akurat fakt, a ona jako ktoś kto tkwił w tym samym miejscu od przeszło dwóch dekad mogła się z łatwością rozeznać w tym, co charakteryzowało niektórych z bardziej rozpoznawalnych na komendzie osobistości.
- Zawsze takie zagadki mają proste rozwiązanie... czasem nawet więcej jak się zastanowić... - mruknęła, ale chyba była już naprawdę zbyt pijana, aby myśleć, ale postanowiła spróbować. - Kurz?
To był jej pierwszy strzał, bo szczerze nie umiała się skupić i przetworzyć w pełni całej zagadki, aby przeanalizować. Przynajmniej może jej strzał nie był aż tak daleki od prawdziwej odpowiedzi na tak postawione pytanie.
Daphne van Laar