alcohol and fast cars
: śr gru 24, 2025 12:19 am
Opowiedziała jej o G-Forcie tylko dlatego, że sama spytała. Chociaż widząc brak zainteresowania ze strony Kiry, kiedy w końcu to zrobiła, aż przewróciła oczami. Typowa Finch — pierwsze zaczepiała, a kiedy dostała to, co chciała, nagle udawała obojętność.
Czy ją to zdziwiło?
Ani trochę, chociaż szczerze mówiąc spodziewała się kolejnego wykładu o tym, jak to George był niebezpieczny i pierdolnięty. Z drugiej strony, czy trzeba było to powtarzać? Chyba Hollis wystarczająco na własnej skórze się o tym przekonała i bardziej niż oczywistym było, że nie miała zamiaru mieć z nim jakiegokolwiek kontaktu.
Z Kirą zresztą też, a jednak jakiś cudem znalazła się w jej garażu, podczas gdy Finch ściągała gacie. Gdzieś już chyba widziała ten film? Tylko zakończenie okazało się jakeś chujowe. W większości z winy Lyric.
Starając się nie zwracać uwagi na prawie pół nagą Kirę, Hollis przegrzebała lodówkę w poszukiwaniu kolejnego worka z lodem, a kiedy w końcu go znalazła, przystawiła do twarzy i poszła usiąść tuż obok Finch.
A wzrok i tak spuściła.
Na krótki moment, przejeżdżając spojrzeniem po zgrabnych, nagich nogach.
Dopiero potem wróciła do twarzy swojej towarzyszki, słysząc o tym, że mogła już sobie iść. Tylko że Lyric nie wiedzieć czemu, wcale nie chciała. Po pierwsze nie miała pojęcia, gdzie była i jak się stąd dostać do domu, a po drugie miała wrażenie, że tego dnia wydarzyło się tak wiele, że wypadałoby wyjaśnić to, co było między nimi chociaż w najmniejszym stopniu. A może to uderzenie G-Forca tak poprzewracało jej w głowie?
— Słuchaj, Finch — zaczęła, by zaraz potem westchnąć głośno. Może nie powinna? Nie była dobra w przyznawanie się do winy. Przycisnęła worek z lodem jeszcze mocniej do policzka, jakby to miało dać jej kilka sekund więcej na zebranie myśli. — A dobra, chuj… Przepraszam za ostatnie — mruknęła pół tonu ciszej, jednak wciąż wystarczająco słyszalnie, po czym podniosła na nią spojrzenie, wbijając wzrok w jej szare oczy. — Dzięki, że oddałaś mi auto — nie przychodziło jej to łatwo, szczególnie biorąc pod uwagę, jak burzliwa była ich ralacja, jednak im więcej czasu Hollis spędzała w chevrolecie, dochodziła do wniosku, że gdyby Finch nie chciała, wcale nie musiała jej oddać samochodu. A jednak to zrobiła. I może faktycznie należało jej się wtedy coś wiecej niż odebranie ograzmu.
— I dzięki za dzisiaj — poprawiła się na kanapie. — Pewnie już bym siedziała na psiarni, gdyby nie ty — chciała czy nie, Kira uratowała jej dupę, po raz k o l e j n y. I był najwyższy czas się do tego przyznać. Chociaż Hollis wciąż nie wiedziała, skąd o Finch takie przejawy dobroci. Szczególnie po ostatnim.
kira finch
Czy ją to zdziwiło?
Ani trochę, chociaż szczerze mówiąc spodziewała się kolejnego wykładu o tym, jak to George był niebezpieczny i pierdolnięty. Z drugiej strony, czy trzeba było to powtarzać? Chyba Hollis wystarczająco na własnej skórze się o tym przekonała i bardziej niż oczywistym było, że nie miała zamiaru mieć z nim jakiegokolwiek kontaktu.
Z Kirą zresztą też, a jednak jakiś cudem znalazła się w jej garażu, podczas gdy Finch ściągała gacie. Gdzieś już chyba widziała ten film? Tylko zakończenie okazało się jakeś chujowe. W większości z winy Lyric.
Starając się nie zwracać uwagi na prawie pół nagą Kirę, Hollis przegrzebała lodówkę w poszukiwaniu kolejnego worka z lodem, a kiedy w końcu go znalazła, przystawiła do twarzy i poszła usiąść tuż obok Finch.
A wzrok i tak spuściła.
Na krótki moment, przejeżdżając spojrzeniem po zgrabnych, nagich nogach.
Dopiero potem wróciła do twarzy swojej towarzyszki, słysząc o tym, że mogła już sobie iść. Tylko że Lyric nie wiedzieć czemu, wcale nie chciała. Po pierwsze nie miała pojęcia, gdzie była i jak się stąd dostać do domu, a po drugie miała wrażenie, że tego dnia wydarzyło się tak wiele, że wypadałoby wyjaśnić to, co było między nimi chociaż w najmniejszym stopniu. A może to uderzenie G-Forca tak poprzewracało jej w głowie?
— Słuchaj, Finch — zaczęła, by zaraz potem westchnąć głośno. Może nie powinna? Nie była dobra w przyznawanie się do winy. Przycisnęła worek z lodem jeszcze mocniej do policzka, jakby to miało dać jej kilka sekund więcej na zebranie myśli. — A dobra, chuj… Przepraszam za ostatnie — mruknęła pół tonu ciszej, jednak wciąż wystarczająco słyszalnie, po czym podniosła na nią spojrzenie, wbijając wzrok w jej szare oczy. — Dzięki, że oddałaś mi auto — nie przychodziło jej to łatwo, szczególnie biorąc pod uwagę, jak burzliwa była ich ralacja, jednak im więcej czasu Hollis spędzała w chevrolecie, dochodziła do wniosku, że gdyby Finch nie chciała, wcale nie musiała jej oddać samochodu. A jednak to zrobiła. I może faktycznie należało jej się wtedy coś wiecej niż odebranie ograzmu.
— I dzięki za dzisiaj — poprawiła się na kanapie. — Pewnie już bym siedziała na psiarni, gdyby nie ty — chciała czy nie, Kira uratowała jej dupę, po raz k o l e j n y. I był najwyższy czas się do tego przyznać. Chociaż Hollis wciąż nie wiedziała, skąd o Finch takie przejawy dobroci. Szczególnie po ostatnim.
kira finch