001. santa wasn’t invited
: pn gru 22, 2025 11:21 am
Akurat ta fifa to była ich mała tradycja, bo Madox przyniósł tutaj kiedyś swoją konsolę, z fifą właśnie, w którą swoją droga był kiepski. A później chłopaki go pytali, czy będzie nowa i on im nigdy nie umiał odmówić, co roku była nowa, a jakiś czas temu to nawet była nowa konsola. A potem nie ma się co dziwić, że Noriega żywił się suchym chlebem... No nie dlatego, że nie było go na nic innego stać jednak, ale Madox miał w domu taką wielką puszkę, do której odkładał na prezenty przez cały rok. On w ogóle jak chciał to był nawet ogarnięty w takich rzeczach, słodycze dostał od swoich dostawców, a nawet jeden z jego bogolskich klientów, który lubił się czasem zabawić w piwnicy, tak, żeby nikt o tym nie wiedział, ze swoją kochanką, wypisał ma na święta pokaźny czek. Madox umiał się zakręcić. Tak jak dzisiaj z pierniczkami, z ozdobami na choinkę.
I teraz tak się zakręcił na rozmowie Pilar z dzieciakami, o tej fifie i kartach Fantasy, Madox wcale nie miał pojęcia co to jest, ale chłopaczki były zachwycone, jeden przez drugiego patrzyli w telefon Stewart gdy pokazywała im tych unikalnych piłkarzy.
- No i to jest moja dziewczyna - musiał to wtrącić, żeby dzieciaki wiedziały, że może chociaż dziewczyna Madoxa umie grać w gry. Bo on sam był w tym kiepski, niby umiał ogarnąć pada, te wszystkie gry, ale on już po chwili tracił zainteresowanie, no chyba, że gra polegała na tym, żeby non stop się strzelać, ale takich dzieciom nie przynosił. Fife i Raymana pewnie.
Madox już otworzył usta, żeby dodać coś, że dzieci są męczące, ale żeby jeszcze zostało jej trochę siły dla niego, ale wtedy zobaczył tę plamę, a później to już stała obok niego Pilar.
- Oszalałaś? Później Ginny zabroni mi tutaj przychodzić, bo jestem postrzelony - tylko, że Madox to naprawdę był jakiś postrzelony, z tymi swoimi pomysłami, z tym swoim całym intensywnym życiem. Ale Ginny akurat mogła o tym nie wiedzieć, bo on się tutaj pokazywał z takiej dość dobrej strony. I nie chciał robić kłopotu, jakiejś afery, tłumaczyć się. Bo co niby miał powiedzieć? Że spadł ze schodów? Nabił się na coś?
Oczywiście, że się zgodził, kiedy Pilar powiedziała, że zmieni mu ten opatrunek U SIEBIE, bo na to liczył. A poza tym to była miła odmiana, że ona go teraz nie wywala, tylko zaprasza do siebie.
Patrzył na nią, kiedy tak z oddali oceniała czy jest źle, czy nie. Nie powinien się śmiać, a jednak się uśmiechnął, jednak jeden kącik jego ust uniósł się ku górze, kiedy tak się mrużyła i przekrzywiała na boki głowę.
- Jak zamknąć oczy, to wcale nic nie widać, teraz tylko trzeba wszystkich namówić, żeby zamykali oczy, kiedy będą na mnie patrzeć - rzucił, kiedy do niego podchodziła, a gdy złapała go za koszulkę, to objął ją w pasie i przyciągnął do siebie, mocno. Na te jej słowa, że tego nie spiorą Madox wzruszył ramionami. Może nikt nie zauważy, a jak zauważy to powie, że to pomidor? Dżem? Farba?
Tylko, że on już widział w tych pięknych, brązowych oczach Stewart, że ona ma jakiś plan, a kiedy tak przeszła po korytarzu, to powiódł za nią wzrokiem. A kiedy zadała to pytanie jak bardzo lubisz tą koszulkę, to zrobił krok w jej kierunku.
- Wcale, a chcesz ją ze mnie zerwać? Tutaj? - czy Madox miałby coś przeciwko temu? Oczywiście, że nie.
Ale zaraz okazało się, że to jednak nie o to jej chodzi. Zerknął na te markery w jej dłoniach.
- Jak narysujesz jakiegoś kwiatuszka, to ją ściągam - rzucił, ale... przecież on miał pełno koszul w kwiatki, to było po prostu takie nawiązanie do tego, że jej by pasował tatuaż z kwiatkiem. Chociaż Madox taki z kwiatkiem też miał, nawet na ręce, w którą chwycił materiał koszulki, żeby ją naciągnąć. Przez chwilę patrzył na ten rysunek, ale już zaraz na twarz Stewart, w tym pełnym skupieniu. Uwielbiał tę jej minę, aż kąciki jego ust uniosły się momentalnie ku górze.
Dopiero jak powiedziała, że Mikołaj wygląda jak gangus, to spuścił spojrzenie.
- No i idealnie - opuścił koszulkę, chociaż na tego jointa to się jeszcze zawahał - Ginny się to może nie spodobać - stwierdził, ale wyjął z jej ręki jednego markera i wsunął go sobie do tylnej kieszeni spodni - ale wezmę go, to dorysujesz go w domu - puścił jej oczko. Ostatnio bawili się z taśmą, to dzisiaj mogą z markerami.
Madox poprawił mikołajową czapkę i spojrzał na tą okropną choinkę w kącie.
