That's one awkward ride
: pn sty 26, 2026 6:16 pm
- Dobrego kucharza poznasz po tym, że potrafi zrobić właściwie coś z niczego. - puścił jej oczko z szerokim i pewnym siebie uśmiechem - A w sytuacjach awaryjnych ma jakieś swoje ulubione miejsca na dowóz. - wyszczerzył się do niej jeszcze bardziej.
Przygotowania do wielu sytuacji akurat nie można mu było odmówić. Zaproszenie na poranną kawę oraz śniadanie było zdecydowanie kuszące. Po tym jak ostatnio rozwijała, a właściwie nie rozwijała, ich relacja nie mógł nawet przypuszczać, że ten wieczór potoczy się właśnie w taki sposób. To, że będzie podwozić ją do domu było całkiem normalne. Nic w tym nadzwyczajnego. Kilka razy zdarzyło mu się już podrzucać ją po pracy, lecz nowy rok był na swój sposób specjalny. Oficjalnie nie są parą, a poniekąd właśnie umawiają się na świętowanie tej nocy razem. Bo tak, spoglądając na zegarek całkiem sporo tej nocy jeszcze im zostało.
Jednak Max nie chciał wykorzystywać chwili. Ani nie chciał tym bardziej by takie zbliżenia były pod wpływem chwili, a co gorsza tego, że chciała mu jakoś zadośćuczynić. Wiedział, że strzelał sobie w tym momencie w stopę, bo spędzenie nocy z Bronte? Pragnął tego pewnie co drugi facet oraz co trzecia kobieta, która oglądała dzisiejszą transmisję. Zwłaszcza w tej sukience. Shepherd nie był pod tym względem żadnym wyjątkiem. Miał na nią cholerną ochotę. Pragnienie i feromony buzowały. Bez dwóch zdań. Tylko, że z nią chciał to zrobić w odpowiedni sposób, nie spieszyć się. To mówiąc... Przytulanie się całą noc? Nie ufał sobie aż tak mocno.
- W chórkach? Skąd Ci to przyszło do głowy? - spojrzał na nią zdziwiony, bo gdzie Country i chórki - Ale powinnaś mnie zobaczyć jak byłem nieco młodszy i rozbijałem się po barach. Całkiem dobrze wyglądałem w kowbojskich butach, kapeluszu i tańcu liniowym. - spojrzał na nią wymownie pozwalając by jej wyobraźnia właśnie zrobiła sobie wycieczkę do Montany.
Miał przed nią jeszcze kilka zabawnych sekretów, które może sobie odkrywać jak kalendarz adwentowy. Musi po prostu zadawać odpowiednie pytania, wiedzieć czego chciałaby się dokładnie dowiedzieć. W końcu miał nad nią kilka dobrych lat przewagi. Wiele historii, o których nikt jeszcze nie słyszał.
- Nie utknęliśmy na tak długo. - zauważył jedynie podjeżdżając pod jej budynek.
Zgasił silnik, wyszedł z samochodu i obszedł go od przodu otwierając dla niej drzwi.
- Sorry, produkcja dała dupy i nie zdążyli wyprać czerwonego dywanu. - uśmiechnął się do niej wyciągając do niej dłoń by pomóc jej wysiąść jak na rozdaniu Oscarów, w końcu wyglądali wystarczająco dobrze na taką imprezę - Pozwolisz? - zaoferował jej swoje ramię by poprowadzić ją po stopniach pod same drzwi.
- To jak z tym śniadaniem? Mam przyjechać jutro rano czy wierzysz w moje umiejętności? - uśmiechnął się do niej stając zaledwie milimetry od niej spoglądając w jej tęczówki.
