something ain't right here
: śr mar 11, 2026 10:55 pm
Czy często się wstawiam, hmmm. powtórzył sobie otrzymane pytanie w myślach, choć wcale nie zastanawiał się jakoś długo nad odpowiedzią.
- Może tak, a może nie... jak trzeba to się wstawiam. - powiedział, wzruszając ramionami, jakby właśnie wygłosił jakąś oczywistą oczywistość. Wiele zależało od sytuacji ale szczerze? Mógł też odpowiedzieć prosto z mostu, że tak - bo jak tak myślał, to praktycznie zawsze pomagał damom w opresji. Trochę jak Herkules z tą różnicą, że nie miał swojego Pegaza - a szkoda, bo pewnie często by na nim latał (zaoszczędziłby na biletach lotniczych) - i zamiast miecza, miał przy sobie pistolet.
Harrison wzruszył ramionami, bo nie spodziewał się, że rozmowa nagle zejdzie na takie torya szyny były złe.
- Cóż, jakoś nie miałem czasu by szukać. Praca, dużo pracy... a poza tym, wciąż się nie wyleczyłem po tym jak zostałem zostawiony, ale to pewnie kiedyś Ci opowiem bo teraz niezbyt mamy czas. Zaraz Meredith tu podejdzie. - powiedział i w sumie może po pięciu sekundach już stała naprzeciwko Pilar i Davida. Chociaż on na chwilę - po tym, jak złożył zamówienie na drinka - się wyłączył (i dlatego nie odpowiedział na zadane przez barmankę pytanie) bo przypomniał sobie o Cath i automatycznie miał ochotę wypić coś mocnego, lecz głos Pilar spowodował, że wrócił do rzeczywistości. Naprawdę cieszyło go, że była tu z nim, bo elegancko wybrnęła z sytuacji i aż miał ochotę przybić z nią piąteczkę.
Poczuł pewnego rodzaju ulgę, kiedy usłyszał, że dostaną wściekłego chomiczka No, przynajmniej tu nie robiła problemu. pomyślał, wypuszczając powietrze z ust. Oczywiście skinął głową i zapłacił ile trzeba - dobrze, że wziął więcej pieniędzy, niż pierwotnie planował, bo gdyby wziął mniej, musiałby kombinować tj. albo szukać najbliższego bankomatu, albo musiałby prosić, czy Pilar nie da rady się dorzucić. Żałował, że nie mógł tych pieniędzy wydać na zwykłe drinki no ale cóż, były rzeczy ważne i ważniejsze. A metody na zeszyt raczej tu nie stosują. bo chyba żaden bar się w to nie bawił, bo weź potem pilnuj, by faktycznie każdy dłużnik zwrócił ile trzeba tzn. jeśli to miejscowi to spoko ale jeśli do baru wpada przejezdny, no to wtedy sprawy byłyby bardziej skomplikowane.
- Jasne. Ogarnę, znaczy, zrobię tak, byś mogła spokojnie przelać trochę tego drinka. - skinął głową, przyjmując słowa Pilar do wiadomości i rozumiejąc, co powinien zrobić, gdy tylko pojawi się Meredith. Więc gdy ponownie stanęła przed nimi z chomiczkiem, David w momencie gdy stawiała go na blat, złapał ją za nadgarstek.
- O rety, jakie piękne perfumy! - powiedział tak, jakby naprawdę mu się podobały - choć jego zdaniem były za mocne i prawie go dusiły, no ale od tego zależało powodzenie ich misji (lub może bardziej podmisji/submisji). Nagle zaczął iść wzdłuż jej ręki, aż dotarł do szyi - tak, wstał z miejsca i położył dłoń na policzku barmanki by ta patrzyła w jego stronę.
- Ojej... naprawdę Ci się podobają? - - spytała, wachlując się ręką, a David skinął głową.