- Ale kurwa choinka, wygląda jakby renifery ją zeżarły i wypluły - stwierdził i podszedł do niej, żeby ją szarpnąć - ustawię nasze drzewo - tak jak powiedział, to zaraz to zrobił, z kartonu z ozdobami wyjął stojak, a z kieszeni kurtki scyzoryk, który zawsze ze sobą nosił i kiedy choinka stała już po środku salonu, to przeciął siatkę, żeby gałązki rozłożyły się na boki. Tylko, że Madox oczywiście źle wymierzył, a choinka była większa niż się wydawała i dostali z Pilar gałęziami po twarzach, a Madox to nawet miał kilka igiełek w ustach.
- Fuj - zaczął nimi pluć i otrzepał je z tej swojej nowej koszulki. Ale miał jeszcze tego pełno na czapce.
Pilar Stewart
I teraz tak się zakręcił na rozmowie Pilar z dzieciakami, o tej fifie i kartach Fantasy, Madox wcale nie miał pojęcia co to jest, ale chłopaczki były zachwycone, jeden przez drugiego patrzyli w telefon Stewart gdy pokazywała im tych unikalnych piłkarzy.
- No i to jest moja dziewczyna - musiał to wtrącić, żeby dzieciaki wiedziały, że może chociaż dziewczyna Madoxa umie grać w gry. Bo on sam był w tym kiepski, niby umiał ogarnąć pada, te wszystkie gry, ale on już po chwili tracił zainteresowanie, no chyba, że gra polegała na tym, żeby non stop się strzelać, ale takich dzieciom nie przynosił. Fife i Raymana pewnie.
Madox już otworzył usta, żeby dodać coś, że dzieci są męczące, ale żeby jeszcze zostało jej trochę siły dla niego, ale wtedy zobaczył tę plamę, a później to już stała obok niego Pilar.
- Oszalałaś? Później Ginny zabroni mi tutaj przychodzić, bo jestem postrzelony - tylko, że Madox to naprawdę był jakiś postrzelony, z tymi swoimi pomysłami, z tym swoim całym intensywnym życiem. Ale Ginny akurat mogła o tym nie wiedzieć, bo on się tutaj pokazywał z takiej dość dobrej strony. I nie chciał robić kłopotu, jakiejś afery, tłumaczyć się. Bo co niby miał powiedzieć? Że spadł ze schodów? Nabił się na coś?
Oczywiście, że się zgodził, kiedy Pilar powiedziała, że zmieni mu ten opatrunek U SIEBIE, bo na to liczył. A poza tym to była miła odmiana, że ona go teraz nie wywala, tylko zaprasza do siebie.
Patrzył na nią, kiedy tak z oddali oceniała czy jest źle, czy nie. Nie powinien się śmiać, a jednak się uśmiechnął, jednak jeden kącik jego ust uniósł się ku górze, kiedy tak się mrużyła i przekrzywiała na boki głowę.
- Jak zamknąć oczy, to wcale nic nie widać, teraz tylko trzeba wszystkich namówić, żeby zamykali oczy, kiedy będą na mnie patrzeć - rzucił, kiedy do niego podchodziła, a gdy złapała go za koszulkę, to objął ją w pasie i przyciągnął do siebie, mocno. Na te jej słowa, że tego nie spiorą Madox wzruszył ramionami. Może nikt nie zauważy, a jak zauważy to powie, że to pomidor? Dżem? Farba?
Tylko, że on już widział w tych pięknych, brązowych oczach Stewart, że ona ma jakiś plan, a kiedy tak przeszła po korytarzu, to powiódł za nią wzrokiem. A kiedy zadała to pytanie jak bardzo lubisz tą koszulkę, to zrobił krok w jej kierunku.
- Wcale, a chcesz ją ze mnie zerwać? Tutaj? - czy Madox miałby coś przeciwko temu? Oczywiście, że nie.
Ale zaraz okazało się, że to jednak nie o to jej chodzi. Zerknął na te markery w jej dłoniach.
- Jak narysujesz jakiegoś kwiatuszka, to ją ściągam - rzucił, ale... przecież on miał pełno koszul w kwiatki, to było po prostu takie nawiązanie do tego, że jej by pasował tatuaż z kwiatkiem. Chociaż Madox taki z kwiatkiem też miał, nawet na ręce, w którą chwycił materiał koszulki, żeby ją naciągnąć. Przez chwilę patrzył na ten rysunek, ale już zaraz na twarz Stewart, w tym pełnym skupieniu. Uwielbiał tę jej minę, aż kąciki jego ust uniosły się momentalnie ku górze.
Dopiero jak powiedziała, że Mikołaj wygląda jak gangus, to spuścił spojrzenie.
- No i idealnie - opuścił koszulkę, chociaż na tego jointa to się jeszcze zawahał - Ginny się to może nie spodobać - stwierdził, ale wyjął z jej ręki jednego markera i wsunął go sobie do tylnej kieszeni spodni - ale wezmę go, to dorysujesz go w domu - puścił jej oczko. Ostatnio bawili się z taśmą, to dzisiaj mogą z markerami.
Madox poprawił mikołajową czapkę i spojrzał na tą okropną choinkę w kącie.
- Ale kurwa choinka, wygląda jakby renifery ją zeżarły i wypluły - stwierdził i podszedł do niej, żeby ją szarpnąć - ustawię nasze drzewo - tak jak powiedział, to zaraz to zrobił, z kartonu z ozdobami wyjął stojak, a z kieszeni kurtki scyzoryk, który zawsze ze sobą nosił i kiedy choinka stała już po środku salonu, to przeciął siatkę, żeby gałązki rozłożyły się na boki. Tylko, że Madox oczywiście źle wymierzył, a choinka była większa niż się wydawała i dostali z Pilar gałęziami po twarzach, a Madox to nawet miał kilka igiełek w ustach.
- Fuj - zaczął nimi pluć i otrzepał je z tej swojej nowej koszulki. Ale miał jeszcze tego pełno na czapce.
Pilar Stewart