To musiała być jej decyzja. Czy chce go zaprosić do siebie? Zrobić to wszystko powoli, dać sobie więcej dystansu? On nie zamierzał na nic naciskać. Obiecał jej czas, więc ten czas jej da. Wiedziała, że on jest w stanie się zaangażować. Potrzebuje tylko odpowiednich sygnałów. Tego wieczoru mogła mieć go całkowicie na wyłączność. Dwójka dorosłych osób i wolna wola.
z/t x2
Bronte Rosenthal-Murray
Przygotowania do wielu sytuacji akurat nie można mu było odmówić. Zaproszenie na poranną kawę oraz śniadanie było zdecydowanie kuszące. Po tym jak ostatnio rozwijała, a właściwie nie rozwijała, ich relacja nie mógł nawet przypuszczać, że ten wieczór potoczy się właśnie w taki sposób. To, że będzie podwozić ją do domu było całkiem normalne. Nic w tym nadzwyczajnego. Kilka razy zdarzyło mu się już podrzucać ją po pracy, lecz nowy rok był na swój sposób specjalny. Oficjalnie nie są parą, a poniekąd właśnie umawiają się na świętowanie tej nocy razem. Bo tak, spoglądając na zegarek całkiem sporo tej nocy jeszcze im zostało.
Jednak Max nie chciał wykorzystywać chwili. Ani nie chciał tym bardziej by takie zbliżenia były pod wpływem chwili, a co gorsza tego, że chciała mu jakoś zadośćuczynić. Wiedział, że strzelał sobie w tym momencie w stopę, bo spędzenie nocy z Bronte? Pragnął tego pewnie co drugi facet oraz co trzecia kobieta, która oglądała dzisiejszą transmisję. Zwłaszcza w tej sukience. Shepherd nie był pod tym względem żadnym wyjątkiem. Miał na nią cholerną ochotę. Pragnienie i feromony buzowały. Bez dwóch zdań. Tylko, że z nią chciał to zrobić w odpowiedni sposób, nie spieszyć się. To mówiąc... Przytulanie się całą noc? Nie ufał sobie aż tak mocno.
- W chórkach? Skąd Ci to przyszło do głowy? - spojrzał na nią zdziwiony, bo gdzie Country i chórki - Ale powinnaś mnie zobaczyć jak byłem nieco młodszy i rozbijałem się po barach. Całkiem dobrze wyglądałem w kowbojskich butach, kapeluszu i tańcu liniowym. - spojrzał na nią wymownie pozwalając by jej wyobraźnia właśnie zrobiła sobie wycieczkę do Montany.
Miał przed nią jeszcze kilka zabawnych sekretów, które może sobie odkrywać jak kalendarz adwentowy. Musi po prostu zadawać odpowiednie pytania, wiedzieć czego chciałaby się dokładnie dowiedzieć. W końcu miał nad nią kilka dobrych lat przewagi. Wiele historii, o których nikt jeszcze nie słyszał.
- Nie utknęliśmy na tak długo. - zauważył jedynie podjeżdżając pod jej budynek.
Zgasił silnik, wyszedł z samochodu i obszedł go od przodu otwierając dla niej drzwi.
- Sorry, produkcja dała dupy i nie zdążyli wyprać czerwonego dywanu. - uśmiechnął się do niej wyciągając do niej dłoń by pomóc jej wysiąść jak na rozdaniu Oscarów, w końcu wyglądali wystarczająco dobrze na taką imprezę - Pozwolisz? - zaoferował jej swoje ramię by poprowadzić ją po stopniach pod same drzwi.
- To jak z tym śniadaniem? Mam przyjechać jutro rano czy wierzysz w moje umiejętności? - uśmiechnął się do niej stając zaledwie milimetry od niej spoglądając w jej tęczówki.
To musiała być jej decyzja. Czy chce go zaprosić do siebie? Zrobić to wszystko powoli, dać sobie więcej dystansu? On nie zamierzał na nic naciskać. Obiecał jej czas, więc ten czas jej da. Wiedziała, że on jest w stanie się zaangażować. Potrzebuje tylko odpowiednich sygnałów. Tego wieczoru mogła mieć go całkowicie na wyłączność. Dwójka dorosłych osób i wolna wola.
z/t x2
Bronte Rosenthal-Murray