- Już dawno nie czułem czegoś tak pięknego. - odparł ciszej tak jakby chciał, by tylko Meredith go słyszała, jednocześnie zerknął w kierunku Pilar aby sprawdzić jak jej idzie i czy zaraz będzie mógł skończyć tą szopkę. Poza tym miał nadzieję, że zaraz nie zjawi się nikt z zaplecza by powiedzieć, że PANIENEK ZA BAREM SIĘ NIE TYKA
Pilar Stewart
- Może tak, a może nie... jak trzeba to się wstawiam. - powiedział, wzruszając ramionami, jakby właśnie wygłosił jakąś oczywistą oczywistość. Wiele zależało od sytuacji ale szczerze? Mógł też odpowiedzieć prosto z mostu, że tak - bo jak tak myślał, to praktycznie zawsze pomagał damom w opresji. Trochę jak Herkules z tą różnicą, że nie miał swojego Pegaza - a szkoda, bo pewnie często by na nim latał (zaoszczędziłby na biletach lotniczych) - i zamiast miecza, miał przy sobie pistolet.
Harrison wzruszył ramionami, bo nie spodziewał się, że rozmowa nagle zejdzie na takie tory
- Cóż, jakoś nie miałem czasu by szukać. Praca, dużo pracy... a poza tym, wciąż się nie wyleczyłem po tym jak zostałem zostawiony, ale to pewnie kiedyś Ci opowiem bo teraz niezbyt mamy czas. Zaraz Meredith tu podejdzie. - powiedział i w sumie może po pięciu sekundach już stała naprzeciwko Pilar i Davida. Chociaż on na chwilę - po tym, jak złożył zamówienie na drinka - się wyłączył (i dlatego nie odpowiedział na zadane przez barmankę pytanie) bo przypomniał sobie o Cath i automatycznie miał ochotę wypić coś mocnego, lecz głos Pilar spowodował, że wrócił do rzeczywistości. Naprawdę cieszyło go, że była tu z nim, bo elegancko wybrnęła z sytuacji i aż miał ochotę przybić z nią piąteczkę.
Poczuł pewnego rodzaju ulgę, kiedy usłyszał, że dostaną wściekłego chomiczka No, przynajmniej tu nie robiła problemu. pomyślał, wypuszczając powietrze z ust. Oczywiście skinął głową i zapłacił ile trzeba - dobrze, że wziął więcej pieniędzy, niż pierwotnie planował, bo gdyby wziął mniej, musiałby kombinować tj. albo szukać najbliższego bankomatu, albo musiałby prosić, czy Pilar nie da rady się dorzucić. Żałował, że nie mógł tych pieniędzy wydać na zwykłe drinki no ale cóż, były rzeczy ważne i ważniejsze. A metody na zeszyt raczej tu nie stosują. bo chyba żaden bar się w to nie bawił, bo weź potem pilnuj, by faktycznie każdy dłużnik zwrócił ile trzeba tzn. jeśli to miejscowi to spoko ale jeśli do baru wpada przejezdny, no to wtedy sprawy byłyby bardziej skomplikowane.
- Jasne. Ogarnę, znaczy, zrobię tak, byś mogła spokojnie przelać trochę tego drinka. - skinął głową, przyjmując słowa Pilar do wiadomości i rozumiejąc, co powinien zrobić, gdy tylko pojawi się Meredith. Więc gdy ponownie stanęła przed nimi z chomiczkiem, David w momencie gdy stawiała go na blat, złapał ją za nadgarstek.
- O rety, jakie piękne perfumy! - powiedział tak, jakby naprawdę mu się podobały - choć jego zdaniem były za mocne i prawie go dusiły, no ale od tego zależało powodzenie ich misji (lub może bardziej podmisji/submisji). Nagle zaczął iść wzdłuż jej ręki, aż dotarł do szyi - tak, wstał z miejsca i położył dłoń na policzku barmanki by ta patrzyła w jego stronę.
- Ojej... naprawdę Ci się podobają? - - spytała, wachlując się ręką, a David skinął głową.
- Już dawno nie czułem czegoś tak pięknego. - odparł ciszej tak jakby chciał, by tylko Meredith go słyszała, jednocześnie zerknął w kierunku Pilar aby sprawdzić jak jej idzie i czy zaraz będzie mógł skończyć tą szopkę. Poza tym miał nadzieję, że zaraz nie zjawi się nikt z zaplecza by powiedzieć, że PANIENEK ZA BAREM SIĘ NIE TYKA
Pilar Stewart